niedziela, 28 sierpnia 2016

Paulina Kaniewska "Rysuję i ścieram. Pszczółka Maja" il. Karol Kinal



https://sklep.egmont.pl/ksiazki/bohaterowie/p,rysuje-i-scieram-pszczolka-maja,11876.html
Paulina Kaniewska, Rysuję i ścieram. Pszczółka Maja. il. Karol Kinal, Warszawa „Egmont” 2016
Często w rozmowach z rodzicami dzieci w wieku przedszkolnych słyszę „chciałabym/chciałbym nauczyć/ przygotować dziecko”. Często niepokój o stan wiedzy, umiejętności budzi pójście do przedszkola, a później do szkoły. Do tego jest on potęgowany niechęcią pociechy do kredek, bez których nie wyobrażamy sobie przedszkolno-szkolnej edukacji. Jakie znajdujemy rozwiązanie? Przymus, który nigdy nie przekłada się na efektywność. Co zniechęca dzieci do podejmowania prób rysowania? Zbyt monotonne ćwiczenia, zbyt twarde kredki, którymi źle się rysuje i przekonanie o tym, że kiepsko rysują. Mówiąc mu ciągle: „następnym razem zrób to lepiej” dajemy małemu odkrywcy sygnał, że mimo jego starań ćwiczenie wykonano źle, więc po co starać się i próbować skoro to zawsze kończy się porażką. Warto doceniać każdy twórczy wysiłek dziecka. Jeśli tworzy na ścianach to niech to robi dalej. Kiedyś z tego wyrośnie.
Poza ścianami świetnym materiałem do ćwiczenia rączek są różnego rodzaju masy oraz książeczki z pisakami sucho ścieralnymi. Nie wymagają one takiego nacisku narzędzia do pisania jak kredki, a do tego posiadają bardzo ważny dla dzieci element zabawowy: możliwość powtarzania ćwiczenia, eksperymentowania z rysowaniem, zarysowywania różnych kształtów. Dzięki możliwości wymazywania wcześniejszej pracy dziecko bawi się poprawiając wcześniejsze niedoskonałości. Sam fakt możliwości napisania i zmazania tego sprawia, że nasza pociecha potraktuje to jako interesującą zabawę. My w czasie takich pierwszych ćwiczeń po prostu bazgrałyśmy, zarysowywałyśmy kształty, a następnie przeszłyśmy do kolorowania, rysowania, pisania i zaznaczania, a wszystko na książeczkach, po których można pisać pisakami sucho ścieralnymi.
Wydawnictwo Egmont regularnie poszerza swoją ofertę książeczek do takich ćwiczeń. Charakteryzuje je to, że w świat nauki zabierają dzieci baśniowi bohaterowie. Tym razem wyruszyliśmy w przygodę z Pszczółką Mają i jej przyjaciółmi. Wśród licznych zadań znajdziemy ćwiczenia pozwalająca rozwijanie spostrzegawczości, logicznego myślenia, porównywania, dopasowywania emocji, ćwiczenia dłoni przez rysowanie ścieżek wędrówki owadów, pisania i liczenia, labiryntów oraz samodzielnego rysowania. Całość jest przemyślana i bardzo dobrze przystosowana dla przedszkolaków.
W czasie ćwiczeń pozwalam córce na swobodę, dlatego czasami rozwiązywanie zadań przekształca się w bazgranie, co też jest bardzo ważne w czasie ćwiczenia dłoni, ponieważ dziecko wtedy odkrywa swoje możliwości, lepiej kontroluje dłoń, ma lepszą koordynację ruchowo wzrokową. Ważne, aby nauka kojarzyła mu się z zabawą, możliwością swobodnego realizowania swoich potrzeb oraz możliwością eksperymentowania. U nas takim eksperymentowaniem jest zarysowywanie kształtów, liter, rysunków, co szczególnie podoba się w przypadku pierwszych książeczek (z możliwością ścierania), ponieważ przedmiot na obrazku na chwilę znika z oczu dziecka. Pamiętajcie, że książeczki mają być do nauki przez zabawę, a nie do podziwiania, jak estetycznie je wypełniono. To też jest ważne, ale najważniejsze są dziecięce emocje, pozytywne nastawienie do wykonywanego ćwiczenia.
Wszystkie książeczki z Wydawnictwa Egmont doskonale sprawdzają się w czasie podróży pociągiem, spędzaniu czasu w poczekalniach, szpitalach, deszczowe dni czy chłodne dni. Są też doskonałym materiałem do wspólnej zabawy dzieci. Każdy ma szansę narysować w niej swoje arcydzieło, rozwiązać zadania, a po zmazaniu przekazać koledze/koleżance i przyglądać się pracy rówieśnika. W naszym domu bardzo dobrze sprawdzają się zabawy w wymienianie się książeczkami. Każde dziecko dostaje książeczkę z innym bohaterem, wykonuje jedno zadanie, następnie daje osobie siedzącej po prawej, aby sprawdziła i poprawiła oraz zmazała i wykonywała kolejne zadanie. W ten sposób dzieci w czasie zabawy mają kontakt z kilkoma ulubionymi bohaterami, uczą się współpracować, dostrzegać niedociągnięcia innych (spostrzegawczość) oraz starają się wykonać ćwiczenie bardzo szybko i jak najlepiej.
Polecam!





sobota, 27 sierpnia 2016

MOSKAL Michała Gołkowskiego



"Czarne światło" Marta Guzowska

Marta Guzowska - Czarne światło
Głośny cykl kryminałów z cynicznym antropologiem Mariem Yblem teraz w Burdzie!
Mario Ybl powraca! Z Troi, z Krety, z Nieborowa. Tym razem słynny na cały świat antropolog analizuje szkielety w małym polskim miasteczku, gdzie, jak się okazuje przed wiekami chowano w grobach wampiry. Czy naprawdę tam żyły? Najbardziej wstrząsające rzeczy dzieją się tuż obok nas, w cieniu. Wydawnictwo Burda Książki z wielką dumą przedstawia najnowszą powieść Marty Guzowskiej ze słynnego cyklu kryminałów z Mariem Yblem “Czarne światło”.
W małych miasteczkach nic się nie dzieje. W małych miasteczkach dzieje się wszystko, ale nikt nie ośmiela się o tym głośno powiedzieć. Dobrze wie to Stephen King, mistrz grozy, którego Marta Guzowska nazywa swoim literackim bogiem. Akcję najnowszej powieści umieściła właśnie w takim małym, z pozoru sielskim miasteczku, w którym dziś dzieją się równie przerażające rzeczy, co przed wiekami, w czasach, kiedy grzebano tu wampiry.
Mario Ybl, dobrze znany z poprzednich powieści Marty Guzowskiej, tym razem pomaga polskim archeologom, którzy odkryli niezwykłe znalezisko: kilkanaście grobów, w których szkielety mają odcięte i złożone u stóp czaszki. Każdy z tych szkieletów nosi ślady chorób i kalectwa. Czy wampiry naprawdę żyły na Mazowszu? Czy za wampira uważano każdego, kto choć trochę odstaje od normy? I jak jest dziś?
Ku rozpaczy naukowców szkielety giną z wykopalisk, na dodatek na grobach przykładnych obywateli miasteczka ktoś wypisuje satanistyczne hasła. Podejrzenie pada na Maurycego, chorego na porfirię chłopaka, który gdyby żył tu kilkaset lat wcześniej, z pewnością padłby ofiarą antywampirycznej krucjaty. Z dnia na dzień rośnie też agresja mieszkańców wobec archeologów. O czarny pijar naukowców skutecznie dba niezastąpiony Mario Ybl - równie genialny, co złośliwy antropolog, który każdą bliską relację w sekundę potrafi obrócić w popiół...
Akcja powieści dzieje się w ostatnich dniach października, tuż przed dniem Wszystkich Świętych. W tym czasie do kolekcji kilkunastu odkrytych szkieletów, dołączą zastanawiająco świeże. Mario Ybl, który cierpi na fobię ciemności - nyktofobię - tym razem wcale nie chce odkryć, kto zabił. Jest pod wpływem psychotropów i nie do końca ma świadomość, co dzieje się naprawdę, a co tylko mu się wydaje. Kątem oka widzi przemykające cienie. Marzy o spokoju, najlepiej wiecznym. Nic z tego. Mroczna, klimatyczna, trzymająca w napięciu i nasycona czarnym humorem powieść cienia. Bo wszystko, czego nie chcecie wiedzieć, skrywa się właśnie tam.
***
Marta Guzowska - autorka poczytnych kryminałów, doktor archeologii. Podobnie, jak bohater jej powieści, pracowała m.ni. w Troi i na Krecie, na najbardziej prestiżowych wykopaliskach świata. Ostatnio wydała thriller “Chciwość”, którego bohaterką jest archeolog-złodziejka, Simona Brenner. Za swoją pierwszą powieść, “Ofiara Polikseny” dostała Nagrodę Wielkiego Kalibru. Cyniczny antropolog Mario Ybl był bohaterem jeszcze dwóch książek Guzowskiej: “Głowa Niobe” i “Wszyscy ludzie przez cały czas”. “Czarne światło” jest czwartą powieścią z tym bohaterem. Marta Guzowska mieszka w Wiedniu, z dwójką dzieci i partnerem. Urodziła się w Brwinowie, małym miasteczku pod Warszawą.

Krew na naszych rękach? Pawła Lisickiego

Już 9 września premierę będzie miała najnowsza książka Pawła Lisickiego "Krew na naszych rękach?"
Paweł Lisicki  – polski dziennikarz, publicysta, pisarz, redaktor naczelny tygodnika Do Rzeczy, jednego z największych i najbardziej wpływowych pism konserwatywnych w Polsce, zabiera ważny głos w temacie świadomości historycznej. Stawia mocne tezy zmuszające do refleksji i zweryfikowania powszechnej pamięci o ofiarach II Wojny Światowej. Jego książka, to próba przekazania wiedzy i obudzenia świadomości. To ważna i autonomiczna część solidarnej opowieści wszystkich ofiar (bez względu na narodowość), o zbrodniczym szaleństwie rozpętanym przez nazistów i bolszewików.
Od połowy ubiegłego wieku w powszechnej świadomości świata jedyną ofiarą wojny stali się Żydzi. Przeciętny Amerykanin, Francuz, czy Niemiec mniema, że II wojna to był holocaust i tyle. Byli jeszcze jacyś ludzie, którzy Żydów ratowali, reszta jednak, cała, wielka wielomilionowa rzesza przyglądała się biernie, albo wręcz w mordzie uczestniczyła. Otoczeni przez mrowie chrześcijańskiej tłuszczy, która czyhała na ich życie i majątek, Żydzi ginęli samotnie, a wszyscy goje mają krew na rękach.
W tej książce Paweł Lisicki próbuję powiedzieć jak do tego doszło, że w powszechnej świadomości podbite narody (Polacy, Serbowie, Rosjanie, czy Białorusini) to nie ofiary, ale nieistotny nawóz historii, przypis do wielkiej tragedii holocaustu. Próbuje pokazać w jaki sposób zbrodnie na jednym narodzie, na Żydach, nagle stały się jedynym symbolem uniwersalnego mordu.
Pewne jest, że ta książka nie przejdzie w Polsce bez echa.

piątek, 26 sierpnia 2016

Agnieszka Stelmaszyk "Dropsik potrzebuje pomocy" il. Magdalena Saramak



Agnieszka Stelmaszyk, Dropsik potrzebuje pomocy, il. Magdalena Saramak, Warszawa „Wilga” 2014
„Dropsik potrzebuje pomocy” Agnieszki Stelmaszyk to opowieść o trzech szczeniakach, które trafiły do kapryśnej, bogatej pani szybko nudzącej się psotnymi zwierzakami i pozbywającej się ich. Zwierzęta trafiają do fałszywego azylu, który przetrzymuje czworonogi w fatalnych warunkach. Równocześnie toczy się opowieść o niepełnosprawnej Martynce. Dziewczynka większość czasu spędza w fotelu czytając książki, oglądając przechodniów, krajobraz za oknem. Codziennie musi jeździć na rehabilitację i powinna wychodzić na spacery, ale bardzo wstydzi się tego, w jaki sposób chodzi. Nie lubi kiedy zwraca na siebie uwagę, ludzie jej się przyglądają, pokazują palcem. Chciałaby być jak każde zdrowe dziecko. Jej mama bardzo się o nią martwi, bo dziewczynka przez swoją izolację nie ma żadnej koleżanki.
Pewnego dnia mam zostawia ją na chwilę w domu. Robi zakupy, a Martynka przez okno obserwuje otoczenie. W deszczu dostrzega dziewczynkę z parasolem i psem. Ku jej zaskoczeniu oboje zwracają na nią uwagę i machają do niej. Martynka wmawia sobie jednak, że to na pewno do kogoś innego.
W czasie kolejnego przymusowego spaceru z mamą poznaje dziewczynkę z psem, która wcześniej do niej machała. Liwia z wyczuciem opiekuje się niepełnosprawną koleżanką w czasie spacerów. Spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Razem też wyjeżdżają na wieś, gdzie ich życie ulegnie całkowitej przemianie: stają się sobie jeszcze bliższe, wspólnie przeżywają niezapomniane chwile, a Martynka może mieć swojego kochanego psiaka. Jak on do niej trafił z fałszywego azylu, z którego zwierzęta nie mogą się wydostać? Przekonajcie się sami.
„Dropsik potrzebuje pomocy” to pouczająca opowieść o konieczności wyrozumiałości, pomagania sobie, wielkiej sile przyjaźni. Mali czytelnicy znajdą tu pozytywne i negatywne postaci, akcję trzymającą w napięciu. Lektura uwrażliwia na cierpienie innych i zwierząt, pokazuje jak bardzo ważna jest empatia.
Książkę wzbogacono nielicznymi prostymi szkicami dobrze wkomponowanymi w treść. Duża czcionka sprawia, że książkę czyta się szybko. Proste zdania, niedługie rozdziały zachęcą młodych czytelników do poznawania kolejnych przygód bohaterów.
„Dropsik potrzebuje pomocy” należy do serii książek „Kto mnie przytuli”. W każdej lekturze znajdziemy opowieść o niezwykłym zwierzęciu, jego dziwnych losach, poszukiwaniu domu, niesieniu pomocy, odzyskiwaniu zaufania, miłości, przyjaźni, pomysłowości zwierząt. Wszystkie są wzbogacone szkicami wkomponowanymi w treść, mają dużą czcionkę. Prosty język, szybka, wciągająca akcja i szczęśliwe zakończenie zachęcają dzieci do sięgania po kolejne przygody czworonogów: psów i kotów.
„Dropsik potrzebuje pomocy” to interesująca książka dla uczniów nauczania początkowego. Wydarzenia opisane w lekturze będą doskonałym materiałem do dyskusji na temat tolerancji, empatii, niesienia pomocy, oszustwach, uczciwości. Opowieść polecam małym miłośnikom zwierząt.



czwartek, 25 sierpnia 2016

"Zatrzymani w kadrze" Bartosz Michalak

Bartosz Michalak rocznik 1976. Pracował w miesięcznikach „Film” i „Kino” oraz w kwartalniku „Film&TV Kamera”. Opublikował kilkaset tekstów recenzji i wywiadów. Napisał kilka książek, m.in: Polskie Oscary, Na zakręcie – Agnieszka Osiecka we wspomnieniach i Krystyna Janda. Kameleon zawodowiec
Dla wydawnictwa MG przygotował książkę Zatrzymani w kadrze   subiektywny portret dziewięciu wybitnych polskich operatorów: Jerzego Lipmana, Jerzego Wójcika, Witolda Sobocińskiego, Jana Laskowskiego, Mieczysława Jahody, Edwarda Kłosińskiego, Jacka Petryckiego, Piotra Sobocińskiego i Pawła Edelmana.

Operatorzy polscy są cenieni na całym świecie. Ich siła polega na tym, że mają wykształcenie artystyczne. Wiedzą o wiele więcej niż to, jakich użyć filtrów czy jak ustawić światło. Mają udział w całościowym powstawaniu formy filmowej. Wspólnie z reżyserami odnoszą zwycięstwa lub ponoszą porażki. Są partnerami, a nie technikami. Fakt, że są takie polskie filmy, które zostały zauważone w świecie, zawdzięczamy nie tylko talentowi reżyserów, ale i temu, że owe dzieła zostały pięknie zrobione przez operatorów.  – mówi Witold Sobociński



Bartosz Michalak pokazuje twórców, którzy sprawili, że pewne kadry zostaną nam w głowie do końca życia: Zygmunt Malanowicz „biegnący” po jeziorze w Nożu w wodzie Jerzego Lipmana i Romana Polańskiego, płonące lampki spirytusu w Popiele i diamencie Jerzego Wójcika i Andrzeja Wajdy, wisielcy z Rękopisu znalezionego w Saragossie Mieczysława Jahody i Wojciecha Jerzego Hasa, piękna, smutna twarz Lucyny Winnickiej w Pociągu Jana Laskowskiego i Jerzego Kawalerowicza, Elżbieta Czyżewska i rozpędzona karuzela we Wszystko na sprzedaż Witolda Sobocińskiego i Andrzeja Wajdy, Krystyna Janda i Bogusław Sobczuk na korytarzu telewizji w Człowieku z marmuru Edwarda Kłosińskiego i Andrzeja Wajdy, Jerzy Stuhr odwracający kamerę na siebie w Amatorze Jacka Petryckiego i Krzysztofa Kieślowskiego, Maja Komorowska i scena dziadów w Lawie Piotra Sobocińskiego i Krzysztofa Kieślowskiego czy Krystyna Janda nad Wisłą i w pustym pokoju w Tataraku Pawła Edelmana i Andrzeja Wajdy.



 Zatrzymani w kadrze  będą mieli premierę 31 sierpnia.