środa, 1 stycznia 2014

kulturalni


Wielkim podziwem i szacunkiem darzę ludzi, którzy potrafią przestrzegać minimalnych norm współżycia międzyludzkiego, którzy na widok człowieka nie myślą o morderstwie w imię własnych wygód czy chorych idei. Do tego kręgo podziwianych ludzi zaliczam właścicieli psów, którzy po przygarnięciu czy kupieniu sobie pupila i zapoznaniu się z zasadami prowadzenia go w mieście potrafią założyć smycz czy kaganiec, którzy potrafią ciężko ze zwierzakiem pracować dając siebie za przykład, by stał się łagodny. Jednak to jest wierzchołek lodowca i to ten łatwiejszy do ujrzenia i wprowadzenia w życie. Najbardziej cieszą mnie ludzie, którzy nie tylko do zwierzęcia podchodzą łagodnie, ale innych ludzi, którzy rozumieją, że ich załatwianie potrzeb fizjologicznych psem w miejscach publicznych jest bardzo niekulturalne (tak samo jak wystawianie tyłka ludzkiego w celu  pozbycia się zawartości z jelita grubego czy pęcherza).
Podziwiam osoby, które mimo panującemu lekceważeniu norm potrafią schylić się po odchody swojego zwierzaka i wyrzucić je do kosza. To wymaga wielkiej odwagi w tym społeczeństwie „dbaczy o własne wygody” i „brzydzących się fizjologią zwierząt”. Kiedy kochamy zwierzę i przez to chcemy je mieć musi akceptować również tę gorszą część zwierzęcej natury, aby inni nie musieli czyścić ubrań z twardych i miękkich dowodów głupoty i nienawiści do ludzi właścicieli psów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz