wtorek, 10 grudnia 2013

Człowieczeństwo

Człowieczeństwo kończy się wraz z końcem bezinteresownego poświęcenia wobec drugiej osoby i zgłębianiu, precyzowaniu własnych potrzeb, oczekiwań, bez względu na to, jaki koszt poniosą inni, aby nas zaspokoić. Często, jako młoda osoba, słyszę, że teraz młodzi są gorsi niż dawniej. Nie wiem czy tak istotnie jest, ponieważ nie było mi dane żyć w innych niż obecne czasy.
Na pewno w każdym pokoleniu można było znaleźć osoby, które dbały wyłącznie o swoje interesy i takie, które bezinteresownie (na ile była ona wiarygodna?) pomagały innym.
W moich oczach największym poświęceniem jest rodzicielska miłość. Dbanie o dzieci na każdym etapie ich rozwoju i życia bez oczekiwania na pochwały, podziw czy jakąkolwiek wdzięczność. Miłość polegająca na samym dawaniu.
Czym jest to dawanie? Prezentami? Zabawkami? Słodyczami? Nie.
Ta miłość daje całych siebie, swój ból, poświęcenie, swój czas. Ta miłość musi wymagać wolności dziecka. Wolności, polegającej na odpowiedzialności za swoje słowa i czyny, szacunku wobec przyrody i ludzi.
Idealny rodzic wie, że kochać to nie znaczy chronić przed wszystkim, co może się dziecku przytrafić. On jest świadomy tego, że dziecko musi dorosnąć, zdobyć doświadczenie, zmierzyć się ze światem, żyć wśród ludzi i dla ludzi.
Coraz częściej odchodzi się od tego pojęcia rodzicielstwa, stwarzając sztuczne teorie na temat bezstresowego wychowania. Ale czy jest ono dobre? Czego możemy nauczyć nasze pociechy bez nauki i wyznaczania granic? Czy w świecie całkowitego nihilizmu, relatywizmu, pozostaną mu jakiekolwiek bariery, które będzie chciał przekroczyć i obalić? Czy będzie czuło odpowiedzialność za siebie, swoje czyny i los drugiego człowieka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz