wtorek, 29 października 2013

o czym marzą dzieci?

Moje dzieciństwo było sielskie. Czasy „komuny", wolnego życia. Nikt wówczas nie odmierzał czasu, bo i po co? Każdy miał -bardziej lub mniej sensowną-pracę, z którą dostał wystarczającą ilość pieniędzy, by utrzymać rodzinę i jeszcze na alkohol starczało...
Dzieciństwo w czasach „komuny" może nie było takie kolorowe i urozmaicone, jak teraz. Miało jednak swój urok: raz dziennie bajka, na którą i tak się nie zdążało, ponieważ zabawa na podwórzu zawsze była ciekawsza, mniej zabawek, ale za to jaka wyobraźnia, jakie zabawy z rówieśnikami.
Robienie zakupów było wyjątkowo nudną rozrywką, a wręcz przykrym obowiązkiem. Czasami trzeba było poczekać z babcią w kolejce za wełną na wymarzony sweterek, który później babcia nam robiła.
Rodzice byli zajęci pracą, ale ta praca zawsze była mniej absorbująca od współczesnej. Wówczas ludzie spędzali w niej po osiem godzin. Teraz jest ona głównym życiem młodego pokolenia, które poświęca na nią dziesięć godzin na dobę, a jeśli są wolni to również weekendy.
Ale wracając do przykrych rzeczy z tamtego okresu, czyli zakupów, trwały one długo, mało było towaru, więc każdy brał, co było, nikt nie wybrzydzał, nikt nie był lepszy od innych. Komuna-równość-była wszechobecna. Wszystkie bloki, sklepy, szkoły, uczelnie były tak samo szare.
Wszystkie półki sklepowe zapełniały te same równo ustawione rządki octu i nic więcej... Może stąd ten mój wstręt do octu i zakupów?
Współczesne dzieciństwo gubi się pośród kreskówkami i pełnymi półkami. Współczesne dzieciństwo ma chory wzrok, mało się rusza, cierpi na nadwagę i ogłupienie, mimo sprecyzowanych pragnień, wykreowanych przez sprytnych dorosłych, wiedzących, jak dostać się do kieszeni innych dorosłych.
Ja będąc małą dziewczynką zasypiałam błogo, spokojnie, zmęczona całym dniem spędzonym na zabawie i pracy na świeżym powietrzu.
Współczesne dzieciństwo śni koszmarami pełnymi bohaterów z kreskówek i gigantycznych zabawek.
Jaki prezent będzie dla niego najwspanialszy? Całodobowe zakupy w sklepie z zabawkami i ciągle włączoną telewizją, zapijaną kolejną colą...

1 komentarz:

  1. Idealnie mi się wpisał Twój post w mój dzień, bo właśnie oglądam swoje fotografie z dzieciństwa i wspominam, przygotowując się do notki na ten temat. :) A to wszystko przez zbliżające się urodziny. :)

    OdpowiedzUsuń