poniedziałek, 28 października 2013

Stieg Larson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, tł. Beata Walczak-Larsson, Warszawa 2009.

Stieg Larson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, tł. Beata Walczak-Larsson, Warszawa 2009.


Szperanie w przeszłości zawsze przynosi zaskoczenie i zdziwienie, a niekiedy nawet niesmak. Grzebanie w historii starych, szanowanych rodów, wielkich właścicieli bogactw jednak jest najgorszym, co może przytrafić się człowiekowi. Niewinne próby rozwiązania tajemnic sprzed lat sprawiają, że można trafić na szafę pełną trupów, salę tortur i samemu narazić się na śmierć.
Z takim tłem jest pośmiertnie wydana powieść Stiega Larssona „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, za którą przyznano pisarzowi nagrodę literacką „Szklanego Klucza” za najlepszą szwedzką powieść kryminalną. Ja dopiero niedawno odkryłam pisarza i muszę przyznać, że zakochałam się od pierwszej książki, czyli od wspomnianej powieści (trudno być na bieżąco z wydana literaturą, kiedy często trzeba czytać tę niewydaną).
Wszystko zaczyna się niewinnie: starszy mężczyzna co roku dostaje zasuszone kwiatki w rocznicę zaginięcia bratanicy, co oczywiście pachnie zbrodnią, którą trzeba odkryć. Obok toczy się wątek dziennikarza Mikaela Blomkvista, który przegrał sprawę za zniesławienie i Lisbeth Salander będącej uosobieniem wszelkich problemów z prawem przez brak umiejętności nawiązywania relacji społecznych.
Trzy obce sobie osoby z czasem obsesyjna potrzeba odkrycia prawdy o zaginięciu Harriet przez Henrika Vangera. Początkowo poszukiwania nie przynoszą wiele. Mikael jednak zaczyna grzebać w starych zdjęciach, dokumentacji i zauważa kłamstwa oraz niezgodność zeznań podejrzanych. Swoją ciekawość prawie przepłaca życiem. Na szczęście dobra kondycja fizyczna za pierwszym razem, a za drugim drobnej postury kobieta ratują go przed śmiercią.
Czytam wiele, ale mało jest takich książek, które obok masakrycznych opisów niosą ze sobą coś więcej niż dziesiątki trupów. Tutaj mamy podaną w znakomitym stylu pogoń za mordercą oraz mądre uwagi na temat życia przez osoby doświadczone życiem. Nie jest to jednak tak proste i infantylne jak u Coelho. Spostrzeżenia na temat świata, ludzi i warunków społecznych są dobrym materiałem do nauki, jak przetrwać w złym świecie. Pobudzają do refleksji osoby, które na własnej skórze doświadczyły prześladowań.
Książka pochłania całkowicie. Nawet nie obejrzałam się jak mijały kolejne godziny i mimo objętości (640 stron) brnęłam w nią dalej, by poznać rozwiązanie intrygi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz