środa, 18 grudnia 2013

niepełnoartyści

Co jakiś czas do naszych uszu (lub wzroku w zależności od kanału odbiorczego informacji) dochodzą informacje o niezwykle szokujących poczynaniach gwiazd, którzy nazywają siebie „artystami”, a pewnie niewiele wiedzą o tym, co znaczy być prawdziwym artystą. Jakby tego było mało swoje prostactwo i chamstwo śmią nazywać sztuką i odwagą cywilną, ale tak naprawdę są największymi tchórzami w dziedzinie prowokatorstwa.
Do owych „artystów” można zaliczyć – jakże pokrzywdzonego przez los – Nergala czy prymitywną i brzydką Lady Gagę. Swoją „sztuką” pragną szokować i zapewne im się to udaje przez to, że trafiają we wrażliwość religijną niektórych członków społeczeństwa. Ich „twórczość” ma się niby opierać na łamaniu konwenansów, przekraczaniu granic, tylko jakim łamaniem granic jest palenie Biblii czy naśmiewanie się z Katolicyzmu skoro był on wyśmiany już w XIV wieku (jak nie wcześniej)? Dla mnie odznaczaliby się prawdziwą odwagą, gdyby na koncercie potrafili wykpić Islam czy spalić Koran. Na to jednak mają zbyt mało odwagi.
Dziwię się również środowiskom katolickim, które są poruszone takimi marnymi popisami pseudoartystów. Zostali oni już dawno wyśmiani, ich moralność podważona, sens wiary zdeptany, a oni nadal rozczulają się nad poczynaniami słabeuszy, których na więcej nie stać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz