poniedziałek, 28 października 2013

Umberto Eco "Wahadło Foucaulta"

Umberto Eco, Wahadło Foucaulta, tł. Adam Szymański, Warszawa 1988
Umberto Eco - wielki badacz semantyki, semiologii, procesów komunikacji i estetyki od czasu do czasu para się pisarstwem. "Filozof" (jeśli tak można powiedzieć o filologicznym erudycie), który rozprawy naukowe pisze językiem zrozumiałym dla gimnazjalistów tworzy światy wymagające szerokiej znajomości kontekstów kultury i skupionego czytania. Jego "Wahadło Foucalta" (czyt. Fuko) ponadto (jak wszystkie jego powieści) rzuca nowe światło na historię świata. Zarzucony na początku wątek kryminalny traci na mocy z każdą przeczytaną, bo po jakimś czasie wrócić ze zdwojoną siłą. Po drodze burzy naszą dotychczasową wiedzę, skłania do przemyśleń na temat wydarzeń i to nie tylko tych z najnowszej historii. U Eco nawet poczciwy król-mnich, za jakiego uchodził Ferdynand II (mąż Izabelli), jednoczący ludy na Półwyspie Iberyjskim, demaskuje interesy Krzyżowców, Templariuszy, funkcjonowania Inkwizycji i podaje powody podbojów Hitlera. Te niby odległa dla siebie wydarzenia łączy tajemnica, której odkrycie grozi zyskaniem władzy, bogactw lub utratą życia. Samo wejście na jej trop sprawia, że bohaterowie są zagrożeni.
Z drugiej strony wiodą spokojne życie toczące się od skomplikowanego romansu do niezobowiązującej znajomości, a wszystko w małym światku wykorzystującym naiwnych pisarzy utrzymujących wydawców.
Przez natłok informacji wymagających szeroką znajomość kultury i historii świata nie jest to lektura dla każdego. Przed przystąpieniem do czytania którejkolwiek z książek Eco należy oddać się wszechstronnym studiom. Po ugruntowaniu wiedzy i oddaniu się lekturze możemy na naszą wiedzę spojrzeć z nieco innej perspektywy: idealny dekonstrukcjonizm naszej wiedzy.
Wiele osób uważa, że historia (jako wydarzenia prawdziwe) opowiedziane w książkach Eco to zakłamywanie prawdziwych wydarzeń. Jaka jednak jest ta owa prawdziwa historia? To ta, którą piszą zwycięzcy? My, Polacy doświadczyliśmy bolesnych uświadomień, że to, co napisane i przekazywane w różnych epokach w podręcznikach nie zawsze było prawdą (częściej nią nie bywało).
Po każdej lekturze włoskiego pisarza trzeba na nowo zagłębiać się w historię i odkrywać wcześniejsze kłamstwa autora lub historyków ze świadomością, że nie będzie to prawna obiektywna, lecz nasza subiektywna lupa kultury.
Bez odpowiedniego przygotowania można sobie tę pozycję darować. Równie dobrze można przeczytać książki Dan’a Brown’a, które mają bardziej spójną fabułę.  Książka Eco naszpikowana trudnymi wyrazami i opisami ma wzbudzić podziw i wyobrażenie o niesamowitej inteligencji autora. W owym posługiwaniu się wiedzą za dużo sztuczności. całość wydaje mi się przypominać moje dziecięce wiersze, kiedy pani od polskiego o jednym z manierystycznych poetów powiedziała, że jest geniuszem słowa, a ja w swojej naiwności (pragnąć naśladować styl) każdy wierszyk wzbogacałam zwrotami z obcych języków. Wszystko w myśl zasady, że im bardziej uczono tym lepiej.
Twórca tytułowego wahadła (podobnie jak historie) jest człowiekiem godnym zainteresowania. Więcej informacji o Jeanie Bernardzie Léonie Foucault http://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Bernard_L%C3%A9on_Foucault

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz