Etykiety

piątek, 19 lipca 2019

Takie duże, a...

Dzieci z autyzmem bardzo długo nie komunikują żadnych swoich potrzeb. Nie pokazują, że chcą jeść, pić, że im ciepło lub zimno, że chcą iść do toalety. O ile tych pierwszych rzeczy nikt nie ocenia i nie komentuje to ostatnią bardzo, ponieważ jest widoczna: dzieci mając 3-4-5 lat nadal noszą pieluchy. Jak myślicie, ile matek (tak matek nie ojców, bo żaden ojciec nigdy nie skomentował tego) na placu zabaw, na którym jest ich 20 nie powstrzyma się od skomentowania, że Twoje 5-letnie dziecko ciągle nosi pieluchę? Jeśli zacznie komentować jedna to już leci... Prześcigają się w opowieściach, jakie to one były idealne, a ty jesteś kiepska, bo Twoje dziecko nadal jest w pieluszce. "Takie duże i w pieluszcze" - rzucone ni to do matki (nigdy do ojca, bo mężczyzna zajmujący się dzieckiem to u nas ciągle bohater), ni to do dziecka. Ja z czasem odpowiadałam "Taka duża, a taka ignorantka".
Jeszcze jedno moje ulubione zdanie "Takie duże i w wózku" (zaraz obok "Takie duże, a pije z butelki"). O ile z pierwszą oceną się pożegnaliśmy, bo Ola zaczęła komunikować to drugie czasami się pojawiają. Zwłaszcza, kiedy taka dzielna matka właśnie nauczyła swoje dziecko spacerować bez wózka i jest z tego dumna, bo jej 11 kg dziecko nie jeździ tylko czasami potrzebuje być poniesione. Moje waży 25 kg... i ze względów zdrowotnych ani ja ani mąż nie możemy dźwigać. Do tego niesienie przestymulowanego 25 kg dziecka to naprawdę wyzwanie.
Nim ocenicie jakąkolwiek matkę (tak, najczęściej ocenia się matki) zastanówcie się, czy ona nie ma powodu, aby jej dziecko nadal było w pieluszce i nadal jeździło w wózku. Pomyślcie sobie, że macie niesamowite szczęście, że to nie Wasze dziecko nadal musi korzystać z tej pieluchy i wózka, bo to nie tylko wiąże się z negatywnymi ocenami, ale też sporymi wydatkami. Nikt tych pieluch i wózków za darmo nie rozdaje i nikt dziecku dla przyjemności nie zakłada pieluchy,kiedy może ono sygnalizować potrzeby.

Obraz 341 (płótno 24x30, f. akrylowe)


Sławomir Wernikowski "Passacaglia"

Sławomir Wernikowski, Passacaglia, Szczecin, Bezrzecze „Forma, DK 13 Muz” 2019
Opowiadania Sławomira Wernikowskiego są zaskakujące jak życie. To kolejni napotkani bohaterzy porywają narratora, który wydaje się płynąć za ich czynami i decyzjami. Czeka w napięciu na ich kolejne gesty i słowa, aby nam je zrelacjonować, zabrać w wycinki świata podglądanych postaci. Niby wie o nich wszystko, ale owo „wszystko” ogranicza się do tego, co jest w stanie zaobserwować ze swojego dogodnego miejsca, które nie jest w stanie ujawnić wszystkiego. Voyeuryzm przebija tu z każdej strony. Nawet bohaterzy podglądają siebie wzajemnie, by w dogodnym momencie się ujawnić. Czujemy się jak ukryci w kącie podglądacze zastanawiający się, co będzie dalej. Tego nawet bohaterzy nie wiedzą, bo los płata im figle w postaci niespodziewanych wizyt albo zaprosin, będących punktem wyjścia do nawiązania relacji, a także z powodu nieznajomości motywacji kierujących określonymi czynami. To z kolei jest pretekstem do wychodzenia naprzeciw drugiego człowieka, poznawania go, dawania mu szansy, odsuwania, a wszystko w kontekście osobistego interesu, który na pierwszy rzut oka nie jest widoczny, ale ujawnia się z każdą sceną, gestem i przemyśleniem tego, czego byliśmy świadkami. To sprawia, że dochodzimy do wniosku, że nic w życiu nie jest przypadkowe. Wszystko dzieje się dlatego, że napotkane osoby miały w tym swój cel. I właśnie to spotkanie wokół interesu staje się motywem przewodnim kształtującym relacje. Nakładanie się dążeń i ścieranie się ich sprawia, że to, co wydaje nam się pierwotną przyczyną wychodzenia naprzeciw drugiego człowieka okazuje się pozorne. Prawdziwe motywy zaskakują. Każdy w jakiś sposób zarabia na relacjach z innymi. Czasami jest to tylko (a może aż) zysk emocjonalny, innym razem krążący wokół chęci stworzenia sobie poczucia posiadania misji bycia jedynym sprawiedliwym, a innym razem chodzi o banalne opłacenie rachunków.
Podglądactwo sprawia, że w narracji ważne są polimorficzne dialogi pełne emocji, prób zacierania własnego celu, będące grą mającą pokazać obserwatorom bohatera w określonej relacji. Przy kontakcie z innymi postaciami zaskakuje nas nieco inny sposób grania. Niby nieuchwytna zmiana maski sprawia, że przez moment rozmówca jest nagi. Dialogi nie są tu zwykłą rozmową, ale pojedynkiem, stopniowym odkrywaniem lub fałszowaniem kart przez opowiadanie o losach bohaterów. Jest to spotkanie dwóch ludzi ciekawych siebie i próbujących przekonać do postępowania, które będzie pomocne w realizacji celu. Czy druga strona będzie w stanie to zrobić zależy od umiejętności erystycznych, w których fenomen wcale nie polega tu na zagadaniu, ale na niedopowiedzeniach, zaciekawieniu. Te uczucia pojawiają się już w pierwszym utworze, kiedy do znanego muzyka przyjeżdża miłośnik muzyki, chcący namówić gwiazdę organów kościelnych do zagrania koncertu tylko dla niego. Jak tego dokonać bez zdradzania kim się jest? Czy aby wywrzeć na kimś wpływ trzeba opowiedzieć o sobie wszystko? Te pytania pojawiają się przez całą opowieść.
Dialogi w zbiorze Wernikowskiego są siłą napędową. To za ich sprawą dzieje się lub nie dzieje coś. Proste, przypominające potoczną mowę, pełne niedomówień zrozumiałych tylko dla rozmówców, ujawniających się stopniowo wraz z kolejnymi padającymi słowami. I tak jak w muzyce: zwyciężają tu tony silniejsze, zagłuszające te cieńsze, niepozorne, delikatne. To daje efekt wrażenia, że zło/ interesowność zawsze w jakiś sposób zwycięża
Tematyka opowiadań jest różnorodna. Bohaterzy wywodzą się z różnych grup społecznych: od słynnych muzyków światowej klasy, przez studentów, profesorów, rodziny policjantów, po zaszytych w piwnicy nerdów, będących samoukami wśród drogiego sprzętu elektronicznego i artystow-bankrutów. Poza ścierającymi się interesami pojawiającym się mniej lub bardziej wyraźnie motywem jest muzyka. Czasami wokół niej toczy się akcja i jest stawiana na pierwszym miejscu jak to dzieje się w tytułowym opowiadaniu, a czasami jest w postaci dzwonka w telefonie lub słowach usłyszanych w czasie porannego powrotu z Sylwestra. Muzyka bywa celem życia, pasją, ale i zmienia ludzki los w fobię prowadzącą do ruiny. Czasami pojawia się w tle ostatniego spotkania, innym razem pobrzmiewa w tle przygotowywań do pogrzebu znienawidzonej ciotki lub bywa podsumowaniem egzaminu. Życie ludzie jest tu pełne dźwięków, będących nieoderwalną częścią ludzkiego losu. Poniekąd w jej rytmie zmienia się otoczenie, bohaterzy przeżywają kolejne wzloty i upadki, poddają się rozczarowaniom, próbują swoich sił. Muzyka wywołuje emocje sprawiające, że podejmowanie logicznych decyzji staje się trudne.
Hiszpańskie słowo „passacaglia” bardzo dobrze wpisuje się w to, co pokazuje nam Sławomir Wernikowski. Siedemnastowieczna pieśń taneczna z trójdzielnym metrum najlepiej zgodnie z tradycją hiszpańską improwizowaną w towarzystwie gitary i wykorzystywaną w czasie ulicznych zabaw. Co prawda autor odwołuje się do wykształconej przez Jana Sebastiana Bacha „Passacaglii” i „Fugi c-moll”, ale typowe dla tego typu utworów metro trójdzielne wydaje się być sposobem pokazywania świata. W uproszczonej wersji można powiedzieć o tym, że czytelnik z narratorem widzą dwie intencje, a trzecia wybija się na po przeczytaniu całości i to ona kształtuje odbiór, czyli jest w jakiś sposób akcentowana, co powoduje u czytelnika zaskoczenie. Brzmi to może skomplikowanie, ale efekt jest piękny i przyjemny w odbiorze.
Na okładce książki znajdziemy deklarację, że „Opowiedzianych historii nic nie łączy – ani czas, ani miejsce, ani zdarzenia. Mogły się wydarzyć gdziekolwiek, kiedykolwiek”. Myślę jednak, że łączy je wiele: od czasu, czyli znanej nam współczesności, w której role ludzi są płynne po ciągle przewijający się motyw utworu J.S. Bacha, którym nazwano zbiór opowiadań. Ale nie tylko. To opowieści o ścierających się mocach dobra i zła, których walka jest tak widoczna jak kontrastowość między basami i sopranami. Polecam miłośnikom opowiadań.






czwartek, 18 lipca 2019

Obraz 342 (płótno 24x30, f. akrylowe i plakatowe)


"Tramwaj Eliasza" Weronika Kurosz

Poznaj Brygadę LEW – Lucka, Emkę i Wojtka. Oto ich pierwsza przygoda: Tramwaj Eliasza.
Emka, Lucek i Wojtek mieszkają w tym samym bloku. Ich ulubionym dniem tygodnia jest wtorek. Szczerze mówiąc, nie mieliby nic przeciwko temu, by tydzień składał się z samym wtorków, albo co najmniej trzech: mają mało lekcji, dodatku właśnie we wtorki ich mamy chodzą na kurs włoskiego, a tatowie grają w piłkę. Pełna wolność! Można grać w kapsle albo biegać po podwórku bez ograniczeń.
Dziś jednak kapsle do gry pozostaną nietknięte. Otóż Luck przyniósł sensacyjną wiadomość, która na jakiś czas odmieni ich wtorkowe popołudnia: FORTECA GANDALFA JEST OTWARTA!
Książka jest adresowana dla dzieci w wieku 7-12 lat.

"Kiedy nie wiecie, jak zachować się w internecie" Ines Krawczyk

Co zrobić, by nie zagubić się w sieci, i w jaki sposób zadbać, by KULTURA przez nasze zachowanie nie dała nura?
Podpowiedzą wam to Tosia i Kuba (oraz pewien domowy… dinozaur), którzy na swojej skórze przekonali się,
jak się kończą historie z dzwoniącym telefonem w kinie czy nielegalnym ściąganiem filmów z sieci.
Oni wiedzą już, jak poradzić sobie z hejterami i że internetowe znajomości należy zawierać bardzo ostrożnie.
Dzięki tej książce dowiesz się (między innymi):
* dlaczego w internecie należy chronić swoje dane osobowe,
* kiedy nie wypada pisać SMS-ów i rozmawiać przez telefon,
* dlaczego do sieci nie wrzuca się zdjęć innych osób bez pytania,
* że hejt jest niedopuszczalny.

"SKANDAL ZA SKANDALEM? Nieznana historia chrześcijaństwa" Manfred Lütz

Czy chrześcijaństwo można jeszcze uważać za fundament Europy? Co powiedzieć o wszystkich skandalach chrześcijaństwa? Co jest prawdą, a co obiegową opinią daleką od faktów?
Książka Manfreda Lütza w pasjonujący sposób odpowiada na te pytania, przybliżając czytelnikom dzieje chrześcijaństwa. Autor zaczyna od paradoksalnego na pierwszy rzut oka stwierdzenia, że ta wielka religia monoteistyczna jest właściwie nieznana w zachodnim świecie. Dzieje się tak nie z powodu braku wiedzy na jej temat, lecz przeciwnie, z powodu natłoku informacji, które często są tendencyjne czy wręcz fałszywe. Pochylając się na tymi kontrowersyjnymi i wciąż budzącymi duże emocje wydarzeniami na przestrzeni ponad 2000 lat istnienia chrześcijaństwa, Lütz krok po kroku, współpracując ze znanym historykiem Kościoła prof. Arnoldem Angenendaentem, autorytetem w tej dziedzinie, mierzy się z mitami i przekłamaniami, by dotrzeć do prawdy. Jak sam pisze: „Ukazywanie historii chrześcijaństwa i Kościoła jako skandalicznej jest skandalem. Dowodzi tego przedstawiany w tej książce stan międzynarodowych badań naukowych, które starannie i z sukcesem uwalniały i uwalniają chrześcijaństwo z pokrywy błota, jakim je obrzucano przez całe wieki”. Warto więc zagłębić się w jej lekturze, by przypomnieć sobie, co zawdzięczamy chrześcijaństwu, a także dowiedzieć się m.in., jak przedstawiają się najnowsze badania dotyczące wypraw krzyżowych, inkwizycji, prześladowania czarownic i nawracania Indian, czy w okresie nabierania znaczenia praw człowieka Kościół naciskał pedał hamulca czy gazu, jak odnosił się do kwestii emancypacji kobiet i rewolucji seksualnej, jaką postawę zajął wobec nazizmu i Holokaustu, jak też walczy ze współczesną plagą pedofilii. Autor nie wybiela Kościoła. Postępuje w duchu papieża Jana Pawła II, który w 2000 r. przeprosił światową społeczność za jego winy. Przy czym podkreśla, że Kościół z pewności swych grzechów czerpie nową nadzieję pokładaną w miłosiernym Bogu. Książka Manfreda Lütza trzyma w napięciu niczym dobry kryminał, a adresowana jest zarówno do „chrześcijan, którzy nie lękają się prawdy, jak i do wszystkich innych, aby lepiej zrozumieli, skąd przychodzą”.
AUTOR: Manfred Lütz, (ur. w 1954 r. w Bonn, Niemcy), dr medycyny, specjalista w dziedzinie psychiatrii; także teolog, członek Papieskiej Rady ds. Świeckich i Rady Zarządzającej Papieskiej Akademii Życia, konsultor watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa. Autor poczytnych książek, w tym bestsellera Bóg. Mała historia Największego.          

Spotkanie z Rafałem Dębskim

Zapraszamy na spotkania z Rafałem Dębskim podczas Międzypokoleniowego Festiwalu Literatury Dziecięcej OJCE I DZIATKI!
Spotkania Rafałem Dębskim, autorem cyklu „Żelazny Kruk”, odbędą się:
– w Gdyni 19 lipca (piątek), godzina 17:00, 8. Nadmorski Plener Czytelniczy, Bulwar Nadmorski im. Feliksa Nowowiejskiego
– w Sopocie 20 lipca (sobota), godz. 17:30, Sopoteka, Sopot Centrum, poziom +2, ul. Tadeusza Kościuszki 14.

„Żelazny kruk” to jedna z najbardziej wciągających powieści fantasy dla młodzieży. Łączy w sobie wszystko to, co najlepsze – bohatera, z którym łatwo nawiązać nić przyjaźni, postaci „z krwi i kości”, znakomicie wykreowany fantastyczny świat, emocjonujące przygody, sceny walki i mnóstwo emocji.
Serdecznie zapraszamy!

Obraz 343 (płótno 24x30, f. akrylowe)


środa, 17 lipca 2019

Obraz 310 (płótno 24x30, f. akrylowe)


Obraz 308 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Człowiek z kowadłem" Dariusz Muszer


Obraz 175 (płótno 24x30, f. akrylowe)


Państwo pomaga

Kiedy rozmawia się o aborcji i niepełnosprawności to zawsze pada argument: "państwo pomoże". Ja niestety mam niepełnosprawne dziecko i niestety wiem jak państwo pomaga. Gdyby nie wsparcie i życzliwość znajomych to nasze życie ograniczające się do państwowej pomocy byłoby naprawdę bardzo trudne. Nie znaczy, że teraz mamy lekko. Po prostu dzięki Wam mamy dużo lżej niż dzięki "pomocy państwa".
Pomoc państwa wygląda tak, że jeśli rodzice dziecka niepełnosprawnego chcą, aby (zgodnie z opiniami bardzo wielu specjalistów) dziecko miało więcej kontaktu z rówieśnikami musi pisać wniosek o możliwość dłuższego niż 5 h dziennie przebywania w placówce oświatowej. Kiedy napiszą we wniosku, że chcą przedłużyć owo przebywanie o godzinę dziennie to po kilku tygodniach zostaną zaproszeni przez Naczelnika Wydziału Oświaty, który - z pomocą dyrekcji - objaśni Wam, że więcej niż 5 h nie wchodzi w grę, ponieważ Wasze dziecko będzie dla placówki oświatowej deficytowe...
A czy Wy, kiedy oddajecie dzieci na 8 h do przedszkola zostajecie wzywani przez urzędników i tłumaczy Wam się, że Wasze dziecko jest deficytowe.
Czy za PO czy za PiS-u niepełnosprawni zawsze są tą zbędną grupą.
Tak w Polsce wygląda wyrównywanie szans dzieci niepełnosprawnych. Tak, jestem roszczeniowym rodzicem, bo walczę o dobro mojego dziecka.

Obraz 176 (płótno 24x30, f. akrylowe)


wtorek, 16 lipca 2019

"Dziewczyna od trawnika" Dorota Pasek

Adam nie wie, co to spokój. Żyje jak na wulkanie, jeżdżąc na liczne spotkania biznesowe. Pędzi, bo w firmie zawsze jest coś do zrobienia. Niewiele osób rozumie, dlaczego pewnego dnia sprzedaje niemal wszystko, co ma, i kupuje dom nad jeziorem. A razem z domem „w pakiecie” ogrodniczkę, której płaci za pielęgnowanie ogrodu, sprzątanie i gotowanie.
Marysia w  szufladce nocnego stolika trzyma różowe plastikowe etui. Dwa razy dziennie ciągnie za czerwone serduszko, by wyjąć z opakowania jeden proszek na dobry sen i jeden na pogodny dzień. Robi tak niemal od dwóch lat, od kiedy jej życie legło w gruzach i wróciła na wieś. Ceni sobie ciszę i spokój. Czuje jednak, że je stoi w miejscu, i chyba dojrzewa do zmian. Szczególnie, że oczy Adama śledzą ją coraz uważniej…

Obraz 177 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Helter Skelter" Vincent Bugliosi, Kurt Gentry

9 sierpnia 1969 roku w  posiadłości przy Cielo Drive w  zamożnej dzielnicy Los Angeles została zamordowana piękna aktorka, żona reżysera Romana Polańskiego, Sharon Tate, a wraz z nią ich nienarodzone dziecko. Oprócz Tate zginęli jej goście: słynny fryzjer hollywoodzkich gwiazd Jay Sebring, przyjaciel Polańskiego z czasów studiów w  łódzkiej filmówce Wojtek Frykowski i  jego narzeczona, córka potentata kawowego, Abigail Folger. Piątą, przypadkową ofiarą był Steven Parent, 18-letni znajomy dozorcy. Za tymi morderstwami stał Charles Manson i członkowie jego grupy religijnej zwanej Rodziną. Dzień później z ich rąk zginęły dwie kolejne osoby.

Obraz 178 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Syreny z Tytana" Kurt Vonnegut

Kultowa książka mistrza czarnego humoru, która w  kostiumie powieści science fiction zadaje pytania o sens otaczającego nas świata.
W Syrenach z Tytana Kurt Vonnegut zastanawia się, do jakiego stopnia człowiek jest panem własnej woli oraz czy dana mu jest możliwość kierowania swoim losem.
Prosperujący przedsiębiorca Winston Niles Rumfoord po wyruszeniu wraz ze swoim psem Kazakiem w międzygwiezdną podróż zamienia się w czystą energię i materializuje się tylko wtedy, gdy zetknie się z Ziemią lub inną planetą. Na Tytanie spotyka Salo, wysłannika obcej cywilizacji – Tralfamadorii, który od kilkuset tysięcy lat czeka na zapasową część do swojego statku kosmicznego. Zaprzyjaźnia się z nim i  razem tworzą na Marsie państwo, składające się z porwanych Ziemian, wśród których jest również Malachi Constant, najbogatszy człowiek w Ameryce, i Beatrycze, była żona Rumfoorda.

Obraz 179 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Lore. Niegodziwi śmiertelnicy" Aaron Mahnke

Mrożąca krew w żyłach, zabawnie ilustrowana książka o najgorszych ludziach, którzy chodzili po świecie.
Niektóre potwory są tylko wytworami naszej wyobraźni, zaś inne są równie rzeczywiste jak ciało i  krew: ludzie pozornie tacy sami jak my, żyjący wśród nas, często niezauważani, czasem nawet podziwiani, dopóki ich niegodziwe czyny i tajemnice nie wyjdą na jaw.
W tym bogato ilustrowanym dziele gospodarza bestsellerowego podcastu znajdziecie opowieści o takich niesławnych postaciach, których zbrodnie przypominają nam, że prawda bywa bardziej przerażająca od fikcji. Aaron Mahnke przedstawia nam Williama Brodie, szanowanego szkockiego meblarza, wykorzystującego swój fach do żerowania na obywatelach Edynburga i  skrywającego swoją zbrodniczą naturę pod maską szacownego obywatela, którego Robert Louis Stevenson opisał w swojej słynnej powieści jako doktora Jekylla i pana Hyde'a. Poznamy również H.H. Holmesa, nieuchwytnego oszusta, lepiej znanego jako postrach wystawy światowej w Chicago w roku 1893, podczas której przyjmował niczego nie podejrzewających gości do swojego koszmarnego „hotelu”... w  którym znikali na zawsze. W tej galerii zbrodniarzy nie mogło zabraknąć również Beli Kissa, węgierskiego blacharza z upodobaniem do okultyzmu i przechowywania kobiecych zwłok w beczkach z benzyną...
Wypełniona opowieściami o najbardziej odrażających zbrodniarzach w dziejach, ta książka was przerazi, zmrozi do szpiku kości i każe się zastanowić, czy prawdziwe potwory nie czają się bliżej niż przypuszczacie!

Obraz 180 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Jednookie walety" pod red. G.R.R. Martina

Na Ellis Island przebudziło się coś tak niebezpiecznego, że wygasiło nawet rozżarzone do białości napięcia między dzikimi kartami a ludźmi…
Wydarzenia na konwencji Partii Demokratycznej w Atlancie zniszczyły życie i kariery wielu postaci. Minęły czasy Wieży Asów oraz mody na dzikie karty, czasy współpracy między asami, dżokerami i natolami. Ich miejsce zajęły napięcia, nieufność i  narastający mrok. Okrutny gang posługujący się nazwą „skoczkowie” opanował moc przenoszenia swych umysłów do ciał innych ludzi. Skoczkowie wykorzystują tę moc do aktów terroru i przemocy, po czym porzucają swe ofiary, by poniosły konsekwencje swych czynów. Ich bezlitosne plany zdobycia kontroli nad społecznością dzikich kart rozpalą na nowo konflikt między asami, dżokerami i zwyczajnymi ludźmi do nieznanych dotąd rozmiarów.

Obraz 181 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Labirynt fauna" Cornelia Funke, Guillermo del Toro

Mroczna i nastrojowa, bogato ilustrowana baśń oparta na nagrodzonym trzema Oscarami filmie Guillermo del Toro.
Guillermo del Toro, zdobywca Oscara za najlepszy film za Kształt wody, wraz z Cornelią Funke, autorką bestsellerowych powieści Atramentowe serce i Król złodziei, wspólnie stworzyli epicką i mroczną powieść fantasy dla czytelników w każdym wieku, wzbogaconą poruszającymi poetyckimi ilustracjami.
Ta czarowna historia zabiera czytelników do złowrogiego, magicznego i  rozdartego wojną świata, zapełnionego wyraziście narysowanymi postaciami, takimi jak nieuczciwe fauny, zawzięci żołnierze, potwory zjadające dzieci czy dzielni buntownicy. Jak przystało na prawdziwą baśń, jest też dawno zaginiona księżniczka, która ma nadzieję na powrót do rodziny...

"Pchła" Anna Potyra

Demony przeszłości powracają.
Wigilia Bożego Narodzenia. Ulice Warszawy pustoszeją, mieszkańcy zaszywają się w  zaciszu swych domów, by zasiąść przy świątecznych stołach. Jednak nie wszyscy. Adam Lorenz, komisarz Wydziału Zabójstw, dostaje wezwanie. W jednym z mieszkań zostaje zastrzelony młody mężczyzna. Miejsce zbrodni nie przypomina niczego, z czym Lorenz spotkał się podczas wieloletniej pracy w  policji. Morderstwo wydaje się bardzo szczegółowo zaplanowane. Nie ma żadnych śladów. Nie ma podejrzanych. Nie ma motywu. Jedynym punktem zaczepienia jest stara fotografia pozostawiona przez zabójcę.
Do pomocy w śledztwie zostaje przydzielona profilerka Iza Rawska. Wspólnie z Lorenzem usiłuje odgadnąć, jaka historia kryje się za popełnioną zbrodnią. Nie mogą przypuszczać, że to dopiero jej początek…

Obraz 182 (płótno 24x30, f. akrylowe)


"Moment zwrotny" Melinda Gates

Debiut pisarski Melindy Gates, aktualne i potrzebne wezwanie do wzmocnienia roli kobiet.
Od dwudziestu lat Melinda Gates prowadzi misję, której celem jest znajdowanie rozwiązań dla ludzi pilnie potrzebujących pomocy, bez względu na to, gdzie żyją i kim są. Podczas tej podróży coraz wyraźniej zaczęła zdawać sobie sprawę z jednej rzeczy: Jeśli chcesz, by całe społeczeństwo dążyło ku lepszemu, nie możesz traktować gorzej kobiet.
W tej poruszającej książce dzieli się mądrością zdobytą dzięki spotkaniom z inspirującymi ludźmi, których poznała podczas swej pracy i  podróży po całym świecie. Sama najlepiej wyjaśnia swoją motywację we wstępie: „Dlatego właśnie musiałam napisać tę książkę – by podzielić się historiami ludzi, którzy pozwolili mi znaleźć życiowy cel i siłę do działania. Chcę, byśmy wszyscy zobaczyli, jak możemy wspomóc kobiety tam, gdzie żyjemy”.
Melinda wspiera swą narrację alarmującymi danymi, prezentując kwestie, które w największym stopniu wymagają naszej uwagi – od małżeństw dzieci przez brak dostępu do środków antykoncepcyjnych po nierówne traktowanie ze względu na płeć w  miejscu pracy. Pisze też o swoim życiu osobistym oraz o drodze do równouprawnienia w  małżeństwie. Jednocześnie stale udowadnia, że nigdy dotąd nie mieliśmy dogodniejszych warunków do zmieniania świata – i samych siebie.
Pisząc z pasją, szczerością i  wdziękiem, przedstawia nam niezwykłe kobiety i  pokazuje moc, jaką daje wspólne działanie.
Kiedy my dźwigamy innych, oni dźwigają nas.

Obraz 184 (płótno 24x30, f. plakatowe)


poniedziałek, 15 lipca 2019

Seria książek "Nierozłączki"


Annie Barrows należy do tych pisarzy, których życie od dzieciństwa było związane z książkami. Spędzanie wiele godzin w tygodniu bibliotece dla dzieci, a w gimnazjum praca, jako osoba odpowiadająca za ład na półkach było wynikiem jej wielkiego zamiłowania do literatury i wiedzy, co później przełożyło się na studia. Pisarką stała się w 2008 roku, kiedy razem z ciotką wydała powieść historyczną. Kolejne publikacje pojawiały się jak grzyby po deszczu. Wśród nich jest również seria książek „Evy and Bean” (Bluszcz i Fasolka), którą spolszczono na „Nierozłączki”. Polski tytuł jest trafny, ponieważ bardzo dobrze oddaje relacje miedzy bohaterkami o całkowicie odmiennych charakterach. Ivy - czyli polska Lilka – to spokojna, pozornie nudna bohaterka. Bean (w polskim przekładzie Pesta) to prawdziwy wulkan energii. Dziewczynki mieszkają przy tym samym podmiejskim Naleśnikowym Zaułku (albo raczej okrągłym placu będącym ślepą uliczką w oryginale nazywaną Pancake Court). Jak widzicie nazwy pięknie spolszczono, dzięki czemu opowieści czyta się łatwiej, przyjemniej i lepiej wpisują się w znane dzieciom środowisko. W każdej książce bohaterki przeżywają niezwykłe przygody. Ja miałam to szczęście, że jeszcze w swoich czasach przedblogerskich pisałam o tej serii (wówczas tylko w oryginale) i jej walorach edukacyjnych oraz wychowawczych (czyli takie tam naukowe nudy na temat przekazywania wzorców postaw etycznych), dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po polskie tłumaczenie, ponieważ byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób Emilia Kiereś poradziła sobie z szeregiem dziwnych dla młodego polskiego czytelnika nazw. Uważam, że zrobiła kawał dobrej roboty. Wiem, że istnieje u nas trend nadawania dzieciom coraz dziwniejszych imion, ale tu mamy inaczej i pojawiają się takie proste jak Kuba, Ania, Adam, a także nazwiska jak pani Wesoła. Na razie seria w oryginale ma jedenaście tomów (właśnie ukazał się nowy). Na naszym rynku wydawniczym wydaniem tłumaczenia tych interesujących historii zajęło się Wydawnictwo Egmont. Polskie wydanie wygląda tak samo pięknie i subtelnie jak amerykańskie, a wszystko za sprawą ilustratorki Sophie Blackall, która dzięki swoim ilustracjom nadała opowieściom klimat prostoty i minimalizmu, a jednocześnie świetnie urozmaiciła akcję. Jeśli ten przydługi wstęp o twórczyniach Was nie uśpił to teraz w końcu opowiem o akcji w pierwszych dwóch (chociaż pojawiły się już cztery tomy), aby Was nie zanudzić.
Pesta to prawdziwy wulkan energii. Wszędzie jej pełno. Do tego ma wiele zwariowanych pomysłów i ciągle kłóci się z nastoletnią siostrą będącą w trudnym okresie (dojrzewa). Odmienne zainteresowania oraz ciągła rywalizacja, a także potrzeba pouczania młodszej siostry oraz ucierania nosa starszej prowadzi do zatargów. Niewielka różnica wieku wydaje się tu być przepaścią, nad którą od czasu do czasu dziewczyny przerzucają kładkę zgody w postaci podarowania sobie drobiazgów. Takie gesty szczególnie pojawiają się ze strony starszej. One jednak nie są w stanie przełożyć się na przyjaźń między dziewczynami, ponieważ różnią je zainteresowania. Dziecinna Pestka chce się bawić, psocić, a jej siostra Anka chce się stroić. Mama ma idealne rozwiązanie na zajęcie młodszej dziewczynki: powinna pobawić się z sąsiadką w swoim wieku. Ale jak bawić się z kimś bardzo spokojnym i niesamowicie nudnym? Pestka za każdym razem stanowczo odmawia. Jednak nadchodzi taki dzień, kiedy odkrywa, że Lilka wcale nie jest taka jak jej się wydawało, a pozory mogą bardzo zwieść. Chadzająca spokojnie z książką dziewczynka okazuje się czarownicą. No, może nie taką prawdziwą, ale ma szansę nią zostać, ponieważ odziedziczyła po ciotce księgę czarów i mikstur, dzięki czemu w kolejnych tomach będą mogły wyczarować wiele zaskakujących rzeczy. 
Ta „magiczna” wiedza oraz bujna wyobraźnia Lilki będzie napędzała akcję tomu drugiego, w którym dziwne zjawiska związane z dziewczęcą toaletą dla młodszych dzieci sprawią, że wśród uczniów zacznie krążyć opowieść o duchu. Tej niezwykłej istoty będzie mogła pozbyć się tylko posiadaczka księgi pełnej mikstur. Co z tego wyniknie musicie przekonać się sami. Mogę Was zapewnić, że Wasze pociechy nie będą nudziły się w czasie lektury. Do tego psoty dzieci pokazano tu przez racjonalizowanie ich, pokazanie dziecięcego punktu widzenia, który czasami nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że pewne zjawiska nie istnieją. Staniemy się świadkami zaskakującej twórczości dziecięcej wyobraźni. Do tego będziemy odkrywać, w jaki sposób czasami działa empatia u dzieci.
Książki Annie Barrows pełne są bohaterów o dziwnych zachowaniach. Każdy jest inny, ale to nie znaczy, że gorszy, ale to, że może wnieść coś ciekawego do zabawy. Mamy tu też obraz dorosłych uczących dzieci samodzielności, zachęcających do podejmowania decyzji oraz ponoszenia ich konsekwencji. Pojawiają się tu też zapracowani rodzice, dorośli nielubiący nikogo, otwarci i sympatyczni sąsiedzi, podejrzliwe woźne i nauczycielki, sympatyczna wychowawczyni, której tłumaczenia nie zawsze odnoszą oczekiwany skutek, a wszystko przez to, że dziecięca wyobraźnia jest jednak nieposkromiona.
Prosty język, ciekawa, trzymająca w napięciu opowieść wzbogacona subtelnymi ilustracjami i cała masa niezwykłych pomysłów na zabawy bez konieczności tkwienia cały dzień przed komputerem. A do tego piękne przesłanie: inne może być inspirujące i ciekawe oraz pouczające.