poniedziałek, 28 października 2013

Złap mnie, jeśli potrafisz reż. Steven Spielberg

 Złap mnie, jeśli potrafisz reż. Steven Spielberg

Film z grona tych, które oparte są na historiach prawdziwych, czyli leży w polu moich zainteresowań. W dodatku komedia, dzięki czemu zyskuje kolejny plus, ponieważ uważam, że w życiu mamy zbyt wiele dramatu, by jeszcze je oglądać w kinie. Mimo tych atutów mam do filmu kilka zastrzeżeń. Sprawia on wrażenie robionego chaotycznie. Początek nie wiadomo o czym, po co, dlaczego. Jakiś program telewizyjny. Ale jaki? Może to odkryjemy w dalszej części filmu. Niestety nie ma się co łudzić.
Później sceny znęcania się nad więźniem, odbieranie nagród, przez co mamy wrażenie, że wszystko, co było wcześniej to tylko film w filmie. Później jednak głupiejemy, bo bohater próbuje oszustw i w końcu wpada, zostaje uwięziony, a następnie zatrudniony, jako osoba oceniająca dokumenty.
Środek filmu – mimo nierealności i zarazem prawdziwości – robi dobre wrażenie. Miła historia o oszuście pokazana z dozą sympatii i humoru. Młody bohater dzięki sprytowi zdobywa to, co normalnie było nieosiągalne: spełnia swoje marzenia. Akcja wydaje się tu pędzić przez to, że bohater jest wyjątkowo elastyczny i szybko przechodzi z grania jednej roli do kolejnej.
Wielkim minusem filmu w polskiej wersji jest dubbing, który sprawia, że postacie są nieco drętwe, głosy nie współgrają z charakterem i wyglądem.
Spilberg po raz kolejny przekonał mnie, że jest dobrym reżyserem grającym na emocjach widzów. Jak to zwykle z emocjami bywa nie muszą być one uzasadniane logicznie. Zwykle w jego filmach motywacje wydają się troszkę irracjonalne, ale przecież tak działa nasz umysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz