piątek, 22 listopada 2013

Dzień kobiet reż. Maria Sadowska


Dzień kobiet jest wtedy, gdy jednej z nas udaje się złamać dawne skostniałe falliczne struktury. Udało się to Skłodowskiej, która – mimo ciężkiej pracy i wielkim osiągnięciach w nauce – przez całe życie miała przeciwników swoich teorii oraz uhonorowania jej dokonań tytułem doktora nauk. Jej skromność, pasja i pracowitość oraz wielki upór przyczyniły się do odniesienia małego sukcesu i rzucania kłód pod nogi.
Od tamtych nietolerancyjnych dla kobiet czasów minęło parę dziesiątek lat. Teraz kobieta może robić niesamowitą karierę, zarządzać, badać i co tylko zechce. Cywilizacja (czy kultura) poszła do przodu). Jak wyglądają te niebywałe sukcesy kobiet? Sprzedawczyni? Kasjerki? Sekretarki? Kierowniczki sklepu?

Maszynopistką była Skłodowska przed wyjazdem na studia do Paryża. Nie było żadnych przeszkód do robienia takiej „kariery”. Kobiety mogły sprzedawać, pisać na maszynach, pomagać w drobnych i nieistotnych pracach biurowych, pisać dla czasopism, wydawać książki, grać w sztukach, pracować jako pomoc domowa, zajmować się dziećmi czy ambitniej być prywatną nauczycielką u bogacza. Problemy pojawiały się, kiedy te kobiety chciały spełniać marzenia i odnosić sukcesy w swojej dziedzinie.
Wiele kobiet jednak nie było i nie jest tak odważnymi jak Skłodowska. Kobiety zostawione same sobie i wzajemnej życzliwości, porzucone przez maminsynków i nieodpowiedzialnych ojców wspólnych dzieci, przez mężczyzn, którzy wolą nieodpowiedzialne życie w pojedynkę lub bez zobowiązań oraz dobrą zabawę, podczas kobiecej walki o przetrwanie z dzieckiem. Pracują ciężko i milczą licząc na cud. Tylko skąd i kiedy?
Po latach wydaje się, że cud się stał. Kasjerka została kierowniczką sklepu. Jednym w wielu pionków skomplikowanej machiny wykorzystujących słabych. Nieświadoma swojej małości świętują awanse zawodowe z koleżankami z pracy, które znalazły się po drugiej stronie barykady: tej gorszej, podwładnej.
Bohaterka filmu Mari Sadowskiej (znanej piosenkarki) z dnia na dzień zyskała wszystko, o czym marzyła. Była skromna i pracowita. Być może ta pracowitość i niewiara w cud oraz jej trudna sytuacja finansowa (samotna matka) sprawiły, że szefostwo zdecydowało się dać jej stanowisko. Takimi ludźmi łatwiej się manipuluje, ponieważ gdy poczują pieniądze pozbywają się swoich ludzkich odruchów i ulegają szantażom. Skromna pracownica ich nie zawiodła: oszukiwała i wykorzystywała podwładne. Dopiero osobista tragedia i niespodziewana strata pozycji przyczyniła się do jej osobistej walki w imię praw innych.
Film nie tylko szokujący, ale pokazujące nasze codzienne realia, w których najwięcej cierpią dzieci i najbliżsi, dla których wykorzystywane i łudzone karierą kobiety nie mają czasu. Mały awans i możliwość poprawy bytu sprawia, że wytężają siły. W chwilach porażki często się poddają, ponieważ stwierdzają, że owa walka jest walka z wiatrakami. Dlaczego nie poddała się bohaterka? Czy utrzymała więź z wagarującą córką? Jak poradziła sobie ze śmiercią matki? Najadami komornika? To trzeba zobaczyć.
Film godny polecenia, ponieważ nie jest to typowe polskie kino przesycone scenami strzelanin, które zastąpiono psychicznym niszczeniem ofiary. Sceny z tanich dyskotek zastąpiono tanim dyskontem, a blokowiska z nieodpowiedzialną młodzieżą – młodymi szukającymi swojego miejsca w skomplikowanym świecie społecznych układów.
Film pokazuje nam jak przez ostatnie sto lat niewiele zmieniły się realia, w których kobiety pozostają tym wykorzystywanym ogniwem, „podczłowiekiem”, którego trzeba wyeksploatować. Jednak nie jest to też świat dla miękkich mężczyzn, którzy nie odnajdują się w twardych strukturach korporacji i tracenia poczucia granic moralności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz