poniedziałek, 4 listopada 2013

Kristin Billerbeck, Czego chce dziewczyna

Kristin Billerbeck, Czego chce dziewczyna, tł. Karolina Orszulewska, Warszawa 2007.

Główna bohaterka Ashley Stockingdale to singielka pracująca w Dolinie Krzemowej, która jest jakby połączeniem Ally McBeal i Bridget Jones. Ułożona prawniczka, która ma ułożone życie i nie posiada zbytnich wymagań intelektualnych (samotne popołudnia spędza przed telewizorem). Regularnie spotyka się z ludźmi w swoim wieku, którym (podobnie jak jej) nie udało znaleźć się drugiej połówki. Jak na młodą Amerykankę jest zaskakująco religijna (bardziej niż jej właśni rodzice). Jej życie wydaje się wyjątkowo nudne: trzydzieste pierwsze urodziny spędza w gronie najbliższych: brata i rodziców, którzy ciągle wypytują się o jej plany matrymonialne. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dołujący brak jakiegokolwiek kandydata. Do tego dochodzą wiadomości o ciążach znajomych. Jako dobra katoliczka pragnie życzyć im dobrze, ale te dobre nowiny sprawiają, że staje się zła na los.
Bohaterka, która na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco zgorzkniała, tryska optymizmem i cynizmem. Mimo ciągłego poczucia odpowiedzialności potrafi podejść do siebie i życia z dystansem. Większa przemiana wewnętrzna i odkrycie swoich pragnień następuje dzięki koleżance z chóru, która spontanicznie jedzie na misje.
Książka należy do szablonowych romansideł, ale wzbogacona jest ciekawym spojrzeniem na świat i humorem. Niewielka objętość, żywy język, ciekawe porównania sprawiają, że powieść może być doskonałym czytadłem podczas pochmurnych dni w czasie urlopu. Prostota wydarzeń i języka sprawia, że nasz umysł na pewno wówczas się nie przemęczy, ale też nie zacznie zamierać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz