niedziela, 29 maja 2016

Antonella Anghinoni " Miriam. Tancerka" il. Alessandra Mantovani



https://www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Literatura-dziecieca-i-mlodziezowa/Dzieci/Miriam-Tancerka
Antonella Anghinoni, Miriam. Tancerka, il. Alessandra Mantovani, Poznań „Święty Wojciech” 2016
Opowieść o Miriam zaczyna się od przeniesienia nas do Nazaretu. Mały Jezus bawi się i wypytuje mamę o przygotowania do bardzo ważnej podróży do Jerozolimy. Razem z rodziną i znajomymi wybierają się na Pesach, które każdy Żyd powinien uczcić w świętym mieście. Wyprawa staje się pretekstem do opowiedzenie historii o źródłach święta.
Przed wiekami Izraelczycy mieszkami w Egipcie. Początkowo mieli się tam dobrze, ponieważ faraon doceniał ich wiedzę. Z czasem jednak sytuacja ludu wybranego się zmieniła. To staje się przyczyną wezwania Jokebed i Miriam do pałacu faraona, który zakazuje matce i córce pomocy rodzącym kobietom. Dzięki zwyczajowi nieuczestniczenia mężczyzn w porodzie bohaterki nadal mogą pomagać.
Pewnego dnia Jokebed odkrywa, że jest brzemienna. Ukrywa swoją ciążę przez ludźmi, a kiedy rodzi robi wszystko, aby nikt nie dowiedział się, że ma syna. Po pewnym czasie zostaje zmuszona do włożenia go do koszyka i puszczenia na rzece. Koszyk z głodnym niemowlakiem szczęśliwie trafia do Biti, córki faraona, która postanawia opiekować się dzieckiem.
Wszyscy są zachwyceni małym chłopcem, a Jokebed dzięki Miriam jest wezwana jako mamka do opieki nad nim. Od swojej wybawczynie malec otrzymuje imię Mojżesz. Po latach wyrasta on na silnego mężczyznę wspieranego przez Boga, dzięki czemu może wyprowadzić lud z niewoli. Tułaczka jest bardzo długa.
Poza prostą biblijną opowieścią mali czytelnicy znajdą w książce wiele wskazówek, w jaki sposób być dobrym człowiekiem, dlaczego nie wolno krzywdzić innych, obgadywać ich, być zazdrosnym i pysznym. Razem z niezwykłą bohaterką mogą też urządzić ucztę, eksperymentować w kuchni, przygotować najważniejsze potrawy, których przepisy znajdą na końcu książki. Poza tym będą mogli bawić się wyciętą laleczką „Miriam”, do której dołączono papierowe stroje.
Całość jest bardzo atrakcyjna dla małych czytelników. Piękne ilustracje, prosta opowieść i propozycje zabaw sprawią, że dzieci chętnie będą wracały do książki. Dla dziewczynek będzie to świetna alternatywa popularnych opowieści o tańczących księżniczkach. Autorka w czasie opowieści zachęca do tańców, radości, pomagania innym.
Książka posiada sztywną oprawę ze skrzydełkami (można je wykorzystać jako zakładki) i bardzo dobrze sklejone śliskie strony. Opowieść jest dość długa, ale podzielono je na rozdziały dzięki czemu można ją czytać przedszkolakom.
Książkę polecam przedszkolakom oraz uczniom początkowego nauczania. Szczególnie spodoba się dziewczynkom z rodzin religijnych.



sobota, 28 maja 2016

Zofia Stanecka "Basia i przyjaciele. Anielka" il. Marianna Oklejak



Zofia Stanecka, Basia i przyjaciele. Anielka, il. Marianna Oklejak, Warszawa „Egmont” 2016
Od dłuższego czasu w naszym domu obok książek, których bohaterami są zwierzęta wielkim powodzeniem cieszą się książki, których bohaterką jest Basia – mała, optymistyczna dziewczynka poznająca świat, ucząca się funkcjonować w społeczeństwie, przeżywająca kolejne przygody, fascynacje, rozczarowania i odkrywająca, że inne może być bardzo interesujące. Książki Zofii Staneckiej z ilustracjami Marianny Oklejak stały się u nas takim fenomenem, że moja córka czeka na kolejne.
Tym razem czekałyśmy na nową serię: „Basia i przyjaciele”. W maju ukazał się „Antek” i „Anielka”. Obie bardzo interesujące i będące świetnym pretekstem do rozmów z dzieckiem. W „Anielce” poznajemy koleżankę Basi z przedszkola. Mała dziewczynka jest bardzo poważnym i cichym dzieckiem. Jej głównym towarzyszem jest pies. Mieszka razem z mamą na poddaszu kamienicy, dzięki temu może z wysokości obserwować całą ulicę. Dziś czeka na kogoś wyjątkowego: tatę, którego już dawno nie widziała. Mama po pracy jeszcze śpi, więc dziewczynka zachowuje się bardzo cicho.
Po przebudzeniu mama widząc córkę czekającą i milczącą postanawia ją rozweselić. Zaprasza Basię na dzień i noc. Anielka bardzo się cieszy z wizyty swojej przedszkolnej koleżanki wprowadzającej wiele śmiechu w jej życie. Basia jest całkowitym przeciwieństwem spokojnej i samodzielnej dziewczynki. Po jej wejściu do mieszkania Anielki i jej mamy znika cisza. Oczekiwanie zmienia się w świetną zabawę. Jedną z nich jest malowanie. Anielka swoją pracę wykonuje starannie, a Basia tworzy spontanicznie machając pędzlem. Po pełnym wrażeń dniu dziewczynki śpią razem z psem, a następnego dnia wraca do domu tata Anielki. Dzięki towarzystwu oczekiwanie nie było takie smutne.
Książka porusza bardzo ważny problem rozstań i oczekiwań na jednego z rodziców. Czasami może być to praca, innym razem rozwód. Nie wiemy dlaczego tata Amelki nie mieszka z jaj mamą, ale to nie jest istotne. Najważniejsze jest pokazanie, że każdy przeżywa rozstania. Książka będzie doskonałym materiałem pozwalającym dzieciom zrozumieć własne emocje, pokazującym, że w trudnych chwilach ważne jest towarzystwo przyjaciół.
„Anielkę” wzbogacono interesującymi ilustracjami Marianny Oklejak. Proste rysunki przyciągają wzrok dziecka i wprowadzają w świat jego problemów. Twarda okładka i dobry papier solidnie zszyty sprawiają, że książka jest trwała. Prosty język, zrozumiałe dla dzieci treści oraz historia wyjaśniająca dziecięce uczucia sprawia, że mali czytelnicy bardzo chętnie po nią sięgają.
Lekturę polecam wszystkim przedszkolakom i uczniom początkowych klas szkoły podstawowej.




Anna Sakowicz "To się da!"

http://www.szaragodzina.pl/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=178&cntnt01returnid=20
Anna Sakowicz, To się da!, Katowice „Szara Godzina” 2016
Anna Sakowicz jest mistrzynią tworzenia humorystycznych obrazów, pozytywnych bohaterów, nietypowych, silnych kobiet, poruszania poważnych spraw w taki sposób, że czytelnik z chęcią o nich czyta. Do tego tworzy piękny wachlarz osobowości, wśród których są osoby o wielkich sercach, bardzo religijnie, unikające tematów wiary, knujące intrygi, wykorzystujące innych. Mimo, że głównymi bohaterkami są w nich kobiety czterdziestoparoletnie to mają one w sobie tak wiele energii i dystansu, że staną się przyjemną lekturą dla dorastającej młodzieży. W przeciwieństwie do wielu współczesnych książek autorka bardzo subtelnie pomija wątek erotyczny, nie czuje wplatania tandetnych scen łóżkowych, co nie znaczy, że mamy tu do czynienia z samymi cnotkami i dziewicami. Kobiety w książkach Anny Sakowicz los bardzo doświadcza, a mimo tego są silne, pełne nadziei na przyszłość i waleczne.
Takie są i bohaterki książki „To się da!” (kontynuacji „Złodziejki marzeń”, ale można czytać bez znajomości wcześniejszej części). Czterdziestoparoletnia rozwódka z nastoletnią córką zamieszkuje u osiemdziesięcioparoletniej ciotki i szuka w nowym miejscu zamieszkania pracy jako nauczycielka. Roczny urlop w szkole całkowicie wywrócił jej życie do góry nogami. Zamiast zarabiania zajęła się pracą jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci i młodzieży, pisze bajki dla młodych czytelników oraz poznaje przystojnego chirurga, a mężczyzna, z którym chciała ją wyswatać nadgorliwa matka okazał się homoseksualistą w szczęśliwym związku.
Bohaterkę poznajemy w czasie wyprawy na rozmowę kwalifikacyjną. Nie jest najszczęśliwsza, że właśnie tego dnia wypada tak poważna rozmowa, a do tego przemakają jej zamszowe kozaczki, w szkole etatu nie ma i nie wiadomo czy będzie, a następnego dnia czeka ją pogrzeb ważnej osoby. Jeśli wydaje się nam, że gorzej nie może być to dalej przekonujemy się, że to dopiero początek pasma katastrof. Jeszcze tego samego dnia bohaterka wraca do domu boso, bo rozmoczone buty pod wpływem ciepła kurczą się. Wszystko jednak opisane z taką wprawą i dystansem, że na każdej stronie autorka daje nam powód do wybuchania śmiechem.
Jeśli wydaje nam się, że czterdziestoparoletnia Joanna jest tak pełna energii, optymizmu i dystansu do siebie, że nie może być bardziej pozytywnej postaci, autorka zaskoczy nas kreacją ciocio-babci: kobiety religijnej i mogącej stwarzać z tego powodu pozory sztywności. Okaże się jednak, że to prawdziwy wulkan energii. Nie dość, że na pielgrzymkę w intencji chorych dzieci jedzie za darmo to jeszcze przywozi z niej garnki i różańce poświęcone przez papieża.
W książce nie zabraknie też postaci negatywnych. Jak to w życiu, znajdą się życzliwe- zazdrosne, mężczyźni skaczący z kwiatka na kwiatek, matek próbujących na siłę układać życie córkom, plotkarzy i krytykantów. Mimo tego książka ma bardzo pozytywny wydźwięk. Nie tylko porusza problem choroby, umierania, zmagania się z cierpieniem, ale też pokazuje, że nigdy nie pozostajemy całkowicie bezradni, że do ostatniej chwili jesteśmy zobowiązani walczyć o życie swoje i innych. Joanna ma głowę pełną pomysłów i nigdy się nie poddaje. Nawet porażkę potrafi przekuć w sukces. Razem z bohaterką odkrywamy, że czasami prosta wymiana zdań może dać innym ludziom wiele sił. Uczymy się też, że nawet jeśli bylibyśmy perfekcyjnie i poświęcali się dla ludzi to i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie czuł wielką potrzebę skrytykowania.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Odradzam czytanie przed snem, bo planowany jeden rozdział może okazać się całą książką, a do tego możemy obudzić domowników wybuchami śmiechu. „To się da!” polecam każdemu, kto lubi literaturę pełną humoru i jednocześnie poruszającą poważne tematy.