poniedziałek, 25 listopada 2013

Jean-Paul Sartre "Zła wiara"


Jean-Paul Sartre, Byt i nicość. Zarys ontologii fenomenologicznej, tł. J. Kiełbasa, P. Mróz i in., posłowie P. Mróz, Kraków 2007.
Zła wiara
Byt ludzki jest jedynym w swoim rodzaju przez to, ze nie tylko postrzega siebie, ale może również przyjąć wobec siebie negatywną postawę. Przez „Nie” postrzegamy osobę stanowiącą i ograniczającą, np. pan niewolnika. Scheler tę funkcję nazywa „ człowiekiem resentymentu. Istnieją jednak zachowania subtelniejsze. Należy do nich ironia, która unicestwia to, co zarazem przyjmuje lub ustanawia, każe wierzyć w coś w taki sposób aby nie wierzono.
Świadomość kierująca negację ku sobie samej Sartre nazywa złą wiarą, utożsamianą z kłamstwem (z samookłamywaniem). Kłamstwo jako takie nie odnosi się do świadomości, ale dotyczy transcendentnego; polega ono na doskonałym zorientowaniu w prawdzie i jej zaprzeczaniu lub zatajaniu. Nie kłamie się kiedy jest się w błędzie, kiedy nie zna się prawdy. Kłamca stara się wprowadzić w błąd i nie stara się tego ukryć przed sobą. Często kłamca staje się ofiara własnego kłamstwa, ponieważ musi choć połowicznie w nie wierzyć.
Kłamstwo jest normalnym przejawem tego, co Heidegger nazywa Mistein („współbyciem” albo „byciem-wespół-z-…”. W fenomenie kłamstwa świadomość wykorzystuje do swoich celów ontologiczną dwoistość „ja” i „ja”  innego.
Zła wiara jest samookłamywaniem: ukryciem niewygodnej prawdy, przedstawieniem wygodnego fałszu jak o prawdy. Zła wiara na pozór ma strukturę kłamstwa, ale jej celem jest okłamywanie samego siebie. Brak tu dwoistości zwodzącego i zwiedzionego. Nie nawiedza ona ludzkiej rzeczywistości z zewnętrz. Świadomość sama przysparza sobie złej wiary. Okłamywany i okłamujący to ta sama osoba, która jako kłamca musi znać prawdę, ukrywaną przed samym sobą. Przysparzający sobie złej wiary musi posiadać dobrą wiarę, aby mógł się okłamywać. Cyniczne i świadome samookłamywanie kończy się niepowodzeniem, ponieważ kłamstwo się rozpływa przez działanie świadomości. Zjawisko to istnieje jako gasnące i dzięki temu istnieje cos takiego jak ulotność złej wiary.
Przy odrzucaniu i próbie rozumienia złej wiary odwołujemy się do tego, co nieświadome. Wyznacza się linię świadomego i nieświadomego, by przywrócić w samookłamywaniu granicę między kłamcą i okłamywanym.
Nasze naturalne skłonności (instynkt) konstytuowane są przez naszą indywidualną historię i wyobrażają rzeczywistość. Nie są one prawdziwe ani fałszywe, ponieważ nie istnieją dla siebie. Są same w sobie. Świadome symbolizacje instynktu powinny być potraktowane jako rzeczywiste fakty psychiczne. Fobie, czynności i wypowiedzi pomyłkowe, marzenia senne istnieją jako konkretne fakty świadomościowe. W tym położeniu podmiot znajduje się w takim samym położeniu jak okłamywany wobec zachowań kłamcy.
Psychoterapeuta odkrywa prawdę, dzięki czemu podmiot wie, ze myli się co do znaczenia swoich zachowań, ujmując je w konkretnym istnieniu, ale nie w ich prawdzie, ponieważ nie jest w stanie wyprowadzić ich z jakiejś sytuacji pierwotnej i swojego psychicznego ukonstytuowania, ponieważ jedno i drugie pozostaje dla niego obce. Freud, rozróżniając id i ego, przecina treść życia psychicznego na dwie części: świadome czynności, historię rejestrowaną przez nas i nieświadome stwarzające możliwości interpretacji, teorii, która będzie prawdziwa pragmatycznie (w razie przydatności w powodzeniu psychoterapii). Drugi człowiek zdolny do przeprowadzenia syntezy obejmującej nieuświadomioną tezę i świadomą antytezę sprawia, że mogę poznać siebie tylko za pośrednictwem drugiego człowieka. Metodę psychoanalizy możemy zastosować sami na sobie tylko w przypadku, kiedy będziemy w stanie nie wierzyć żadnemu rodzajowi intuicji i poddamy się abstrakcyjnym schematom i wyuczonym regułom postępowania. Jednak hipotezy są jedynie prawdopodobne naukowo, ale nigdy pewne. Psychoanaliza zastępuje pojęcie złej wiary ideą kłamstwa bez kłamcy i pozwala rozumieć mechanizmy okłamywania się stawiając jednostkę w pozycji w jakiej jest do niej drugi człowiek. Dwoistość kłamcy i okłamywanego, stanowią istotny warunek kłamstwa. Psychoanaliza zastępuje to dualizmem id egowprowadzając w podmiotowość intersubiektywną strukturę Mitsein.. Jeśli pacjent zamyka się przed psychoterapeutą ten odczytuje to jako odgłos czegoś ukrytego, mające swe źródło w fakcie pragnącym się objawić. Jedyną płaszczyzną, an której możemy się wówczas oprzeć jest cenzura. Ona może dostrzec, że pytania i odkrycia psychoterapeuty w mniejszym lub większym stopniu zbliżają się do faktycznych skłonności, które miała stłumić; tylko ona wie, co tłumi. Cenzura musi rozpoznać wyklęte skłonności i ująć je jeszcze jako coś do stłumienia (rozpoznawanie skłonności bez świadomości rozpoznawania). Wiedza zakłada świadomość wiedzy, więc na poziomie cenzury pacjent już wie, co tłumi.
Stekel w książce Kobiety oziębłe „zreifikował” i uczynił ze złej wiary hipotezę. Jego zdaniem kobiety rozczarowane małżeństwem maskują przed sobą rozkosz dostarczającą przez akt seksualny.
Sartre analizuje złą wiarę pojawiającą się na pierwszych randkach; opisuje podobne sytuacje w sztuce.
Człowiek musi być dla siebie tylko tym czym jest; musi być w pełni i wyłącznie tym czym jest. Jest to definicja bytu-w-sobie, zasada tożsamości. Byt nie należy do rzeczywistości-ludzkiej; zasada tożsamości jest syntetyczną zasadą, której przysługuje względna „regionalna” uniwersalność. W przypadku, kiedy człowiek jest tym, czym jest zła wiara jest nie możliwa, a szczerość nie jest ideałem, by stać się jego bytem. Bycie objawia się przez granie (podkreślanie)swoich ról tak, jakby były jedynymi.
Istnienie w świadomości innego, jest tym czym nie jest. Moja świadomość nie ukazuje mi się jako świadomość drugiego; istnieje ponieważ jest świadomością bytu. Tworzenie podtrzymuje byt. Świadomość ma być swoim własnym bytem i nigdy nie jest podtrzymywana przez byt, ale sama ma go podtrzymywać. Być szczerym to być tym, czym się jest.
Całkowita szczerość polega na ciągłym dystansowaniu się do siebie. Szczerość jest ciągłym wysiłkiem pozostania w zgodzie z samym sobą. Człowiek uwalnia się od siebie, czyniąc siebie przedmiotem.
Zła wiara ma na celu postawienie się poza zasięgiem, że jest ucieczką.
Zła wiara jest – w odróżnieniu od kłamstwa – wiarą. Nie może być cynicznym kłamstwem, ani oczywistością (intuicyjne posiadanie przedmiotu). W złej wierze nie a kłamstwa ani cynizmu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz