czwartek, 7 listopada 2013

biedna Tymoszenko

Od wielu miesięcy media robią dziwne zamieszanie wokół Julii Tymoszenko. Osóbka może i ładna, ale samą urodą się nie rządzi. U nas w Polsce jesteśmy troszkę przyzwyczajeni do tego, że politycy i urzędnicy to takie „święte krowy”: siedzą, żyją, kradną, oszukują, a my ze spokojem przyglądamy się i czekamy aż przestaną. Kiedy mija kadencja ten i ów załatwia sobie wariackie papiery (jeśli czuje nóż na karku), a w następnej kadencji znowu jest idealnym kandydatem, bo jest dobrym katolikiem. Kiedyś pisałam o takim przypadku z miasteczka (bardziej może wsi), z którego pochodzę.
W drugiej turze o stanowisko burmistrza ubiegało się dwóch kandydatów: komunistyczny działacz, który przez lata rzetelnie pracował dla dobra miasta i karierowicz, który zostawił żonę w ciąży, wyjechał do Stanów, a po powrocie zamieszkał z kochanką w pobliżu domu żony. Pierwszy prowadził prawe życie (dbał o rodzinę i bliźnich), a drugi oszukiwał gdzie się dało. Po wielu latach tuż przed wyborami kombinator dość mocno posmarował łapę miejscowemu księdzu, który załatwił mu unieważnienie ślubu kościelnego i mógł oficjalnie wstąpić w związek z kochanką. Oczywiście o pierwszych dzieciach nie pamiętał (ale Biblie i kościół zna wiele takich przypadków, kiedy to żona i dzieci są zbędne). W niedzielę wyborczą ksiądz niby nie mówił, kogo wybrać, ale przekaż był jasny: wybierzcie człowieka wiary, czyli nie ateistycznego komunistę.
W moim nowym miejscu zamieszkania przekręty są nieco kosztowniejsze, ponieważ miasto czy powiat wydały pozwolenie na budowę i otwarcie pewnej działalności gospodarczej związanej z ekologią i oczyszczaniem środowiska, a później przez protesty decyzję próbowano cofnąć. Prawo jednak stało po stronie przedsiębiorcy, przez co powiat ma do zapłacenia kilka milionów złotych odszkodowanie firmie. Kto za to zapłaci? Podatnicy. Przecież decyzje rządzących są grą losową. Mogło im się nie udać. W zwykłej firmie wylecieliby z hukiem. Na stołeczkach nadal mogą siedzieć.
Ta nasza mentalność sprawia, że my się dziwimy niecywilizowanym praktykom Ukrainy. Ta biedna Tymoszenko taka maltretowana. Przecież siedzi w tej swojej luksusowej celi i cierpi, że nie jest jak inni więźniowie. Ten ból zmusza ją do głodówek, zaniedbania, a wszystko po to by takie głupie narody jak nasz ubolewały nad jej losem. Zapominamy, że niejeden Polak żyje poniżej poziomu jej więziennej egzystencji. Może o tym powinniśmy więcej mówić i w tym kierunku działać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz