poniedziałek, 28 października 2013

Michał Bułhakow, Biała gwardia, przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, Warszawa 2002.

Michał Bułhakow, Biała gwardia, przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, Warszawa 2002.

W Bułhakowie zakochałam się jeszcze w podstawówce (w czasach, kiedy ja się uczyłam gimnazjów nie było i nawet nikt nie pomyślał, że taki dziwny twór może powstać). Wiejska biblioteka, do której byłam zapisana i z której regularnie korzystałam (piątki były dniami rytualnymi, w które szłam na kilak godzin do świątyni książek). Tam właśnie po raz pierwszy natknęłam się na „Mistrza i Małgorzatę”.
Przeczytałam jednym tchem i chciałam więcej. Więcej wówczas nie było, a miłość rosła i rosła. Dopiero w liceum mogłam poszerzyć swoje możliwości dotarcia do ukochanych autorów, ponieważ szkoła znajdowała się w pobliskim mieście powiatowym. W szkole jak i tamtejszej bibliotece miejskiej znalazłam zasoby książek autorów, do których wzdychałam. Obok „Dialogów” Platona, „Grze z ogniem” Andrzeja Szczepańskiego były i dzieła ukochanego Bułhakowa.
Wielka księga, którą dostałam do domu pobudzała wszystkie moje zmysły. Nie zabierałam się nawet za odrabianie lekcji tylko od ręki usiadłam z Bułhakowem i czytałam. Książka była inna od poprzedniej. Zanikł ten typowo bułhakowski klimat. Nie pojawiały się diabły czy czary.
W przypadku wielu książek i autorów moja miłość czy zachwyt znikały pod wpływem wiedzy, czy oczytania. Niedawno znowu sięgnęłam po „Białą gwardię” i muszę stwierdzić, że ciągle mi się podoba. Może już nie zachwyca tak jak dawniej, ale ciągle jest to książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić osobom zainteresowanych historią.
Akcja powieści rozgrywa się zimą w wielkim mieście w roku 1918. Na Ukrainie zaszło wiele zmian społecznych, które były wynikiem przewrotów politycznych. Po I wojnie światowej ciągle panuje tu chaos, w którym Bułhakow osadza rodzinę Turbinów, która żyje wspomnieniami po zmarłej matce, Annie Władimirownie. Losy rodziny są niepewne. Niemieckie oddziały wycofują się, a pod miasto podchodzą oddziały Strzelców Siczowych Petlury. Natomiast na północy i wschodzie panują bolszewicy. Bracia z rodziny Turbinów zaciągają się do armii hetmana.
Na tle historycznych wydarzeń naniesione zostają losy zwykłej, w miarę bogatej rodziny, borykającej się z wojenną codziennością. Co jednak stanie się z rodziną po wkroczeniu bolszewików do miasta tego z powieści się już nie dowiemy. Możemy domyślać się, że nie będzie im najałatwiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz