poniedziałek, 17 lutego 2014

testy

Ostatnio  w Internecie(czyli od dobrych kilku lat) bardzo popularne stały się różnego rodzaju testy: na inteligencję, samoakceptację, poziom zakochania, spełnienie w związku czy (mój ulubiony) kiedy nastąpi moja śmierć. Te atakujące ze wszystkich stron testy może i bawią tak za pierwszym razem (jak jeszcze człowiek głupi i naiwny) i rozwiązuje jakiś z zapartym tchem, by odkryć prawdę o sobie.
Pytania często bywają absurdalne i niewiele mające wspólnego z rzeczywistością .Jeśli zakłada się cztery możliwe odpowiedzi i nie ma wśród nich tej, którą byśmy wybrali to kierujemy się mniejszym złem i klikamy tę, która nam się najbardziej podoba. Niecierpliwie zagryzamy wargi, czytamy kolejne i kolejne odpowiedzi, które również nas nie dotyczą. A wszystko to w imię poznania prawdy o sobie!
W końcu docieramy do ostatniego pytania i uradowani czekamy na odpowiedź, mądrego programu, który przeanalizuje naszą osobowość. Jedyne, co nam wyskakuje to informacja: po wysłaniu smsa na numer ”123456” otrzymasz kod dostępu do wyniku testu.
Naiwnie wysyłamy smsa. Dostajemy kod i w najlepszym wypadku on uaktywnia nam stronę, na której musimy się zarejestrować, zaprosić dziesięciu znajomych itd. A w najgorszym? Tylko komunikat o błędnym kodzie i potrzebie zarejestrowania się i możliwości zrobienia przelewu…
Jeśli już się zarejestrujemy, zaprosimy znajomych i znajomych znajomych oraz wykonamy wszelkie możliwe potrzebne czynności docieramy do rozwiązania testu (jeśli takie rozwiązanie istnieje, bo często pewnie go nie ma) i dowiadujemy się nie o sobie, ale o osobie, której podobały się dane podpunkty w pytaniach…
Czasami bywa i tak, że test nie prowadzi nas do bramek, w które trzeba wpisać hasło z smsa, ale do sklepów internetowych z absurdalnymi przedmiotami, które nam do szczęścia nie potrzebne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz