wtorek, 18 lutego 2014

Clive Staples Lewis "Listy starego diabła do młodego"

Clive Staples Lewis, Listy starego diabła do młodego, tł. Stanisław Pietraszko, Poznań 2005.

Clive Staples Lewis (ur. 29 listopada 1898 w Belfaście, zm. 22 listopada 1963 w Oksfordzie) był Brytyjskim pisarzem, historykiem, oraz teologiem, który stworzył cykl fantasy dla dzieci pt. Opowieści z Narnii (The Chronicles of Narnia, 1950-1955, pierwsze wyd. polskie 1985-1989). Znany jest również z esejów religijno-filozoficznych.
Lewis pracował jako wykładowca Magdalen College na uniwersytecie oksfordzkim, a następnie jako profesor literatury średniowiecznej i renesansowej w Cambridge.
Podczas pracy w Oksfordzie związał się z kręgiem Inklingów, do którego należeli m. In. J. R. Tolkien, Owen Barfield i Charles Williams. Grupa zajmowała się dyskusjami o roli i kształcie literatury. Członkowie wspierali się wzajemnie w swoich literackich zamierzeniach.
Listy starego diabła do młodego
Ta-napisana niezwykle żywym językiem- książka stanowi doskonałą analizę ludzkiego postępowania. Mimo że, ze względu na tematykę, zaliczana do prozy religijnej stanowi również wspaniałe studium naszego współczesnego życia społecznego, opierającego się na wzajemnych zależnościach. Wydaje się tu pobrzmiewać hasło Jeana-Paula Sartre'a:Piekło to Inni (Przy drzwiach zamkniętych, 5, 1946).
Pierwszy z bohaterów to stary doświadczony diabeł, który dzięki wytrwałości i szczęściu znalazł się niemal na szczycie piekielnej kariery. Adresatem jego listów jest jego bratanek, który dopiero uczy się niezwykle trudnej sztuki kuszenia.
Przez stosunki panujące w piekle możemy krytycznie popatrzeć również na nasz świat i sposób, w jaki funkcjonuje życie czy praca w firmach (począwszy od małych po korporacje).
Książka daje również możliwość utożsamienia się z kuszonym człowiekiem, którego Krętacz (autor listów) nazywa tu delikatnie pacjentem. Droga do piekła jest tu bardzo wygodna, bez przeszkód. Za największym zagrożeniem, kończącym się utratą duszy, jest dla Krętacza ludzkie myślenie. Niejednokrotnie upomina bratanka, by zajął swego „pacjenta" przyziemnymi sprawami, które umożliwią odciągnięcie go od prawdziwego poznania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz