wtorek, 10 grudnia 2013

jak rzucić palenie?

Nie chcę palić, ale muszę. Pewnie stwierdzisz, że decyzja w tym przypadku zależy ode mnie i w jakimś stopniu będziesz miał rację, ale nie do końca, ponieważ to nie zależy od mojej woli czy jakiejkolwiek innej decyzji. Dziwne, nie?
Powinno być tak, że jak podejmuję decyzję o nie paleniu to tego nie robię, ale robienie tego nie zależy ode mnie i tu wcale nie chodzi o słabą wolę, ponieważ posiadam bardzo silną, ale nie sposób odciąć się od ludzi, którzy są palaczami.
Sama należę do grona -coraz bardziej rosnącego w siłę-niepalących. Staram się unikać miejsc publicznych, które są zadymione. Niejednokrotnie wiązało się to z rezygnacją obejrzenia na żywo koncertu, ponieważ przez ilości wypalonych papierosów w małym pomieszczeniu robiło wrażenie tak gęstego powietrza, że można było co najmniej pływać lub szybować nad podłogą.
Często również miejsca oznaczone, „zakazem palenia". Nie zostają uszanowane przez palaczy. Nic ich nie obchodzi to, że zabijają również bliźnich, chociaż często deklarują się, jako praktykujący katolicy...
Nie chcę palić, więc niejednokrotnie muszę rezygnować z niektórych znajomości (w końcu, ile można przebywać z osobą, która dymi jak lokomotywa?). Nie chcę palić, więc unikam pewnych lokali. Gorzej kiedy jestem zmuszona stać w pobliżu palacza-a raczej grupki palaczy- na przystanku autobusowym lub muszę wychodzić na zadymiony korytarz.
Nie chcę palić, więc powinnam się wyprowadzić. Ale dokąd?

PS Jestem osobą niepalącą czynnie(nie paliłam, nie palę i nie zamierzam). Problem jest w tym, że niepalący są zmuszeni do biernego palenia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz