niedziela, 27 października 2013

sport w wydaniu Polaków

Jak dziś wygląda sport w wydaniu prawdziwych polskich samców? To siedzenie przed telewizorami, telebimami i – to dotyczy nielicznych szczęśliwców – na naszych wspaniałych niemal dziewiczych stadionach. Samce wszystkich gatunków lubią popisywać się fizycznie i oralnie. Ludzie w tej kwestii nie pozostają gorsi, przez co sport jest wzbogacony o owe popisy. Ludzkie samce są jednak gorsze, bo ich oralne popisy to kiepskie wrzaski, krzyki i popisy w piciu alkoholu.
Sport w wydaniu przeciętnego Polaka to właśnie siedzenie czy leżenie (aby nie absorbować zbyt wielu mięśni) przed telewizorem i popijanie piwa, zajadanie się kiełbasą i chipsami. Prawdziwy polski samiec – jak pokazują statystyki – jest bezpłodny albo impotentem, a w najgorszym przypadku obie cechy na raz. Takie samce innych gatunków nie mają potrzeby zabiegania o względy samic, ponieważ nie są w stanie skorzystać z dobrodziejstw natury, jakimi obdarzona jest płeć przeciwna.
Freud twierdził, że podniecenie jest nam potrzebne. Jeśli jest ono niemożliwe fizycznie to potrzebujemy innych bodźców rozładowujących nasze emocje. Inaczej stajemy się sfrustrowani i cierpimy na choroby psychiczne (przez papcia Freuda zwane różnorodnymi kompleksami).
Polski Rząd doskonale zdaje sobie sprawę (nawet jeśli faktycznie rządzą nami ludzie ograniczeni to nie do końca) z wagi problemu. Co roku wśród mężczyzn liczba samobójstw rośnie. Samce w wieku produkcyjnym (czyt. te, które mają płacić składki ZUS) unicestwiają się (zjawisko obce innym gatunkom). Trzeba było znaleźć na to lekarstwo i to stosunkowo niedrogie oraz przynoszące długoterminową poprawę. Idealnym środkiem okazały się mistrzostwa, a EURO organizowane w Polsce wiązało się z rosnącym sztucznie podnieceniem, niepewnością (czy autostrady zostaną oddane do użytku) i kolejnymi falami podniecenia oraz euforii. Podsycane emocje w chwili otwarcia imprezy dla wielu zaczęły się zbiorowym psychicznym orgazmem, który ma potrwać ileś tam dni i nocy. Oby terapia zadziałała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz