piątek, 22 lutego 2019

"Marzenie w białe groszki" Klaudia Halz

Marzenie w białe groszki to opowieść wypełniona nadzieją na pokonanie trudności, wiarą w przyjaźń i miłością do mody. Krzepiąca historia o mocy, jakie niosą ze sobą marzenia.
Klaudia Halz, autorka bloga Haukotella.com, twórczyni projektu 365dni #wspódnicy

Koniec z mundurkami szkolnymi – na taką informację czekają wszyscy uczniowie. Ale nie Andy, dla której ten dzień był jednym z gorszych w życiu. Wszystko przez sklep jej mamy. To butik, w którym można zaopatrzyć się w używane ubrania.

Ubrania, które nigdy nie zdają egzaminu u szkolnej modowej policji i Andy doskonale o tym wie. Jedyne o czym marzy to zakupy w centrum handlowym, dzięki którym będzie mogła wyglądać jak każda dziewczynka w jej wieku. O tym samym marzą jej przyjaciółki – zmagająca się z nadwagą Carrie oraz poruszająca się na wózku Stevie, która uwielbia Stevena Hawkinga i marzy o studiowaniu fizyki w Oxfordzie. Kiedy na zapleczu sklepu Andy znajduje tajemniczą torbę, nie wie, że zaglądając do środka, zmieni nie tylko swoje życie.

Pod pretekstem szkolnego projektu trójka przyjaciółek postanawia dokonać rewolucji. Rewolucji, która przywróci wiarę w marzenia także dorosłym, którzy dawno stracili już nadzieję i wiarę w to, co kiedyś było sensem ich życia. Miłość do mody, walka o samoakceptację i uznanie rówieśników, próba wzajemnego zrozumienia z rodzicami, pierwsze uczucia – historia Andy jest znana milionom dorastających dziewczynek na świecie. I tak jak ona, wierzą, że marzenia mają moc, która zmieni świat.

Troszkę codzienności

Opowieść z wczoraj. Jeśli macie facebooka to zapraszam na Oli fp.
Opowiadałam Wam wczoraj o moich codziennych walkach z Oli ubieraniem. Dziś walki nie było. Nie było nawet mówienia, co Ola ma po kolei założyć. Rzuciłam na łóżko wszystkie części garderoby i potruchtałam zaparzyć kawę (bo bez kawy jestem zombi). Wracam z kubkiem ulubionego napoju i mnie zamurowało. Ola ubrana. Majtki i rajstopki założone dobrze, a na koszulę nocną nałożona sukienka. Ekspresowo to zrobiła, a wszystko przez to, że pozwoliłam jej wczoraj spakować to, czym chce się bawić z panią Anią i dziećmi w przedszkolu. Spakowała sobie troszkę różnorodnych mas sensorycznych i już natychmiast (przypominam, że Ola wstaje o 5:00) chciała iść do przedszkola. Była 5:15

"NIepoprawna marzycielka" o wystawie prac Aleksandry Anny Sikorskiej

Dzisiejszy poranek spędziłam w Szkole Podstawowej nr1 w Górze, gdzie od 11.02.2019 r. uczniowie tejże placówki oraz wszystkie osoby ją odwiedzające, mogą obejrzeć prace Oli. Pomysłodawczynią zorganizowania wystawy w szkole jest  Pani Elżbieta Janasik, nauczycielka, która od wielu lat jest pracownikiem wspomnianej placówki. Przy okazji rozmowy z Panią Elą, dowiedziałam się, że obrazy Oli budzą zainteresowanie wśród uczniów, a także wywołują pozytywne emocje pośród osób dorosłych. Nasza mała artystka przekazuje w swych pracach wiele różnorodnych emocji. Oglądając jej obrazy możemy interpretować je bardzo indywidualnie, bądź spróbować odgadnąć co Ola w nich ukryła.

Olę można również wspierać przekazując 1% w rozliczeniu podatkowym. Wystarczy tylko w formularzu PIT wpisać numer: KRS 0000037904. W rubryce "Informacje uzupełniające -cel szczegółowy 1%" podaj:25068 Sikorska Aleksandra. Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola "Wyrażam Zgodę". Dla nas to mały gest, a dla Oli to ogromne wsparcie.

Obraz 372 (24x30) f. akrylowe


Obraz 371 (24x30) f. akrylowe


czwartek, 21 lutego 2019

Marcin Brzostowski "Międzynarodowy Dzień Mafii"


Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs, Paweł Łaczek "Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych" il. Nikola Kucharska


Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs, Paweł Łaczek, Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych, il. Nikola Kucharska, Warszawa „Nasza Księgarnia” 2018
Nikola Kucharska to autorka wielu książek poświęconych światu zwierząt, mitom, przeszłości. Jej publikacje o kotach, działaniu zwierząt i ludzi oraz mitologie greckie oraz słowiańskie cieszą się w naszym domu wielkim powodzeniem. Bogate w ilustracje publikacje zachęcają młodych czytelników do przeglądania, opowiadania i czytania niewielkich ilości treści, rozwiązywania rebusów i zdobywania wiedzy. Kolejna publikacja jej autorstwa doskonale współgra z poprzednimi: znajdziemy w niej jeszcze więcej informacji o zwierzętach i całe mnóstwo fantastycznych ilustracji, która pozwolą nam wejść w świat, który przeminął, zapoznać się z nazwiskami najważniejszych badaczy oraz sposobami prowadzenia badań. Niedługie notatki pomogą nam wyobraźnią przenieść się do dawnego świata.
Autorka książki krok po kroku oprowadza nas po minionym świecie. Przeglądamy wszystkie ery i okresy. Widzimy jak bardzo w każdej z nich zmieniało się otoczenie, jak bardzo zwierzęta walczyły o przetrwanie, w jaki sposób musiały zmieniać się, aby móc trwać i dlaczego ginęło wiele gatunków. Do tego nie zabraknie ciekawostek o odkryciach na terenie Polski, dzięki czemu dowiemy się o legendarnym smoku wawelskim oraz innych rodzimych gadach.
Domyślam się, że nie jest to publikacja absolutnie wszystkich zwierząt, które nie dotrwały do naszych czasów, ale te najbardziej znane i najciekawsze mamy okazję zobaczyć. Do tego dowiemy się jak bardzo zmienny jest nasz świat. Dzięki rozrysowanemu drzewu genealogicznemu poznamy, jakie zmiany zachodziły w świecie zwierząt oraz dlaczego w jakiś tam sposób jesteśmy dalekimi (bardzo dalekimi) kuzynami mamutów czy kotów domowych. Ale o tym dowiecie się śledząc linie pokrewieństwa zawarte w książce.
Zgodnie z rozkładem poszczególnych gałęzi drzewa genealogicznego w książce rozmieszczone są poszczególne informacje o minionych gatunkach. Wielkim plusem tej publikacji jest to, że poznajemy nie tylko dinozaury, z którymi najbardziej kojarzą nam się wymarłe zwierzęta, ale też poznamy bogactwo naczelnych czy innych ssaków oraz ptaków. Poza obszerną częścią poświęconą dinozaurom w książce znajdziemy bardzo dużo gatunków zwierząt, które wyginęły, w tym mamuty, trąbowce, moa i orły Haasta, oreopiteki, smilodony, jelenie olbrzymie, dronty dodo, tarpany, wilkowóry tasmańskie, liczne gatunki tygrysów, małp człekokształtnych i inne. Na początku poznamy pierwsze płazy i gady, zwierzęta jury i kredy, obejrzymy kopalną mapę świata, przyjrzymy się anatomii dinozaura, zobaczymy największe zwierzęta w historii i gdzie znajdują się najciekawsze zbiory historycznych zwierząt, poznamy znanych paleontologów, zobaczymy na mapie świata najważniejsze znaleziska, badaczy, którzy zajmowali się określonymi terenami, poznamy kilka teorii wymarcia dinozaurów, przejrzymy wszystkie giganty, zobaczymy jakie zwierzęta wyginęły niedawno, jakim to grozi w najbliższym czasie i jakie są tego teorie.
Ponad to - tak mniej więcej w połowie książki - przejdziemy się po najważniejszych muzeach na świecie i dowiemy się jakie prehistoryczne zwierzęta można w nich zobaczyć. Naszymi ulubionymi częściami publikacji są przede wszystkim bogate ilustracje zabierające nas podróż po ludzkich osadach, które przecież sąsiadowały z wędrującymi stadami zwierząt. Ważną rzeczą, której dowiedzą się młodzi czytelnicy będą informacje na temat tego, w jaki sposób udomowianie niektórych gatunków wpływało na rozrastanie się populacji innych. Każde zawarte w publikacji zwierzę omówiono mniej lub bardziej dokładnie. Jednym poświęcono kilka zdań, a innym dwie strony. Do tego materiały obfitujące w informacje przepleciono dużymi ilustracjami, dzięki czemu autorka daje dzieciom czas na relaks i wytchnienie w lekturze. Dużym plusem są też strony zawierające podsumowanie wcześniej zdobytej wiedzy, dzięki czemu młodzi czytelnicy będą mogli uporządkować sobie wiedzę. Na samym końcu lektury znajdziemy informacje o zwierzętach, które niedawno wyginęły i o kilku najważniejszych zagrożonych gatunkach. Nawet taka okrojona lista jest bardzo bogata.
Całość prezentuje się bardzo ładnie. Solidna oprawa, bardzo dobrze zszyte strony duże ilustracje Nikoli Kucharskiej,  ich bogactwo szczegółów, niesamowita żywotność bohaterów sprawiają, że sięga się po nią z wielką przyjemnością i nieco umyka uwadze to, że publikacja powstała przy udziale specjalistów (naukowców): Katarzyny Gładysz, Pawła Łaczeka, czyli mamy pewność naukowej rzetelności zawartych w niej treści. Idealna do rozkładania się z nią na łóżku czy dywanie i wielogodzinnego przeglądania, czytania. Ze względu na rozmiary zdecydowanie trudno upchać ją w torebce i zabrać na spacer, ale do plecaka już się zmieści.





Obraz 370 (24x30) f. akrylowe


wtorek, 19 lutego 2019

"Pogoda dla puchaczy. Wiosna" Bartek Jędrzejak, Marcin Kozioł

Bartek Jędrzejak, Marcin Kozioł

Pogoda dla puchaczy. Wiosna

Dziób dobry, drogi Czytelniku! Pamiętaj o kaloszach, bo wiosną pogoda bywa zmienna.

Przyroda budzi się z zimowego snu. Zbliża się wiosna. Ale zanim las na dobre się zazieleni, woda w leśnym strumyku wzbierze i zamieni go w rwącą rzekę. A ta potrafi zaskoczyć. Nawet dzielnego puchacza. Dwaj bracia - Bubuś i Bubel - dzielnie stawią czoła zagrożeniu. A potem - wspominając rodzeństwo, które znalazło już dla siebie dom - ruszą dalej na poszukiwanie własnego kawałka lasu

Co jeszcze się wydarzy? Możemy zdradzić, że przygody puchaczy zaprowadzą ich na borsuczą polanę. Poznają lisa i wiele innych zwierząt. I choć wszystkie te zwierzęta różnić się będą wielkością i umiejętnościami, połączą siły, by zadbać nie tylko o siebie, ale i przyrodę…
Wiosenna pogoda przyniesie wiele niespodzianek, o których opowie popularny prezenter pogody Bartek Jędrzejak. Szukajcie ukrytych w książce kodów do filmów, dzięki którym dowiecie się więcej o kapryśnej wiosennej aurze.

Marcin Kozioł jest autorem wielu książek dla dzieci i młodzieży, w tym "Skrzyni Władcy Piorunów" (lektura szkolna dla klas 4–6) i jej kontynuacji - "Tajemnicy przeklętej harfy" (więcej na stronie detektywi-na-kolkach.pl). Prowadzi rezerwat starych komputerów i napisał o nich książkę "Szalona historia komputerów" (więcej na stronie docent5procent.pl). Zapalony podróżnik, wielbiciel koni, ostatnio przejechał konno Kaukaz Mały. Razem z Katarzyną Dowbor napisał serię książek dla dzieci "Stajnia pod tęczą" (więcej na stronie www.stajniapodtecza.pl). Kiedy miał 16 lat, zdobył magiczne stypendium i wyjechał do Szkocji, by uczyć się w Gordonstoun - szkole, która była pierwowzorem Hogwartu, szkoły Harry’ego Pottera. Pewnie dlatego często pozwala sobie na odrobinę fantazji, którą zapisuje w sposób niepowtarzalny.

Bartek Jędrzejak - prezenter telewizyjny, dziennikarz TVN. Na stałe pojawia się w programie Dzień Dobry TVN. Autor licznych reportaży, felietonów i cykli telewizyjnych. Wykładowca Studium Dziennikarstwa Radiowego, Telewizyjnego i Realizacji Dźwięku. Jest jednym z laureatów IX Plebiscytu "Gwiazdy Dobroczynności" - zwyciężył w kategorii "Zdrowie"; doceniono jego wieloletnią współpracę z Fundacją "Dar Szpiku".
Wiele lat pracował w TVP, współtworzył takie programy jak Wiadomości, Panorama, Teleexpress. Jako prezenter pogody często jest pytany o prognozę na dzień następny, musi być więc na bieżąco z meteorologią, i choć nie jest synoptykiem, dobrze zna mechanizmy pogodowe.
Jako autor zadebiutował książką "Męska sprawa".

Obraz 369 (24x30) f. akrylowe


Obraz 375 (24x30) f. akrylowe


niedziela, 17 lutego 2019

Obraz 376 (24x30) f. plakatowe


Piotr Golczyk "Jak zbudować efektywny dział marketingu?"

Piotr Golczyk, Jak zbudować efektywny dział marketingu?, Gdynia „Novae Res” 2018
Jest dziesięć rzeczy, na których absolutnie wszyscy się znają: polityka (bo przecież każdy może głosować), medycyna (nie ma osoby, która nie otarła się o lekarzy), wychowanie dzieci (pełno ich biega i zawsze można lepiej je wychować), historia (dawniej było lepiej), literatura (każdy jakąś tam książkę czytał i wie, czy mu się podobała), filmy (jak się obejrzało to się wie), finanse (umie liczyć pieniądze), psychologia („bo ty zawsze masz takie nastawienie”), nauczanie (a co trudnego w nauce skoro każdy widział, że nauczyciele nic nie robią) , socjologia (bo młodzi to teraz leniwi są) i marketing (każdy widział jakąś tam reklamę). To „znawstwo” sprawia, że prawdziwi specjaliści mają utrudnioną pracę. Nie dlatego, że są lepiej pilnowani i podpowiada się im jakich błędów mają nie robić, ale dlatego, że zwykle im ludzie mniej wiedzą tym są pewniejsi swojej wiedzy i chętniej przekonują do niej swoje otoczenie. Pewnie to znacie. Ja zawsze sobie wtedy zadaję pytanie: ale dlaczego ja nie mam ciągot w tłumaczeniu budowlańcom jak budować domy czy drogi. Prace nad jednym i drugim widziałam. Albo informatykom nie objaśniam jak budować komputery. Przecież na nich pracuję, więc wiem. Czy też chemikom: nie objaśniam im jak produkować określone substancje. Miałam chemię w szkole, byłam nawet bardzo dobra z niej, więc czegóż chcieć więcej? Właśnie na tych problemach skupia się Piotr Golczyk w swojej książce „Jak zbudować efektywny dział marketingu?”, w której wprowadza nas w tajniki pracy działu marketingu oraz tego jak owej pracy nie zniszczyć, jak ją wspomagać i skierowana jest przede wszystkim do szefów, czyli osób, którym powinno zależeć na powodzeniu firmy, ale czasami z powodu braku wiedzy dotyczącej różnych mechanizmów sami szkodzą własnemu przedsiębiorstwu.
Autor krok po kroku wprowadza czytelników w mechanizmy działania małych i dużych działalności gospodarczych. Następnie wchodzimy w świat prosto objaśnionych skomplikowanych nazw oraz znaczenia danych. Dzięki licznym przykładom czytelnicy w prosty sposób mogą wywnioskować, na czym polega problem braku rezultatów marketingu w ich firmie. Sami pracownicy działu także będą mogli zlokalizować błąd i strać się mu zaradzić, ale jak wiadomo, bez dobrej woli szefa nic się nie uda. On tu jest ogniwem znaczącym i bardzo wiele zależy od jego umiejętności zlecania innym pracy oraz doboru pracowników. Piotr Golczyk często podkreśla znaczenie kompetencji oraz zaangażowania pracowników. Dowiemy się jakich błędów nie popełniać, aby nie zniechęcać ludzi do pracy na pełnych obrotach. Marketingowcy natomiast dowiedzą się, w jaki sposób mogą budować pozycję swojego działu w firmie. Nie zabraknie też krytycznego spojrzenia na narzędzia niewspółgrające z nowymi możliwościami.
Całość podzielono na kilka ważniejszych części dokładnie wyjaśniających, czym jest marketing i dlaczego jego znaczenie jest dużo większe niż przypuszcza większość pracowników. Z perspektywy osoby, która miała okazję pracować w tym dziale mogą śmiało powiedzieć, że autorowi udało się w bardzo subtelny sposób opisać koszmarne zachowania szefów, którzy byli specjalistami w innych dziedzinach, ale czasami miewali marketingowe olśnienia. Ja uwielbiałam te o piątej rano w niedzielę, kiedy to szef wracał z imprezy ze znajomymi, którzy oświecali go swoimi mądrościami. Dlaczego takie „przebłyski geniuszu: są bardzo szkodliwe musicie przeczytać sami, aby nie szkodzić własnym firmom, w których z ogromem porażek to Wy będziecie musieli się zmierzyć, a nie Wasi krewni czy przyjaciele.
„Tak naprawdę to nie marketing się zmienił tylko świat wokół niego. Marketing wcale za tą zmianą nie nadążył. Oczywiście marketerzy szybko wyłapują nowe trendy i wykorzystują je w komunikacji. Tak było kiedyś z QR kodami, potem NFC, a teraz IoT czy VR. To wszystko stanowi jednak picowanie karoserii, podczas gdy silnik marketingu, czyli sposób myślenia o nim, został praktycznie bez zmian od 50 lat”.
„Dobra stara rzymska paremia mówi, że o gustach się nie dyskutuje Szczególnie jeżeli to jest gust szefa. Gust szefa jest zawsze ‘najbardziej gustowny’. Gust szefa przegrywa tylko z gustem jego żony. Od tego poziomu nie ma odwołania, chyba że gust żony szefa zmieni się pod wpływem… nowej reklamy. Ten syndrom nie występuje w przypadku szefowych – one raczej nie konsultują własnego gustu z nikim”.
„Niektóre zespoły były oczywiście lepsze. Nic nowego. Nowe były wnioski. Nie zwyciężały te zespoły, które miały bardziej inteligentnych członków. Najskuteczniejsze zespoły cechowały trzy cechy:
  a.    były społecznie wrażliwe, co zostało zmierzone specjalnym testem na empatię,
  b.    każdy w zespole miał równe szanse, aby się wypowiedzieć,
   c.    miał więcej kobiet (nie wiadomo dlaczego, może chodziło o wzmocnienie punktu a)”.
Jak widać publikacja „Jak zbudować efektywny dział marketingu?” Piotra Golczyka z jednej strony jest dowcipna, nieco cyniczna, a z drugiej – w oparciu o dane naukowe – każe nam się wyzbyć uprzedzeń rasowych, intelektualnych i płciowych. Czytając ją co jakiś czas pojawiała się w mojej głowie myśl: „Niech ktoś prześle ją Gowinowi”. Może nauka nie ma wiele z marketingiem, ale prace zespołów mają bardzo wiele wspólnego z tym, co opisał autor, który pokazuje, w jaki sposób motywować swoich pracowników, aby byli zaangażowani i wydajni.