poniedziałek, 2 grudnia 2013

Nicholas de Malebranche "Dialogi o metafizyce i religii"

Nicholas de Malebranche, Dialogi o metafizyce i religii. Dialogi o śmierci, tł. Piotr Rak, Kęty 2003.
Wstęp
Rozprawa ma formę dialogu między mistrzem Teodorem (Dar Boga) i uczniem Arystem (Najszlachetniejszy). Aryst pragnie zakosztować wiedzy, odkryć potencjał swojego umysłu. Teodor uczy Arysta poznawania świata dzięki wyzbyciu się zmysłów.
Nicholas de Malebranche stwierdza, że ciało utrudnia nam poznanie. Zmysły powodują mylne spostrzeżenia. Nie możemy przez nie poznać istoty rzeczy. Prawdziwy filozof musi wyzbyć się swojej cielesności. Idealnym stanem jest pozbycie się ciała. Śmierć uwalnia nas od ułomności poznania zmysłowego"
„Sprawiedliwą jest rzeczą, że śmierć przecina nasze zamysły: albowiem są one dziwaczne i nieuporządkowane, jeśli nie idziemy za jej przestrogami. Ona bowiem nie tylko nie sprzeciwia się naszemu prawdziwemu szczęściu, ale sama nas do niego prowadzi. Myśl o śmierci budzi w nas pogardę tylko dla tego, co jest godne pogardy. Śmierć zrywa zasłonę i uwalnia dobra zmysłowe od mylących pozorów: zaś prawdziwym dobrom pozostawia całą ich realność i całą wartość; owe prawdziwe dobra stawia tuż przed naszymi oczami, sprawia że zastanawiamy się nad nimi tak uważnie, iż wszystko inne zniknie. To właśnie ów zwyczajny skutek myśli o śmierci czyni ją nieprzyjemną; tak iż wielu ludzi wolałoby nigdy o niej nie myśleć"[1].
Prawdziwie mądry człowiek pragnie wyzbyć się swoich błędnych postrzeżeń, ćwiczy się w poznaniu świata za pomocą rozumu, któremu Bóg odkrywa wszystko, co można poznać. Poznawanie za pomocą zmysłów porównuje do snu:
„Człowiek mądry zawsze pragnie być wyprowadzonym z błędu. Ale człowiek cielesny i bezrozumny ma upodobanie w iluzji. Jeśli pogrążony jest w błogim i miłym śnie, jeśli ma tylko przyjemne marzenia senne, wówczas śmierć, która oswobadza go z odrętwienia, okazuje się niewczesna. Potrzeba, aby błogość jego snu została zmącona przez jakąś straszną zjawę: wtedy budzi się z ulgą. Jednakże ów czas, który spędzamy w odrętwieniu, jest nam dany na przygotowanie wiecznego mieszkania"[2].
Abyśmy mogli odkryć wiedzę musimy być przez nią poruszeni. Poruszenie wywołuje to, co wywiera na nas w danej chwili wpływ:
„Porusza nas to, co teraz nas dotyka, co teraz nami wstrząsa: to w naturalny sposób determinuje nasze posunięcia"[3].
Kierowanie się zmysłami powoduje w działaniu poddanie się wrażeniom ciała. Jednak ćwiczenie umysłu powoduje jego wzmocnienie, rozwinięcie zdolności poznawczych.
„Ale w miarę, jak rozum się wzmacnia, umysł się rozszerza. Od teraźniejszości przechodzi on do przyszłości; od tego, co go otacza, wybiega do przedmiotów najbardziej nawet odległych. Poprzez porównywanie rzeczy między nimi oraz z sobą samym, umysł staje się coraz bardziej podatny na bojaźń i na nadzieję. Przyszłość i oddalenie porusza go, podobnie jak teraźniejszość. Tak iż w końcu nie obawia się wcale znosić obecnie bardzo dotkliwych cierpień, doświadczyć tysięcznych znojów, by odpocząć u kresu swych dni"[4].
Świat zmysłowy poznajemy za pomocą jego rozciągłości. 

Dialog pierwszy
Teodor poucza Arysta, że prawdziwe poznanie jest możliwe wyłącznie w odosobnieniu. Ograniczenie doznań fizycznych otwiera nasz umysł. Nie jesteśmy w stanie wejść w stan refleksji w towarzystwie i na salonach, ponieważ nasz umysł jest rozpraszany przez doznania cielesne. Aryst, pod wpływem opowiadań Teodora, pragnie poznać inną krainę wiedzy, czyli poznanie umysłowe.
Teodor: „Nie, wcale nie zaprowadzę cię do jakiejś obcej ziemi - ale być może pokażę ci, że jesteś obcy w twym własnym kraju. Pokażę ci, że świat, w którym mieszkasz, wcale nie jest taki, jak sądzisz, gdyż faktycznie wcale nie jest teki, jakim go widzisz albo odczuwasz. Na podstawie relacji zmysłów sądzisz o wszystkich przedmiotach, które cię otaczają; a twoje zmysły uwodzą cię nieskończenie mocniej, niż możesz domniemywać"[5].
Mylność poznania zmysłowego powoduje, że świat postrzegany przez nie jest odmiennym od tego jaki jest on naprawdę.
Teodor: „Wyobraźnia jest szalona i lubuje się w swych szaleństwach. Jej braki, jej nieprzewidziane poruszenia bawią cię i mnie także. Ale potrzeba - i proszę cię o to - aby w naszych rozmowach Rozum zawsze nad nią górował. Potrzeba, aby to on decydował, on orzekał. Tymczasem on milknie i wymyka się nam, kiedy na przeszkodzie staje wyobraźnia, kiedy zamiast nakazywać jej milczenie, słuchamy jej żartów, kiedy zatrzymujemy się nad rozmaitymi widmami, które ona nam podsuwa. Trzymaj ją w ryzach obecności Rozumu. Ucisz ją, jeśli chcesz jasno i wyraźnie słyszeć odpowiedzi prawdy wewnętrznej"[6].
Posługiwanie się zmysłami w poznaniu ogranicza zdolności rozumu. Wyobraźnie karmiona doznaniami może płatać nam figle, dlatego w poznaniu tak istotną rolę odgrywa rozum.
Wyobraźnia jest wyżej ceniona w towarzystwie niż poznanie rozumne.
Teodor: „Ten przedmiot, który czyni cię błyskotliwym w oczach ludzi, który zjednuje ci ich serca, przysięga uznanie, sprawia, że wszyscy, którzy cię znają, chcą mieć przy sobie, jest zarazem najzagorzalszym wrogiem Rozumu"[7].
Teodor: „Ciemności dotykają naszych zmysłów w równej mierze, co światło"[8].
Odwołując się do Descartesa Malebranche przez Teodora stwierdza, że myślenie umożliwia poznanie tego, co istnieje. Nie odpowiada natomiast na pytanie o istotę tego istnienia. Teodor, ciągnąc swój wywód przekonuje Arysta, że pewne jest, że są istotami myślącymi. Do myślenia nie potrzebne ciało.
Teodor: „Ale zastanówmy się: czy ciało może myśleć? Czy rozciągłość w długości, szerokości i głębokości może rozumować, pragnąć, odczuwać? Niewątpliwie nie, bowiem wszystkie sposoby bycia takiej rozciągłości polegają jedynie na stosunkach odległości; i oczywiste jest, że owe stosunki wcale nie są spostrzeżeniami , rozumowaniami, przyjemnościami, pragnieniami, jednym słowem - myślami. A zatem owo JA, które myśli, moja własna substancja, wcale nie jest ciałem, ponieważ moje spostrzeżenia - one z pewnością do mnie należą - są czymś zupełnie innym niż stosunki odległości"[9].
 Rozciągłość i materia są substancją. Wszystko, co istnieje jest modyfikacjami substancji i nie koniecznie musi posiadać rozciągłość (radość, smutek).
Teodor: „Mówię, że wszystko, o czym myślę, jest albo - jeśli wolisz - istnieje"[10].
Istnieje w czasie, w którym się o tym myśli.
Teodor: „Otóż istnienie idei jest wieczne i konieczne, zaś świat cielesny istnieje tylko dlatego, że Bogu spodobało się go stworzyć. Tak więc, aby widzieć świat umysłowy, wystarczy poradzić się Rozumu, który mieści w sobie idee umysłowe, wieczne i konieczne, archetyp świata widzialnego; mogą to uczynić wszystkie umysły rozumne lub zjednoczone z Rozumem. Ale aby zobaczyć świat materialny, lub raczej aby osądzić, czy ów świat istnieje - bowiem świat sam w sobie jest niewidzialny - koniecznie potrzeba, aby Bóg nam go objawił; ponieważ nie możemy widzieć jego arbitralnych zrządzeń w Rozumie koniecznym"[11].
Bóg objawia nam się przez Biblię i za pośrednictwem zmysłów. Jednak doskonałą formą poznania Go jest rozum.
„W oparciu o pierwszy autorytet, którego nie można odrzucić, dowodzimy z całą ścisłością istnienia ciał. Dzięki drugiemu upewniamy się w sposób wystarczający o istnieniu tych czy innych ciał. Ale ów drugi autorytet nie jest teraz nieomylny"[12].
Zmysły nas mylą.
T: „Wszystkie idee posiadają pewną rzeczywistość w czasie, kiedy o nich myślę. Nie wątpisz w to, gdyż nicość nie ma żadnych właściwości, a idee je posiadają. Gdyż idee oświecają umysł lub też pozwalają mu się poznać: niektóre nawet go frapują, dają mu odczuć, i to na tysiąc różnych sposobów. Jasne jest przynajmniej to, że właściwości jednych bardzo się różnią od właściwości innych. Jeśli zatem rzeczywistość naszych idei jest prawdziwa, a tym bardziej, jeśli jest konieczna, wieczna, niezmienne, to jasne jest, że oto obaj zostajemy zabrani do innego świata niż ten, w którym mieszka nasze ciało: przybywamy do świata wypełnionego pięknościami umysłowymi"[13].
Nieumiejętność wejścia w siebie samego (św. Augustyn) jest przyczyną pozornego poznania opartego wyłącznie na zmysłach, które są zależne od naszego stanu zdrowia, samopoczucia.
Idee są rzeczywiste, a ich rzeczywistość jest niezmienna, konieczna, wieczna, wspólna wszystkim inteligencjom, nie ulegają modyfikacjom. Widzimy je w Bogu.


[1]  s. 9-10
[2]  s. 10.
[3]  s. 10.
[4]  s. 10.
[5]  s. 32.
[6]  s. 32.
[7]  s. 32.
[8]  s. 33.
[9]  s. 34.
[10] s. 36.
[11]  s. 37.
[12]  s. 37.
[13]  s. 37.
Książki Malebranche'a pisane są w stylu Platońskich dialogów. Wyobraźnia płynie przez niezwykłe opisy prawdziwego poznania (tego, które zdaniem renesansowego filozofa jest jedynym możliwym). W filozofii tego wielkiego myśliciela mamy do czynienia z cofnięciem nauki do czasów, kiedy "idee" były w wizji innego filozofa czymś realniejszym od istniejącego świata (świata cieni). Renesans w tym ujęciu jest nie tylko zaprzeczeniem średniowiecznych Tomistycznych nauk, ale zaprzepaszczeniem wszelkich osiągnięć "mrocznej epoki".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz