czwartek, 7 listopada 2013

pani domu

Po co nam była ta idiotyczna emancypacja? Prawa dla kobiet? Przecież to idiotyzm z punktu widzenia „perfekcyjnej pani domu”. Dom ma lśnić, a za lśnienie jest odpowiedzialna kobieta. Jakżeby inaczej! Dla mężczyzny uwłaczające jest bycie perfekcyjnym panem domu, który zadba o dzieci, posprząta, ugotuje i jeszcze żonie dobrze zrobi, a wszystko w idealnej fryzurze, znakomitym stroju, a do tego nienagannej sylwetce oraz urzekającym uśmiechem. Inaczej nie zasługuje na tytuł perfekcyjnego. Kobieta może, a nawet musi, bo inaczej nie zasługuje na miano dobrej pani domu.
Perfekcyjna pani domu zorganizuje sprzątanie, podpowie jak podzielić między domowników i może jej się to uda, ale domownicy zrobią to tylko z myślą o programie. Jeśli któraś z kobiet nie dopilnuje efektów ich pracy to wiadomo, że na białej rękawiczce będzie brud. Przecież kobieta jest od sprzątania. Tak nas wychowują, a ten idiotyczny program pogłębia stereotypy.
Po programie kobiety zostają same, bez wsparcia kamer śledzących ich domy i rodzinę. Chaos wraca, ciągłe utarczki z dzieciakami i facetami, a czasami jeszcze rodzicami i teściami (bo tak naprawdę niewielu młodych mieszka na swoim), a wszystko w imię walki o tytuł perfekcyjnej i czysty zadbany dom.
Kiedy podobne starcia oglądam u znajomych (koleżanka usprawiedliwiała się, że nie może mi nic dać do picia, bo walczy z mężem o zmywarkę, a on przez to, że jego mamusia twierdzi, że to zbędny luksus i odmawia!) to cieszę się bardzo, że ja swój dom prowadzę z postępowym mężem, który nie boi się mopa i szmatki do kurzów.
Szczęściara ze mnie, bo nie musze prowadzić frustrujących walk o gotowanie (dzięki kochanej teściowej), o mycie naczyń (zmywarka teściowej), zakładanie butów w jednym miejscu, o niechodzenie w butach wyjściowych po domu. Lista jest długa. Największe szczęście jednak polega na tym, że ja się nie muszę łudzić niczyimi obiecankami, że posprząta, pomoże, bo to chyba jest najciężej, kiedy człowiek nastawi się na łatwiejszy dzień, a okazuje się, że wszystko na niego spada. Zawszę o sprzątaniu myślę jak o własnym zadaniu, a posprzątanie przez męża traktuję jako miłą niespodziankę ;)
Ja jestem bardzo nieperfekcyjną panią domu. Nie wiem jak się ręcznie myje naczynia (od czego ma się zmywarkę), nie marnuję czasu na gotowanie, ponieważ na razie teściowej nie przeszkadza zrobienie dwóch kotletów więcej (gdybym musiała gotować to po prostu nie byłoby obiadów), a jeśli chodzi o sprzątanie to jestem z mężem na tyle zgrana, że jest w miarę czysto (oczywiście walają się zabawki, bo tak jest przy 2 letnich dzieciach).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz