wtorek, 12 listopada 2013

Paulo Coelho "Alchemik"


„Alchemika” po raz pierwszy czytałam  jeszcze w podstawówce (ośmioklasowa była). Zachwyciło mnie wówczas nasycenie mądrymi zdaniami przepełnionymi spokojem i równowagą oraz poszukiwaniem swego spełnienia. Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ wcześniej przeczytałam „Weronika postanawia umrzeć” i urzekła mnie historia dziewczyny, która po próbie samobójstwa uświadamia sobie ulotność życia i odnajduje miłość, której nie zaznała w samotnym życiu.
„Alchemik” okazał się nieco inny. Główny zarys pozostał taki sam: szukanie sensu życia, własnej drogi, ale historia w odmiennym, cieplejszym klimacie i już nie w szpitalu, wśród piasków pustyni. Piasek zmusza do przemyśleń, więc tych mądrości więcej niż w mojej pierwszej lekturze Coelho.
Głównym bohaterem książki jest Andaluzyjski pasterz. Och, gdzie Andaluzja bujna i zielona, a gdzie piaski pustyni? W umyśle pasterze, który przez jakiś czas ma podobny sen o piaskach pustyni i piramdach. Po przyjściu do miasteczka udaje się do Cyganki, by mu wyjaśniła ów niepokojący sen. Ta każe mu iść do Egiptu szukać skarbu. Nie jest on jednak typowy, ponieważ chodzi o odkrywanie siebie, wewnętrzne wyciszenie, wyzbycie z poczucia konieczności liczenia się z opiniami innych i tworzenia sztucznych potrzeb.
Przeczytałam wszystkie książki Coelho, aby zrozumieć fenomen książek tego autora i chyba wiem w czym leży jego „magia”: do banalnych historii wplótł ludowe mądrości i przemyślenia wielkich tego świata, ale wszystko to spłycił przez zastosowanie bardzo prostych zdań, przez co lektura po latach jest wyjątkowo irytująca. To są książki stworzone dla dzieci i nastolatków. Po latach studiów jedynie dla osób, które kształciły się na politechnikach i unikały wszelkiej, bardziej wymagającej lektury. łatwe historie z łatwym językiem pozwalają płynąć bez myślenia, a zawsze można podnieść krajowe statystyki czytelnicze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz