sobota, 26 maja 2018

Jay David Bolter "Komputer: maszyna i narzędzie"


Jay David Bolter, Komputer: maszyna i narzędzie, [w:] Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku. Antologia, pod red. Maryli Hopfinger, Warszawa 2005, s. 357-366.
KOMPUTER JAKO TECHNOLOGIA DEFINIUJĄCA
Komputery nie są całkowicie niezależnym narzędziem. Potrzebują do swojego działania ludzkiej ingerencji polegającej na uruchamianiu programów, dostarczaniu energii, modyfikowaniu systemów operacyjnych. Nie naruszają też wcześniej odkrytych technologii (np. przetwarzania paliwa w energię), ale wykorzystują je w odmienny sposób. Przyczyniły się również do tego, że stare maszyny straciły na swojej atrakcyjności (maszyny parowe, gazowe, rakietowe). Maszyny energetyczne przestały samodzielnie podlegać człowiekowi i coraz częściej podlegają komputerom –za sprawa człowieka - koordynującym ich działanie.
Komputery współcześnie coraz częściej wyrywają się spod ciasnego pola ludzkich spraw (pomiary naukowe), które na początku zostały mu wyznaczone. Coraz częściej komputer staje się elementem życia codziennego.
Nowe technologie sprawiały, że człowiek mógł żyć coraz wygodniej. Jednocześnie odcinały one ludzi od przyrody. To skłaniało do refleksji na tym, w jaki sposób i dlaczego człowiek wyrasta ponad przyrodę, co właściwie czyni człowieka człowiekiem, a nie zwierzęciem. Najważniejszym wynalazkiem starożytnego świata było ustanowienie ładu społecznego przez stworzenie państwa-miasta: ludzie mogli wyznaczać wspólne cele, stanowić prawa i przestrzegać ich.
Od średniowiecza nastał czas wzmożonych odkryć związanych z „ujarzmianiem” przyrody, wykorzystywaniem jej sił. Niektóre odkrycia popychały człowieka w kierunku natury, inne oddalały. Kolejne wynalazki wzbogacały możliwości opisu świata i sposób jego postrzegania. Jednocześnie autor podkreśla: „Z pewnością nie jest prawdą, że jedynie technologie są odpowiedzialne za zmieniające się poglądy ludzkości na przyrodę, lecz bez wątpienia w każdej epoce technologia stanowi atrakcyjne okno, przez które myśliciele mogą widzieć swoje fizyczne i metafizyczne światy”[1].
Wynalezienie komputerów zmieniło sposób spostrzegania świata, podobnie jak to było w przypadku zegarów i maszyn parowych powstałych w poprzednich wiekach. Żyjąc z wynalazkami stajemy się innymi ludźmi.
Często technologie były wynalazkami małoistotnymi, wpływającymi na sposób życia w niewielkim stopniu, w przeciwieństwie do wynalazków pozwalających zwiększyć plony. Urządzenia posiadały przyciągający element ożywionego świata mechanizmów.
„Platon porównywał wszechświat z kołowrotkiem, Kartezjusz myślał o zwierzętach jako o mechanizmach zegarowych, a naukowcy w XIX i w początkach XX w. stale przyrównywali wszechświat do maszyny cieplnej, która powoli zużywa swe paliwo”[2].
Obecnie kopmuter służy za metaforę ludzkiego umysłu lub mózgu. Z opisu mechanizmów jego działania korzystają uczeni z wszystkich dziedzin (nawet lingwiści traktują język jako kod programu).
KOMPUTER JAKO NARZĘDZIE
„Komputer jest z jednej strony maszyną wywodzącą się z mechaniczno-dynamicznej tradycji Zachodu, z drugiej zaś – ręcznym narzędziem ze starożytnej tradycji rzemieślniczej”[3] – pisze autor i zaznacza dalej, że w twórczym wykorzystaniu komputerów ważne jest podkreślenie jego drugiego dziedzictwa, czyli postrzeganie, jako narzędzia, a nie jako maszyny, działającej nieprzerwanie i monotonnie. Narzędzie natomiast nie działa samodzielnie po wcześniejszym uruchomieniu. Wymaga od rzemieślnika, użytkownika nabycia umiejętności, by mógł przekształcić świat na swój sposób. Narzędzie może być przedłużeniem zmysłów i modyfikować ich przeznaczenie. Natomiast komputer, jako maszyna pozwala zastąpić ludzi w kontaktach z otaczającym ich światem.
Rozsądny podział pracy między człowiekiem a komputerem może przynieść wiele korzyści. Niekorzystne jednak jest przecenianie możliwości wykonywania map w oparciu o logiczną analizę komputerową. Podobnie nie możliwe jest przekroczenie pewnej granicy w tworzeniu programów tłumaczących teksty z jednego języka na inny, ponieważ nie jest on w stanie ocenić kontekstu słowa lub zdania ani rozumieć idiomatycznych konstrukcji gramatycznych.
Programiści tworzący oprogramowanie, dzięki któremu przeciętny użytkownik może pracować na komputerze, przybliżają skomplikowaną technikę w uproszczonej formie. System komputerowy jest wielopoziomowy i w zależności od stopnia wyspecjalizowania użytkownik pracuje na określonym poziomie. Aby pisać programy komputerowe nie musi znać fizyki i zasad działania poszczególnych mechanizmów. (Zraziło mnie stwierdzenie, że język programowania PASCAL jest wysokiego poziomu. Po sprawdzeniu daty napisanie artykułu okazało się, że jest z 1984 roku, co wyjaśnia naiwność i nieuwzględnienie systemów języków programowania opartych na bibliotekach).
Ciągły rozwój przyczynił się do potrzeby specjalizacji, kształcenia ekspertów poszczególnych dziedzin. Amatorstwo we wszystkich dziedzinach obecnie jest postrzegane jako coś niewłaściwego. To nie oznacza, że specjalista nie może i że nie będzie mógł się interesować cała kulturą i nauką. Muzyka, literatura, malarstwo wymagają lat studiów, zgłębiania kanonów.
Komputer natomiast pozwala na twórcze działanie na różnych poziomach umiejętności. Odpowiednie oprogramowanie pozwala na tworzenie grafiki i muzyki. Autor twierdzi, iż podobnym zabiegom może być również poddawana literatura, jednak - moim zdaniem – możliwości komputera w tej kwestii (nawet przy najlepszym oprogramowaniu) są zbyt małe. Bolter zaznacza, że podczas tych eksperymentów nie możemy zapominać, że komputer jest tylko narzędziem ekspresji, a nie twórcą (po odpowiednim zaprogramowaniu komputer jest narzędziem twórcy a nie twórczą maszyną).
SYNTERYCZNA INTELIGENCJA
Bolter stwierdza, że najoptymalniejszym wykorzystaniem komputerów jest synteza człowieka i komputera, a nie zastąpienie człowieka maszyną, która nie posiada zdolności twórczych. Do tej współpracy człowieka z komputerem odpowiednim określeniem byłaby „syntetyczna inteligencja” a nie „sztuczna inteligencja”.
Autor też podkreśla rolę komputera w nauce geometrii i matematyki przy wykorzystaniu języka programowania LOGO (ten z żółwikiem). Cytowany przez Boltera Papert wręcz twierdzi o programowaniu dzieci przez zabawę językami programowania.


[1] s. 359.
[2] s. 359.
[3] s. 360.

Artykuł niezbyt aktualny, ponieważ wydany przez autora na początku lat osiemdziesiątych, a jak wiadomo, technologia od tamtego czasu znacznie się zmieniła (chociażby sama pojemność dysków twardych, możliwość odtwarzania filmów itd.).

Bernard Russell


Bernard Russell (1872-1970)
Bernard Russell studiował matematykę, następnie filozofię. Obie dziedziny towarzyszyły przez cały okres jego pracy naukowej. Oprócz pracy na najlepszych uczelniach zajmował się również polityką. Walczył między innymi o prawa wyborcze dla kobiet, które wówczas w patriarchalnej Anglii (mimo władczyń płci pięknej) dyskryminowano. Na swoim koncie żywotny filozof ma półroczny pobyt w więzieniu za znieważenie amerykańskiej armii.
Russell był przeciwnikiem zbrojnego udziału Anglii w I wojnie światowej. Był również przeciwnikiem nuklearnego zbrojenia. Jednak nie zawsze stawał po stronie pacyfistów. Postulował zbrojne opanowanie Hitlera oraz był zwolennikiem użycia broni nuklearnej (lub chociaż jej groźby) przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich. W drugim przypadku zmienił zdanie po poznaniu przywódców ZSRR. Uznał wówczas, że komunizm jest mniejszym złem niż wojna. Od młodości był przeciwnikiem teizmów (zwłaszcza chrześcijaństwa).
W swojej pracy filozoficznej sporo miejsca poświęcił poznaniu zagadnień matematycznych, wyjaśnianiu „oczywistości” (czyli tego, co powszechnie uznano za oczywiste, a nie koniecznie musiało być prawdą) oraz zagadnieniom językowym (przynależność nazwy do przedmiotu oraz kontekstualność mowy ->teorie deskrypcji).
źródło: Alfred J. Ayer, Filozofia w XX wieku, tł. Tadeusz Baszniak, wstęp Bohdan Chwedeńczuk, Warszawa 2003.

George Edward Moore


George Edward Moore (1873-1958)
W dzieciństwie bardzo religijny z wiekiem przestał dostrzegać sens wiary w Boga. Studia zaczął bardzo wcześnie. Na początku interesowała go głównie filologia klasyczna, ale dzięki przyjaźni z Russelem poznawał filozofię. Dzięki własnym środkom przez długi czas nie musiał piastować żadnego oficjalnego urzędu, dzięki czemu mógł sobie pozwolić na swobodę w pracy. W czasie I wojny światowej wykładał w Stanach Zjednoczonych, a podczas II wojny światowej był już na emeryturze. Za życia nie wydał zbyt wiele pism. Uporządkowaniem jego dorobku zajęli się jego spadkobiercy.
Moore zajmował się głównie etyką, która jego zdaniem zajmuje się głównie badaniem zakresów „zła” i „dobra”. Jego zdaniem dobro jest prostą, niepoddającą się analizie własnością pozanaturalną. W określaniu dobrych przedmiotów, spraw czy rzeczy decydujący głos ma intuicja. Moore uważał, że nie należy utożsamiać dobra z przyjemnością. Jego zdaniem nie można ze słowem „dobro” utożsamiać niczego, co rozumie się przez inne wyrażenie. „Dobro” nie jest również tym, co pożądamy.
Moore zauważył, że etycy używają słowa „dobro” w określonym kontekście, aby nakłonić ludzi do takiego, a nie innego postępowania. Pojęcie to nie jest dla niego żadną jakością czy terminem opisowym.
Gdyby dobro było przyjemnością, każdy do niej powinien dążyć. Mówienie o dobru interpretowane jako deklaracja linii postępowania, które skłaniało by do czynów zgodnych z tą linią. W przypadku dążenia do przyjemności wiązałoby się to z faworyzowaniem egoizmu, w którym człowiek dba wyłącznie o własny interes.
Moore doszedł do wniosku, że nie możemy wiedzieć tego, które działania są słuszne, ale odczuwamy przekonania o wartości czynów.

piątek, 25 maja 2018

Andrzej Wasilewski "Teoria literatury Stanisława Lema"

Andrzej Wasilewski, Teoria literatury Stanisława Lema, Szczecin, Bezrzecze „Forma” 2017
Stanisław Lem wywołuje skojarzenia z science fiction, niezwykłą wizjonerskością, zachwycającą wyobraźnią, którą wiele osób docenia dopiero po latach. Pojawiające się w jego twórczości motywy podróży kosmicznych, kontaktów z pozaziemskimi formami życia, odkryć naukowych, filozofii nauki, antyutopijnych wizji społecznych i krytyki totalitaryzmu oraz sztucznej inteligencji coraz bardziej podbijają serca czytelników, dla których opisane przez pisarza realia stają coraz bliższe. Mnie bardzo długo Lem kojarzył się z „Bajkami robotów”, „Opowieściami o pilocie Pirxie” oraz „Solarisem”. W liceum – przypadkowo – odkryłam „Szpital przemienienia” poruszający motywy wojenne i pozwalający mi nieco inaczej spojrzeć na twórczość pisarza. Odkrycie następnego oblicza pisarza zajęło mi kolejne lata. Poszukiwanie materiałów do pracy semestralnej przyczyniło się do przypadkowego natknięcia się na artykuły Lema w „Studiach Filozoficznych” oraz „Pamiętniku Literackim”. To ciągłe mniej lub bardziej przypadkowe powracanie do twórczości polskiego futurologa sprawiło, że z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Andrzeja Wasilewskiego „Teoria literatury Stanisława Lema”.
Obszerna monografia skrupulatnie odsłania oblicze znanej mi częściowo z naukowych czasopism twórczości filozofa. Andrzej Wasilewski skrupulatnie przyjrzał się tematowi, wskazał mało znane lektury, zanalizował ich zawartość, podał cenne wskazówki rozumienia dzieł Lema oraz jego stosunek do zmieniającego się świata, technologii, które w jakiś sposób były elementem jego twórczości fantastycznej, dzięki czemu zyskujemy obraz bardzo żywy, namacalny, obudowany w przyzwyczajenia pisarza kształtujące jego sposób patrzenia na świat i literaturę. Badacz w swojej książce opowiada o teorii literatury Lema z perspektywy krytycznoliterackiej i teoretycznoliterackiej, przez co otrzymujemy szerokie spojrzenie na przemycane przez filozofa problemy.
Autor nie wrzuca nas na głęboką wodę tylko wprowadza w teorie pierwszego polskiego futurologa bardzo powoli. Stopniowo wchodzimy w świat proponowanej przez Lema filozofii cybernetycznej, w której problem utworu literackiego jest esencją. Utechniczniony wywód włącza XIX wieczne teorie biologiczne do badań nad literaturą. Ewolucjonizm staje się tu samoczynnym konstruktem ładu budującym kulturę. Czytanie tekstów literackich przyrównane zostaje do embriogenezy: od początku czytania do zakończenia czytania  zaproponowania interpretacji, czyli od zapłodnienia (wejścia w tekst) przez rozwój (wchodzenie w rozbudowany świat) po poród (czytanie zakończone refleksją). Interpretacja obejmuje rozpoznanie gatunku na poziomie genotypowych i konkretyzacji na poziomie fenotypowym, której uzupełnieniem jest osobiste dookreślenie miejsc pustych. Utwór literacki jest elementem oddziałującym na czytelnika i przez to czyniącym go najważniejszym składnikiem, bez którego nie byłoby odczytania, wypełnienia miejsc pustych i interpretacji.
Andrzej Wasilewski z wprawą wskazuje elementy zaczerpnięte od innych myślicieli oraz nowatorskie; próbuje umiejscowić go w przestrzeni antystrukturalnej i jednocześnie antypoststrukturalnej. Taka ocena pozwala na spojrzenie na poglądy innych filozofów i stosunek Lema do ich rozważań, a także dostrzeżenie powiązań z Barthesem i Derridą u których rozumienie literatury jest także grą wymagającą znajomości zasad oraz kontekstu oraz możliwości wyjścia poza to spojrzenie i wtłoczenie utworu w zasady proponowanej przez odbiorcę gry interpretacyjnej. Lem uważa, że rekonstruktor semantyczny jest mechanizmem czytania umożliwiającym zrozumienie tekstu i jego odniesień do istniejących tekstów. Interpretacja zależy od nabycia, rozwinięcia, wyewoluowania własnych możliwości. Andrzej Wasilewski zaznacza również, że dla Lema ważne są nie tylko wszystkie teksty i ich ewolucja, ale odbiorca żyjący w ich świecie, ponieważ to on jest głównym odbiorcą.
Badacz teorii Lema dostrzega jego powiązanie z poststrukturalizmem. Dostrzega mocne osadzenie „Filozofii przypadku”, „Dialogów” i „Summy technologiae” w znane tradycji literackiej i filozoficznej bogatej w wątki antyczne i biblijne. Andrzej Wasilewski bardzo dokładnie przygląda się wszystkim tekstom teoretycznoliterackim Lema i analizuje różne aspekty poglądów dotyczących dzieła literackiego oraz literatury jako całości służącej człowiekowi przez budowanie jego tożsamości, wprowadzania w kanon kulturowy oraz współtworzenia nowej rzeczywistości. Tym samym twórczość w wywodach Lem ukazana zostaje jako mechanizm utrwalający stan rzeczy i inicjujący zmiany. W analizie teorii filozofa dokonanej przez Andrzeja Wasileskiego znajdziemy także spojrzenie na rozum jako czynnika wyznaczającego ścieżkę rozwoju cywilizacji od fizyczno-duchowej do symbolicznej.
Teoria Lema wydaje się postulować zniesienie sztucznych granic podziału między naukami przyrodniczymi i humanistycznymi i wyjście poza schematyczne myślenie, co może dać nowe fundamenty pod myślenie o literaturze w sposób ahumanistyczny. Teoria ewolucjonizmu ma tu jednak nieco inne zastosowanie niż w językoznawstwie, ponieważ nie ma za zadanie jednorazowego opisu zmian, które zaszły, ale wprowadzić ciągłe odczytywanie tekstu w oderwaniu od jego twórcy. Takie personalistyczne spojrzenie na dyskurs poznawczy Lema wydaje się być również poszukiwaniem pierwiastków ludzkich w tym, co odczłowieczone.
Wasilewski stwierdza, że kwestie literackie dla Lema wydają się jedynie pretekstem do snucia własnej refleksji na temat kierunku rozwoju ludzkiej cywilizacji. Ta obudowana doktrynami humanistycznymi teoria wydaje się tworzyć integralną część refleksji fantastycznonaukowej.
Praca Andrzeja Wasilewskiego jest bardzo dokładna, szczegółowa. Autor stara się w jak najbardziej przystępny sposób przybliżyć niełatwe rozważania Stanisława Lema, zestawia je z poglądami innych myślicieli, sięga również po polemiki. Uważam, że będzie to interesująca pozycja dla badaczy teorii literatury. Praca jest obszerna, a jej czytanie wymaga posiadania szerszej wiedzy z literatury oraz filozofii.







"Świerszczyk. Magazyn dla dzieci" nr 5 i 6 (2018)

Zgodnie z zapowiedziami po raz kolejny zabieram Was w świat „Świerszczyka”, magazynu dla dzieci, którego zna każdy, ponieważ ma on bardzo długą historię. Przedwczoraj opowiadałam jak wygląda rozkład rubryk, wczoraj o tematyce dwóch numerów, a dziś dwa kolejne. Tym razem tylko o tym, co najbardziej podobało się mojej córce. Pamiętajcie, że na stronie czasopisma istnieje możliwość kupienia numerów archiwalnych oraz zamówienie prenumeraty. Każdego roku numeracja czasopisma zaczyna się od 1, więc łatwo sobie obliczyć, w jakich numerach pojawiają się tematy świąteczne bądź wakacyjne. Warto też zainteresować się innymi zagadnieniami omawianymi co dwa tygodnie. Do tego miło mieć dobry pomysł na zabawę (gry) oraz tworzenie (prace plastyczne)
„Jak sobie radzić ze złością?” takie pytanie pojawia się w numerze piątym „Świerszczyka”, w którym opowiadanie Małgorzaty Strzałkowskiej „Filipek i mole” przemyca wiele praktycznych rad. Krasnoludek złości się na mole, które poniszczyły mu ubrania. Zamierza się z nimi rozprawić, bo wszystkie skarpetki, czapki, szaliki i wiele innych ubrań pełne są dziur. Ewelina pyta się czy zastosował środki zapobiegawcze, aby nie przyciągać moli. Okazuje się, że z krasnoludka niezły flejtuch, ponieważ wkładał brudne rzeczy do szafy i zapomniał o lawendzie. Z czytanki dowiemy się, jakie warunki sprzyjają rozmnażaniu się moli, w jaki sposób składają jajeczka i co można zrobić, aby po zimie szafa była czysta, pachnąca i bez zniszczonych ubrań.

Kolejna opowieść to kolejna odsłona pamiętnika świerszcza Bajetana Hopsa. Tym razem bohater odkryje jak bardzo zaraźliwa jest złość. Wszystko zaczyna się od niemiłego poranka: mama zamiast miło go budzić pogania go. Bajetan nie jest zadowolony z takiego traktowania i przy najbliższej nadarzającej się okazji wyładowuje się na Klemensie. Później oczywiście przeprasza i odkrywa, że początki złości miały źródło w… porannym telefonie z pracy do taty, który swoją złość wyładował na żonie, a ona na synu, a ten na koledze. Opowieść uzmysłowi młodym czytelnikom, że każde nasze zachowanie ma swoje początki i warto nauczyć się radzić z negatywnymi emocjami zamiast je rozprzestrzeniać.
Numer szósty poświęcono świętom. „Świątecznie i wiosennie” staje się pretekstem do poruszenia ważnego tematu malowania pisanek, wykluwania pisklaków (nawet Kotek Mamrotek ma swoją gromadkę, a czarownica Irenka szereg pisanek ozdobionych w czarownicowe wzorki.  Czytanka Małgorzaty Strzałkowskiej zabiera nas do świata zwierząt tworzących pisanki. Każda jest inna, niepowtarzalna, piękna, tylko kurze się nie udaje stworzyć ładnej. Na szczęście kogut przychodzi z pomocą i wspólnie naprawiają to, co kura pazurami zrobiła brzydko.
W pamiętniku Bajetana Hopsa po raz kolejny spotkamy się ze złym humorem. Wszystko przez to, że rodzice każą mu, gdzieś jechać, a on nie chce. Wolałby siedzieć w domu. Kiedy dostaje list od czytelników jest bardzo szczęśliwy i chciałby się z nimi spotkać. Ku jego zaskoczeniu to właśnie tam ma jechać z rodzicami. Chyba każdy rodzic wie, co to jest nagła zmiana stosunku dziecka do rodzicielskich planów.
W rubryce „Chcę wiedzieć więcej” młodzi czytelnicy dowiedzą się o carskich jajach, pisankach Wena Fulianga i wiele, wiele innych interesujących rzeczy.
Magdalena Kiełbowicz w „Razem raźniej” przenosi nas w czas świąt. Tata bohaterki pracuje jako marynarz i nie będzie go w domu w Wielkanoc. Jakby tego było mało choruje dziadek i pradziadek, przez co w domu robi się dziwnie cicho i smutno. Rodzinną atmosferę odmienia wizyta w szpitalu. Autorka pokazuje jak ważne jest dbanie o bliskich i że w ich towarzystwie świat jest piękniejszy, radośniejszy.
Opowiadania i wierszyki przepleciono rebusami, rysowankami, ćwiczeniami na spostrzegawczość oraz propozycjami wykonania prac plastycznych. Młodzi czytelnicy mogli zrobić wiosenne bukiety forsycji, zajączki. Prace wykonane dzięki dwóm numerom doskonale podkreślały świąteczny klimat.