wtorek, 23 stycznia 2018

z przymróżeniem oka o humaniście

Humanista to taki człowiek, który – ze względu na swoje nierozgarnięcie w dziedzinach technicznych – czyta dużo, obserwuje ludzi i robi z tego naukę. W najgorszym przypadku pisze książki, które później muszą czytać dzieci ze względu na stosowanie przymusu edukacyjnego zwanego edukacją powszechną, która ma być osiągnięciem ludzkości i wielkim przywilejem współczesnych społeczeństw. Dzieci często tak nie uważają, przez co rośnie poparcie elektoratu popierającego JKM i jego niestandardowego podejścia do szkolnictwa.
W najlepszym przypadku: humanista pisze książki dla innych humanistów. Doskonały humanista nie pisze nic. On tylko mówi. W owych przemowach jest na tyle przekonujący, że (tu powołam się na przykład współczesnych wielkich mówców) rzesze ścisłowców-bydlątek pędzą za nim nawet w przepaść zwaną wojną. Oczywiście nie jest to żadną tragedią, ponieważ statystyki pokazują, że to właśnie w czasie wojen mamy największy rozwój techniki. Zwłaszcza tej dotyczącej transportu. Obecnie postęp jest bardzo zaawansowany, ponieważ ciągle mamy wojny, a świat przez okrutne media i nowe technologie skurczył się i musimy być gotowi na niespodzianki przeciwników, będących przyjaciółmi.
Ideałem jest humanista, który nie pisze i jest na tyle elitarny, że nikt za nim nie chce iść. Posiada kilku wielbicieli, którzy zrobią to (czyli będą pisać i tłumaczyć) za niego. Jeśli jego nauki w tej formie zawierają błędy (bo raz powiedział to raz tamto i tak to spisano) to już wina osób spisujących, ponieważ on był doskonały w swym działaniu i poglądach. Czasy nie te i jest niezrozumiany.
Humaniści do tego są osobami bardzo cynicznymi i doskonale wiedzą, jak przejść do historii, jak wyeliminować innych z tego uwiecznienia. Szczególnie łatwo było o to w starożytności i średniowieczu. Nielubianego myśliciela przemilczano. W ten sposób Arystoteles doskonale przyczynił się do pomniejszenia wartości i zagubienia pism Demokryta, który był na równi płodnym filozofem. Można obrać też inną drogę: negatywnej krytyki. Jeśli humanista zdaje sobie sprawę ze swojej małości intelektualnej i niemożności stworzenia systemów wyszukuje najbardziej znanego myśliciela i próbuje podważyć jego poglądy, przez co trafia do historii humanistyki chociaż jako nieudolny negator wizji wielkiego humanisty.
Zastanawia mnie, gdzie podpiąć ścisłowców piszących książki. Przecież oni też przekonują do swoich odkryć, ale uważają się za lepszych, ponieważ ich dziedzina „poważniejsza”. A może po prostu dobrze naśladują swoich idoli humanistów?

Thomas Berger "Mały wielki człowiek"

Thomas Berger, Mały wielki człowiek, tł. Lech Jęczmyk, Poznań 1998.

Ludzie wszystkich kultur żyją w przekonaniu, ze człowiek jest kimś wyjątkowym tylko, kiedy przynależy do ich rasy i wartościuje świat tak jak jego sąsiedzi. Nie lubimy odmienności, ponieważ trudno ją zrozumieć. Człowiek żyjący innym systemem wartości inaczej postrzega świat, przez co jego działania są niezrozumiałe. Z takim problemem nieumiejętności porozumienia spotykają się bohaterowie książki „Mały wielki człowiek”.
Ta opowieść o starca o swojej młodości, kiedy był małym białym chłopcem i trafił do obozu wrogich, dzikich Indian, którzy uznali go za członka plenienia pozwala spojrzeć na cywilizację zachodnią z lekkim dystansem. Jack Crabb żył wystarczająco długo i intensywnie, by móc swoją opowieścią przedstawić nam mentalność Amerykanów w XIX wieku. Adopcja chłopca przez Czejenów sprawiła, że zyskał on rodzinę, którą częściowo stracił. Przechodząc z kultury białych do czerwonych i z powrotem przeżywał liczne wzloty i upadki, podczas których spotykał ważne postacie z historii swego młodego kraju.
Ta znakomita lektura skłania do refleksji nad własnym życiem i pozwala nabrać dystansu do świata. Nie brakuje tam wielu ważnych faktów z historii USA, koncepcji kulturowych i językowych, socjologicznego spojrzenia, a wszystko w lekkiej, humorystycznej oprawie.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Prace mojej sześcioletniej córki

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

https://www.facebook.com/Aleksandra-Anna-Sikorska-1878546639075814/?rc=p

Przekaż 1% podatku
W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
25068 Sikorska Aleksandra
Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „Wyrażam zgodę”.
Więcej o Oli na fp oraz stronie fundacji.


niedziela, 21 stycznia 2018

Aleksander Bard, Jan Söderqvist "Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie"

Aleksander Bard, Jan Söderqvist, Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie, tł. Piotr Cypryański, wstęp. Edwin Bendyk, Warszawa 2006.
Wstęp
Edwin Bendyk wskazuje na mocne i słabe strony książki napisanej Szwedów zajmujących się pisaniem i obserwacją nowych trendów w mediach. Porównuje ich koncepcje dotyczące świata ze spojrzeniami innych autorytetów. Wśród nich znajdujemy takie nazwiska jak Freidman i Florinda. Pierwszy z uczonych stwierdził, że świat jest płaski, dlatego prędzej czy później ulegnie ujednoliceniu. Obecnie jesteśmy na etapie dążenia do tej jedności dzięki rozpowszechniającym się mediom. Jednak ciągle bardzo wiele brakuje nam do jedności.
Florinda natomiast idzie w kierunku postrzegania świata jako poszczątkowanego (wiele regionów znakomicie rozwijających się posiada wokół siebie próżnię intelektualną). Lepszy i gorszy rozwój regionów uwarunkowany jest od zainteresowania nim ludzi wykształconych oraz otwartością społeczności, w której dane jest im funkcjonować. To wpływa na kreatywność ich myślenia i przyczynia się do powstawania innowacyjnych rozwiązań.
Benedyk zauważa, że w wydaniu autorów książki to procesy komunikacji, a nie ich zasobność, leżą u podstaw organizacji społeczeństwa. Zdaniem Barda i Söderqvisa Internet zmienia podejście do komunikacji, pozwala przełamać bariery, które dawniej były nie do przekroczenia. Możliwość korzystania z zasobów sieci jest porównywana z wynalezieniem pisma, a później druku. Oba wynalazki doprowadziły wówczas do rewolucji: ludzie mogli razem posiąść więcej wiedzy niż było to możliwe wcześniej. Każdy z tych wynalazków był również traktowany jako narzędzie władzy. Zainteresowani jednak nie byli w stanie całkowicie sprawować nadzoru nad kierunkiem rozwoju myśli rozpowszechnianej przy ich pomocy. Wiemy dziś, że druk przyczynił się do prawdziwego przełomu, jakim była reformacja. Jakie będą konsekwencje upowszechnienia Internetu. Jest pewne, że spowoduje to olbrzymie zmiany. Wiele osób wykorzystuje władzę jaką niosą z sobą sieci. Kształtują nowy typ społeczeństwa: netokracją. Netokracja nie jest naukowym opracowaniem problemu, ale manifestem odnoszącym się do dziejów, które są kształtowane przez różne sposoby komunikacji.

Netokracja
Technologia jest siłą napędową historii. Dzięki niej mamy dostęp do informacji. Brak informacji o świecie poza naszym kawałkiem, o którym wiemy dużo sprawia, że mamy błędne wyobrażenie o otoczeniu. Brak dostatecznie dużej ilości danych sprawia, że w umyśle tworzymy obraz świata, który nie istnieje. Kultura polega na ciągłym sprawdzaniu i weryfikowaniu tych wyobrażeń. Cywilizację kształtuje zbiór informacji w niej dostępny; jest ona zbiorem informacji.
Stworzenie technologii wymaga myślenia abstrakcyjnego, a do tego niezbędny jest język. Informacje przekazywane z pokolenia na pokolenie tworzą pamięć rasy ludzkiej. Claude Lévi-Strauss stwierdził, że udostępnienie druku zwykłym ludziom miało na celu ich zniewolenie. Nie udało się jednak kontrolować tego procesu. Komputery pierwotnie tworzono, aby ich myślenie było doskonalsze od ludzkiego. Z czasem ich zastosowanie się zmieniło i obecnie służą głównie komunikacji. Zwiększające się możliwości komputerów sprawiły, że naukowcy uzyskali więcej danych; zbiorowa wiedza zaczęła rosnąć. Technologia daje większe możliwości tworzenia i publikowania swoich wytworów.
Pierwotnie sieć miała służyć do celów militarnych (obrona przed atakiem atomowym i zagrożeniem ze strony ZSRR). Z czasem podłączono do niej uniwersytety. Połączenie sił miało przyspieszyć rozwój nauk.
Na początku tak 90. niewiele osób wiedziało o Internecie. Bill Gates w 1995 roku zmienił politykę Microsoftu i poszedł w kierunku rozwoju ruchu sieciowego. Branża IT miała przyczynić się do przekształcenia nauki i ekonomi. Wiele firm z branży IT bardzo szybko upadała ze względu na zmianę zainteresowań użytkowników. Zarobić udało się tylko producentom i konsultantom. Niewiele zyskują konsumenci.
Nie zgadzam się z tą opinią sceptyków. Każdy z nas obecnie może w domu rozwijać swoje umiejętności obsługi programów, zarządzania danymi, pisania artykułów, które może (jeśli są wartościowe) sprzedać. Sieć i technologia zmieniła rynek pracy. Już nie jesteśmy zmuszani do wychodzenia z domu. Jeśli tylko zechcemy możemy robić zakupy przez Internet.
Sceptycy stwierdzają, że nie nastąpił oczekiwany wzrost gospodarczy. Być może niezbyt dokładnie przyjrzeli się gospodarce na całym świecie. W takich krajach, jak Polska coraz bardziej widoczne są kontrasty między tym, co mieliśmy w latach 80. (okres sławetnych „kartek” i przydziałów przy małych wynagrodzeniach) a tym, czym dysponujemy obecnie (mimo małych wynagrodzeń w większości domów mamy sprzęty, które były symbolem dobrobytu: pralki, komputery, telewizję; coraz więcej osób ma stały dostęp do Internetu). Oszczędzamy czas (a czas to pieniądz)załatwiając wiele rzeczy za pomocą sieci: maile, przelewy itd.
Podczas pracy w handlu nauczyłam się również, że bardzo istotne jest to jakie narzędzia mamy do dyspozycji. Autorzy stwierdzają, że najważniejsza jest treść przekazywanych informacji. Ja wiem, że obok tego ważnym elementem jest otoczka. To ona wpływa na negatywne bądź pozytywne odczucia odbiorcy (potencjalnego klienta). Przesłanie faksem napisanej na maszynie do pisania oferty może zostać potraktowane niepoważnie. Odpowiednia obróbka graficzna i przesłanie katalogu mailem może przyczynić się do zainteresowania propozycją (na początku być może jej wizualnym elementem a następnie przekazywanymi treściami).
Zwolennicy Internetu natomiast mają zbyt idealistyczne nastawienie do możliwości mediów. Internet dla nich jest narzędziem, który zwalczy choroby naszych czasów: nietolerancję, kryzys gospodarczy itd. Zapominają jednak, że ludzie od dziecka wychowywani są w swoich malutkich światach, dlatego nowe narzędzie wcale nie poszerzają ich horyzontów, ale utwierdzają ich w przekonaniu o ich racjach.
Autorzy zauważają, że oba stanowiska wynikają z braku otwartości i uprzedzeń. Ich zdaniem wprowadzenie nowych narzędzi zawsze wpływa na zmianę sposobów komunikacji, a to z kolei na kulturę.
Wielkie zmiany mogą nastąpić dopiero, kiedy nowymi technologiami będzie potrafił posługiwać się każdy i będą one dostępne dla wszystkich. Rewolucja technologiczna może wyprzedzić możliwości ludzkie (ograniczenia związane z tabu religijnym i ideologicznym), a przez to być często hamowana.
Technologia informacyjna zmienia wszystko. Szczególnie widoczne jest to w języku. To z kolei prowadzi do modyfikacji postrzegania świata, sposobów naszego wartościowania. Zawsze, kiedy dochodziło do zmian, odkryć istniał problem otwarcia się na nowe spojrzenie, a przez to również podważano sensowność wielu działań (np. bezsensowna wydawała się koncepcja opłynięcia świata dookoła, kiedy dla większości był on płaski). Dawniej zmiany w myśleniu następowały bardzo wolno i ich celem było doprowadzenie do stabilizacji sytuacji. Obecnie stałym elementem życia są ciągłe zmiany.
W każdym okresie historycznym władza należała do ludzi aktywnych, otwartych i przedsiębiorczych. Życie społeczne polega na ciągłej walce o dojście do władzy poszczególnych grup społecznych. Zmiany społeczne są porównywalne z trzęsieniami ziemi.
Ludzie są z reguły konserwatystami, którzy niechętnie przyswajają sobie nowe wartości. Przez to mamy do czynienia ze zjawiskiem, które w psychologii nazywa się dysonansem poznawczym. Brak akceptacji zmian historycznych prowadzi do niedopasowania. Szukanie spokoju jest błędem, ponieważ należałoby zatrzymać bieg dziejów, a to jest możliwe wyłącznie w chwili śmierci.
Przejście od jednego społeczeństwa do innego jest procesem długotrwałym. Bliskość zjawisk technicznych w danych regionach przyczynia się do powstawania nowych koncepcji, pomysłów, które przez tych samych ludzi nie zostałyby wdrażane ani pomyślane w innych warunkach społecznych i cywilizacyjnych. Autorzy przy okazji analizują przejście od feudalizmu do informacjonalizmu przez kapitalizm.
Zgodnie z marksistowską definicją władza należy do właścicieli środków wytwórczych i kierujących nimi. Na początku było to związane z posiadaniem ziemi. Chrześcijaństwo w Europie umacniało pozycję rządzących przez usankcjonowanie władzy na podstawie praw boskich. Arystokracja nie mogła poddawać w wątpliwość władzy monarchy, ponieważ wówczas nadszarpnęłaby swoją pozycję. Również władca nie mógł podważać pozycje arystokracji, ponieważ naraziłby się na bunt chłopów.
Humanizm przyniósł wstrząs społeczny. Bóg już nie był na szczycie; nie był niekwestionowanym autorytetem. Człowiek stał się największą wartością. W dobie kapitalizmu człowiek stał się efektywnym producentem w godzinach pracy i nienasyconym konsumentem w czasie wolnym. Komunistyczne ruchy również posługiwały się hasłami humanistycznymi, które miały umieścić człowieka w centrum. Partie polityczne mogły kontrolować ruchy obywateli. Dopiero rozwój informacjonalizmu doprowadził do zmian w kształtowaniu opinii publicznej.
Rozszerzające się możliwości właścicieli mediów doprowadziły do powstania nowej klasy: netokracji, która atakuje grupy interesu, aby osiągnąć zyski i poszerzyć swoją władzę. Media przekazują ludziom to, co mają myśleć, w jaki sposób oraz jak się zachowywać. Kształtują relacje społeczne. Autorzy podkreślają, że władza reprezentatywna monarchów i prezydentów ogranicza się do podpisywania niezrozumiałych dokumentów z chwytliwymi sloganami i przecinania wstążek w otwieranych centrach handlowych.
Informacja dawniej posiadała dwa znaczenia: 1) reprezentację, przedstawienie, 2) wyjaśnienie, interpretację. Informacja zyskiwała znaczenie przez działanie intelektualne, twórcze polegające na powiązaniu między materią a formą. Osoby pracujące nad gromadzeniem informacji nie były cenione. Podejście do informacji oraz ich sens zmieniło się w latach 50. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Obecnie informacją może być wszystko i niekoniecznie musi ono posiadać sens oraz być prawomocne. Nowe narzędzia umożliwiają na szybki przepływ informacji. Obecnie posiadamy ich zbyt wiele i - jak zauważył Postman – brakuje nam podsumowania, uogólnienia, połączenia w logiczna całość. Grupy utrzymujące władzę zalewają nas informacjami, aby odciągnąć od istotnych tematów, ograniczyć dostęp o ich wiedzy. To daje autorom podstawę do analizy nowego zjawiska polegającego na zarządzaniu informacjami w celu kierowania masami.
Filozofowie produkowali idealistyczne wizje utopii, które stopniowo wprowadzano w życie i modyfikowano. Wiele koncepcji i odkryć naukowych powstało tylko w celu ustanawiania władzy grupy rządzącej. Do XVIII wieku uczeni zajmowali się tym, co ich interesowało, później już pełnili rolę służebną wobec klas rządzących. W totalistycznym świecie myśl służyła władzy. Temu przeciwstawia się tradycję mobilistyczną, w której myśl jest wartością samą w sobie, dlatego nie podejmuje żadnych dialogów z władzą. Oba te trendy funkcjonowały obok siebie. Często mobilistyczni myśliciele byli postrzegani jako śmieszni, ponieważ ich koncepcje odbiegały od głównych trendów.
Przedstawicielami mobilistycznej nauki są Foucault i Deleuze. Pierwszy z nich opowiada się za plurokracją, w której każdy może decydować o sobie, ale nie wolno mu podjąć decyzji za kogokolwiek innego. Obaj myśliciele byli zafascynowani rozwojem technologii.
Autorzy opisują nowe klasy społeczne ukształtowane przez nowe technologie. Na dole tej drabiny umieszczają konsumptariat, a na górze netokrację. Klasy rządzące za pomocą reklam i środków przekazu utrzymują tę pierwszą na poziomie marginalnym ograniczonym do spełniania sztucznych potrzeb. O pozycji na drabinie decydują informacje i umiejętność ich wykorzystywania oraz zdolność wyjścia poza własne ego. Celem netokratów jest polepszenie komunikacji przy pomocy nowej technologii.
Książka stanowi ciekawą analizę współczesnych przemian, w których ważna jest odpowiednia informacja związana z nowymi technologiami oraz umiejętność sprzedania jej. To dzięki temu wielu „przeciętnych” ludzi (przeciętnych finansowo) wspinało się na wyżyny, z których czasami (ze względu na niedobór informacji) spadali. Wielu z nich pozostaje panami zarządzającymi znacznym obszarem informacji (microsoft, google itd.). Autorzy należą do osób spostrzegawczych i oczytanych. Porównują współczesne elity z dawnymi w bardzo zaskakujący sposób.
Uważam, że autorzy poniekąd mają rację, ale nie do końca, ponieważ nasz świat jeszcze nie jest wystarczająco stechnicyzowany i ich koncepcje mogą się nie zgadzać. Mają trafne (jak dla mnie) spostrzeżenia na temat wcześniejszych przemian społecznych i ekonomicznych, a przy tym i politycznych, ale jak dla mnie za dużo oczywistości (może dlatego, że zajmuję się bardziej technicznymi tematami krążącymi wokół tego, o czym pisali). Jak na książkę dla humanistów to jest genialna, a dla ścisłowców zajmujących się technologiami to takie nieco wodolejstwo i nadrabianie braków merytorycznych słowotokiem oraz błyskotliwością. Książkę czyta się tak jak ogląda wiele programów typu "show": wiele w nich zaskakujących momentów mimo, że wie się, co osoby występujące za chwilę powiedzą. 

Umberto Eco "Imię Róży"

Średniowiecze to epoka pełna mroków i zacofania. Po rzymskiej „świetności”, polegającej na biernym wykorzystywaniu dorobku intelektualnego Greków i intelektualnego stetryczenia elit (możni dla rozrywki i z próżności trzymali w domach filozofów, a sami często nic nie umieli ani nie mieli poglądów) nastały czasy całkowitego zacofania powstałego przez najazd na Cesarstwo Rzymskie plemion barbarzyńskich (szczególnie chodzi tu o nieokrzesanych Gotów i okrutnych Wizygotów). Plagi, wyprawy krzyżowe, bród miast, wojny, terroryzm kościoła – takie skojarzenia miałam na temat średniowiecza po ukończeniu liceum. Czasami się dziwię jak w XXI wieku można tak psuć obraz epoki, która była bardzo płodna (na pewno bardziej niż renesans). Epoka pełna zabobonów i stosów. Jakim cudem „polonistę” ominęła lektura prac Étienna Gilsona? Jakim cudem ponad dwadzieścia lat po wydaniu „Imienia Róży” Umerto Eco młodego nauczyciela ominęła i ta pozycja, potwierdzająca opisy francuskiego badacza? Nie wiem.
Stał się jednak cud. Studiując filologię polską, na której za bardzo nie omawiano osiągnięć technicznych średniowiecza zaczęłam kolejny kierunek: filozofię. To tam zmuszono mnie do sięgnięcia do dzieł filozofów, którzy niejednokrotnie byli wielkimi wynalazcami. Zaskoczyły mnie wizje Williama Ockhama, Jana Dunsa Szkota i innych myślicieli zajmujących się problemami technicznymi, politycznymi, ontologicznymi czy epistemologicznymi. Wtedy przypomniałam sobie swoją dawną lekturę. Za pierwszym razem przeczytałam ją dość obojętnie (w sensie, że nie powaliła mnie na kolana i nie szukałam innych dzieł pisarza-naukowca). Byłam za młoda (okolice pierwszej klasy liceum), by docenić wartość książki.
Eco ukazuje nam świat pełen sprzecznych prądów: przyszłościowego, dążącego do rozwoju nauki oraz skrajnego konserwatyzmu negującego nawet autorytety patrystyki. Rok 1327 jest już schyłkiem średniowiecza, kiedy wiele wcześniejszych dogmatów zostaje zaprzeczona. XIV wiek w dziejach historii kościoła, edukacji, filozofii i teologii to czas odchodzenia od scholastycznych wzorców. Uczeni znają już wszystkie dzieła Platona i Arystotelesa, które komentowano i w renesansie. W IV wieku Platon znany był Augustynowi, a po wielu wiekach (dzięki Arabom: Awicena i Awerroes) dotarły do nas pisma Arystotelesa, który był wyrazem postępu w średniowieczu. Ów postęp widoczny był w pismach Tomasza z Akwinu w XIII wieku wielkiego arystoteleika chrześcijańskiego, za sprawa którego pisma Filozofa (w średniowieczu pisząc Filozof myślano o Arystotelesie) zostały uznane za zgodne z nauką kościoła (wcześniej były zakazane i tylko wyznaczeni duchowni po zgodzie papieża mogli je studiować). W tym spojrzeniu renesans może okazać się cofnięciem: zaprzeczenie dokonań średniowiecza i powoływanie się na myślicieli, którzy byli i tak znani wcześniej.
To w renesansie powstała Inkwizycja i inne służby czy zakony pilnujące prawidłowości nauki, poza którą w dziedzinie humanistyki nie należało wychodzić.
Dzisiejsi kulturowo zacofani Muzułmanie przywieźli ze sobą szkła optyczne. Zajęcie Półwyspu Iberyjskiego przyczyniło się do przenikania się myśli oraz odkrywania osiągnięć technicznych Wschodu. To Zachód był wówczas nieco zacofany, ale też i bardzo chłonny wiedzy. Taki otwarty na nowości wizerunek epoki pozostawia nam Eco po lekturze powieści, której akcja toczy się w zakonie benedyktynów.
Lektura godna uwagi i dodatkowych studiów. Na pewno przydatna będzie tu „Europa” Daviesa i „Historia filozofii” Tatarkiewicza. Oczywiście można obyć się bez tych lektur, ale znajomość realiów pozwoli nam docenić piękno ukazanej epoki i poczuć dreszcz podczas czytania.

kolej na koleje

Podróżowanie polskimi pociągami wymaga dużej odwagi i wytrwałości albo całkowitej nieświadomości czekających nas atrakcji. Teoretycznie istnieje coś tak magicznego jak rozkład jazdy, ale nikt się za bardzo nim nie przejmuje, a na pewno nie robią tego pracownicy kolei. Pociągi spóźniają się i jest to taka oczywistość, że jak przyjedzie punktualnie to przez zaskoczenie lub ze strachu, że to widmo lub nie nasz można nie wsiąść. Prawdę zwykle odkrywamy po odjeździe.
Kolejne atrakcje dotyczą konieczności przesiadek, ponieważ większość pociągów nie jedzie z jednego wielkiego miasta do innego wielkiego, ale po drodze trzeba w małym miasteczku przesiąść się do innego. Trzeba wiedzieć, kiedy, do jakiego i na jakiej stacji dokładnie i w tym przypadku nie wolno polegać na pracownikach. Najlepiej zainwestować w telefon z Internetem (już chyba wszystkie mają) i samemu dokładnie sprawdzić.
Kolejną atrakcją jest temperatura panująca w przedziałach oraz zapachy. Za te ostatnie odpowiadają ludzie kochający potrawy intensywnie pachnące i mocniejsze trunki, więc nie ma, co się żalić na kolej. Temperatura jednak jest sprawą do regulacji. Latem przeważnie powinno być chłodniej, aby pasażerowie się nie upiekli w żelaznych wagonach przypominających brytfanny sunące po torach. Tak nie jest. Jedyną możliwością zmniejszenia temperatury jest otwarcie okna, a to kończy się przewianiem.
Zimą powinno być ciepło, ale bez przesady, ponieważ pasażerowie ubrani są w tyle warstw, że nawet po zdjęciu kurtek nie zamarzną, a muszą się gotować. Wspaniałym wynalazkiem jest ogrzewanie podłogi w pociągach. Trzeba wówczas uważać, aby nasze zimowe buty nie przykleiły się do podłogi i nie poparzyć stóp czy spalić wagon, a o to wcale nie trudno. Aby nie było nam za gorąco okna są na tyle nieszczelne, że siedzenie przy nich daje uczucie powiewu równego temu nad morzem, ale niestety nie tak rześkiego.
Przewiani i ugotowani musimy regularnie sprawdzać swoją trasę, ponieważ może się okazać, że nasz pociąg jadący zawsze z A do B przez C, pojedzie z A do B, ale przez D, a my akurat mieliśmy wysiąść w C.

Immanuel Kant

KANT- filozof królewiecki, uprawiał filozofię krytyczną, pisał i publikował dopiero po 60. roku życia, wprowadza twierdzenie, że to podmiot (myśl, rozum) kształtuje przedmiot czyli świat, od niego wywodzi się filozofia transcendentalna- zakładająca, że są w świecie elementy niepoznawalne, ale umożliwiające poznanie i nie trzeba udowadniać ich istnienia, już sama filozofia też może być transcendentalna.
POJĘCIE I KRYTYKA METAFIZYKI- metafizyka Kanta zajmuje się możliwościami poznania Boga, nieśmiertelności duszy i wolności, a nie udowadnianiem ich istnienia, tradycyjna metafizyka zajmowała się bytem, Kant krytykuje metafizykę, bo nie daje ona ścisłej i dokładnej wiedzy o swoim przedmiocie badań, wskazuje też na apostatyczność rozumu- jego sprzeczność, to, że szuka wiedzy o metafizyce, choć nie może jej zdobyć w pewnym, naukowym wydaniu, sprzeczna jest też teza o tym, że wszystko jest zbudowane z atomów, bo z czego są zbudowane atomy?
ETYKA OBOWIĄZKU- Kant mówi, że należy postępować tak jak powinniśmy, a metafizyka jest problemem etyki, człowiek ma naturalną skłonność do postępowania według obiektywnego prawa, ale takiego które współtworzy, bo wynika to z pojęcia godności etyka, to dążenie do świętości, jest ukryta w człowieku „niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”.
IMPERATYW KATEGORYCZNY- jedyna zasada w etyce wg Kanta, którą należy się kierować, to uniwersalna maksyma: „Postępuj tylko według takiej maksymy, co do której mógłbyś chcieć by stała się powszechnym prawem”.
FILOZOFIA RELIGII- religia zlewa się w jedno z etyką, nie trzeba udowadniać istnienia Boga, nieśmiertelności duszy i wolności, ale odkryć możliwości ich poznania, nieśmiertelność duszy to nieskończone dążenie do doskonałości, którą gwarantuje Bóg.

sobota, 20 stycznia 2018

Platon

PLATON- IV w. p.n.e., twórca Akademii Ateńskiej, uczeń Sokratesa, jego filozofia opiera się na filozofii matematyki i polityki, które zlewają się w jedno, twórczość Platona to dialogi, nie rozstrzygają one ostatecznie żadnych kwestii, wymagają interpretacji, Platon zajmuje się wybieraniem lepszych rozwiązań, choć oba są podważalne, zdaje sobie sprawę, że rozum nie rozwiąże wszystkich zagadek bytu. Dialogi Platona: „Uczta”- o miłości jako poszukiwaniu 2. połowy, także homoseksualnej, o pochodzeniu płci, o filozofii, która jest jak Eros tułający się po świecie- między bogami a ludźmi, bohaterem jest Arystofanes. „Fedon”- o ostatnim dniu życia Sokratesa, w więzieniu rozmawia o nieśmiertelności, wypija cykutę, dusza jest całością, nie rozpadnie się, nie zginie, jest wieczna, nawiązanie do wędrówki dusz. „Timajos”- polemika z Pitagorasem, tytułowy bohater to pitagorejczyk, tłumaczy on matematyczną budowę świata, uważa, że stworzył go Demiurg- rzemieślnik, którego chrześcijanie interpretowali jako Boga. Parmenides”- mistrz dla Platona, Platon podważa uproszczoną, błędną interpretacje swojej teorii idei. „Państwo”- model państwa idealnego, utopijnego, przedstawienie pojęcia sprawiedliwości, wspólne dzieci i kobiety to tylko metafora sprawiedliwości, dzięki której wielość może być jednością, społeczeństwo to mądry władca, jego pomocnicy i zwykli ludzie, gdzie każdy robi dobrze to, co do niego należy, dialog ten zawiera też metaforę jaskini- uwięzieni w jaskini dzięki promieniom słońca widzą tylko cienie przedmiotów, dyskutują o ich prawdziwości, jeden się odwraca i widzi oślepiające światło- mówi potem o niepewności tego, co widzą inni jako cienie (wg Platona to brak kultury umysłowej- opierają się na metaforach, obrazach, a nie na pojęciach).
TEORIA IDEI- RÓŻNE INTERPRETACJE- idee mogą być lepszą rzeczywistością, która realnie istnieje, ale Platon twierdzi, że są to podstawy wiedzy, pojęcia, którymi objaśniamy świat, to myśli wieczne i doskonałe- byty. Wszystkie pojęcia i teorie trzeba udowadniać podstawowymi zasadami czyli ideami, bo oprócz nich nie ma nic oczywistego. Według Platona najwyższą i najważniejszą ideą jest idea dobra, której należy podporządkować wszystkie inne i kierować się nią jeśli mamy do wyboru kilka idei.
FILOZOFIA JAKO DIALEKTYKA- Platon nazywa filozofię dialektyką- sztuką prowadzenia mądrych rozmów, dochodzenia do prawdy poprzez dialog ucznia  z nauczycielem lub z samym sobą, poprzez logiczną syntezę i analizę pojęć, tworzenie tez i antytez, ich przyjmowanie lub odrzucanie.
Dualizm substancjalny u Platona
Dualizm substancjalny został przedstawiony w dialogu pt. „Fedon”. Oddziela on zupełnie duszę od ciała, twierdząc, że ciało jest dla duszy  więzieniem, może ona istnieć samoistnie poza nim, ba!, jej prawdziwa i wolna egzystencja rozpoczyna się dopiero po śmierci ciała. To nadawało tezom Platona religijnego zabarwienia. Dusza ponadto jest niezłożona, tj. o ile ciało jest złożone z części, to dusza jest jednolita. Dlatego jeżeli człowiek stanowi jedność to dzięki duszy właśnie. Jest ona od ciała, oczywiście, doskonalsza, stanowi ona istotę człowieka.
Prócz tego podziału istniał jeszcze u Platona drugi – na idee i rzeczy materialnie istniejące. Platonizm jest więc filozofią podwójnie dualistyczną.
Co oznacza metafora jaskini Platona?
Metafora jaskini – ludzie siedzą w jaskini plecami do ognia i widzą na ścianach cienie tańczących płomieni. Ogień w tejże metaforze oznacza świat idei. Idee to, według Platona, specjalny rodzaj bytu, który nie jest ludziom bezpośrednio dany, a który mogą oni poznawać obserwując jedynie materialne odbicia owych idei (dlatego właśnie w metaforze widzą cienie płomieni). I tak na przykład stół, jaki możemy zobaczyć, jest odbiciem stołu idealnego, którego to obraz znajduje się w świecie idei. To właśnie jedynie idee są prawdziwym bytem, a wszystko co możemy zobaczyć w świecie materialnym jedynie „staje się” Ludzie, dzięki temu, że posiadają duszę, mogą niejako „zanurzać się” w świecie idei i dzięki temu tworzyć rzeczy na ich podobieństwo. Dusza bowiem, jak twierdził Platon, jest nieśmiertelna – przed jej ucieleśnieniem istniała w świecie idei, człowiek więc idee zna i czuje do nich naturalną tęsknotę. Nie wiadomo do końca jak Platon pojmował naturę idei – czy miały dla niego przede wszystkim boski, religijny charakter, czy były raczej idealnymi wzorami istniejącymi tylko dla umysłu? Podawał bowiem oba wyjaśnienie, choć to drugie – nieco częściej.

Mary Hartley "Mowa ciała w pracy"

Mary Hartley, Mowa ciała w pracy, tł. Piotr Żak, Kielce 2006.
Tytuł może być błędny, ale też i pomocny. Dlaczego błędny? Mowa ciała nie ogranicza się do miejsca pracy. To nie tak, że w pracy komunikujemy się całkowicie inaczej niż w miejscach publicznych i domu. Posiadamy pewne nawyki, które nas prześladują i powodują konflikty. Książka Hartley pozwala nam uzmysłowić sobie istnienie naszych słabych i silnych stron. Regularne powroty i ćwiczenie prawidłowych postaw w życiu przyczyni się do całkowitej zmiany naszego wizerunku. Dlaczego element tytułu „w pracy” przydatny? Każdy w pracy chce się dobrze prezentować, awansować, być dostrzeganym, docenianym i uchodzić za człowieka sukcesu. Podobnie jest w stosunkach z rodziną, spotykanymi ludźmi. „Jak cię widzą, tak cię piszą”.
Początek książki to głównie teoria o początkach badań nad zachowaniem i postawami, a jest to nieodległa przeszłość, więc i wiedza nie do końca jest całkowicie pewna. Do tego dochodzą błędy związane z kontekstem kulturowym.
Mową ciała przekazujemy innym informacje o sobie, a inni przekazują nam informacje o sobie. Komunikacja niewerbalna wpływa na odczytanie tej werbalnej. Złe odczytanie komunikacji niewerbalnej może doprowadzić do nieporozumień.
Jednym z pierwszych, którzy prowadzili  obserwacje dotyczące mowy ciała był Desmond Morris.
Badania nad gestami u ludzi i zwierząt zapoczątkował Karol Darwin. Zwrócił on uwagę na grymasy twarzy i gesty. Albert Mehrabian (Silent Messages, 1971) zwrócił uwagę, że werbalna komunikacja to 7% procesu komunikowania się. „Wrażenie, jakie wywieramy na innych, w 38 proc. kształtowane jest przez brzmienie naszego głosu – jego ton i wysokość, szybkość mówienia, głośność, akcent. Na pozostałe 55 proc. składają się wrażenia wizualne, związane z wyrazem twarzy i ruchami ciała”.
Psycholog Michael Agryle w The Psychology of Interpersonal Behaviour (1973; Psychologia stosunków międzyludzkich, 2002) zauważa, że do przekazywania informacji używamy komunikacji werbalnej, a do kształtowania osobistych relacji używamy komunikacji niewerbalnej.
„Generalnie, gdy jest konflikt między słowami, których używamy, a sygnałami wysyłanymi przez nasze ciało, mowa ciała dominuje nad tym, co mówimy”.
„We wszystkich sytuacjach korzystamy z pewnego zestawu zachowań, spośród których wybieramy te najbardziej właściwe. Rzadko zachowujemy się w sposób całkowicie naturalny i instynktowny; każdy z nas dostosowuje swoje naturalne odruchy do oczekiwań społeczeństwa, zaś zachowanie odzwierciedla wyuczone i rozwijane nawyki oraz umiejętności”.
„Pozytywny obraz siebie jest podstawą kierowania wrażeniem, jakie chcemy wywrzeć na innych. Jeśli widzimy siebie w negatywnym świetle, mowa ciała nie przekaże przekonująco pewności siebie i szacunku do siebie. Błędne koło powstaje wtedy, gdy inni reagują na nasze niskie poczucie własnej wartości – a to, jak się przekonamy, utwierdza nas w niskim mniemaniu o sobie”.
Ubiór jest bardzo ważnym sygnałem o profesjonalizmie i statusie społecznym. Do tego dochodzi wygląd pomieszczeń i sposób nawiązywania kontaktów przedstawicieli firm tworzy wizerunek całej firmy.
Autorka krok po kroku prowadzi nas po wszystkich możliwych sytuacjach, podaje interesujące przykłady, aby wiedza się utrwaliła. Nie jest to na pewno czytadło. To jest książka do leżenia na półce i od czasu do czasu wracania do określonych elementów, aby ocenić postępy.

Paulo Coelho "Alchemik"


„Alchemika” po raz pierwszy czytałam  jeszcze w podstawówce (ośmioklasowa była). Zachwyciło mnie wówczas nasycenie mądrymi zdaniami przepełnionymi spokojem i równowagą oraz poszukiwaniem swego spełnienia. Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ wcześniej przeczytałam „Weronika postanawia umrzeć” i urzekła mnie historia dziewczyny, która po próbie samobójstwa uświadamia sobie ulotność życia i odnajduje miłość, której nie zaznała w samotnym życiu.
„Alchemik” okazał się nieco inny. Główny zarys pozostał taki sam: szukanie sensu życia, własnej drogi, ale historia w odmiennym, cieplejszym klimacie i już nie w szpitalu, wśród piasków pustyni. Piasek zmusza do przemyśleń, więc tych mądrości więcej niż w mojej pierwszej lekturze Coelho.
Głównym bohaterem książki jest Andaluzyjski pasterz. Och, gdzie Andaluzja bujna i zielona, a gdzie piaski pustyni? W umyśle pasterze, który przez jakiś czas ma podobny sen o piaskach pustyni i piramdach. Po przyjściu do miasteczka udaje się do Cyganki, by mu wyjaśniła ów niepokojący sen. Ta każe mu iść do Egiptu szukać skarbu. Nie jest on jednak typowy, ponieważ chodzi o odkrywanie siebie, wewnętrzne wyciszenie, wyzbycie z poczucia konieczności liczenia się z opiniami innych i tworzenia sztucznych potrzeb.
Przeczytałam wszystkie książki Coelho, aby zrozumieć fenomen książek tego autora i chyba wiem w czym leży jego „magia”: do banalnych historii wplótł ludowe mądrości i przemyślenia wielkich tego świata, ale wszystko to spłycił przez zastosowanie bardzo prostych zdań, przez co lektura po latach jest wyjątkowo irytująca. To są książki stworzone dla dzieci i nastolatków. Po latach studiów jedynie dla osób, które kształciły się na politechnikach i unikały wszelkiej, bardziej wymagającej lektury. łatwe historie z łatwym językiem pozwalają płynąć bez myślenia, a zawsze można podnieść krajowe statystyki czytelnicze.

piątek, 19 stycznia 2018

"Kaczka, co przebrała miarkę" Pana Poety

Pan Poeta
Kaczka, co przebrała miarkę
Kiedy zbyt długo stoisz przed lustrem, może cię w życiu minąć to, co najważniejsze.
To już czwarta z cyklu książek Pana Poety, który o dziecięcych problemach pisze w sposób lekki i zabawny. Bo też nie są to braki, a raczej śmiesznostki, które życia nie utrudniają, a może nawet – w nieco szczególny sposób – ubarwiają.
Wesołe i łatwo zapadające w pamięć bajki wierszowane Pana Poety, wzbogacone świetnymi ilustracjami Joanny Młynarczyk, gwarantują dobrą zabawę podczas wspólnego rodzinnego czytania.
To takie bajki z morałem, ale bez moralizowania. Bo nie o dzieciach, ale o bardzo kolorowych (nie tylko ze względu na pióra, ale i na charakterki) ptaszkach. Tym razem, po Kurze, Wróblu i Kruku Pan Poeta opowiada o przebierającej w strojach – piórkach, Kaczce.
Kaczka jest –  nie ma co ukrywać – próżna. Ma swojego kawalera – można by rzec – chłopaka.  Tak długo jednak stroi się przed lustrem, że nie zauważa, że minął dzień… wymarzonej randki.
Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – czy stroją się tylko ptaki i dzieci?
Autor ukryty pod pseudonimem Pan Poeta mówi o sobie, że jest największym, bo prawie dwumetrowym autorem książek dla dzieci. Chętnie spotyka się z przedszkolakami, bawiąc się z nimi podczas Pan Poeta Show i prezentuje swoich bohaterów w mediach społecznościowych. A jednak jego imię i nazwisko pozostaje (na razie?) tajemnicą.
Pana Poetę znajdziecie na: www.panpoeta.pl, www.instagram.com/panpoeta, www.fb.com/panpoetabajkopisarz. Inne książki Pana Poety: "Kura, co tyła na diecie", "Wróbel, co oćwierkał sąsiadów" i "Kruk, co kracze pokrakanie".