sobota, 25 lutego 2017

"Zabawy edukacyjne czterolatka"



http://www.empik.com/szukaj/produkt?seriesFacet=Akademia+Malucha
Deszcz za oknem oraz zima sprzyja pracy w domu, czyli zabawie i ćwiczeniu umiejętności bardzo przydatnych w szkole. Warto ten czas wykorzystać na wspólną pracę. Kolorowanie, rysowanie, rozwiązywanie prostych rebusów wydaje nam się zabawą bardzo lekką, niepozorną i nie angażującą, ale mającą zapewnić miło spędzony czas. Nic bardziej mylnego. Kolorowanie i rysowanie jest jednym z poważniejszych zajęć dzieci. Poza nauką prawidłowego trzymania kredki nasze pociechy ćwiczą koncentrację, motorykę małą, rozwijają zmysł artystyczny, koordynację, spostrzegawczość, logiczne myślenie oraz rozwijają mózg (w tym bardzo ważny ośrodek Broki odpowiedzialny za mowę). Zabawa z kredkami jest jednym z ważniejszych elementów edukacji przedszkolnej. Warto wówczas sięgnąć po kolorowanki dostosowane do wieku rozwojowego (czasami inny niż wiek biologiczny dziecka.
Pierwsze przygody z kredkami można rozpocząć bardzo wcześnie. Na rynku jest spory wybór nietoksycznych kredek dla rocznych dzieci czy kredek do kąpieli. Ona pozwalają na oswojenie się dzieci z rysowaniem. Na początku jest ono oczywiście bardzo spontaniczne i dorosłym przypomina bazgranie, które jest ważnym etapem do kolejnych kroków.
Dwuletnie dzieci mogą śmiało sięgać po pierwsze kolorowanki, dzięki którym nauczą się dokładności, cierpliwości. Wzory dostosowane do poziomu umiejętności dziecka pozwalają na rozwijanie umiejętności grafomotorycznych. Poza funkcjami motorycznymi taka praca pozwala dzieciom na relaks, rozwijanie pracy mózgu, rozwijanie percepcji wzrokowej, orientacji przestrzennej, twórczego myślenia. Wbrew pozorom jest to czynność bardzo wymagająca od mózgu, czyli pozwalającą na lepsze ćwiczenie najważniejszego organu w naszym ciele. Jednym z obszarów aktywizowanym w czasie pracy jest ośrodek Broki odpowiedzialny także za umiejętność mówienia. Codzienne zabawy z kolorowankami pozwalają dzieciom na opanowanie korzystania z kredki, długopisu, ołówka. Ponadto pobudzanie określonych obszarów mózgu przekłada się również na zdolności językowe i kreatywność młodych twórców. Dzieci lubiące kolorować i często wykonujące tę czynność mają sprawniejsze dłonie, odnoszą lepsze sukcesy w szkole, zdobywają lepsze wykształcenie, mają większy iloraz inteligencji, a do tego są bardziej spostrzegawcze, mają większy ład wokół siebie. Karol Gustaw Jung zauważył, że osoby kolorujące potrafią dłużej skupić się na jednej czynności. Ta umiejętność nie jest bez znaczenia w edukacji szkolnej.
Wybór odpowiedniej kolorowanki dla dzieci jest istotny. Dla najmłodszych powinny być to materiały z jednym przedmiotem, wyraźnie zaznaczonymi liniami. Taki właśnie jest zeszyt „Zabawy edukacyjne dwulatka”, w którym znajdziemy proste wzory, naklejki oraz zadania dostosowane do dziecka. Dzięki ćwiczeniom możemy sprawdzić poziom wiedzy i umiejętności naszej pociechy. Poza znajomością lub utrwalaniem nazw polorów mały rysownik musi odpowiedzieć na proste pytania pozwalające sprawdzić czy jego rozwój przebiega prawidłowo, czy zdobywa podstawową wiedzę o świecie oraz na ile dobrze obserwuje otoczenie.
Takie wyraźne kolorowanki można wykorzystać także w pracy z dziećmi starszymi w czasie malowania palcami. W odróżnieniu od tradycyjnego, spontanicznego malowania palcami tu dziecko ćwiczy precyzję, uczy się dostrzegać granice rysunków, a do tego pomaga zaobserwować zaburzenia sensoryczne.
My ćwiczenia dla najmłodszych wykorzystujemy do terapii. Pozwalają nam one na przypominanie podstawowego słownictwa, ćwiczenie wymawiania, zachęcają do koncentracji i pracy twórczej oraz pomagają rozwinąć koncentrację, wyciszyć. Zabawa w malowanie palcami pozwala na skupienie się na określonej części ciała (palców) i bodźców płynących w czasie takiej twórczości.
Trzyletnie dzieci do pracy wykorzystują wzory bardziej szczegółowe, wymagające większej precyzji oraz skupienia. „Zabawy edukacyjne trzylatka” zawierają proste ilustracje oraz zadania dostosowane do wieku. Dziecko już nie tylko koloruje, ale i dorysowuje wg wskazówek lub prostych wzorów. Ponad to uczy się liczyć, nazywać części ciała, naśladować dźwięki, porównywać. Dzięki ćwiczeniom rozwijamy umiejętności naszej pociechy oraz zapewniamy mu miło spędzony czas na zabawie.
Kolorowanka również świetnie sprawdza się jako malowanka. My do pracy wykorzystałyśmy cienki pędzel i farby.
W „Zabawach edukacyjnych czterolatka” znajdziemy ćwiczenia wymagające większego zaangażowania. Poza kolorowaniem, pokazywaniem, doklejaniem naklejek, liczeniem dziecko musi rysować. Takie łączenie różnych elementów zadań jest bardzo ważne dla kształtowania samodzielności w tworzeniu prac na określony temat. Czterolatek już potrafi narysować proste rzeczy, rozmieścić w przestrzeni przedmioty, posiada podstawową wiedzę o świecie i potrafi się nią podzielić. Wśród ćwiczeń dla czterolatków nie zabraknie też labiryntów. Ponad to rysunki wymagają już większej precyzji niż wcześniejsze ćwiczenia, przez co są dostosowane do wieku oraz są wyłącznie do kolorowanie, ponieważ z malowaniem (takie najczęściej u nas w domu mają zastosowanie kolorowanki) może być problem. Różnorodność zadań sprawia, że dziecko nie nudzi się w czasie pracy, ma możliwość sprawdzenia swoich umiejętności, nadrobienia braków.







zaufanie

Dlaczego nie należy ufać kobiecie?
Pani była bardzo zmęczona. Tak bardzo, że powiedziała:
-Chyba nie dam rady cię dziś wykąpać.
Co mnie oczywiście bardzo ucieszyło, bo kto lubi moczyć sierść. I co zrobiła? Wykąpała mnie. I jak tu jej wierzyć? Wystawiła moje zaufanie na kolejną próbę...

piątek, 24 lutego 2017

Elizabeth Chadwick "Pieśń królowej"

http://www.proszynski.pl/Piesn_krolowej-p-34638-.html
Elizabeth Chadwick, Pieśń królowej, tł. Magdalena Moltzan-Małkowska, Warszawa „Prószyński i S-ka” 2017
Elizabeth Chadwick znana jest z cenionych powieści historycznych, w których wykorzystuje swoją wiedzę zdobytą w czasie pracy naukowej. Jej kolejne powieści odsłaniają część nieznanej nam historii, a wyobraźnia pozwala wypełnić luki. Tym razem zabiera nas w świat niezwykłej bohaterki, silnej i inteligentnej kobiety, która doskonale wykorzystywała dostępne jej narzędzia do budowania własnej pozycji. Eleonora Akwitańska, dzięki staraniom ojca pragnącego przygotować córki do rządzenia równie dobrze jak przygotowywano chłopców, znała łacinę, geografię, muzykę i literaturę. Potrafiła jeździć konno i nie stroniła od udziału w polowaniach. Towarzyska, ciepła i jednocześnie bardzo stanowcza księżniczka bardzo wcześnie straciła matkę, a później ojca. Wczesny ślub z Ludwikiem, następcą korony francuskiej otworzył jej drzwi do stania się królową obcego dla niej kraju.
Pozornie niewinna i delikatna dziewczynka poślubiona dwa lata starszemu chłopcu okazuje się twardą kobietą gotową na wyzwania, przeciwstawienie się teściowej, pragnącej zrobić z niej kukiełkę za pomocą, której mogłaby sterować synem. Edukacja oraz świadomość własnego znaczenia sprawiają, że mimo osadzenia w Paryżu z dala od domu i w śród obcych Alienor nie boi się zadbać o własną pozycję nawet w takich błahych sprawach jak strój. Dzięki Elizabeth Chadwick jesteśmy świadkami prób starcia z Bernardem z Clairvaux, opatem Sugerem oraz Adelajdą ostro krytykującymi jej odmienny (kolorowy) strój. Ten symboliczny bunt pozwolił jej na budowanie własnej pozycji i stanie się królową Francji oraz królową Anglii. Droga do tych sukcesów jednak nie była usłana różami i wymagała sporej zręczności politycznej oraz stanowczości połączonej z poczuciem własnej wartości.
„Pieśń królowej” jest pierwszym tomem cyklu opowiadającego losy Alienor. Znajdziemy w nim pierwsze siedemnaście lat jej życia, a całą akcję rozpoczynają i kończą wydarzenia mające duży wpływ na jej życie: śmierć ojca i poślubienie Ludwika VII, czyniącego z niej królową Francji oraz poślubienie Henryka II i zdobycie u jego boku korony angielskiej. Chadwick ukazuje nam bohaterkę niepoddającą się biernie fali życia i jego wydarzeniom. Dbała o to, aby liczono się z jej pozycją i zdaniem.
Kiedy poznajemy Alienor ma ona zaledwie 13 lat. Mimo tego wieku ojciec mówi o niej, że jest lwicą gotową do sprawowania władzy. Ubiegający się o jej rękę wasale zostają odesłani z kwitkiem. Chory król zdaje sobie jednak sprawę, że aby zadbać o przyszłość córek musi zadbać o zaślubiny najstarszej. Idealnym kandydatem wydaje się dwa lata starszy od księżniczki syn króla Francji, po czym wyrusza w pielgrzymkę do Santiago del Compostela, jednego z ważniejszych celów pielgrzymek. Alienor już przed wyjazdem ma złe przeczucia i próbuje przekonać ojca, by porzucił plany odwiedzenia świętego miejsca. Po Wielkanocy otrzymuje wiadomość o śmierci ojca oraz konieczności rozpoczęcia przygotowań do ślubu.
Mimo wielu obaw jej mąż okazuje się młodym, wykształconym władcą. Jedyny jego mankament to zbytnia pobożność. Każdy stosunek seksualny z jednej strony traktowany jako konieczność pozwalająca spłodzić władcę i zakończony modlitwą, a z drugiej jako ujście złych emocji, przez co młoda żona staje się ofiarą wykorzystania seksualnego i przymuszana do częstych modlitw. Te słabości władcy sprawiają, że Alienor zyskuje narzędzie, które może wykorzystać w czasie dążenia do zachowania odpowiedniej pozycji oraz ochrony ze strony niestabilnego psychicznie męża, który popada w dewocję. Chwiejny charakter, niedojrzałość emocjonalna i ochłodzenie stosunków sprawiają, że Alienor staje się nieszczęśliwą żoną wystawioną na ataki dworzan obawiających się jej inteligencji. Kiedy życie u boku męża staje się nieznośne przekonuje papieża do unieważnienia małżeństwa i zaaranżowania ślubu z księciem Normandii i Andegawenii, Henrykiem Plantagenetem starającym się o angielską koronę
Chadwick napisała interesującą powieść historyczną pozwalającą wkraść się do średniowiecznego świata i zobaczyć funkcjonowanie dworów, budowanie relacji, walkę o wpływy. Całość jest interesująca, czyta się bardzo przyjemnie, a z powieści przebija się pasja pisarki i badaczki.

Admir D. Aczel "W poszukiwaniu zera. Matematyczna odyseja do źródeł pochodzenia liczb"



https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,74378
Admir D. Aczel, W poszukiwaniu zera. Matematyczna odyseja do źródeł pochodzenia liczb, tł. Bogumił Bieniok i Ewa L. Łokas, Warszawa „Pruszyński i S-ka” 2017.
Admir D. Aczel zabiera nas w swoją osobistą przygodę z matematyką. Zaczęła się ona bardzo wcześnie, bo już jako kilkulatek zadaje bardzo kłopotliwe pytania dorosłym. Jego matematyczna pasja z wiekiem się rozwija i może zostać profesorem matematyki. Mimo tego wiele jego pytań ciągle pozostaje bez odpowiedzi. To skłania go do wyruszenia w osobistą podróż w poszukiwaniu źródeł matematyki, cywilizacji, która wymyśliła liczby. Udaje się do krajów Dalekiego Wschodu, później do kambodżańskiej dżungli.
„W poszukiwaniu zera” to interesująca opowieść toczona wokół poszukiwania odpowiedzi na pytania dotyczące liczb. Przy okazji poznamy różne kultury, odmienne podejście do otoczenia, seksualności, wschodnie wierzenia. Dzięki porównaniu z kulturą Zachodu możemy zobaczyć kontrast wartości oraz odkryć piękno odmiennego podejścia do ciała, ducha oraz nauki. Religijna fascynacja liczbami wydaje się być też elementem życia autora książki. Ciągłe dążenie do wyjaśnienia, zachwyt i tworzenie nowych pytań – to jedne z cech badacza oddanego zgłębianiu tajników bez kulturowych uprzedzeń. Amir D. Aczel nie przyjmuje za pewnik, że kultura zachodnia stoi na wyższym etapie rozwoju. W jego ujęciu zarówno przeszłe jak i obecne dokonania są wartościowe i zakorzenione w regionalnym spojrzeniu na świat, czyli zależne od języka, z którego wyłania się stosunek do świata, religia, filozofia oraz zmysł matematyczny, który wbrew pozorom nie jest uniwersalny.
Mimo tego relatywizmu można znaleźć wiele punktów wspólnych pozwalających na wymianę informacji, przepływ pieniędzy. Jak to się dzieje? Dlaczego liczby są jednym z największych odkryć człowieka? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce, która – mimo poważnego tematu jakim są cyfry – nie boi się sięgać do mitologii pozwalającej szerzej spojrzeć na wiele problemów matematycznych, odwiedzić świątyń i dostrzec wykorzystane w nich zespoły liczb.
„W poszukiwaniu zera” można potraktować jako nietypowy przewodnik po niezwykłych miejscach mających spory wpływ na naszą naukę, a być może nawet na jej istnienie, ponieważ bez logiki nie byłoby matematyki, a bez tych dwóch dziedzin analizy i naukowej refleksji. Jego relacja z dążenia do znalezienia odpowiedzi na nurtujące go pytania przypomina wieloletnią odyseję: podróż długą i pełną niespodzianek, mimo, że odpowiedzi czasami wydają się proste i na wyciągnięcie ręki. Dzięki temu możemy z Aczelem podziwiać fryzy świątyń, teorie matematyczne, filozoficzne oraz religijne.
Jego wizyta w wielu miejscach pozwala także nieco inaczej spojrzeć na problem czasu, stosowania kalendarza, zabobonów.
„W poszukiwaniu zera” to bardzo przyjemna opowieść pozwalająca przypomnieć sobie lub poznać wiele problemów matematycznych oraz kulturowych. Wędrując z Aczelem niejednokrotnie doznamy szoku kulturowego, odkryjemy, że matematyka może być ściśle związana z seksualnością. Lektura jest opowieścią o doświadczeniach z matematyką, umiejętności stawiania pytań, odwadze ich wypowiadania oraz edukacji, która czasami może zniszczyć zainteresowanie, a innym razem wzniecić ogień ciekawości.
„W poszukiwaniu zera” na pewno nie jest książką matematyczną. Bliżej jej do relacji z podróży, opisów antropologów, historyków, archeologów i socjologów niż do matematyki. Liczby stają się pretekstem do pokazania jak bardzo odmiennie ludzie z różnych kultur patrzą na wiele spraw.
Lekturę czyta się bardzo przyjemnie, co jest zasługą nie tylko autora, ale i tłumaczy.