środa, 18 grudnia 2013

czy ten karp aż taki biedny??

Wszyscy dookoła użalają się nad biednym karpiem, nad jego złym losem. W Polsce to karp jest obiektem współczucia, w Stanach indyk. Ale czy te zwierzęta są wtedy aż tak biedne żeby się nad nimi użalać. Nikt nie lamentuje nad zabijanymi świniami, cielakami, krowami, a ich na pewno więcej w ciągu roku ginie niż karpi przed świętami.
Ciągle jesteśmy krajem tradycyjnie mięsożernymi. Czasami nawet przesadzamy z ilością mięsa w ramach „odbijania sobie za komunę”. Czy jednak to jest powód do wielkiego płaczu nad zabitymi zwierzętami? Gdybyśmy choć troszkę poobserwowali zwierzęta w ich naturalnym środowisku, to zobaczymy, że dla nich całkiem naturalne jest zabijanie. Kot poluje na mysz, męczy ją czasami godzinami, aby taką biedną, zrezygnowaną skonsumować. Człowiek przy nim jest wyjątkowo humanitarny. Jedno porządne walnięcie, kilak ostrych cięć i po sprawie, i kolejne.
Zostaliśmy stworzeni - przez Boga (wersja dla wierzących) lub naturę (lżejsza ateistyczna wersja) – jako zwierzęta wszystkożerne. Pewnie i możemy przeżyć bez mięsa, ale po co, skoro Bóg/natura stworzył(a) nas takimi, a nie innymi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz