środa, 17 października 2018

MPZ | Larisa Crunteanu, ARIA MINERALIA | piątek, 19.10, godz. 19

Zapraszamy na wernisaż wystawy

No Image, No Camouflage, 2018, kadr z filmu

w piątek, 19 października o godz. 19
Miejsce Projektów Zachęty, ul. Gałczyńskiego 3
Projekt Larisy Crunțeanu wiąże się z przypadkowym znaleziskiem, jakiego artystka dokonała w centrum Bukaresztu. Razem z inną artystką Sonją Hornung napotkały tam dziwaczny obiekt — stojący na trawniku niemy głośnik w kształcie kamienia. Znalezisko to sprowokowało je do postawienia pytań nie tylko o to, czym jest przedmiot i do czego służy, ale również — jak brzmi i co mówi. Czy mógłby być jednym z głosów jakiejś większej grupy? Gdzie znajduje się granica jego realności i sztuczności?
Crunțeanu koncentruje się na samym obiekcie. Stawia pytania, które pozostaną bez odpowiedzi. Wystawę Aria mineralia komponuje na kształt mapy myśli — składają się na nie osobiste skojarzenia, powszechne symbole i odniesienia do kultury. Odwołuje się przede wszystkim do pojęcia mimikry i świadomości społecznej, czyli kolektywnego zbioru wyobrażeń, opinii i wierzeń.
Artystka  zamiast moralizatorskich treści proponuje żartobliwe i różnorodne podejście do istotnych spraw filozoficznych oraz społecznych. Autorka rozkłada swój dylemat na czynniki i choć wie, że nie będzie w stanie zrozumieć do końca fenomenu obiektu, to może za jego sprawą spróbować zrozumieć własne otoczenie.
-----
Larisa Crunțeanu (ur. 1986) — absolwentka kierunku fotografia i film, a także doktorantka w National Arts University w Bukareszcie. Działa na pograniczu wideo i performansu, jej prace opierają się na badaniach oraz wolnych spekulacjach, tworząc pretekst do pojawiania się nowych praktyk i organizacji. Wraz Xandrą Popescu prowadziła w Bukareszcie inicjatywę Atelier 35 (2012–2016). Mieszka i pracuje w Bukareszcie i Warszawie.

Wystawa jest częścią projektu F vs F wyprodukowanego przez Copia Originala Association i współfinansowanego przez National Cultural Administration Fund (AFCN), Rumunia.
kuratorka: Julia Harasimowicz
partner wystawy: ANCA POTERAŞU Gallery
sponsor MPZ: Benq
sponsorzy wernisażu
: Freixenet, Chocolissimo
patroni medialni: Stolica, artinfo.pl
Wystawa prezentowana 20.10 – 2.12.2018
Miejsce Projektów Zachętyul. Gałczyńskiego 3
wtorek–niedziela, godz. 12–20
wstęp wolny

Przełamując tabu - bohaterki stulecia

A kto jest Twoją bohaterką? Kogo podziwiasz? Kto Cię inspiruje? Kto daje siłę do odważnych działań? Dzięki komu jesteś tym kim jesteś?🤔🤔
Jeden z najciekawszych tematów w tym cyklu - bohaterstwo kobiet! W ten czwartek w ECSie Beata Maciejewska w rozmowie z Ewa Graczyk.
Prof. Filip Zimbardo mówi, że "Bohaterowie Polaków to prawie wyłącznie nieboszczycy: partyzanci i żołnierze, którzy oddali swoje życie w bohaterskich ale beznadziejnych wojnach”
Z tego powodu założył w Polsce szkołę bohaterów i bohaterek, którzy uczą się, że w życiu ważne są uczynność, uprzejmość czy wspieranie innych. Profesor twierdzi, że liczą się małe gesty bo to one zmieniają świat.
Ten wykład na pewno będzie dla nas inspiracją!✌️

Zakamarki w kinie, teatrze i księgarni

W najbliższe weekendy szykujcie się na spotkania
z Elą, Inką, Albertem, Pomelo,
mrówkojadem i orzesznicą.
Zakamarkowa ekipa odwiedzi
Warszawę, Kraków, Opole i Poznań.
Zapraszamy!

Albert w kinie Muranów


W sobotę 20 października 2018 o godz. 11:00
zapraszamy do kina Muranów
na filmowy poranek z książką.  

Przeczytamy fragmenty książki Co mówi tata Alberta? Gunilli Bergström,
obejrzymy film Hokus-pokus, Albercie Albertsonie,
a następnie podziałamy plastycznie.

Wstęp: 15 zł
Bilety TUTAJ
    
Kino Muranów
ul. Gen. Władysława Andersa 5
00-147 Warszawa

www.kinomuranow.pl

Ela w kinie Muza


W sobotę 20 października 2018 o godz. 11:00
zapraszamy do kina Muza w nowej lokalizacji
na Poranek Rodzinny
dla małych moli książkowych.

W programie zestaw filmów animowanych,
a po nim warsztaty plastyczne
zainspirowane lekturą książki
Wszystkie psy Eli Catariny Kruusval.

Wstęp: 11 zł (dzieci, seans + warsztaty), 10 zł (dorośli)
Bilet z Kartą Rodziny Dużej: 6 zł (dzieci, seans + warsztaty), 5 zł (dorośli)

Liczba miejsc na warsztaty jest ograniczona.

Kino Muza
Scena na Piętrze
Estrada Poznańska
ul. Masztalarska 8
Poznań

www.kinomuza.pl

Inka pod Globusem


W sobotę 20 października 2018 o godz. 12:00
zapraszamy do Księgarni pod Globusem
na warsztaty zainspirowane książką
Okropny rysunek! Johanny Thydell i Emmy Adbåge.

Zapraszamy uczestników na warsztaty plastyczne,
podczas których powstaną...
Dowiecie się po lekturze książki!
Wtedy wszystko stanie się jasne jak słońce. I śnieg!

Wydarzenie jest realizowane w ramach projektu
Krakowskie księgarnie na medal.
Projekt jest współfinansowany ze środków Miasta Kraków.

Wstęp: 15 zł (dziecko)
Rezerwacje: pr@liberglob.pl

Księgarnia pod Globusem
ul. Długa 1
Kraków

www.liberglob.pl

Pomelo w Opolu
W sobotę 20 października 2018 o godz. 12:00
zapraszamy do Opolskiego Teatru Lalki i Aktora
na warsztaty z książką Pomelo podróżuje
Ramony Bădescu i Benjamina Chauda.

Czytanie-Działanie to kreatywne warsztaty dla dzieci i ich opiekunów
inspirowane współczesną literaturą dla młodych czytelników.
Warsztatowe zabawy plastyczne i taneczne,
oparte o innowacyjne formy działania i środki wyrazu teatru,
polegają na doświadczaniu i wyrażaniu emocji
i przelewaniu ich w artystyczne działania.

Warsztaty przeznaczone są dla dzieci w wieku 5-7 lat.

Wstęp wolny!
Zapisy:  tel. 77 454 37 96, 77 407 90 56,
bow@teatrlalki.opole.pl

Mała Scena
Opolski Teatr Lalki i Aktora
ul. Augustyna Kośnego 2a
Opole

www.teatrlalki.opole.pl

Dziwne zwierzęta
w Concordia Design
W niedzielę 28 października 2018 o godz. 15:30
zapraszamy na Zakamarkową Niedzielę Warsztatową
do Concordia Design w Poznaniu.

Zapraszamy na spotkanie,
w czasie którego poznamy najdziwniejsze zwierzęta świata.
Wspólna zabawa, głośne czytanie książki
Dziwne zwierzęta Lotty Olsson i Marii Nilsson Thore,
zagadki pantomimiczne i lepienie -
to czeka dzieci, które wezmą udział w zajęciach.

Warsztaty dla dzieci w wieku 4-8 lat.

Wstęp: 39 zł
Zapisy TUTAJ

Concordia Design
ul. Zwierzyniecka 3
Poznań

www.concordiadesign.pl

Ogólnopolska Konferencja
Zagubione w milczeniu
W piątek 30 listopada w godz. 8:00-16:00
zapraszamy do Krakowa na Ogólnopolską Konferencję
Zagubione w milczeniu. Mutyzm wybiórczy i inne zaburzenia lękowe u dzieci.
Objawy, diagnoza oraz terapia.
Uczestnicy konferencji mogą wziąć udział w trzech sesjach,
pierwsza będzie miała charakter naukowy,
w drugiej głos zabiorą terapeuci,
podczas trzeciej w imieniu dzieci przemówią ich rodzice.

Wydawnictwo Zakamarki przekazało zestaw książek
dotykających zagadnienia lęku, strachu, nieśmiałości i małomówności
na nagrody w konkursie przygotowanym przez organizatorów wydarzenia.

Szczegółowy program TUTAJ
Rejestracja TUTAJ

Centrum Kongresowe Uniwersytetu Rolniczego
al. 29 Listopada 46
Kraków

www.we.pl

Konkurs Wilga

Aby wygrać książki należy wysłać wiadomość (formularz kontaktowy na pasku bocznym) w nazwie i w wiadomości wpisujemy tylko "Konkurs Wilga".
W wiadomości nie trzeba podawać danych osobowych. O nie zapytam po wylosowaniu adresu mailowego i przesłaniu informacji o wygranej. W wiadomości wystarczy wpisać słowo „konkurs”. Zwycięzca zostanie wylosowany.
Konkurs trwa do 21 października, 22 października pod tym postem. Po wylosowaniu do zwycięzcy napiszę  maila z prośbą o dane adresowe niezbędne do przesłana nagrody. Wysyłka książek w ciągu doby od otrzymania adresu zwycięzcy, który otrzyma widoczne na zdjęciu książki.
Nie przechowuję danych osobowych. Przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w celu przekazania nagrody. Wyniki konkursu opublikuję pod tym postem bez ujawniania danych osobowych.

wtorek, 16 października 2018

Bycie rodzicem dziecka niepełnosprawnego

Niesamowicie trudno być rodzicem niepełnosprawnego dziecka. I nie chodzi tu o całe zajmowanie się dzieckiem. Z tym większość sobie radzi. Bardziej chodzi o otoczkę społeczną. Kiedy odraczasz dziecku szkołę słyszysz, że nie masz ambicji, że jesteś leniwa, że pewnie patologia, że pewnie alkohol, narkotyki i przemoc, że pewnie rodzice tempi i leniwi, a kiedy mówisz, że czujecie się wyczerpani ciągłym zarabianiem na terapie słyszysz pouczenie "weź sprawy we własne ręce, a nie licz na zasiłki". Tak jakby ktoś z tych zasiłków żył...
Kiedy dziecko płacze na chodniku, a matka w poczuciu bezsilności czeka aż jej pociecha przestanie, bo wie, że to ten moment, kiedy ma nie dotykać usłyszy całą gamę komentarzy na swój temat. A wszystkie będą przekonywały ją jak to jest bardzo beznadziejna i winna zachowania dziecka.
Kiedy dziecko idzie uśmiechając się, śpiewając i ocierając się o ściany czy krzaki, bo szuka dodatkowych bodźców to usłyszy "co to za matka, że pozwala na takie zachowania". Bo przecież ubranie brudzi. Jakby to cho**rne ubranie miało kogoś interesować poza samym dzieckiem.
Kiedy po kilku godzinach czekania w ciasnej poczekalni dziecko rozwyje się to nawet jeśli jest z tym dzieckiem ojciec dowie się jaką ma głupią i nieporadną żonę, że tak wychowała dziecko, bo przecież ten ktoś wychował 2-3-4-5 i te dzieci potrafiły się zachować (taaaa, a mi po czole biega stado krasnoludków).
A z drugiej strony ciągle szuka się niezwykłości, poszukuje się talentów, uczy się od dziecka cieszenia małymi rzeczami, minimalizowania potrzeb, ekscytowania się przyrodą i podziwiania jej
Myślę, że my mamy niesamowite szczęście, że nasza córka ma pasję, że kocha malować i robi to z pewnym wyczuciem, wrażliwością, która nas zaskakuje.
Bycie rodzicem dziecka niepełnosprawnego to ciągłe balansowanie między złością na złośliwości i wielką radością z kolejnych kroczków, małych postępów, którym oni przyglądają się dokładniej niż inni rodzice, bo przecież wszystkie rzeczy, których uczą się dzieci zwykle przychodzą im łatwo. To też radość z radości dziecka potrafiącego cieszyć się małymi rzeczami jak listek, kasztan czy kamyczek. Każdy dzień to właśnie takie zbieranie małych radości: a to listek do malowania czy klejenia, kasztan do posadzenia, siew szczawiu do posiania, a to kamyczek do kolekcji. Mamy nawet już od 6 lat domowy kamyczek na szczęście. Ola podniosła kawałek (półcentymetrowy) ułamanego chodnika i włożyła w futrynę drzwi. Do dziś co jakiś czas sprawdza czy on tam jest i ciągle sprawia jej wielką radość, że jest. Bawi się nim, ogląda pod lupą i odkłada na miejsce. To taki nasz kamyczek-pocieszacz.
Jest też radość z wrażliwości, chęci ratowania nawet plastikowych czy gumowych zwierzątek, Do tego dochodzi ekscytacja niektórymi nasionami, owocami i kwiatami, cieszenie się z chodzenia po murkach, krawężnikach, kamykach, wkopanych w ziemię oponach i wiele innych drobiazgów, dzięki którym jesteśmy szczęśliwi.



Jacek Ostrowski "Ostatnia wizyta"


Jacek Ostrowski, Ostatnia wizyta, Warszawa „Od deski do deski” 2017
Życie potrafi pisać najbardziej zaskakujące i najokrutniejsze scenariusze – niejednokrotnie przekonują się o tym policjanci i detektywi prowadzący sprawy zabójstw oraz porwań. Śledztwo zwykle jednocześnie jest wyścigiem z czasem i z przestępcą, który przecież w końcu musi popełnić błąd. A co jeśli nie popełni? Co jeśli jest doskonale wyszkolonym sowieckim majorem mającym na swoim sumieniu wiele nieodkrytych ofiar, działającym z premedytacją i mającym wpływowych znajomych, którzy się go boją? Czy taki człowiek może się kogoś lub czegoś bać?
„Ostatnia wizyta” Jacka Ostrowskiego to powieść zmuszająca do zadania takich pytań. Mroczny, zimny Konin z lat 70 XX wieku staje się miejscem brutalnych wydarzeń, które w pamięci żyjących wówczas pozostają do dziś. Opowieść o porwanej lekarce z Płocka i tajemniczym zaginięciu jej ciała oraz udziału w tych wydarzeniach Zygmunta Bielaja (Ivana Ślezki), co jakiś czas powraca. Tym razem w formie powieści należącej do serii na F/Aktach w Wydawnictwie Od deski do deski. Niemająca zakończenia historia (do dziś nie wiadomo, co stało się z ciałem ofiary) stają się inspiracją do napisania powieści o Zbigniewie Pielachu, postaci mrocznej i konsekwentnie złej, wykreowanej w taki sposób, abyśmy na moment nie poczuli do niego ani odrobiny sympatii czy zrozumienia. A jednak ona się pojawia. Dlaczego?
Życie bohatera umieszczono w bardzo trudnych czasach. Lata 70 XX wieku to czas, kiedy następuje zwątpienie w idealny komunizm, a służby specjalne zaczynają na nowo wykorzystywać swoich agentów, zastraszać ich, prowadzić brutalną grę, w której życie żadnego człowieka nie jest cokolwiek warte. Szarość, beznadziejność, panującą biedę podkreśla klimat, w którym osadzono akcję. Przez to mamy ciągłe wrażenie, że panuje zima, że dni są bardzo krótkie, a ludzie zderzają się z jakąś niewidzialną przeszkodą prowadzącą do pogarszania się ich losu. A przecież mija rok między pierwszą, a ostatnią stroną powieści. Pojawia się wiosna, lato, słoneczne dni.
Opowieść zaczyna się od próby samobójstwa żony głównego bohatera. Kobieta pracująca w księgarni ma już dość utrzymywania całej rodziny i noszenia w sobie tajemnic męża traktującego ją jak własność potrzebną do urodzenia dzieci, których ojciec wcale nie kocha (nie potrafi tego okazać), ale potrzebne są mu do przekazania DNA. Podobnie jak w prawdziwych wydarzeniach bohater ma podwójną tożsamość. Ta sowiecka bardzo mu ciąży i robi wszystko, aby wśród znajomych nie mieć nikogo, kto wiedziałby, kim jest naprawdę. Dbanie o to, by nowa tożsamość nie była podważona wymaga czasami ofiar, których Ivan nie waha się złożyć w imię obrony obecnego - wcale niewygodnego, ale dużo bezpieczniejszego - życia w Polsce Ludowej. Kiedy już mu się wydaje, że ukraińska młodość odeszła w niepamięć i jedynym jego problemem jest walka z lawiną długów powstałych po nieudanych przedsięwzięciach na horyzoncie pojawiają się towarzysze z KGB doskonale znający jego słabe punkty i gotowi je wykorzystać, aby uzyskać bezwzględne posłuszeństwo.
Zbigniew Pielach to bohater tragiczny: z jednej strony niepotrafiący nawiązać satysfakcjonujących więzi rodzinnych, posiadający bardzo złe doświadczenia z dzieciństwa, z drugiej sowiecki bandyta z czasów wojennych i powojennych, a z trzeciej przedsiębiorca-bankrut żyjący w ciężkich czasach utrudniających wszelką inicjatywę jednostek. Jeżdżący sypiącym się trabantem Pielach nie marzy o nowym samochodzie tylko o minimalnym oddaleniu się spłaty kolejnej kredytu, aby pęta długi mu się na szyi nie zacisnęła i dom nie został sprzedany. Rozczarowany i wściekły z powodu swojego trudnego życia bohater zostaje wciągnięty w grę, z której nie może wyjść cało. Jakąkolwiek podejmie decyzję będzie przegrany. Zamiast podziwów, orderów, odpowiedniego wynagrodzenia zostaje skazany na ciągłe ukrywanie się i czekanie na kolejne zlecenia KGB. W całej tej otoczce brutalności, walki z okolicznościami, brakiem umiejętności okazania komukolwiek uczuć myśli o dzieciach, o ich dobru i bezpieczeństwie. To zmusza go do złego zachowania, aby rodzina nie chciała wracać do domu w czasie, kiedy postawiony pod ścianę porwie i będzie przetrzymywał swoją ofiarę. A kto nią jest? To znana i szanowana lekarka, Stanisława Krzemińska znająca działaczy opozycji. Zdobyte od niej informacje mają pomóc w rozbiciu działalności „antypaństwowej”. Czy agentom uda się zdobyć takie informacje i co stanie się z porwaną musicie się sami przekonać. Mogę Was tylko zapewnić, że powieść wciąga od pierwszej strony i mimo bardzo trudnego, brutalnego tematu jest subtelna, ponieważ autor doskonale operuje w niej niedomówieniami.
Po raz kolejny przekonałam się, że Jacek Ostrowski to bardzo dobry pisarz potrafiący budować klimat, portret przestępcy, towarzyszące jego czynom wydarzenia, okoliczności sprawiające, że jest on także ofiarą państwowej machiny gotowej zmiażdżyć każdą ilość obywateli. Przy okazji poznawania sprawy sprzed lat mamy okazję wejść w dobrze odrysowany, depresyjny klimat lat 70 XX. I tacy troszkę są bohaterzy: z jednej strony przygnębieni, mający poczucie beznadziejności, a z drugiej brutalni, złośliwi, cieszący się z czyjegoś nieszczęścia, a przy całej tej radości doskonale tworzący siatki zależności i dbający o pozory. To właśnie skłania ich do tuszowania sprawy próby samobójstwa żony Pielacha, która z powodu religijnych i społecznych przekonań nie jest w stanie odejść od męża, z którym łączą ją jego tajemnice z przeszłości i wielki dług. Jacek Ostrowski umiejętnie pokazuje nam realia bylejakości, szarości, ciągłych braków towarów, powolnego walenia się systemu, który miał być idealny i zapewnić ludziom dostatek. Zmęczeni ciężkim życiem bohaterzy z każdym dniem uświadamiają sobie coraz bardziej, że nie o takiej przyszłości marzyli, a jednak nie są w stanie wyjść poza młodzieńcze ideały. Ten portret PRL-u jest bardzo wymowny i bardzo dobrze przemawia do wyobraźni czytelnika.
„Ostatnia wizyta” to książka, po którą warto sięgnąć nie tylko ze względu na fabułę, pokazanie przeszłości, ale i na poruszenie wielu ważnych problemów społecznych, obnażanie mechanizmów zniewalania jednostek przez szeroko pojęty system.

Oli prace




poniedziałek, 15 października 2018

Agnieszka Łubkowska "Nauka liczenia" il. Joanna Kłos

Agnieszka Łubkowska, Nauka liczenia, il. Joanna Kłos, Warszawa „Nasza Księgarnia” 2018
Umiejętność liczenia – obok umiejętności czytania – jest jedną z ważniejszych i oczywistych cech kształtowanych w naszej kulturze. Są tak powszechne, że kiedy czytamy o kulturach nieznających cyfr, nieposiadających żadnego wyobrażenia matematycznego zadajemy sobie pytanie: jak to możliwe? Mimo tej powszechności ciągle jest to zdolność źle lub słabo rozwijana, a to sprawia, że dzieci nie tylko nie lubią matematyki i nie potrafią liczyć, praktycznie wykorzystać wyniesionej z niej wiedzy, ale też istnieje dziwne przeświadczenie, że humanistom matematyka jest niepotrzebna. Nic bardziej mylnego. Potrzebują oni tak samo umiejętności liczenia, jak i czytania, ale o tym często przekonują się dopiero na studiach, co sprawia, że przeżywają wielkie rozczarowanie kierunkiem, na którym przecież mieli w końcu uwolnić się od znienawidzonej matematyki. Warto dzieciom oszczędzić tego typu przeżyć i pokazać, że liczenie to taka magia jak w przypadku baśni czy niezwykłych opowieści przygodowych, że liczenie jest tak samo przyjemne jak czytanie, ale trzeba mu poświęcić tak samo dużo czasu i wejść w świat zagadek oraz fantazjowania. Tak, fantazjowania. Bez niego nie powstałoby wiele pomysłów w matematyce. Bez wyobraźni nie byłoby zadań z jedną, dwoma, trzema niewiadomymi. Brzmi groźnie no nie? Ale to tylko pozory. Oczywiście pod warunkiem, że opanujemy podstawy i zadania matematyczne potraktujemy jak zagadki kryminalne. Aby mogło nam się to udać musimy sięgnąć po odpowiednie pomoce dydaktyczne. Tych w Wydawnictwie Nasza Księgarnia jest naprawdę bardzo wiele: od „Porachunków Robota Mata” Moniki Hałuchy po „Matematyczną pizzę” Anny Ludwickiej. Pierwsza wprowadza w świat liczb, zagadek, labiryntów. To pozwala na oswajanie się z trudną dziedziną wiedzy, rozwijania spostrzegawczości oraz niezbędnej w nauce koncentracji. Mali rysownicy mogą odkryć wiele praktycznych zastosowań matematyki, oswoić się z liczbami, przestrzenią i przekonać się, że matematyka wcale nie jest taka straszna, na jaką wygląda. Natomiast w „Matematycznej pizzy” znajdziemy bardzo praktyczne zadania dotyczące podziału koła, wykorzystania kolorów, rysowania bez odrywania kredki od papieru, rysowanie z wykorzystaniem systemu binarnego, opis tworzenia model rozprzestrzeniania populacji, a nawet zabawy z rachunkiem prawdopodobieństwa oraz nieskończonością, liczbami Fibanocciego, złotą proporcją, odwzorowywaniem, powiększaniem, symetrią oraz poznają zasady działania komputerów. Wszystko brzmi dość skomplikowanie i groźnie dla osób nielubiących matematyki, dlatego nim sięgniemy po te dwa ćwiczenia warto zacząć od podstaw, a te znajdziemy w „Nauce liczenia” Agnieszki Łubkowskiej. Solidną i estetyczną książkę podzielono na pięć części zawierających inne zagadnienie, podwajające ćwiczyć kolejną umiejętność i utrwalać już nabytą. Przy jej pomocy wprowadzimy dziecko w świat dodawanie, odejmowanie, mnożenia i dzielenia, a na końcu sięgniemy po różności matematyczne pozwalające na oswojenie się z ułamkami, godzinami, szacowaniem długości, system dziesiętnym, wagą, liczbami ujemnymi, liczbami parzystymi i nieparzystymi. Wszystko tu jest pięknie po kolei rozpisane. Każda strona to kolejny krok przybliżający do opanowania podstaw. Agnieszka Łubkowska z wprawą stopniuje poziom trudności, a z jej książki śmiało mogą korzystać laicy matematyczni, rodzice niecierpiący matematyki. Być może razem z dzieckiem odkryją piękno tej nauki. Proponowane ćwiczenia są bardzo dobrze dostosowane do kolejnych umiejętności, jakie dziecko powinno posiadać. W czasie korzystania z tej pomocy warto pamiętać, że nauka to nie wyścigi, ale rozwój i każde dziecko będzie przechodziło przez kolejne stopnie we właściwym sobie tempie. Czasami warto zatrzymać się przy rzeczach sprawiających pociechom trudność, aby nie ciągnęły się one za nimi przez cały proces edukacji.
Wszystkie zadania bardzo dokładnie opisano tak, aby osoba pracująca z dzieckiem, niemająca wykształcenia matematycznego, posiadająca minimum wiedzy matematycznej potrafiła je poprawnie wykonać, by dziecko mogło zrozumieć dany temat. Zawarte w książce przykłady dają duże pole do popisu dla dorosłych, zachęcają do odłożenia podręcznika i zabrania matematyki na spacer, gdzie można z powodzeniem ćwiczyć nowe umiejętności na nowym materiale.
Poza zadaniami matematycznymi w książce znajdziemy ćwiczenia pomagające rozwinąć koncentrację, zrelaksować i pozytywnie nastawić do pracy. Plusem jest zachęcanie autorki do sięgania po przedmioty z otoczenia dziecka, co pozwoli mu uzmysłowić, że cała przestrzeń to różne oblicza matematyki, że cyframi można bawić się na różne sposoby. Do tego w czasie zadań dziecko będzie miało realne przedmioty pomagające wyobrazić sobie abstrakcyjne zagadnienia. W czasie lektury poznamy również elementy metody Dennisona. Do tego z wstępu czytelnicy dowiedzą się, w jaki sposób pomagać dzieciom z trudnościami matematycznymi. Każde zawarte w książce ćwiczenie podzielone jest na role: część dla dziecka i część dla dorosłego, dzięki czemu możemy być partnerami w nauce naszej pociechy. Ważnym warunkiem w czasie korzystania z książki jest posiadanie przez dziecko umiejętności czytania ze zrozumieniem, znajomości liczb i ich stosunków (co większe od czego).
„Nauka liczenia” Agnieszki Łubkowskiej to bardzo dobra publikacja wychodząca naprzeciw potrzebom dzieci i rodziców. Pozwala nie tylko zrozumieć trudne zagadnienia, ale i oswoić z matematyką, przećwiczyć podstawy w taki sposób, żeby kolejne zgłębianie zagadnień matematycznych nie było męką dla dziecka i rodzica. Zdecydowanie polecam.