poniedziałek, 30 grudnia 2013

wychowanie=odpowiedzialność za rozwój intelektualno-emocjonalny

Czasami kobiety potrzebują mniej lub więcej czasu by dorosnąć do macierzyństwa. Innym razem to macierzyństwo zaskakuje je z nienacka. Ale czy aby na pewno? Jedno, do czego jestem całkowicie przekonana to, to że mężczyzna nigdy nie jest w stanie całkowicie zabezpieczyć się przed ojcostwem, jeśli kobieta pragnie dziecka i nie liczy się z jego zdaniem. Nie wierzę natomiast w sytuacje, kiedy to kobieta jest nagle zaskakiwana niechcianą ciążą.
Żyjemy w epoce całkowitego uświadomienia i nie wierzę w hasła: „Bo nie wiedziałam, jak się zabezpieczyć, bo nie wiedziałam, co robię". Wszędobylskie reklamy i informacje w mediach nie pozwalają młodej kobiecie żyć w nieświadomości dotyczącej istnienia środków antykoncepcyjnych.
Naiwne wydają mi się również usprawiedliwienia: „Bo moja wiara nie pozwala mi na stosowanie tego typu zabezpieczenia". Skoro jakaś religia nie pozwala na takie praktyki, to zastrzega również, że zbliżenie dwojga ludzi jest przywilejem ludzi, będących w związku małżeńskim.
Czy w takim razie istnieje coś takiego, jak niechciana ciąża? Jeśli kobieta świadomie nie zabezpiecza się i kocha się ze swoim partnerem to, czy nie jest to -mniej lub bardziej-świadome dążenie do posiadania potomstwa?
A może to po prostu świadczy o braku dojrzałości tej osoby? Braku odpowiedzialności?
Ja zawsze bałam się konsekwencji wypływających z przyjścia na świat nowego życia. Dzięki pracy wiedziałam, jak wielki trud trzeba włożyć w wychowanie. Byłam świadoma, że to od rodzica w znacznym stopniu zależy rozwój pociechy.
Ze zdziwieniem- i niejednokrotnie zszokowana-obserwowałam ludzi spędzających czas z dziećmi na placu zabaw. Po zachowaniu opiekunów i podopiecznych można było doskonale poznać, czy dziecko było wyczekiwane czy po prostu „zdarzyło się". Jednak bez względu na to w ich relacjach było sporo miłości, troski.
Pewnego dnia na plac zabaw przyszła młoda kobieta z chłopcem (około czteroletnim), który od razu wdał się w bójkę z innymi dziećmi. Po pięciu minutach już ich nie było. Od codziennie spotykanych matek dowiedziałam się, że ta kobieta nigdy nie bywa z dzieckiem na placu zabaw, że jedynym miejscem, gdzie on przebywa na świeżym powietrzu, jest balkon.
Ten samotnie wychowywany chłopiec nie miał okazji nauczyć się reguł obowiązujących we wspólnej zabawie.
Matka, która powinna być najbliższą osobą, która powinna dbać o jak najlepszy rozwój, stała się powodem jego późniejszych problemów w relacjach z ludźmi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz