poniedziałek, 25 listopada 2013

Aleksander Fredro


Dla większości ludzi Fredro to przede wszystkim komediopisarz. Niewielu kojarzy go z bajkami poznawanymi w szkole podstawowej. Jego twórczość poza komediowa jest zapomniana. Tylko specjaliści zajmują się jego utworami poetyckimi. Pod wpływem Tadeusza Żelińskiego-Boya postanowiłam ukazać nieco inny wizerunek twórcy. 
Pisał on, że „Fredro jak wiadomo, dożył późnych lat, które stały się jego apoteozą; jakoż mimo że istnieją inne jego, wcześniejsze wizerunki, utrwalono-jak zresztą bywa- obraz taki, jakim był na schyłku. Nikt prawie z publiczności nie widzi Fredry innym niż jako starca; zwłaszcza że zaczęto mówi „stary Fredro" dla odróżnienia od syna, też komediopisarza. Długi zmierzch rzucił na jego postać cień jakiejś niewczesnej powagi. Dopiero daty (a któż o nich myśli?) przypominają nam, że Geldhaba machnął chłopiec dwudziestopięcioletni, że Męża i żonę napisał Fredro nie mając lat trzydziestu. A nawet-skoro trzeba już o tym wspomnieć- że słynne, sprośne incydenty Fredry, długo obiegające w odpisach między młodzieżą (znam je tylko zwidzenia, bo nie jestem w stanie czytać pornografii), nie są produktem starczej lubieżności, ale raczej wybrykiem ułańskiego humoru lub lwowskich wywczasów młodego esk-kapitana" 
Przywołuje on również wspomnienia starszej kobiety o tym, że Fredro w czasie młodości szerzył zgorszenie swoją twórczością poetycką. Jak zauważył Andrzej Makowiecki nie jest to twórczość odznaczająca się jakimiś walorami estetycznymi. Celem Fredry, podobnie jak w jego komediach, było przede wszystkim bawić. Dzięki tego typu utworom i znajomości życia twórcy ukazuje się nam bardzo ludzki wizerunek.
Jak zauważa Barbara Lasocka: „Poezja Fredry ma konfesyjny charakter. Niejedno wydarzenie historyczne bądź polityczne, żeby wspomnieć abdykację Napoleona czy powstanie listopadowe, jak również fakty ściśle prywatnej natury stanowiły zaczyn wielu wierszy. Nade wszystko wypełnia je jednak stan świadomości pisarza, poddany oczywiście prawom liryki. Swoistym ich dopełnieniem są Zapiski starucha. Lapidarne, niewolne od ironii spostrzeżenia są literackim wyrazem konsekwencji świata. Niejednokrotnie zresztą wiersz i zapisek wyrażają tę samą myśl, która werbalizuje się jednakowymi słowami. Fakt ten podnosi wiarygodność obu przekazów. Możliwości obcowania z pisarzem, jakie stworzył sam, stanowią wyzwanie do jeszcze bliższego rozpoznania jego osoby" 
Zawsze interesowało mnie życie tego najwybitniejszego polskiego komediopisarza. Podobnie jak wiele ludzi nie byłam świadoma tego, że to także wybitny poeta i dopiero po wnikliwszych poszukiwaniach natrafiłam na jego utwory poetyckie. Są one bardzo interesujące i -podobnie jak inne dzieła Fredry- pisane bardzo żywym językiem. Przekazują one bardzo wiele prawd o ludziach i świecie-a co najważniejsze-dowiadujemy się z nich o wartościach jakimi kierował się on w życiu. To właśnie skupienie się na światopoglądzie twórcy pozwoliło mi lepiej poznać jego osobę, dlatego w niniejszej pracy przedstawię świat wartości ukazany w utworach poetyckich komediopisarza.

Aleksander Fredro rys biograficzny

Aleksander hrabia Fredro był znakomitym komediopisarzem, a także bajkopisarzem, pamiętnikarzem oraz poetą. Urodził się 20 czerwca 1793 roku u stóp Karpat, w Surochowie koło Jarosławia na ziemi przemyskiej , w zamożnej rodzinie szlacheckiej, dzięki czemu nigdy nie musiał martwić się o pieniądze- żył zamożnie i wygodnie, i jak na owe czasy długo, bo 82 lata. Pochodził z szeroko rozgałęzionego rodu szlacheckiego herbu Bończa , który dzięki staraniom Jacka Fredry (ojca Aleksandra) w 1822 roku uzyskał austriacki tytuł hrabiowski .
Dla poety tradycja szlachecka znaczyła bardzo wiele, zarówno w perspektywie rodzinnej, osobistej, jak i kulturowej, obyczajowej, związanej z narodową przeszłością , a co za tym idzie był tradycjonalistą i konserwatystą z przekonania. Ujawniało się to w jego myśleniu o ludziach, a nie w nastawieniu do przemian cywilizacyjnych, rozwoju techniki. Interesował się wszystkim, co nowe, fascynowała go nowoczesność .
Komediopisarz uważał się za spadkobiercę Andrzeja Maksymiliana Fredry, autora dzieła pt. Przysłowia mów potocznych, obyczajowe, radne, wojenne. Prawie wszystkie motta, którymi opatrywał komedie pochodzą z tego zbioru .
Jak twierdzi Marcin Cieński: „Aleksander Fredro przywoływał Przysłowia swego szacownego antenata nie tylko ze snobizmu, dla pochwalenia się pokrewieństwem z politykiem i pisarzem, ale ze względu na swoistą wspólnotę myśli, sposobu widzenia świata, spoglądania na ludzką naturę. Andrzej Maksymilian, zmarły ponad sto lat przed narodzinami Aleksandra, stał się jednym z przewodników pisarza po świecie, wzorem praktycznej mądrości, nauczycielem i patronem szlacheckiej tradycji" .
Również ze strony matki poety silne były literackie tradycje. Wśród przodków Marianny, która zginęła 12 stycznia 1806 roku w pożarze dworu w Beńkowej Wiszni, była słynna poetka z czasów saskich, Elżbieta Drużbacka . 
Ojciec, Jacek hrabia Fredro, po śmierci żony, wraz z dziećmi, przeniósł się do Lwowa .
Młodość poety była pełna przygód. Jego domowe, niezbyt dokładne nauki trwały krótko. Fredro jednak miał skłonność do ubarwiania swojej opowieści, do jej teatralizowania, a wreszcie do stylizowania się na „poetę z Bożej łaski", a nie takiego, który naczytał się mądrości, dlatego podkreślał to, iż jego opiekunowie nie zachęcali go do zdobywania wiedzy . Faktem jest, że jego wiedza nie była gruntowną .
Jako 16-letni chłopak, wiosną 1809 roku, poeta wstąpił do armii napoleońskiej Księstwa Warszawskiego i wędrował z nią przez 6 lat - aż do upadku Cesarstwa. Dało tu znać o sobie wychowanie patriotyczne oraz przykład starszych braci, którzy już pod koniec 1806 roku wraz z Łukaszem Biegańskim (majorem i opiekunem dzieci) wstąpili do tworzącej się armii polskiej . 
Wojsko było dla Fredry szkołą życia, którą cenił najbardziej. Później długo utrzymywał znajomości zawarte w tym okresie. Wydarzenia związane ze służbą wojskową uczynił głównym tematem swego oryginalnego pamiętnika Trzy po trzy .
Początki jego kariery wojskowej nie miały nic wspólnego z trudami żołnierskimi. Wysłano Aleksandra do Trześni, gdzie spotkał brata Maksymiliana, wcześniej adiutanta księcia Józefa, a w tym czasie dowódcę szwadronu w 2. Pułku Ułanów. Dzięki rekomendacji brata i księcia Poniatowskiego Fredro otrzymał nominacje na stopień podporucznika. Został mianowany raporterem sądu wtórego (apelacyjnego). Do jego obowiązków należało powtarzanie podsądnym pytań zadawanych w pierwszej instancji oraz odczytywanie wyroków. Było to zadanie trudne dla młodego Aleksandra, bo odczytywał wyroki śmierci i asystował przy egzekucji . 
W kwietniu 1812 roku Aleksander Fredro został mianowany kapitanem w 5. Pułku Jazdy. Rozpoczęły się wtedy przygotowania do wojny z Rosją. W swoim pułku Fredro został adiutantem majorem. Pułk poety dotarł do Moskwy, przemaszerował przez jej płonące przedmieścia, a następnie przerzucany z miejsca na miejsce. W połowie października armia Napoleona rozpoczęła odwrót, a 5. Korpus osłaniał cofające się wojska. Atakowany bezustannie przez Rosjan stracił prawie wszystkich żołnierzy. Kampanię rosyjską Fredro zakończył jako jeniec wojenny. Na początku grudnia dotarł do Wilna, a 10 XII 1812 roku zjawili się tam Rosjanie i brali do niewoli niedobitków Wielkiej Armii, szukających tam schronienia .
Pisarz przeżył zimę i tyfus w niewoli dzięki pomocy ludzi zwłaszcza Michała Mineyki, który w czerwcu 1813 roku umożliwił mu ucieczkę. Do Lwowa, do rodziny przybył w chłopskim przebraniu. Ruszył dalej do Saksonii i w sierpniu zameldował się u księcia Poniatowskiego. Gdy 5 sierpnia 1813 roku dotarł do Drezna czekał tam na niego złoty Krzyż Virtuti Militari. Fredro został oficerem łącznikowym (adiutantem) w sztabie armii, którego dowódcą był jeden z najbardziej zasłużonych i zaufanych marszałków Napoleona, Aleksander Berthier, książę Neufchâlet. Była to funkcja niebezpieczna, gdyż oficerowie łącznikowi zapewniali łączność w wojsku .
Po abdykacji cesarza Napoleona i przekazaniu polskich oddziałów pod dowództwo rosyjskie (książę Konstanty) Fredro zrezygnował ze służby wojskowej. Musiał jednak pozostać w Paryżu dla załatwienia formalności. W tym czasie korzystał z wizyt w przybytku rozkoszy oraz odwiedzał nadsekwańskie teatry .
Tu odkrył jak ważna jest współpraca z aktorami oraz to, że dobra gra aktorska rozwija i podnosi wartość dzieła dramatycznego, że ważniejszy niż tekst jest spektakl z całą inscenizacją, grą aktorów, scenografią .
Za zasługi wojenne został też odznaczony Krzyżem Legii Honorowej. 
O jego twórczości literackiej w tamtym czasie pisze Marcin Cieński: „Fredro dość szybko odkrył swe literackie zdolności. Obsceniczną twórczość z lat młodzieńczych i późniejsze utwory łączy dążenie autora do zapewnienia rozrywki publiczności czy czytelnikom." Koledzy z wojska docenili jego talent, jednak zdobycie dla pierwszych komedii prawa wstępu do teatrów i uznania widowni wymagało od młodego szlachcica spod Lwowa kilku lat terminowania . 
Również Bogdan Zakrzewski opisuje początki twórczości poety i jego styl w tym czasie: „Poetycka wena Fredry obudziła się gdzieś na żołnierskim biwaku i odtąd twórczość poetycka pełna niewybrednego humoru towarzyszyła mu w trudach żołnierskiego życia" .
W pamiętnikach Fredry znajdujemy anegdotę o jego literackim debiucie. Był nim wiersz Żale Jakuba nad utratą gaci. Dąbrowski zwrócił mu uwagę, że wiersz nie ma średniówki. Fredro wtedy dowiedział się, co to jest średniówka. Salonowa wersja anegdoty zamieszczona w pamiętniku przytacza swojej książce Cieński: „W Krasnymstawie mieszkałem razem z podporucznikiem Jakubem Nowickim, który miał służącego Franciszka. Razu jednego wziąłem wstępnym bojem (necessitas frangit legem) pewną nieodzowną, acz tylko płócienną część ubioru, którą to słońce nie zwykło oglądać. Kiedy się zaś kolega uporczywie upominał o zwrot swojej własności, napisałem wierszyki pod tytułem: Żale Jakuba nad utratą g...i. Zwrotki kończyły się powtórzeniem: <<Franciszku! Gdzie są g...ie. moje?>> Ta poezja zrobiła w pułku furorę. Ale jeden z kolegów, Dąbrowski (zginął pod Możajskiem), wziął mnie na stronę i zwrócił mi uwagę, że w kilku wierszach nie ma średniówki. -Średniówki!... Co to średniówka?- zapytałem. Dąbrowski wytłumaczył, i to była pierwsza oraz jedyna nauka rymotwórstwa, którą w życiu otrzymałem. Uzbrojony w średniówkę, rzuciłem w świat parę kawałków, których tytułu powtórzyć nie mogę, a których sława przeszła krańce nawet pułku" . 
Fredro tu stylizuje się na poetę obdarzonego naturalną zdolnością wierszowania, piszącego dla rozrywki . Anegdota o średniówce świadczy, że nie wyrastał z klasycznego, szkolnego kursu poetyki, w którym najistotniejszą rolę odgrywało przygotowanie teoretyczne i znajomość zasad. Fredro składa te deklaracje w związku z wierszem o gaciach, co powoduje, że mają one równocześnie charakter serio i ton żartobliwy .
Historia ta znajduje się w pamiętnikach nieprzeznaczonych do druku za życia autora. Ważny w tych wspomnieniach jest autoironiczny charakter, ujawniający jedną ze stron bardzo złożonej osobowości Fredry: tu prezentuje się jako gawędziarz, który potrafi bawić się żartując z siebie, rozweselić innych, mówić w lekkiej tonacji o sprawach istotnych. Zaskakujące jest to, że ten sam Fredro potrafił być jednocześnie melancholikiem, człowiekiem skłonnym do urazy, do przesady, trudnym w relacjach z innymi, reagującym niechętnie na ludzi .
Fredro zaznacza, że nie może zacytować tytułów pierwszych utworów, gdyż należały one do twórczości obscenicznej i większości z nich nie należy wymieniać w towarzystwie dam .
Wśród utworów obscenicznych krążyły dwa utwory dramatyczne, szczególne, bo łączące elementy parodystyczne z libertyńsko-obsceniczno-sprośnymi. Jednoaktówka Zaślubiny Idzi, parodiująca odmianę komedii opartej na motywie małżeństwa, oraz trzyaktowa tragedia Piczomira, 
królowa Bralomanii, w której przedmiotem parodii jest wątek Wandy, wykorzystywany w polskich tragediach o tematyce narodowej od początku XIX wieku .
W tego typu utworach Fredry na pierwszy plan wysuwa się sfera erotyzmu. Są one często prostackie i pozbawione finezji. Ujawniają jednak zadatek wspaniałego talentu Fredry w rozmaitym zakresie np. pysznego i dosadnego słownictwa, farsowo-komediowych sytuacji, dialogów, malowania hogarthowskiej obyczajowości erotycznej .
Powstające w czasach wojskowych utwory obsceniczne odpowiadały zapotrzebowaniu ich pierwszych czytelników i zapewniły autorowi powodzenie na skalę przekraczającą „granice pułku". Ukazały mu one również znaczenie śmiechu, żywiołu komediowego, który może wywołać coś więcej niż pustą wesołość . 
Cieński o dalszym rozwoju talentu komediopisarza pisze: „Właśnie w stronę połączenia komizmu, śmieszności, obserwacji rzeczywistości i refleksji nad nią zaczęły kierować się dalsze próby dramaturgiczne Fredry przeznaczone już dla szerszej publiczności." Nie występują w nich elementy obsceniczne, ale pojawiają się wątki libertyńskie, bulwersujące tradycjonalistów .
Plotka, po czasach wojskowych, przypisywała Fredrze coraz więcej utworów obscenicznych, z cieszącą się specyficzną sławą tzw. XIII Księgą „Pana Tadeusza" na czele. Poeta nie jest jednak jej autorem, podobnie jak sporej liczby przypisywanych mu przez legendę innych obscenów .
Po drodze zatrzymał się we Wiedniu by leczyć skutki spotkań z pięknymi paryżankami. Spotkał tam Zofię z Jabłonowskich, żonę Stanisława hr. Skarbka .
Po powrocie do Lwowa z wojennej wyprawy nie miał sprecyzowanych planów na przyszłość. Czekał na decyzję ojca . Po latach w wierszu Pro memoria wspomina nieco żartobliwie opuszczenie Paryża po klęsce Napoleona: 
„Wyjechaliśmy razem, z odmiennych pobudek: 
Napoleon na Elbę, ja zasię do Rudek" .
Ojciec, Jacek Fredro, oddał Aleksandrowi w dzierżawę Jatwięgi, które przynosiły małe dochody. To właśnie tam zaczął gromadzić książki, początkowo przypadkowo, później bardziej systematycznie .
W Pro memoria wspomina Fredro czasy debiutu, sytuowanych w latach po powrocie z wojska:
„Tęskniłem za obozem... nudziłem się przeto
I żeby coś robić, zostałem poetą.
- Poetą!... Tam do licha! To, panie, nie żarty! (...)
(i dalej)" 
Fredro bawi się tu podobnie jak w Trzy po trzy- tworzy kreację, mistyfikuje. Nie był on u początków swojej drogi pisarskiej tylko autorem obscenów (nie wspomina o tym w Pro memoria) i komedii (co wysuwa na plan pierwszy), ale starał się być poetą. Fredro nim dał się poznać jako komediopisarz, chciał się utrwalić w opinii literackiej polskiej jako poeta liryk. W tym charakterze wystąpił w 1816 roku na łamach „Pamiętnika Lwowskiego". Zachowywał się w sposób typowy dla młodego pisarza: badał swoje możliwości twórcze, szukał form gatunkowych, które pozwolą mu się sprawnie wypowiedzieć, i starał się dotrzeć do publiczności, zaistnieć w świadomości czytelników .
Fredro bliski był szlacheckiej tradycji, która w pisaniu widziała zajęcie przynoszące zaszczyt, godne uznania, a także przyjemne-rodzaj wypoczynku od poważnych spraw zajmujących szlachcica: polityki, rodziny i gospodarstwa, życia żołnierskiego .
W „Pamiętniku Lwowskim" ogłosił drobne wiersze między 1816 a 1819 rokiem oraz kilka sztuk teatralnych (Intryga na prędce, nieznane: Kwita i Teatr na teatrze, a także Pana Geldhaba). W tym samym piśmie ogłosił rozprawę Rzut oka na teraźniejsze wychowanie młodzieży, gdzie kierując własnym doświadczeniem, przeciwstawia się wychowaniu prywatnemu czy konwiktowemu, proponuje natomiast wychowanie i nauczanie w szkole publicznej .
W życiu osobistym są to lata zawiedzionej miłości do Karoliny Potockiej . Rodzi się wtedy miłość do Zofii z Jabłonowskich, nieszczęśliwie wydanej nieszczęśliwie za Stanisława hr. Skarbka .
Jest on także bajkopisarzem. W świat Pana Jowialskiego Fredro „wmontował" bajki, powstałe w większości wcześniej, które wygłaszane przez tytułowego bohatera-nadają całości specyficzny klimat. Znalazły się w nim te najbardziej znane, po dziś dzień czytane i lubiane, obecne w naszej wspólnej świadomości literackiej: Paweł i Gaweł, Małpa (w kąpieli), Osioł. Czytane jako samodzielne utwory, bajki te przyciągają uwagę darem obserwacji ludzkich postaw, bo przecież-zgodnie z tradycją gatunku-zwierzęta zastępują w nich ludzi, a także umiejętnością ujawnienia paradoksów zauważanych w rzeczywistości. Nie ma w nich złośliwości, morał nie piętnuje, ale łagodnie poucza. Konsekwentnie występuje tu postawa komentatora-humorysty .
Około 1817 roku Aleksander Fredro poznał bliżej Zofię hr. Skarbkową, z domu Jabłonowską, i zakochał się na całe życie. Dla poety uczucie to stało się głębokim wstrząsem wewnętrznym, zwłaszcza, że łączył je ze świadomością olbrzymich przeszkód, jakie zagradzały drogę do małżeństwa z ukochaną. Ta beznadziejność uczucia zrodziła w nim myśl o samobójstwie. W tym jednak czasie tworzył znakomite komedie . 
Zofia Jabłonowska jako 15-letnia dziewczynka została wydana za hr. Skarbka, jednego z najzamożniejszych ludzi w Galicji. Opuściła go po kilku latach nieudanego małżeństwa, ale na poślubienie Aleksandra czekała przeszło 10 lat. Sprawa jest dość niejasna, bo hr. Skarbek nie wyrażał sprzeciwu, a załatwienie "rozwodu kościelnego" było w tych sferach społecznych głównie kwestią pieniędzy. Opór stawiała kierowana chyba konwenansami rodzina Jabłonowskich. Sytuacja życiowa coraz bardziej oddalała go od świata. W Jatwięgach oddał się pracy w gospodarstwie, studiom literackim i pracy twórczej . 
Brat poety, Maksymilian, mieszkający we Włoszech z żoną, wezwał go do siebie. Komediopisarz udał się do Florencji w niezbyt dobrym nastroju. Tam brat i bratowa starali się wyswatać go z bogatą rosyjską hrabianką Eugenią Buturlin. Po półrocznym pobycie we Włoszech Fredro wraca do kraju i zaabsorbowany własnymi sprawami, rzuca pióro prawie na dwa lata .
Po 1827 roku zamilkł na okres kilkuletni. Złożyło się na to kilka przyczyn. Choroba ojca zmusiła go do przeniesienia się z Jatwięg do Beńkowej Wiszni i objęcia ojcowskiej gospodarki, gdzie mógł korzystać jedynie z pomocy brata Seweryna mieszkającego w sąsiedztwie. Inni bracia byli zbyt oddaleni, by pozostawać w stałym kontakcie .
W 1828 roku, po śmierci ojca, przejął i pomnożył odziedziczony majątek. Był już wtedy autorem kilkunastu komedii. W tymże też roku zawarł wreszcie z Zofią małżeństwo, które było bardzo szczęśliwe. Dochowało się też dwojga dzieci o aspiracjach literackich: Zofii, późniejszej hr. Szeptyckiej, autorki Wspomnień z lat ubiegłych, i syna, Jana Aleksandra, także komediopisarza .
Powstanie listopadowe nie pociągało Fredry tak, jak kampania napoleońska. Po rozczarowaniach z czasów młodości nie angażował się już tak jak dawniej w sprawy służby narodowej. Możliwe, że stan zdrowia mu nie pozwalał. Tadeusz Sivert o jego twórczości tego czasu pisze: „Poza wierszem patriotycznym Jeszcze Polska nie zginęła pisanym po upadku powstania, nie znamy wyraźnych objawów działalności poety w stosunku do ruchów narodowych z okresu powstania listopadowego. Fragmenty tego utworu przypominają w tonie uczuciowym i w treści inwokację w I księdze Pana Tadeusza: 
„O, uroku wolności
W pierwszym rozkwicie,
O, ty serca nowe życie,
Życie męstwa, życie sławy.
O, ty dziecinna ufności 
W siły własne, w świętość sprawy. 
W udział świata, w pomoc Nieba,
By cię pojąć- doznać trzeba" 
W czasach zarazy szerzącej się w Galicji pod koniec 1831 roku, Fredro z rodziną był w Wiedniu. Pisał tam Dziennik wygnańca poemat prozą, obfitujący w reminiscencje z własnego życia, związany z nastrojami klęski powstaniowej. Z tych czasów pochodzą też dwa wiersze odnoszące się do powstania: Stary ułan i Pożegnanie .
Fredro bardzo skutecznie zarządzał rodzinnym majątkiem, ale też był ożywiony duchem obywatelskim. Brał czynny udział w społecznym życiu ziemiaństwa, po 1831 roku reprezentował jego interesy w galicyjskim Sejmie Stanowym. Lata 1835-1855 określa się jako czas milczenia Fredry . Milczał jako komediopisarz. W tym czasie powstawały wiersze, a przede wszystkim kolejne redakcje Trzy po trzy. Poeta nie wydawał ich za życia, mimo że proszono go o udostępnienie tego, co stworzył . Za przyczynę zamilknięcia podawał napaści ze strony krytyki i fakt, że nikt go nie bronił .
W okresie Wiosny Ludów został oskarżony o zdradę stanu za wystąpienia przeciw Austrii. Śledztwo ostatecznie umorzono . Lata 1850-55 spędził z rodziną w Paryżu. Jego syn wówczas przebywał tam ze względów politycznych (brał udział w Wiośnie Ludów) . 
Również powstanie styczniowe nie wzbudziło entuzjazmu u schorowanego i rozgoryczonego już starca. Odwodzi syna od wstąpienia pod sztandary powstańcze .
Aleksander Fredro był członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a od 1873 członkiem Akademii Umiejętności. Ostatnie lata życia spędził we Lwowie, którego był honorowym obywatelem. Tam zmarł 15 lipca 1876 roku. Cieński o tym wydarzeniu pisze: „Śmierć Aleksandra Fredry odbiła się szerokim echem nie tylko we Lwowie, ale i w całym kraju, uroczystości żałobne miały bardzo uroczysty charakter. Pierwsza ich część odbyła się w dworku na Chorążczyźnie, następnego dnia ogromny żałobny kondukt przeszedł ulicami Lwowa, a w parafialnym kościele Fredrów pod wezwaniem św. Mikołaja odprawiono uroczystą mszę żałobną. Po mszy trumna została odprowadzona w żałobnym pochodzie do granic miasta, gdzie wygłoszono pożegnalne mowy. Zwłoki Aleksandra Fredry przewieziono do Rudek, gdzie następnego dnia po kolejnym uroczystym nabożeństwie złożono je w krypcie rodzinnej w podziemiach kościoła." 
Poeta zostawił synowi testament z instrukcjami dotyczącymi wydania pozostawionych przez niego pism .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz