poniedziałek, 29 czerwca 2020

Autyzm zaskakuje każdego dnia

Ola zaskakuje nas każdego dnia. Nie komunikuje się, bardzo słabo lub wcale wchodzi w interakcje z ludźmi, ale ma inne talenty. Nie tylko maluje. Czasami ćwiczy swoje umiejętności układania klocuszków.

Jest sobie gra (bardzo prosta), w której trzeba układać linie klocków i jeśli ułoży się tę linie to ona znika i robi się miejsce na kolejne klocki. Wszystkie znane nam dzieci potrafią ułożyć po kilka tysięcy klocuszków. Ola ułożyła 25 tysięcy. Mąż wziął tablet i zaczął próbować, ile on ułoży. Kilkanaście tysięcy.
-Ale jak ona to robi. Ja mam doktorat i nie układam więcej niż kilkanaście tysięcy. Mam umysł wyćwiczony na grach, łamigłówkach, a ona dopiero na początkowym etapie drogi w edukacji.
Stwierdziłam, że ja też spróbuję sił.Skoro wszyscy dookoła sprawdzają, ile uda im się zdobyć punktów to ja też. Wyszło mi ponad 35 tys. przy pierwszym podejściu.
-I co? - pyta mąż.
-To genetyczne. Geny po mnie zadziałały.
Tak autyzm potrafi zaskakiwać. To, że Ola lepiej rozwiąże łamigłówkę nie znaczy, że będzie umiała lepiej się komunikować. W tym obszarze jednak u nas coś nie działa. Ale nie we wszystkim można być dobrym

Stop seksualizacji

W mojej miejscowości jest bardzo aktywny anty-LGBT. Wchodzi na wszelkie fora i pisze "Stop seksualizacji naszych dzieci". Spotykam go dość często w sytuacjach, o których można powiedzieć, że seksualizuje otoczenie (jaśniej pisząc znaczy teren swoim moczem). Po jego aktywnej kampanii przeciwko seksualizacji stwierdziłam, że będę domagała się braku seksualizacji.
Idę sobie ulicą i oczywiście spotykam owego pana znaczącego przejście między budynkami, więc krzyczę "Stop seksualizacji naszych dzieci".
-Ale co pani? Ja tylko odlewam się.
-Co pan tak publicznie dynda swoim penisem i mnie indoktrynuje. Nie ma czegoś takiego jak odlewanie się.To ideologia. Precz z ideologią.
Mina faceta bezcenna.

Nauka i terapia przez zabawę z książkami


Rozwijanie intelektu, koncentracji, spostrzegawczości to proces długotrwały i warto zadbać o to, aby był przyjemny, dlatego należy urozmaicać zabawy. Jednym z ważnych elementów ćwiczenia naszej koncentracji i spostrzegawczości jest wykorzystanie książek, ponieważ pobudzaniem dziecięcej ciekawości, zachęcaniem do wychwytywania szczegółów, koncentrowania się kształtujemy także przekonanie, że kontakt z tego typu rozrywką jest przyjemny, a miłe skojarzenia to lepsza praca, co z kolei przekłada się na lepsze wyniki w nauce oraz rozwijanie pewności siebie. Warto zacząć od prostych publikacji, przedstawiających jeden przedmiot na stronie, by z czasem przejść do naprawdę skomplikowanych, pełnych małych elementów oraz zachęcające do poszukiwania tych samych elementów lub wskazywania różnic. Rynek wydawniczy zawiera bogatą ofertę lektur dla najmłodszych. Autorzy i rysownicy prześcigają się w pomysłowości, dzięki czemu rodzice mogą lepiej zadbać o rozwój swojej pociechy. Do tego możemy z powodzeniem wykorzystać zainteresowania dzieci i dostarczać im lektury z ich ulubionymi filmowymi czy serialowymi bohaterami.

Zabawa z książkami ma jeszcze jedno ważne znaczenie: poza kształtowaniem inteligencji sprawia, że dzieci wyrabiają nawyki czytelnicze, chętniej sięgają po lektury i uznają je jako interesujący sposób spędzenia wolnego czasu, zdobywania wiedzy o świecie, dostarczającego rozrywki. Przeglądanie pierwszych, prostych, ilustrowanych lektur pozwala na rozwijanie wielu cennych umiejętności: ćwiczenie motoryki małej, umiejętności pokazywania i nazywania różnych przedmiotów. Obcowanie z ilustracjami pobudza wyobraźnię, zachęca do samodzielnego rysowania, słuchania i opowiadania. Nazywanie kolejnych rzeczy na ilustracji, wykorzystywanie elementów o odmiennej fakturze pozwala rozwijać inteligencję, kształtować świat spostrzeżeń oraz zapewniać interesującą, niehałaśliwą (rodzice mający dość dźwiękowych zabawek wiedzą o czym mówię) rozrywkę.
Rynek wydawniczy bogaty jest w piękne książki z samymi ilustracjami. Nie zabraknie również publikacji rozwijających zmysły, czyli zapewniających różne bodźce dotykowe, wzrokowe i dźwiękowe oraz rozwijających wyobraźnię. I tu Wydawnictwo HarperCollins jest jednym z tych, w którego ofercie znajdziemy naprawdę bogaty wybór, ponieważ są to wszystkie publikacje, które do tej pory ukazywały się pod znakiem firmowym Egmont, a jak pewnie pamiętacie jest tam sporo serii edukacyjnych: od bajeczek, wodnych malowanek, przez kolorowanki, komiksy, czytanki, książki przyrodnicze, historyczne i o sportowcach.
Dziś coś dla tych, którzy chcą rozwijać spostrzegawczość, czyli zabieram Was w świat znanych Wam filmów animowanych i serialu. Każdą z tych lektur cechują grube, solidne strony, piękne ilustracje wymagające spostrzegawczości. Dwie należą do serii „Szukaj i znajdź” i wprowadzają nas w świat Muminków, dlatego w czasie lektury młodzi czytelnicy muszą znać bohaterów książkowych lub serialowych.

Z „Muminkami w lesie” wyruszymy na spacer, a do tego trzeba się przygotować, więc jest układanie butów, wybieranie odpowiednich, szukanie niezbędnych sprzętów. Kiedy już jesteśmy gotowi musimy wybrać ścieżkę prowadzącą do lasu, aby z przyjaciółmi oddać się przyjemności spacerowania i podglądanie przyrody. A skoro jesteśmy już na wyprawie to warto poszukać śladów, odgadnąć do kogo należą, zerwać ulubione owoce i grzyby, puścić statki z kory, patyków i liści, zapleść wianki, przygotować piknik i pamiętać o powrocie przed zapadnięciem zmroku.







„Muminki i morze” to tom zabierający nas na morską wyprawę. I tu dowiemy się, co należy na taką wycieczkę spakować, a co okaże się zbędne. Zwłaszcza, że Muminki mają upodobanie do pakowania zbyt wielu rzeczy. Płynięcie przez morze to oczywiście podróż pełna niebezpieczeństw. Możemy natknąć się na hatifnatów, piratów, morskie zwierzęta, skały. Po drodze można zająć się łowieniem. Oczywiście nie zawsze uda nam się schwytać ryby. Bliżej brzegu można popływać, pobawić się z morskimi stworzeniami, odkryć wrak starego statku ze skarbem, do którego dotarcie może być bardzo niebezpieczne. Po długiej podróży Muminki w końcu docierają na wyspę z latarnią i tam ich sprzęty przydają się jak znalazł. Ale co na to latarnik?

Obie książki to dziewięć dwustronicowych scenek, na których trzeba odnaleźć wskazane przedmioty lub zwierzęta. Krótki tekst wprowadzający pomaga poczuć nam klimat i zrozumieć zadania, które mają różny stopień trudności, dzięki czemu dzieci będą lepiej zmotywowane do pracy, ponieważ sukces w jednym zadaniu zachęci to wytężonej pracy przy drugim. Ponad to trudność jest tu sinusoidalna, dzięki czemu jest miejsce na wysiłek i na wytchnienie i znowu na wysiłek.

Każda ilustracja jest przejrzysta i jednocześnie zawiera wiele elementów, dzięki czemu nie trzeba ograniczać się z dzieckiem do wyszukiwania tylko tych elementów, które wskazuje autor. Publikacje doskonale sprawdzą się też do ćwiczenia umiejętności opowiadania, nauki czytania (aby pracować metodą globalną należy dorobić paski z nazwami przedmiotów widocznymi na ilustracjach). Świetnie sprawdzą się też do rozwijania umiejętności opisywania tego, co widać na ilustracji, dlatego są to dobre lektury zarówno dla przedszkolaków, jak i uczniów nauczania początkowego, do zwykłego rozwijania umiejętności oraz do intensywnej terapii językowej. Rozwiązania wszystkich zadań wymyślonych przez autora znajdziemy na końcu publikacji. To sprawia, że jest to także przydatna pozycja w edukacji metodą Montessori.



Druga seria świetnie rozwijająca koncentrację i spostrzegawczość to „Mapy i Labirynty”. Jeden z tomów poświęcony jest filmom animowanym Disney’a, a drugi Pixara. Znajdziecie w nich mapy i labirynty zabierające nas w świat filmów animowanych, które zna prawie każdy, a jeśli jeszcze ktoś ich nie zna to lektura będzie doskonałym punktem wyjścia do poznania, przypomnienia sobie.

W książce z filmami animowanymi Pixara znajdziemy „Toy story”, „Gdzie jest Nemo?”, „Iniemamocnych”, „Auta”, „Ratatuj”, „Odlot”, „W głowie się nie mieści”, „Gdzie jest Dory?” i „Coco”. Natomiast mapy Disney’a zabiorą nas do świata „Królewny Śnieżki i Siedmiu Krasnoludków”, „Pinokia”, „Dumbo”, „Alicji w Krainie Czarów”, „Piotrusia Pana”, „101 dalmatyńczyków”, „Księgi Dżungli”, „Małej Syrenki”, Aladyna” i Króla Lwa”. Każda z publikacji to dziesięć dwustronnych map z zadaniami, których rozwiązanie znajdziemy na końcu książek. Publikacje można oczywiście wykorzystać także wymyślając własne zadania. Każda mapa filmu to swoisty labirynt zabierający młodych czytelników w świat przeszkód i wyzwań, jakim musieli podołać bohaterzy poszczególnych historii. Te publikacje także bardzo dobrze sprawdzą się do ćwiczenia opowieści. Dziesięć propozycji na tom sprawia, że mamy dwadzieścia historii do opowiedzenia, więc nie tylko nie będzie to nudna praca, ale pozwoli także na ćwiczenie pamięci, zachęci do interesowania się filmami animowanymi, pokaże, że każda wiedza może być w jakiś sposób wykorzystana. Do tego warto zrobić własne karty z odmiennymi ilustracjami tych samych rzeczy i kartkami z napisami, aby dziecko mogło wskazać przedmiot i dopasować do niego podpis. Takie pomoce będą świetnym urozmaiceniem nauki czytania metodą globalną.




Ze względu na to, że są to książki bardzo solidne sprawdzą się już w przypadku rocznych dzieci, a nawet takich, które dopiero siadają. Ważne, aby nie pozwalać dziecku na obgryzanie stron, zawsze towarzyszyć w zabawie. Cała seria zawiera książki, z których dziecko nie tylko nie wyrasta szybko, ponieważ daje szerokie pole rodzicom do rozwijania umiejętności dzieci, ale jest też doskonałym materiałem do wykorzystanie w pracy logopedy czy nauczyciela języka polskiego na wszystkich etapach edukacji. Świetnym uzupełnieniem książki będą plastikowe, papierowe czy plastelinowe figurki zwierząt, ludzików, domków, w czasie tworzenia których dziecko będzie mogło ćwiczyć swoje umiejętności manualne, a wykorzystując je do zabaw z książką rozwinie swoją umiejętność abstrakcyjnego myślenia.
Zdecydowanie polecam!
Zapraszam na stronę wydawcy:
Mapy i labirynty. Zakręcona księga zabaw
Muminki. Szukaj i znajdź