niedziela, 20 stycznia 2019

"Niepoprawna marzycielka" gościnnie z recenzją o "Zamczysku" Agnieszki Korol

Dziś na swoim blogu goszczę Annę Arndt, autorkę bloga "Niepoprawna marzycielka".

Z twórczością Agnieszki Korol to moje pierwsze zetknięcie i muszę przyznać, że bardzo pozytywne. Pierwszy rozdział zaskoczył mnie, ponieważ spodziewałam się czegoś innego, sama dokładnie nie wiedząc czego. „Zamczysko” to powieść pełna zaułków i tajemnic, która przenosi nas w baśniowy świat pełen przepychu i bogactwa.
Akcja powieści toczy się w murach zamku położonego na niedostępnej górze, obrośniętej lasem. Jego panem jest król Euzebiusz, władca Maksmalii. Jest to już sędziwy i schorowany starzec , co nie przeszkadza mu jednak w kolejnym ożenku. Jego żoną zostaje Smyrna, młoda kobieta, która jest żądna władzy i korony królewskiej. Jednakże sprawa nie jest tak prosta jakby się wydawało. Król wyznaczył już swego następcę, a oprócz tego, jeszcze ktoś inny oprócz Smyrny ma ochotę na przejęcie władzy w bogatym królestwie.
Bardzo ciekawie przedstawiony jest układ zamku, którego nikt chyba tak naprawdę dobrze nie zna. Jest w nim wiele korytarzy, zaułków, komnat i oczywiście tajemnych przejść. Z tych bardzo chętnie korzysta Bąkajło, nadworny trefniś, co pozwala mu na śledzenie wszystkich tych, którzy są godni zainteresowania. Błazen wie prawie o wszystkim co dzieje się w królestwie oraz zna tajemnice niejednego mieszkańca zamku. Zresztą nie tylko Bąkajło korzysta z tajemnych przejść. Używają ich również nadworny kanclerz, królowa Smyrna i wielu innych. Każdy ma w tym swój cel. Albo pragnie być niezauważonym, albo dowiedzieć się czegoś, co nie jest przeznaczone do szerszego grona odbiorców.
W zamczysku są również podziemia, w których niepodzielnie włada kat koronny Stalhit wraz ze swoimi pomocnikami. To właśnie w lochach dochodzi do osądów oraz wymierzania kar, na tych którzy tam trafili. A mają na to swoje okrutne sposoby, które wykorzystują w sali tortur. Skazańców mają niemało, ponieważ po zamku grasują rozbójnicy, których stara się wyłapać rycerz Niegoda, dowódca wojsk króla. Zadanie ma niełatwe, ponieważ zamczysko ma wiele kryjówek, z których rozbójnicy chętnie korzystają.
Oprócz króla i jego małżonki w zamku mieszka wiele innych osób, spokrewnionych z królem. Stałymi mieszkańcami zamku są również wróżbici ,magowie,zielarki no i oczywiście cała służba zamkowa. Ciągle przewijają się również przez zamkowe komnaty różnorodni goście, pragnący odwiedzić znamienitego władcę. Z obawy przed rozbójnikami tylko nieliczni przechadzają się po zamku bez ochrony.
Na zamku dominuje bogactwo i przepych, które zaobserwować można nie tylko przy wystroju wnętrz. Mieszkańcy przy suto zastawionych stołach różnorodnymi potrawami, olśniewają strojami i misternie ułożonymi fryzurami.
A pośród tego wszystkiego tkwi schorowany król, często gęsto nieświadom tego , co się wokół niego dzieje. Słaby wzrok i słuch oraz inne niedomagania powodują, że sprawowanie władzy wymyka mu się spod kontroli. Pozornie to on podejmuje decyzje, jednakże Smyrna chętnie wyręcza męża w jego królewskich obowiązkach. Świadoma, że korona może przypaść w udziale komuś innemu a nie jej, sprawia, że próbuje nakłonić Euzebiusza do zmiany decyzji. W otoczeniu samego króla zaś jest niewiele osób, którym faktycznie leży na sercu dobro jego oraz Maksmalii.
„Zamczysko” to powieść pełna niespodzianek i nieprzewidzianych zdarzeń. Pomimo jej baśniowego charakteru bardzo wiele elementów znajduje odbicie w aktualnej rzeczywistości. Świat władzy, to świat, w którym należy uważać na każdym kroku. Podobnie jak w tytułowym zamczysku jest w nim wiele tajemniczych korytarzy i zaułków, które niekiedy mogą okazać się zgubne. 

Opinię o książce można też przeczytać tu.  

piątek, 18 stycznia 2019

Rozkręcamy literacki Kraków

Zapraszamy na spotkanie autorskie z Markiem Czuku (w ramach cyklu "Rozkręcamy Literacki Kraków"), połączone z promocją wydanego przez FORMĘ i Fundację Literatury imienia Henryka Berezy tomu poetyckiego "Stany zjednoczone" – http://www.wforma.eu/stany-zjednoczone.html
22.01.2019 (wtorek), godzina 18.00 / Kraków, ul. Kanonicza 7, Salon Literacki SPP / prowadzenie: Bożena Boba-Dyga i Wojciech Ligęza / oprawa muzyczna: Adrian Set-Pawęz

środa, 16 stycznia 2019

Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska "Inna kobieta"


Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska, Inna kobieta, Warszawa „WAB” 2019
O prawdziwej miłości powstało wiele utworów. Kino, telewizja, teatr i książki od najmłodszych lat atakują nas hasłami „i żyli długo i szczęśliwie”. Życie jednak pokazuje, że albo długo albo szczęśliwie. Zdarzają się wyjątki: znają się długo, są z sobą od lat i tworzą pięknie współgrającą rodzinę  bazującą na zaufaniu, miłości, pożądaniu i wszystkim, co potrzebne do stworzenia małżeństwa idealnego. Wydawałoby się, że do takiej codzienności nie może wkraść się trzecia osoba, bo niby, po co i jak? A jednak się wkrada. O takim zburzeniu idealnego życia jest „Inna kobieta” Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej.
Cała opowieść zaczyna się dość prosto. Poznajemy Adę samotnie wychowującą czteroletnią Tosię. Trzydziestoparoletnia bohaterka ma za sobą nieudane małżeństwo, w którym mąż ciągle negatywnie oceniał każde jej zachowanie i dla którego największym zmartwieniem było: „Co by na to powiedziała moja mama?”. Ada miała w sobie dość siły, aby odejść i nie ciągnąć tej relacji latami, aby zapewnić córce spokojny dom, czyli dzieciństwo inne niż zafundowali jej rodzice. Po przetrawieniu rozstania w jej życiu przyszedł czas na zmiany: burzliwy romans. Do tego tylko w weekendy lub w czasie wyjazdów służbowych.
„Gdyby ktoś mnie zapytał, co sobie myśleliśmy, kradnąc te dwa dni, odpowiedziałabym, że nie myśleliśmy wcale. Na tym polega przeklęta moc romansu, że kochankowie nie myślę, tylko czują. Tak bardzo pali ich potrzeba połączenia się z drugą osobą, że wszystko, co było, i wszystko, co będzie, rozmazuje się i zbiega w jeden gorączkowy punkt: tu i teraz. Romans składa się z takich punktów, a to, co pomiędzy nimi, czasem jest niepewnością, czasem czekaniem, a czasem czarną płachtą bezsensu i rozpaczy. Ci naprawdę zakochani zapełniają płachtę punktami tak długo, aż rozleją się one w jedną wielką plamę. I wtedy nie ma już miejsca na nic innego”.
Drugą bohaterką wokół, której toczy się akcja jest Joanna, poważna psycholożka, postępowa kobieta prawie na równi z mężem zajmująca się dziećmi, mająca czas na wyjazdy na wykłady, rozwijająca się, aktywna zawodowo i od lat wkurzająca się na matkę, która przez ponad dwadzieścia lat nie mogła sobie poradzić z odejściem ojca. Wie, że jej rodzina będzie wyglądała inaczej. Wie, że emocjami można zarządzać. Wystarczy tylko chcieć. Ale czy na pewno to takie proste, kiedy problem dotyczy nas osobiście?
„Interesują mnie emocje. Dlatego że nic poza emocjami nie mamy. Bez ich rozumienia jesteśmy bezradni. Można nami manipulować. Emocje mogą nam dać siłę, mogą nas zniszczyć. Możemy też nauczyć się je rozumieć. To coś więcej niż kontrola. To klucz do zrozumienia świata”.
„Inna kobieta” to tytuł, który do tej pory kojarzył mi się z komedią z Nicka Cassavetesa i kobietach próbujących zemścić się na mężczyźnie ciągle oszukującym żonę oraz kochanki. Powieść polskich autorek ma zupełnie inny klimat. Może i czasami pojawią się elementy humorystyczne, ale do komedii jej daleko. Nie znaczy oczywiście, że będzie nudno, smutno i tragicznie. Pisarki zabierają nas do świata dwóch kobiet: Ady Szulc i Joanny Zaborowskiej, których życiorysy połączy jeden mężczyzna. Ich życie wygląda dość podobnie: nieszczęśliwe dzieciństwo, studia, wyrwanie się z domu, znalezienie własnej drogi i ślub…
 „Ślub to koniec życia dla kobiety. Koniec jej własnego życie. Facet wie, że ona jest już jego, i przestaje się starać, a ona zaczyna usługiwać najpierw jemu, a potem dzieciom. Jej samej już nie ma, przestała być ważna. Wie, że jej życie się skończyło, ale wybiera to, boby zwariowała. Zaczyna żyć dziećmi i mężem, bo tylko to może ją utrzymać przy zdrowych zmysłach”.
Każda kobieta ma inną granicę w owym usługiwaniu. Niektóre są w stanie wytrzymać lata znosząc do tego docinki i bicie, inne akceptują notoryczne zdrady, bicie dzieci, a inne są tak uzależnione od życia z mężem, że latami nie mogą podnieść po rozstaniu. Bywają też takie, które nie pozwolą sobie na stały związek, aby nie być zranione. O takich kobietach jest to książka Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej, które w umiejętny sposób wplotą w wątek romansowy bardzo poważne tematy, dzięki temu dostajemy do ręki bardzo realistyczną opowieść uświadamiającą nam jak bardzo skomplikowane potrafi być ludzkie życie, jak bardzo pragnienie miłości i bliskości może nam wywrócić naszą codzienność do góry nogami.  Pisarki zabierają nas do świata, w którym los nie oszczędza nikogo, dlatego trzeba łapać chwilę. Jednak czy łapanie jej przez wchodzenie w romans jest tym, co jest dobre? Przekonajcie się sami. Dużym plusem „Innej kobiety” jest to, że pisarki nie oceniają żadnego z bohaterów, przez co w tej kwestii zostawiają duże pole czytelnikom. 

Dwie wystawy w Zachęcie


Zachęta — Narodowa Galeria Sztukizaprasza na wernisaż dwóch wystaw:


RECHOWICZ/SMAGA. KOŁO
oraz
HIWA K: WYSOCE NIEPRAWDOPODOBNE, CHOĆ NIE NIEMOŻLIWE

w piątek, 18 stycznia o godzinie 19.

Otwarcie poprzedzą godziny prasowe z udziałem artystów i kuratorów dwóch nowych ekspozycji.
Zapraszamy na spotkanie na wystawach w piątek od godziny 12.

RECHOWICZ/SMAGA. KOŁO





Wystawa Rechowicz/Smaga. Koło to zbiór ponad stu obiektów fotograficznych wykonanych wspólnie przez Hannę Rechowicz i Jana Smagę. Przywołuje historię domu przy ulicy Lekarskiej w Warszawie, gdzie do dzisiaj mieszka artystka. Dom — dzieło w procesie — kształtowane od początku lat pięćdziesiątych przez małżeństwo artystów Gabriela i Hannę Rechowiczów, po śmierci Rechowicza pielęgnowane i rozwijane przez jego żonę. Miejsce z bogatą przeszłością — przez kilka dziesięcioleci centrum spotkań środowiska artystycznego Warszawy: architektów, plastyków i filmowców. To również przestrzeń malarskich i rzeźbiarskich interwencji w substancję architektoniczną i stopniowego nawarstwiania różnorodnych materiałów, przedmiotów łączonych przez Rechowiczów w poetyckie asamblaże.

Jan Smaga zmierza do podtrzymania integralności tego procesu. Artysta znany jako autor prac o charakterze „dokumentacji totalnej”— maksymalnie adekwatnej i obiektywnej prezentacji dokumentowanego przedmiotu — dostarcza wielowymiarowego wglądu w tę przestrzeń za pośrednictwem fotografii zamkniętych w perfekcyjny kształt tonda. Nie interesuje go iluzyjne i „płaskie” ujęcie o charakterze przypadkowego kadru. Opowiada się za modelem obrazu fotograficznego uwzględniającego głębię kojarzoną z zakodowaną w niej informacją. Taki sposób myślenia o obrazie motywował również jego projekt całościowej dokumentacji domu Rechowiczów.

Respektując specyfikę miejsca — płynność zachodzących w nim procesów, tendencję do różnicowania form i ekspansji przestrzennej — Jan Smaga poprosił Hannę Rechowicz o dopełnienie ramami stworzonych przez siebie obrazów fotograficznych. Powstałe formy wyprowadzają tę ruchliwą i niedomkniętą substancję domu z głębi przedstawień fotograficznych na zewnątrz. Sposób ukształtowania ram i wykorzystane materiały (blacha miedziana, stalowa, ołowiana, aluminiowa czy wyprawiona skóra), poddawane różnego rodzaju modyfikacjom kolorystycznym i fakturowym, korespondują z elementami widocznymi na fotografiach. Ramy rozwijają narracje wizualne, wzmacniają kolory zdjęć, wchodzą w rezonans z utrwalonymi na nich motywami. Składowe — rama i obraz — stają się komplementarne i równorzędne wobec siebie. Rama udziela realności przedstawieniom fotograficznym, jednocześnie neutralizując swoją izolującą funkcję. A umieszczenie tych obiektów w galerii otwiera możliwość ich dalszej ekspansji — przeniesienia procesu artystycznego w wielość innych kontekstów wizualnych i przestrzennych. Wyeksponowane w salach Zachęty, stają się reprezentantami miejsca niedostępnego, niemożliwego do zobaczenia z zewnątrz i w jednym akcie spojrzenia.



kuratorka: Katarzyna Kołodziej-Podsiadło
współpraca ze strony Zachęty: Julia Leopold, Krystyna Sielska




Wystawa prezentowana do 18 marca 2019





HIWA K: WYSOCE NIEPRAWDOPODOBNE, CHOĆ NIE NIEMOŻLIWE





W języku kurdyjskim słowo „hiwa” oznacza „nadzieja”. Na wystawie Wysoce nieprawdopodobne, choć nie niemożliwe prezentowane są prace Hiwy K — z pochodzenia irackiego Kurda, który kilkanaście lat temu dostał się jako uchodźca polityczny do Europy, a dziś zaliczany jest do czołówki światowej sztuki. Jego wyjątkowa taktyka artystyczna polega na tworzeniu formy z wykorzystaniem praktyki życia codziennego, wspomnień z dzieciństwa, dorastania czy rodzinnych anegdot. Twórczość Hiwy K, w której elementy biograficzne mieszają się z tym, co zasłyszane i co fikcyjne, stawia w zupełnie nowym świetle problematykę uchodźctwa, funkcjonowania w innej kulturze czy geopolitycznych uwarunkowań ludzkiej egzystencji.

Skonstruowana w odwołaniu do architektury Zachęty wystawa daje wgląd w działanie artysty, umożliwiając widzowi doświadczanie jej przestrzennych aspektów. Wiedza i zmysłowe doznania składają się tu na frapujący, wielopoziomowy przekaz. Ekspozycję otwiera monumentalna instalacja Czego nie zrobili barbarzyńcy, zrobił Barberini, zbudowana z pięciu form z piasku, naśladujących kasetony sklepienia rzymskiego Panteonu. Umieszczenie ich na podłodze pozwala dostrzec deformacje, dzięki którym wskutek złudzenia optycznego wnętrze kopuły zyskuje harmonijną formę. Kasetony nawiązują do tradycyjnych metod odlewniczych wykorzystujących matryce z piasku. Instalację dopełniają sceny odlewania form użytkowych z brązu, w składzie którego znalazły się metale kolorowe pozyskane z pól bitewnych Iraku. Hiwa K przypomina o tym, jak od wieków materia krąży pomiędzy polem kultury i polem wojny.

Wojna zaś jest początkiem i spoiwem całej twórczości artysty, bo to ona zmusiła go do pełnej dramatyzmu pieszej wędrówki do Europy. W pracach wideo Hiwa K stawia nas przed wyzwaniami, jakich sam doświadczył. Jego osobista historia opowiedziana z wykorzystaniem na poły fikcyjnych narracji, zagadek i działań składa się na obiekt-labirynt, którego niewielkie pomieszczenia sprawiają, że widz doświadcza poczucia ciasnoty, lęku i dyskomfortu. Artysta prowadzi nas z więzień i kryjówek, poprzez ruiny zbombardowanych miast, do Europy z jej materialnym dziedzictwem i problemami przestrzeni publicznej. Wystawę zamyka instalacja, której główny element, spiżowy dzwon, powstał w Polsce z wykorzystaniem zużytych łusek po nabojach. Towarzyszy jej film ukazujący historię tej pracy — pierwszego dzwonu Hiwy K odlanego we włoskiej ludwisarni z użyciem miedzi i niklu będących pozostałościami po działaniach wojennych bądź wojskowych.

Od czasu opuszczenia irackiego Kurdystanu Hiwa K zanurzony jest we wciąż trwające procesy przybywania — do krajów, instytucji i wspólnot przekształcanych przez niego tak, by odnaleźć ich społeczne i strukturalne możliwości. W swojej praktyce artystycznej wyrysowuje linie uskoku, nieciągłości i wydobywa niespodziewane formy z elementów poetyckich i politycznych. Dogłębnie zainteresowany geopolityką i ekonomią, kształtującymi jego własną kondycję jako uchodźcy, a potem obywatela innego kraju, wybrał wskazywanie zagadnień politycznych — jak sam mówi — małym palcem zamiast palca wskazującego. Dlatego publiczność, uczestnicy, obserwatorzy jego działań rozumieją to przesłanie bez żadnej instrukcji.
kuratorka: Aneta Szyłak (NOMUS Nowe Muzeum Sztuki, Oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku)
współpraca ze strony Zachęty: Magdalena Komornicka, Michał Kubiak

współorganizator wystawy: Muzeum Narodowe w Gdańsku, oddział NOMUS Nowe Muzeum Sztuki w Budowie
Wystawa prezentowana do 26 kwietnia 2019

"Inna kobieta" Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska

Inna kobieta Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska Premiera: 30.01.2019 Ona, on, ona. Bo w życiu nic nie jest czarno-białe…
Ada jest samotną matką czteroletniej Tosi. Jakiś czas temu rozwiodła się z mężem alkoholikiem. Nowa szefowa wykorzystuje Adę do pisania sprzecznych z etyką dziennikarską artykułów, a były mąż z radością wytyka jej każde potknięcie. Codzienną rutynę kobiety przerywa w końcu namiętny romans z przystojnym kolegą z pracy.
Joanna jest przeciwieństwem Ady. To zmęczona psycholożka, tworząca wraz z kochającym mężem i dwójką dzieci szczęśliwą rodzinę. Jedynie jej pacjenci i rozwiedzeni od lat rodzice przyprawiają ją o ból głowy. Kobieta jest przekonana, że żyje w idealnym związku, a jak jest naprawdę?
Niespodziewanie losy tych dwóch różnych kobiet skrzyżują się w najmniej oczekiwanym momencie.
Inna kobieta to wciągająca od pierwszej strony opowieść, w której każda kobieta odnajdzie echa własnego życia. Nowa książka autorek powieści „Dwanaście życzeń”! Karolina Głogowska – felietonistka WP Opinie, była redaktorka i wydawczyni serwisów internetowych dzieci.pl, abczdrowie.pl, a także WP Kobieta. Współpracowała z Dorotą Wellman przy książce pt. Jak być przyzwoitym człowiekiem? – zbiorze wywiadów z wybitnymi osobistościami z polityki i kultury. Interesuje się antropologią codzienności i historią II wojny światowej. Katarzyna Troszczyńska – redaktorka, przez wiele lat była związana z takimi kobiecymi czasopismami jak „Twój Styl” czy „Pani”. Współpracowała także z grupą NaTemat. Obecnie na stałe pracuje w Wirtualnej Polsce i „Sensie” oraz opowiada magiczne historie swojemu synkowi.

wtorek, 15 stycznia 2019

Joanna Jurgała-Jureczka "Kossakowie. Biały mazur"

Joanna Jurgała-Jureczka, Kossakowie. Biały mazur, Poznań „Zysk i S-ka” 2018
Moja przygoda z Kossakami zaczęła się jeszcze podstawówce. Zupełnie przypadkowo wypożyczyłam wówczas książkę zabierającą czytelnika w świat malarstwa Juliusza i Wojciecha. Pojawiły się tam motywy hiszpańskie, a to z kolei zaprowadziło mnie do filozofii Unamuna i Ortegi, by ostatecznie zająć się Almodóvarem. Droga - można rzec – zaskakująca. Wróćmy jednak do początków i mojego już 20-letniego „romansu” z Kossakami, a raczej książkami o nich, bo mimo, że czytałam sporo nigdy nie miałam ambicji zająć się nimi naukowo. Tym bardziej, że wiedziałam jak wspaniałą pracę wykonuje Joanna Jurgała-Jureczka. Przez jakiś czas każdą jej książkę sięgałam zawsze z wielkim zainteresowaniem, by przejść do własnych zainteresowań i porzucić zgłębianie historii Kossaków. Trzy lata temu jednak sięgnęłam po książkę Mai i Jana Łozińskich pt. „Wojciech Kossak” i na nowo zaczęłam przygodę z książkami o tej rodzinie. Tym bardziej, że jej zależności, twórczość i życie były zadziwiające.
Kossak to nazwisko najczęściej kojarzące się ludziom z malarzami. Dopiero śledzenie powiązań rodzinnych uświadamia nas, że wiąże się z nim spora część artystycznego światka. Zwłaszcza, że cztery pokolenia członków tej rodziny odznaczyły się w kulturze i nauce polskiej. Znajdziemy wśród nich malarzy, poetki, pisarki, biolożki. Bogata w utalentowanych członków rodzina miała na swoim koncie wzloty i upadki, rodzinne tragedie oraz sympatie i antypatie. O tych rzeczach opowiada w swojej książce Joanna Jurgała-Jureczka. Badaczka Kossaków zabiera nas w świat Juliusza Kossaka, pokazuje początki rodu, narodziny bliźniaków (którym poświęciła sporo miejsca) i kolejnych dzieci. Dzięki autorce dowiemy się o przemianach ustrojowych, staniemy się świadkami ucieczki z Ukrainy i poszukiwanie nowego domu. Rodzinne tragedie przeplecie szczęściem, romanse - zapewnieniami mężczyzn o stałości w małżeństwie, przeprowadzi nas przez zawiły korytarz relacji dzieci Wojciecha Kossaka, prześledzimy karierę i życie osobiste Zofii Kossak
Autorka doskonale przenosi nas w klimat epoki, pokazuje trudne życie, sposób funkcjonowania artystów, nowe prądy. Do tego staniemy się świadkami sympatii, antypatii, zawirowań rodzinnych, skandali. Całość napisana w taki sposób, że czytelnik znika w książce jak w powieści sensacyjnej z elementami romansów, bez których życie artystycznej rodziny nie mogło się obyć.
Opowieść powstała na podstawie dwudziestu lat pracy badawczej autorki, która umiejętnie z listów, pamiętników, wspomnień innych ludzi skleja życiorysy bohaterów. Joanna Jurgała-Jureczka zestawiając członków rodziny  przeciwnych charakterach dodała nutkę pikanterii. Opisana przez nią codzienność pozwalają zrozumieć klimat XIX i XX wieku, w których życie artystycznej rodziny wiązało się z kaprysami losu, walką o przetrwanie.
„Kossakowie. Biały mazur” to poruszająca biografia o przemijaniu artystycznej rodziny, wygasaniu genów geniuszu, wadach, zaletach, słabostkach, rodzinnych tajemnicach, kochankach, skandalach i rodzinnym życiu pełnym niespodzianek, jakie przyniosła wówczas ludziom historia. Śledząc życiorysy wchodzimy w przemiany polityczne i obyczajowe, dostrzegamy rozłam między dawnym a młodym pokoleniem i niesamowitą odmienność charakterów osób nie tylko w tym samym wieku, ale wychowanych w jednym domu. Autorka pokazuje nam fenomen rodziny, której każdy z członków odegrał ważną rolę w jakiejś dziedzinie.
Dużym plusem publikacji jest skromność badaczki/ naukowczyni objawiająca się przez otwarte mówienie o tym, jakich spraw jeszcze nie udało się wyjaśnić, do jakich materiałów trafić, których odkrycie było zbiegiem okoliczności. Badaczka jest tu specjalistką od Kossaków, ale nie robi z siebie alfę i omegę. Do tego książkę czyta się przyjemnie, ponieważ mamy tu do czynienia ze stylistyką, którą ja nazywam brytyjską: autorka opowiada o kolejnych etapach swojej pracy, dzieli się doświadczeniami z poszukiwań. Niektórych pewnie będzie to raziło, ale ten sposób pisania przecież jest też obecny u Normana Daviesa czy Philipa Zimbardo. Taki sposób prowadzenia czytelnika przez historie ma spore plusy, ponieważ laik może poznać warsztat pracy, ale jest też spore grono przeciwników. Zwykle do grona tych drugich należą osoby nauczone i przyzwyczajone do sztywnego języka naukowego, do którego nie może wkraść się element osobisty. Jednak historia, jej odkrywanie, próba interpretacji faktów zawsze jest subiektywna, osobista i wybrana przez autorkę stylistyka pozwala uświadomić sobie, że to, o czym napisała jest obecnie aktualne, ale po odkryciu kolejnych dokumentów może się coś zmienić, że listy, fotografie, pamiętniki mają spore luki, ponieważ ich autorzy wiele spraw przemilczeli, a jednocześnie pozwalają na uchwycenie wyłaniającego się z nich obrazu.
W książce znajdziemy opowieść o wszystkich tworzących Kossakach. Joanna Jurgała-Jureczka umiejętnie ich zestawia, pokazuje kontrasty między siostrami, kuzynkami, braćmi, synami i ojcami. Wejdziemy w świat nie tylko odmiennych talentów, ale i różnorodnych osobowości.
W publikacji oczywiście nie zabraknie fotografii, które miłośnicy książek o Kossakach znają z innych publikacji nie tylko autorki. Osobom nieznającym tematyki „Kossakowie Biały mazur” pozwoli wejść w życiorysy bohaterów i odkryć jak bardzo są one od siebie zależne, jak wielkie są powiązania.