czwartek, 21 listopada 2013

Jacek Hołówka "Etyka w działaniu"

Jacek Hołówka, Etyka w działaniu, Warszawa 2001.

Książka Hołówki cieszy się wieloma pochlebnymi opiniami ze względu na jej bogactwo merytoryczne. Jednak to, co przez niektórych postrzegane jest jako cecha pozytywna mi utrudniała lekturę. Naszpikowanie informacjami o postawach w różnych epokach wprowadza mały mętlik tym, którzy szukają realnego odniesienia do swoich postaw lub propozycji ich zmiany.
Liczne nawiązania do Biblii, etyki średniowiecznych filozofów może wydawały się autorowi niezbędne. Do tego dochodzi zbyt skrupulatna chronologia, zagubienie priorytetowości wartości i jednoczesne uwypuklanie postaw, z którymi identyfikuje się autor oraz przemilczanie tego, co niewygodne sprawia, że lektura może być interesująca tylko dla tych, którzy są zwolennikami postępowania zgodnego z nakazami Kościoła Katolickiego.
Współczesne problemy takie, jak samobójstwo, eutanazja czy aborcja potraktowane są zbyt chłodno i wielkim dystansem. Hołówka często ogranicza się do przywoływania cudzych poglądów. Brak w tym żywej opisowości, przez co odnosi się wrażenie, że książka powinna mieć raczej tytuł Historia etyki albo Historia moralności, a nie Etyka w działaniu.
Pornografia
Pierwsze rysunki aktów seksualnych pojawiły się już w VI i V wieku p. n. e. Były to sceny erotyczne między mężczyznami.
„W starożytnej Grecji – tak jak później przez długie wieki w całej Europie – wstrzemięźliwość seksualna była obowiązkiem kobiety, lecz nie mężczyzny. Przedstawienie kobiet w sytuacjach intymnych mogło budzić zażenowanie, podczas gdy przedstawienie mężczyzn nawet w karykaturalnych pozach wydawało się czymś mniej ostentacyjnym”[1].
Gwałt, zniewolenie kobiet w starożytnej Grecji postrzegany był jako coś normalnego. Dowodem na to są liczne dzieła. W Przemianach Owidiusza znajdujemy scenę gwałtu. Kobieta jest tu istotą słabą, bezradną, odczuwającą wstyd, strach i bezsilność. Mężczyzna natomiast to postać nie potrafiąca panować nad swoim popędem seksualnym i obciążający kobiety winą za swe wybujałe potrzeby seksualne. Takiemu postrzeganiu kobiety miały zapobiec  dążenia feministek do wprowadzenia wychowania seksualnego i braku przymusu kobiet do seksu. Walka o równą satysfakcję seksualną.
Prostytucja
Domy publiczne, a co za tym idzie również seks poza małżeński, znane są już ze starożytnych źródeł. W wiekach średnich stała się ona nielegalna. Kobiety były traktowane surowo. We wczesnym średniowieczu postrzegano je jako niedoskonałe, bo powstałe z żebra Adama.
„W późnym średniowieczu przez krótki okres traktowano prostytutki nieco lepiej, ponieważ św. Augustyn, podobnie jak przed nim Solon, był zdania, że są one niezbędne w dobrze zorganizowanym społeczeństwie”[2].
W XIII wieku zakładano w Paryżu domy publiczne, by zapobiec gwałtom i zdradom małżeńskim. W Awinionie powstała dzielnica prostytucji, obejmująca kilka ulic. Konkurencję domów publicznych stanowiły łaźnie publiczne.
„Prostytucję tolerowano, dopóki była publicznie kontrolowana i – przynajmniej oficjalnie – dostępna tylko dla nieżonatych mężczyzn. Mężczyzna, który szedł do domu publicznego, dawał pośrednio dowód, że przyzwoite kobiety pozostawia w spokoju. Taka postawa wydawała się niewiele mniej szlachetna niż prawdziwa wierność małżeńska. Prostytutka gwarantowała, że niewierność mężczyzny jest błędem drobnym i bez konsekwencji, a więc łatwo wybaczalnym. Natomiast cicha kochanka była prawdziwym i długotrwałym zagrożeniem. Mogła odwieść męża od żony i ojca od dzieci. Mogła zajść w ciążę i żądać pieniędzy. Zasługiwała więc na surowe traktowanie i na potępienie”[3].
W XVI wieku zaczęły rozprzestrzeniać się choroby weneryczne. Wtedy też prostytutki tracą na znaczeniu. Zamykane są domy publiczne. Na innych zasadach działały kurtyzany, będące kochankami bogatych i wpływowych mężczyzn: „Kurtyzany nigdy nie były potępiane przez potoczną moralność”[4].

W starożytności rodzina liczyła niewiele dzieci. Mężczyzna był znacznie starszy od żony i zajmował się utrzymaniem rodziny. Dziećmi i domem zajmowała się kobieta ze służbą. Mężczyzna był właścicielem ogrodu oliwnego, niewolników, żony i dzieci. To do niego należała decyzja uznania lub nieuznania dziecka. Jeśli nie uznawał dziecka to je porzucano.  Kobiety zmuszano do usuwania dzieci. Kiedy ciąża oznaczała „zhańbienie” ojciec lub mąż mieli prawo sprzedać kobietę w niewolę. W Sparcie celibat był karany podatkiem.
Przez wieki ludzie stosowali różnego rodzaju metody usuwania ciąży. W tradycji judaistycznej dbano o prokreację. Podstawą tego jednak nie było prawo płodu do życia. Istotniejszym elementem było prawo dziedziczenia. Prawo płodu do życia zostało sformułowane w etyce chrześcijańskiej w IV wieku. „Konserwatywny pogląd głosi, że celem stosunków seksualnych jest płodzenie dzieci i że żona ma obowiązek współżyć z mężem na jego żądanie, ponieważ ››winna jest mu posłuszeństwo‹‹. Ta zasada pozbawia kobietę możliwości decydowania zarówno o tym, kiedy będzie w ciąży, jak i o tym, kiedy będzie odbywać z mężem stosunek”[5].
Książka ta na pewno będzie bardzo przydatna dla osób, które słabo znają historię i pragną dowiedzieć się, w jaki sposób dawniej ludzie rozwiązywali niektóre problemy społeczne. Szczególnie na czasie będzie rozdział o aborcji i uświadomienie sobie tego, że obrona życia nie zawsze stanowiła priorytet (co obecnie pragną nam wmówić niektórzy politycy). Etyka w działaniu jest opasłym tomiskiem, w którym zabrakło próby dialogu z czytelnikiem, skłonienia go do głębszej refleksji nad wybranymi zagadnieniami. Może to być doskonały podręcznik do etyki w szkole czy nawet na studiach pod warunkiem, że prowadzący zajęcie poświęci sporo czasu na wzbogacenie go w dodatkowe kontrowersyjne materiały.


[1] s. 120.
[2] s. 139.
[3] s. 140.
[4] s. 146.
[5] s. 191.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz