niedziela, 17 czerwca 2018

Obraz 164 (24x30) f. akrylowe


Jak Marks wymyślił 'symptom'?

Slavoj Žižek, Wzniosły obiekt ideologii, tł. Joanna Bator, Paweł Dybel, wstęp Paweł Dybel, Wrocław 2001, s. 24-59.

Karol Marks, analizując świat towarów, wymyślił symptom, który można zastosować również do analizy zjawisk sennych, histerycznych itd. Warunkiem prawidłowej interpretacji, zarówno u Marksa jak i Freuda, jest unikanie prawdziwie fetyszystycznej fascynacji „treścią" skrywana za formą. „Tajemnicą", która ma być zdemaskowana nie jest treść skryta za tajemnicą, ale „tajemnica" samej formy. Podobnie jak przy poznawaniu marzeń sennych w poznawaniu wartości towaru ważna jest intencja. Jednak marzenia freudowska koncepcja podtekstu seksualnego w marzeniach sennych została podważona. Błędne w jego koncepcji było utożsamianie nieświadomego pragnienia obecnego w myśli sennej z „utajoną myślą" (znaczeniem marzenia sennego). Utajona myśl senna jest w jego koncepcji nieświadoma i można wyartykułować ją w syntaksie codziennego języka. Topologicznie należy ona do systemu „świadomość/przedświadomość"; podmiot jest zazwyczaj świadomy tej myśl, bo ona go gnębi. Marzenie senne nie mówi o treściach ukrytych, ale o tych codziennych, przesuwając jej sposób przedstawienia z językowego w obrazowy, będący typową formą marzenia sennego.
Czymś odmiennym jest nieświadomy bieg myśli, ponieważ od początku jest ono konstytutywnie wyparte (Freudowskie Urverdrängung). Nie należy redukować interpretacji marzeń sennych czy symptomów do retrospektywnego przekładu „utajonych myśli sennych", na codzienny potoczny język „intersubiektywnej komunikacji" (Habermas).
Struktura „utajonych myśli sennych" zawsze jest troista; są w niej trzy elementy:
-jawny tekst marzenia sennego,
-utajona treść, myśl marzenia sennego,
-nieświadome pragnienie artykułowane w marzeniu sennym.
Pragnienie jest bardziej jawne od myśli odkrytej. Freud postuluje, że należy odejść od błędnego poglądu zgodnie, z którym marzenie senne jest zwykłą nonsensowną iluzją, chaotycznym przedstawieniem będącym wynikiem procesu fizjologicznego i niemającym nic wspólnego ze znaczeniem.
Etapy poznawanie sensu marzenia sennego:
-Musimy zwrócić się w stronę podejścia hermeneutycznego i ująć marzenie senne jako fenomen obdarzony sensem przekazujący wypartą informację, która powinna zostać odkryta dzięki interpretacji.
-Musimy uwolnić się od fascynacji jądrem znaczenia (ukrytego znaczenia); przestać szukać treści ukrytych za formą marzenia sennego, a skoncentrować się na formie, której „utajone myśli senne" są podporządkowane.
Taką sama ideę znajdujemy u Marksa w analizie „tajemnicy formy towarowej". Marks podkreśla, że samo odkrycie „tajemnicy" formy towarowej nie wystarcza. Trzeba uwolnić się od fascynacji nią.
Zarówno towar, jak i marzenie senne po objaśnieniu ich utajonego znaczenia, ich utajone myśli są dla nas zagadką, ponieważ nie została objaśniona ich forma, proces za pośrednictwem którego utajone znaczenie ukryło się właśnie w formie.
Marksowska analiza formy towarowej wywarła wielki wpływ na wiele nauk. Jego teoria stała się kluczem do rozumienia zjawisk, które na pierwszy rzut oka nie są związane z ekonomą polityczną (prawo, religia). „W formie towarowej zawiera się znacznie więcej niż tylko forma towarowa i właśnie to owo «więcej» ma w sobie tak fascynującą siłę przyciągania"[1].
Sohn-Rethel badając wartość towaru doszedł do wniosku, że powstaje ona dopiero w momencie posługiwania. Wartość towaru nie jest mu dana tak jak kolor, kształt, smak itp. ale dzięki naszej kreacji. Przeliczanie pracy na pieniądz jest czysto umowne. Również i jego wartość, podobnie jak wartość towarów, jest czymś abstrakcyjnym, powstającym w momencie użytkowania. Pieniądz dzięki, będąc czymś wymyślonym, staje się przedmiotem materialnym, będącym środkiem wymiany usług i towarów. Sam materiał, z którego jest on zrobiony jest bezwartościowy. Dopiero nadanie mu odpowiedniej, umownej formy, nadaje wartość.
Towarem jest również myśl filozoficzna. W wymianie istotną rolę odgrywa niewiedza o rzeczywistości. Jeśli zaczynamy „wiedzieć zbyt wiele", przenikać prawdziwe funkcjonowanie rzeczywistości społecznej, to owa rzeczywistość sama się znosi.
Urok ideologii polega na jej iluzorycznym przedstawieniu rzeczywistości, staje się „fałszywą rzeczywistością".
Wymyślony przez Marksa symptom wykorzystywał szczelinę, asymetrię, „patologiczny" brak równowagi, który mógł być usunięty dzięki rozwojowi. Marks wykorzystał krytykę ideologii, co już jest symptomatyczne (odnalezienie słabego miejsca ideologii). Każda ideologia ogólna przy analizie konkretnego przypadku jest niepełna, fałszywa.
Lacanowska teoria odbicia w lustrze, jako odbicia w innym wyjaśnia tworzenie obrazu dzięki, któremu coś może zaistnieć. Marks rozwija podobieństwo ego z innym przy wyjaśnianiu wartości towaru. Inny towar stanowi wartość tylko wtedy, gdy ego odwołuje się do niego jako przejawiania własnej wartości. Towary stają się sfetyszyzowane, ale nie ludzie, którzy jako wolne jednostki działają zgodnie ze swoimi egoistycznymi interesami. Dominującą formą relacji jest kontakt między wolnymi ludźmi, równymi wobec prawa. Druga osoba jest dla nich pozbawiona mistycznej aury. Inny wchodzi w zakres zainteresowania o ile posiada upragniony towar.
W społeczeństwach, w których dominuje fetyszyzm towarowy, brak go w relacjach między ludźmi. Natomiast w społeczeństwach przedkapitalistycznych jest on nieobecny, ponieważ fetyszyzm jeszcze się nie rozwinął przez dominującą produkcję naturalną.
Ostateczna rzeczywistość nie istnieje. Żyjemy w świecie znaków odsyłającym do kolejnych znaków. Nadmierne zaangażowanie się totaliryzmu w jakiś znak staje się złem. Brak śmiechu, dystansu jest wynikiem opętania przez idee. Wiara w magiczną moc śmiechu ujawnia się w Imieniu róży Umberto Eco. Zdaniem autora panującej ideologii nie można brać na serio czy dosłownie. „Być może największym zagrożeniem dla totalitaryzmu są ludzie, którzy traktują jego ideologię dosłownie"[2].
Ideologia polega na tym, ze ludzie maja fałszywe wyobrażenie rzeczywistości: „Robią to, ale o tym nie wiedzą" (Marks). Na tej podstawie można stworzyć definicję rozumu cynicznego: „Bardzo dobrze wiedzą, co robią, a mimo to nadal to robią" (Sloterdijk).
W feudalizmie relacje międzyludzkie są zmistyfikowane, oparte na normach, przesądach. W kapitalizmie mamy do czynienia z relacjami społecznymi między rzeczami.
Wiara nie jest „intymnym", czysto duchowym stanem, ale przejawia się w zmaterializowanej postaci, w naszej społecznej działalności. Ujawnia się przez czyny.
Prawa nie należy akceptować jako prawdziwego, ale przyjąć jako konieczne. Jego autorytet nie opiera się na prawdzie, ale na wierze, że prawdę można w nich znaleźć. Również Pascal postulował odrzucenie racjonalności i oddanie się wyłącznie ideologicznemu rytuałowi, ogłupianiu siebie przez powtarzanie bezsensownych gestów. Zachowywanie się tak, jakby się wierzyło sprawia, że wiara przychodzi sama.


[1] Slavoj Žižek, Wzniosły obiekt ideologii, tł. Joanna Bator, Paweł Dybel, wstęp Paweł Dybel, Wrocław 2001, s. 29.
[2] s. 42.

Obraz 165 (24x30) f. akrylowe


autyzm a odczuwanie świata

Dziś opowiem Wam troszkę o tym, jak się czuje osoba z autyzmem w tłumie. Autyzm to przede wszystkim wszelkiego rodzaju nadwrażliwości: lepiej czujemy zapachy, lepiej słyszymy, bardziej odczuwamy bodźce, mamy nadwrażliwość na światło, problemy z rozpoznawaniem twarzy, przypisywaniem twarzy do osób i miejsc, jeśli określona osoba znajduje się w innym miejscu niż zwykle (np. spotkamy codziennie widywanego sprzedawcę w innym miejscu i możemy wiedzieć, że go znamy, ale zajmie nam troszkę czasu nim przypomnimy sobie skąd), a do tego mamy problem z nawiązaniem relacji w większych grupach. Z jedną do trzech osób w grupie sobie radzimy i rozmowa nam się klei, a w większych czujemy się zagubieni. To sprawia, że często mózg jest przeciążony nadmiarem bodźców i szybko się męczymy. Każdy z wiekiem musi sobie wypracować swój sposób radzenia sobie z tym. Dzieci niepotrafiące jeszcze zapanować nad przeciążeniem mogą mieć wybuchy agresji, autoagresji, nadpobudliwości, krzyku, płaczu, machania rękami. Chcesz wiedzieć jak czujemy się w tłumie to przeprowadź prosty eksperyment. Poproś osobę, która jest w pobliżu o wspólny eksperyment. Musicie patrzeć się sobie w oczy. Łatwe nie? Powiem Wam w czym tkwi trudność: musicie patrzeć sobie w oczy bez żadnej mimiki, czyi bez uśmiechu, strojenia min. Poważna mina i kontakt wzrokowy przez kilka minut. Jeśli jest to osoba bliska będzie Wam dużo łatwiej. Jeśli tylko znajomy to dużo trudniej. Takie ćwiczenie proponuję zawsze w czasie zajęć wprowadzających ludzi w świat autyzmu. Za każdym razem pozwalało uczestnikom lepiej zrozumieć odczucia, więc polecam je wszystkim nauczycielom, w których klasach są uczniowie z autyzmem. Zaproponujcie to ćwiczenie swoim podopiecznym, aby mogli lepiej zrozumieć swoją koleżankę lub kolegę.

Obraz 166 (24x30) f. akrylowe


sobota, 16 czerwca 2018

Obraz 167 (24x30) f. akrylowe


"Świerszczyk" numer 11 i 12 (2018)


Obiecałam, że ciągu dwóch tygodni będę Wam opowiadała o kultowym czasopiśmie dla dzieci, czyli „Świerszczyku”, ale jak to zwykle z planami u mnie bywa: czas ten się wydłuża, ponieważ okazało się, że nie jestem w stanie codziennie pisać o tym czasopiśmie, a wszystko przez to, że córka nie pozwalała mi sobie przypomnieć, co w kolejnych numerach jest. Obstawiła się „Świerszczykami” i nie pozwoliła mi dotykać, a przecież to jej czasopismo, więc uszanowałam jej wolę tak jak ona szanuje to, że niektórych swoich rzeczy nie pozwalam zabierać. Do tego czas pędzi jak szalony, codzienne plany nie zawsze wyglądają tak jakbyśmy sobie tego życzyli (wszyscy rodzice dzieci wiedzą, że czasami można wiele planować i trzeba z tych planów rezygnować). Na razie wydłuża nam się opowiadanie, ale i tam zabiorę Was w świat posiadanych numerów, aby pokazać Wam, co Wasze dzieci mogą zyskać dzięki czytaniu, pracy z magazynem oraz rozwijaniu samodzielności.
Powodów, dla których po raz kolejny zabiorę Was w świat „Świerszczyka” jest wiele. Pisałam już o tym, że przede wszystkim jest to magazyn niekuszący dzieci plastikowymi, chińskimi zabaweczkami, które rozpadają się po (przy dobrych wiatrach) godzinie zabawy. Do tego nie ma w nim znienawidzonych przez mnie i zabierających przestrzeń reklam zabawek. Przeciętna gazeta dla dzieci jest na wzór magazynów dla dorosłych: ¾ to reklamy. Jeśli chcę zobaczyć propozycję kolejnych do kupienia to po prostu idziemy do sklepu z zabawkami lub przeglądamy strony producentów. Oglądanie reklam sprawia, że dzieci zaczynają chcieć tylko i wyłącznie gotowe zabawki za dość duże pieniądze. Do tego nie ograniczają się do jednej miesięcznie tylko dziesięciu dziennie… Nie musimy oglądać kolejnych kolorowych zdjęć w gazecie, które sprawiają, że dziecko na zakupach robi nam awanturę oraz nie chce budować z nami zabawek z surowców wtórnych. Nie jestem zwolenniczką całkowitego wycofania gotowych zabawek, ale uważam, że musi być jakaś tam równowaga i  dziecko powinno rozwijać swoją pomysłowość dzięki wykorzystaniu posiadanych materiałów, wykorzystaniu surowców wtórnych, zrobieniu minimum jednej rzeczy w ciągu tygodnia samodzielnie. Do tego taka zabawka ma też wartość emocjonalną: nasza pociecha włożyła dużo energii w zrobienie jej i nie musi być śliczna, ale jest własnoręcznie zrobiona. Regularna praca pozwala na ćwiczenie rąk, koncentracji, zmysłu estetycznego, wyobraźni przestrzennej. W „Świerszczyku” znajdziemy wiele pomysłów na takie osobiste zabawki, ozdoby dziecięcego pokoju. Ponad to czasopismo to oferuje solidną dawkę próbek twórczości różnych polskich artystów, po których książki sięgamy. Magazyn dla dzieci pozwala na przeczytanie fragmentu i zachęca do wyczekiwania na kolejną odsłonę niedługiej przygody znanych bohaterów, a czasami odszukanie książek niektórych pisarzy.
Najważniejszym powodem jest jednak rozwijanie potrzeby czytania przez regularne sięganie po nowości, w których nie zabraknie zadań matematycznych, rebusów oraz propozycje kolejnych prac plastycznych doskonale sprawdzających się zarówno w domu, jak i w szkole na lekcjach plastyki lub techniki. Obok baśniowych bohaterów w każdym numerze pojawiają się również ciekawostki na określony temat, czyli motyw przewodni każdego numeru. To pozwala nam na budowanie odpowiedniej atmosfery, rozwijanie zainteresowań. Rubryka „Chcę wiedzieć więcej” zachęca do rozsądnego korzystania z technologii do poszerzania wiedzy, uczy wyszukiwania wiadomości.
My czytamy od pierwszych dni. Dzień bez książki lub czasopisma to dzień zmarnowany i jeszcze taki nam się nie trafił, ponieważ, kiedy wyjechaliśmy na wczasy bez torby z książkami i czasopismami bardzo szybko córka zaciągnęła nas do kiosku, żeby kupić coś do czytania.
„Świerszczyk” w naszym domu pojawił się już dwa lata temu i ze względu na to, że musiałam kupować go w pobliskim mieście wojewódzkim bywał bardzo nieregularnie. To się zmieniło w ciągu ostatniego roku, kiedy córka zaczęła wypatrywać kolejnych przesyłek. Czasopismo w bardzo przystępnej cenie można prenumerować i nie trzeba się wtedy martwić, że przeoczyło się kolejny numer. Ponad to większość kiosków, jeśli tylko poprosimy, bardzo chętnie zamawia. Księgarnie w większych miastach mają go w stałej sprzedaży.
Dziś będzie o dwóch czerwcowych numerach. Oba zabierają nas w świat dzieci, ich marzeń, niepokojów, nabierania samodzielności. Dzieci dowiedzą się o swoim święcie, tym, że jest to międzynarodowy dzień wszystkich dzieci, mają pierwsze rozterki związane z samodzielnym wyjazdem na wakacje, poznają trudy życia.
Numer jedenasty z tytułem przewodnim „Dzieciństwo w różnych stronach świata” to przede wszystkim opowieść o losach różnych dzieci. Jedne cieszą się zabawą, której nie trzeba odkładać, a inne są zmuszone do ciężkiej pracy. Jednak wszystkie cechuje niezwykła wrażliwość, chęć niesienia pomocy zarówno zwierzętom, jak i chorym. Bohaterzy tego numeru nie wiedzą, co to ograniczenia, nierealne marzenia i pozostaje wierzyć, że dzięki temu będą mogły kiedyś te swoje piękne pragnienia spełnić. Do tego w czasopiśmie nie zabraknie gry oraz licznych łamigłówek. Podobnie jest w numerze dwunastym zabierającym dzieci na wymarzone wakacje. „Ahoj, przygodo!” poświęcony jest również dorastaniu: dzieci stopniowo uczą się samodzielności, wyfruwania z rodzinnych gniazd, stawianie pierwszych kroków na samodzielnych wycieczkach lub koloniach. Dowiadują się również, w jaki sposób poszerzać wiedzę i dbać o otoczenie, jakie możliwości dają nowoczesne wynalazki i że podróżowanie nie musi oznaczać odcięcia od świata ponieważ współczesna technologia pozwala na bardzo wiele.
Zapraszam również na stronę czasopisma. Tam możecie zamówić obecny numer, prenumeratę, a także numery archiwalne. Każdy oferuje sporą dawkę wiedzy, ciekawostek, ćwiczeń pozwalających rozwijać umiejętności ważne nie tylko w edukacji szkolnej.







John R. Searle "Umysł na nowo odkryty"

John R. Searle, Umysł na nowo odkryty, tł. Tadeusz Baszniak, Warszawa 1999, tu Świadomość, intencjonalność i tło, s. 232-258.
Searle analizuje relacje zachodzące między: świadomością i intencjonalnością a zdolnościami, umiejętnościami i wiedzą praktyczną, dzięki którym nasze stany mentalne mogą spełniać właściwe im czynności. Zdolności, umiejętności itd. nazywa „Tłem" w kontekście, którego zjawiska intencjonalne, przekonania, pragnienia i doświadczenie spełniają właściwe im czynności tylko w kontekście pewnego zbioru zdolności. Tła nie posiadają natury intencjonalnej. Wszystkie formy reprezentacji mogą pełnić skutecznie funkcję reprezentacji tylko wówczas, gdy występują pewne zdolności o reprezentacyjnym charakterze. Zjawiska intencjonalne wyznaczają warunki spełniania na zbiór zdolności niebędący intencjonalnymi. Stan intencjonalny może nie wyznaczać żadnych warunków spełniania, jeśli nie jest realizowany w kontekście odpowiedniego Tła.
Aby mieć jedno przekonanie muszę mieć całą Sieć przekonań i pragnień; każde z pojęć podatne jest na interpretacje niewyznaczane przez samą sieć. Musi zatem istnieć tło zdolności, niebędących składnikami Sieci.
Teza o tle zawierająca również twierdzenia o Sieci zawiera co najmniej pięć składników:
-stany intencjonalne nie wykonują właściwych ich czynności samodzielnie; nie wyznaczają swoich warunków spełniania w izolacji;
-spełnianie funkcji intencjonalnej wymaga istnienia Sieci innych stanów intencjonalnych; warunki istnienia wyznaczane są ze względu na sieć;
-istnienie Sieci nie jest wystarczające, ponieważ spełnia ona swoją funkcję tylko ze względu na pewien zbiór zdolności Tła;
-zdolności te nie mogą być traktowane jako kolejne stany intencjonalne;
-ten sam stan intencjonalny może wyznaczać różne warunki spełnienia ze względu na różne postaci Tła; w kontekście niektórych warunków tła nie wyznacza żadnych warunków spełniania;
Tło nie narzuca człowiekowi interpretacji, uznawaną przez nas za naturalną. Wielu filozofów zaobserwowało, że Tło nie musi być takie jakim jest (Nietzsche, Wittgenstein). W zależności od Tła przedmiot poznania może być odmiennie postrzegany, przez to to samo wyrażenie w użyciu dosłownym może pełnić tę samą funkcję w dosłownych wypowiedzeniach rozmaitych zdań; wyrażenie to będzie rozumiane dosłownie, ale odmiennie ze względu na odmienne Tło ludzkich zdolności (postrzegania; zwyczajów; wiedzy praktycznej; sposobów wykonywania czynności). Zdania są rozumiane odmienne ze względu na zastosowane zasady uwarunkowania zdania, jako całości przez układ jego elementów składowych. Rozumiemy zdania tylko, dlatego że składają się z elementów znaczących. Do reinterpretacji potrzebne jest również istnienie Tła o niereprezentacyjnym charakterze. Bez istnienia Tła odczytanie zdania jest niemożliwe.
Koncepcja Francoisa Recanatiego: każda sytuacja dopuszcza nieskończenie wiele opisów, więc reprezentacja językowa będzie zawsze niepełna. Każde zdanie podatne jest na dalsze błędne interpretacje.
Często niemożliwe jest zastosowanie znaczenia dosłownego w celu uniknięcia nieporozumień, ponieważ takie odczytanie może być mylne.
Według dawnej koncepcji Searle'a umysł był pojmowany jako coś, co zawiera pewien zasób stanów mentalnych, które w każdej konkretnej chwili są mentalne, a inne - nieświadome. Z czasem doszedł do wniosku, że jest to mylna koncepcja narzucona przez język i kulturę, przez które pamięć wyobrażamy sobie jako magazyn sądów i wyobrażeń. Powinniśmy ją jednak sobie wyobrażać jako pewien mechanizm generowania aktualnie wykonywanych czynności, dlatego teza o Tle powinna być przeformułowana w taki sposób, aby można było wyeliminować założenie, że umysł jest zbiorem czy też zasobem stanów mentalnych, ponieważ jedyną istniejącą rzeczywistością, w której to, co mentalne jest świadomość.
Źródłem złudzenia tła jest gramatyka naszego języka. Mówiąc o stanach nieświadomych mówimy o zdolnościach mózgu do generowania świadomości, wyznaczając praktyczne zastosowania stanów świadomych.
Sieć jest częścią Tła. Składniki Sieci pozostające w danej chwili nieświadome jest ontologią zdolności neurofizjologicznych, a Tło jest wyłącznie tymi zdolnościami.
Problem Sieci i Tła na problem rozróżniania tego, co intencjonalne, od tego co nieintencjonalne w obrębie zdolności Tła wymaga wprowadzenia kolejnych rozróżnień:
-tym, co znajduje się w centrum naszej świadomej uwagi i peryferiami, warunkami brzegowymi i usytuowaniem naszych przeżyć; rozróżnienie pierwszego planu i tła
-zjawiska mentalne mające postać reprezentacji od zjawisk o charakterze niereprezentacyjnym;
-zdolności od zjawisk, w których one się manifestują (które zdolności mózgu są zdolnościami Tła?);
-to na czym koncentrujemy uwagę od tego, co uważamy za oczywiste.
Stany intencjonalne wymagają istnienia nieintencjonalnego Tła. Po zmodyfikowaniu powyższej listy otrzymujemy:
-Stany intencjonalne nie spełniają właściwych im czynności w sposób autonomiczny; nie wyznaczają samodzielnie swoich warunków spełnienia;
-Pełnienie właściwej funkcji stanu intencjonalnego wymaga istnienie zbioru zdolności Tła; warunki spełnienia są wyznaczane ze względu na owe zdolności.
-Niektóre zdolności mogą generować inne stany świadome, do których należą dwa poprzednie warunki;
-Treści intencjonalne mogą wyznaczać różne warunki spełnienia w różnych formach stanów świadomych.
Niektórym filozofom teoria Tła wydaje się sztuczna, inni dowodzili jej omylności ze względu na jej osadzenie w ewentualnym tle. Poza tym teza o Tle wydaje się doskonałym podłożem do refleksji teoretycznej. Tło nie ma implikacji metafizycznych, ponieważ jest ono własnością reprezentacji rzeczywistości, a nie własnością reprezentowanej rzeczywistości. Zależność rzeczywistości od Tła może prowadzić do relatywizmu lub idealizmu. Tło nie zagraża naszemu przeświadczeniu o realności świata zewnętrznego, korespondencji teorii prawdy, możliwości zrozumiałej komunikacji, logiki, ale stawia te zjawiska w innym świetle. Tylko w kontekście tła możliwe jest rozumienie wypowiedzi. Tło nie jest systemem reguł.
Nie jesteśmy w stanie opisać własności tła, ponieważ nie mamy do tego odpowiednich narzędzi. Musimy wprowadzić rozróżnienie między własnościami Tła, posiadanymi przez wszystkie istoty ludzkie i własnościami wiążącymi się z lokalnymi praktykami kulturowymi. „Różnice lokalnych odmian Tła utrudniają przekład z jednego języka na inny; wspólne posiadanie Tła głębokiego sprawia, że przekład jest w ogóle możliwy"[1].
Prawa dotyczące funkcjonowania Tła:
-nie ma działania bez percepcji; nie ma percepcji bez działania;
-intencjonalność występuje w skoordynowanym strumieniu działania i percepcji, a Tło warunkuje możliwość istnienia form, które ów strumień przyjmuje; ukryta umiejętność Tła jest podstawą naszej możliwości działania;
-intencjonalność wykazuje tendencję do osiągania poziomu umiejętności Tła;
-umiejętność tła rozciąga się na całym obszarze, usytuowanym poniżej dolnej granicy umiejętności.
-Tło uwidacznia się tam, gdzie występuje treść intencjonalna; Tło składa się z mentalnych zdolności, dyspozycji, postaw, sposobów zachowania, wiedzy praktycznej, taktu itd. , i manifestuje się, gdy zachodzi zjawisko intencjonalne.


[1] s. 256.

Obraz 168 (24x30) f. plakatowe


Kazimierz Twardowski "O jasnym i niejasnym stylu filozoficznym"

Kazimierz Twardowski, O jasnym i niejasnym stylu filozoficznym, [w:] tenże, Wybrane pisma filozoficzne, Warszawa 1965, s. 346-348.
Twardowski zastanawia się, czy istnieją tematy, na które filozofowie muszą pisać niejasno. Często bywa to wynikiem niedbałości, pośpiechu piszącego. Jednak czasami filozofowie posługujący się jasnym stylem filozofowania zmuszeni są do używania niejasnego wyrażania swoich myśli. Przez to powstaje przekonanie, że niejasność może wynikać z zawiłości treści dzieł filozoficznych. Niektórzy filozofowie na temat zawiłych tematów piszą jasno. Można wnioskować, że niejasność ma swoje źródło w mętności i niejasności sposobu myślenia. Niejasność pisania niekoniecznie musi być wynikiem niejasności myślenia. Może być to wywołane nieumiejętnością przekazywania myśli. Czasami pisząc odkrywamy niejasności. Być może filozofowie niejasno myślący nie spostrzegają niejasności swoich myśli, niejasności swego stylu, przez co uwalniają nas od zastanawiania się nad tym, co myślał autor niejasno piszący. Odgadywanie myśli ma sens, kiedy mamy przekonanie, że myślał jasno, ale jego niejasność pochodzi z pośpiechu spisywania swoich myśli. Jeśli nie mamy tego przekonania możemy uznać, że autor niejasno myślący i niejasno piszący nie zasługuje na odgadywanie jego myśli.

Obraz 169 (24x30) f. plakatowe


piątek, 15 czerwca 2018

Richard Rorty "Relatywizm: odnajdywanie i tworzenie"

Richard Rorty, Relatywizm: odnajdywanie i tworzenie, [w:] Habermas, Rorty, Kołakowski: stan filozofii współczesnej, tł. i oprac. Józef Niżnik, Warszawa 1996, s. 49-69.
Termin „relatywista" odnosi się do tych filozofów, którzy zgadzają się z Nietzschem, co do tego, że prawda jest wolą panowania nad różnorodnością wrażeń. Relatywistami są również filozofowie zgadzającym się z Wiliamem Jamesem, że „prawdziwe jest to, co czyni nasze przekonania użytecznymi"[1] i Thomasa Kuhnem, że nauki nie należy pojmować jako dążenia do wiernego odzwierciedlenia świata takim, jakim jest on sam w sobie. Relatywiści nie godzą się na rozróżnienie między sposobem, w jaki rzeczy istnieją w sobie oraz relacjami, w jakich pozostają do innych rzeczy, a zwłaszcza do ludzkich potrzeb i interesów.
Rorty zalicza się do relatywistów; stwierdza, że tacy filozofowie muszą porzucić filozoficzne ambicje znalezienia czegoś stabilnego, co mogłoby być kryterium do osądzania przemijających wytworów naszych zmiennych potrzeb i zainteresowań. Musimy zrezygnować o wszelkich przekonaniach oceniających. Odrzucenie wzorców łączy postnietzscheańską tradycję w filozofii z tradycją pragmatyczną w filozofii amerykańskiej, której jednym z twórców jest John Dewey, nazywany często relatywistą. Pragmatyści do nazwania swoich stanowisk używają terminologii negatywnej (np. neoplatonizm). Są jednak przeciwnikami używania slogamów, ponieważ nie wnoszą nic nowego i nie są odzwierciedleniem prawdy. Przeciwnicy relatywistów prawdy naukowe i moralne opisują jako „obiektywne", co ma oznaczać, że istnieją transcendentnie, oczekując na rozpoznanie przez ludzi.
Relatywiści nazywani są również „subiektywistami" albo „społecznymi konstruktywistami"; przeciwnicy zarzucają im subiektywizm poznania. Stwierdzenie to jest niebezpieczne dla pragmatywistów. Nie mogą oni przyznać się do obiektywizmu subiektywnego poznania, bo znaleźliby się we wewnętrznej sprzeczności. Jeśli stwierdzą, że fakt subiektywizmu prawdy jest ich wynalazkiem będą potraktowani niepoważnie. Aby bronić swojego stanowiska, muszą odrzucić słownik używany przez przeciwników, co sprowadza się do odrzucenia platonizmu i metafizyki.
Przeciwnicy pragmatystów uważają, że bycie racjonalnym to trzymanie się słownika odziedziczonego po Platonie i Arystotelesie. Odrzucają stwierdzenia określające ich jako irracjonalistów, ponieważ oskarżenia przeciwników zawierają stwierdzenia, których oni nie przyjmują. Do pragmatystów zaliczają się:
-pierwsza tradycja: Heidegger, Sartre, Gadamer, Derrida i Foucault;
-druga tradycja: James, Dewey, Kuhn, Quine, Putnam, Davidson.
Obie tradycje próbowały podważyć kantowskie i heglowskie rozróżnienie przedmiotu i podmiotu, kategorie stworzone w celu sformułowania ich problematyki i greckie pojęcia dostarczające ram dla myśli Kartezjusza. Obie tradycje pragmatystów łączyła podejrzliwość wobec tych samych pojęć greckich.
Różnią się źródłami:
-Tradycja europejska wiele zawdzięcza Darwinowi, za pośrednictwem Nietschego i Marksa. Filozofowie europejscy często odróżniali to, co należy do filozofii i co do empirii; potępiali filozofię anglosaską, ponieważ ona zajmuje się naturalizmem, empiryzmem, redukcjonizmem. Amerykańska tradycja natomiast dąży do przełamania granic między filozofią, nauka i polityką. Rorty uważa, że amerykanie są bardziej spójni w tych kwestiach niż Europejczycy. Amerykanie uświadomili sobie, że żadna z tych tradycji nie była dostatecznie naturalistyczna; odkryli niemożliwość odrzucenia greckiego słownika przy dalszym filozofowaniu, bo to on był podstawą filozofii. „Gdy odchodzą platońskie dualizmy, podział na filozofię i resztę kultury jest zagrożony"[2].
-Europejczycy proponowali, aby filozofowie stosowali postniezschańską „metodę", dlatego wczesny Heidegger i Sartre mówią o „ontologii fenomenologicznej, późny Heidegger o tajemniczym i wspaniałym „myśleniu", Gadamer o „hermeneutyce", a Foucault o „archeologii wiedzy" i „genealogii". Amerykanie niewiele uwagi poświęcali takim metodologicznym deklaracjom. Dewey postulował wprowadzenie do filozofii metody naukowej, ale nigdy jej nie wyjaśnił. Quine, Putman, Davidson nazywani są filozofami analitycznymi, ale żaden nie uważa, aby używał „analizy pojęciowej" czy jakiejkolwiek innej. „Postpozytywistyczna" wersja, której są twórcami, jest wolna od jakiejkolwiek metody. Nie uważają, że filozofowie powinni myśleć inaczej niż fizycy czy politycy. Ich zdaniem (za Kuhnem) nauka, jak i polityka, są rozwiązywaniem problemów, które w filozofii często stwarzane są sztucznie i mogą zostać zniesione przy zastosowaniu innego słownika niż tego, który stosuje tradycja filozoficzna.
Pragmatyści proponują rozróżnienie rzeczy na to, co mniej lub bardziej użyteczne. Pojęcia te mają zastąpić pojęcia pozornego i rzeczywistego. Pragmatyści chcą zerwać z obrazem „trzymającym w niewoli", czyli z kartezjańsko-locke'owskim pojęciem umysłu dążącym do kontaktu z rzeczywistością poza nim. Narzędzie jakim jest język pozwala dążyć do ulepszania rzeczywistości, aby cieszyć się przyjemnościami i unikać bólu. Narzędzia nie prowadzą do utraty kontaktu z rzeczywistością. „Traktowanie używania słów jako stosowanie narzędzi w celu poradzenia sobie w swoim środowisku, a nie próbę oddania wewnętrznej natury tego środowiska , jest wyrazem odrzucenia pytania, czy istoty ludzkie pozostają w kontakcie z rzeczywistością, pytania zadawanego przez epistemologicznego sceptyka"[3]. Aby porzucić darwinowskie myślenie musimy przestać postrzegać słowa jako reprezentacje i „zacząć je pojmować jako węzły w sieci przyczynowości spajającej organizm ze swoim środowiskim[4]"[5].
Daniel Dennett (amerykański filozof umysłu) stwierdził, że jedynie obraz kartezjańskiego teatru  skłania nas do myślenia, że istnieje wielki problem naukowy lub filozoficzny dotyczący istoty czy też pochodzenia świadomości.
Przypisywanie przekonań i pragnień istotom nieposługującym się językiem jest dla pragmatystów metaforą. Według Pierce'a przypisanie komuś przekonań jest wskazaniem skłonności zachowywania takiego jak nasze. Ludzie przekonania są podobne do oprogramowania komputerowego; nie ważna jest zgodność programu z rzeczywistością, ale jego celowość. Ważne jest to czy pociągają one gotowość do działania, mającemu najlepiej posłużyć zaspokojeniu naszych pragnień. Prawdziwe przekonanie to takie, które jest najlepszym rozwiązaniem w danej sytuacji. Prawda nie może być celem badania; ma służyć koordynacji działania. Dla pragmatystów nie ma różnicy między naukami przyrodniczymi a społecznymi, polityka, filozofią, literaturą. Wszystko to obejmuje uczynienie życia łatwiejszym.
Traktowanie przekonań jako gotowość do działania, a słów jako narzędzia powoduje, że pytanie o prawdziwość, zgodność ze światem traci sens. Używanie słów w określonym ustalonym kontekście służy naszym celom. Putman zauważył, że elementy tego, co nazywamy „językiem" albo „umysłem" przenikają głęboko w rzeczywistość, że sam pomysł przedstawienia ludzi, jako przyporządkowujących niezależny świat językowi jest niemożliwe. Pragmatyści uważają, że wybór moralny to kompromis między konkurencyjnymi koncepcjami tego, co dobre, a nie wyborem między tym, co absolutnie słuszne i tym, co absolutnie niesłuszne. Pragmatyści uważają, że nie ma wyborów między dobrem i złem. Zdaniem Dewey'a każde zło to po prostu jedno z odrzuconych dóbr. James uważał, że mamy prawo zaspokajać wszystkie swoje potrzeby; nie możemy tego zrobić kiedy wchodzi ona w konflikt z inną ludzka potrzebą. Walka o moralność nie ma sensu w przypadku, kiedy każdy wybór zła jest wyborem mniejszego dobra.
Dla pragmatystów to, co ich przeciwnicy nazywają niezmiennymi zasadami moralnymi jest skrótem określającym zwyczaje przodków podziwianych przez nas. Tak na przykład chrześcijańska doktryna o równości i braterstwie odzwierciedla się w imperatywie kategorycznym Kanta i poglądach Milla wyrażonych w sposób świecki (różnice między ludźmi nie powinny nam przeszkadzać w próbach postępowania wobec innych tak jakbyśmy chcieli, aby postępowano wobec nas).  Hegel uważał, że zasady moralne były użyteczne jedynie na tyle, na ile oddawały w skrócie historyczny rozwój określonego społeczeństwa


[1] s. 49.
[2] s. 54.
[3] s. 57.
[4]  błąd w druku; powinno być: „środowiskiem"
[5] s. 58.

Obraz 170 (24x30) f. plakatowe


PLAC MAŁACHOWSKIEGO 3 | inauguracja | poniedziałek, 18 czerwca, godz. 19

18.06 – 30.09.2018 Plac Małachowskiego 3
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
kuratorka: Magdalena Komornicka
współpraca: Michał Kubiak, Jenka Minh
identyfikacja wizualna: Jakub de Barbaro
artyści: Paweł Althamer, Roman Stańczak i goście, Cezary Bodzianowski, Bogna Burska, Centrum w Ruchu (Iza Chlewińska, Karolina Kraczkowska, Agnieszka Kryst, Ramona Nagabczyńska, Weronika Pelczyńska, Renata Piotrowska-Auffret, Magdalena Ptasznik, Iza Szostak, Karol Tymiński), Zuza Golińska, Maria Hassabi, Anna Karasińska, Katarzyna Krakowiak, Katarzyna Przezwańska, Paweł Sakowicz, Iza Tarasewicz, Gosia Wdowik, Zorka Wollny

Jak działa budynek? Co budynek mówi? Jakie pierwsze wrażenie wywiera? Co widzimy w miarę kolejnych wizyt? Jaki jest wpływ architektury na zachowanie publiczności, na zachowanie pracowników? Jak ludzie działają na budynek i na ile ich zachowania, osobiste historie lub decyzje wpływają na jego losy? Z lektury ksiąg skarg i wniosków Zachęty wynika, że publiczność ma bardzo emocjonalny stosunek do galerii, czuje się tu dobrze, „udomawia” to miejsce, doradza, jak budynek ulepszyć czy usprawnić. Co by było, gdybyśmy spełnili postulaty publiczności? Jak wyglądałby budynek? Jak działałaby Zachęta? Co byłoby na placu przed galerią?
Punktem wyjścia dla wystawy jest historia miejsca, specyfika gmachu Zachęty, skomplikowana tożsamość instytucji, prywatne opowieści pracowników galerii, odczucia i emocje publiczności i rodzące się w związku z tym pytania czy fenomeny. 
Na Plac Małachowskiego 3 składają się performanse, spektakle teatralne i taneczne oraz instalacje i działania odbywające się przez cztery letnie miesiące. Przestrzenią wystawy jest plac Małachowskiego — z tej okazji zamknięty dla samochodów, udostępniony artystom i publiczności — oraz sam budynek galerii, a zwłaszcza jego części na co dzień niesłużące prezentacji dzieł sztuki. Do udziału w wystawie zostali zaproszeni artyści, którzy już w przeszłości mierzyli się z architekturą i historią Zachęty oraz ci, którzy zmierzą się z nią po raz pierwszy. W ich działania został włączony plac z budynkiem, instytucja, jej pracownicy i publiczność.

Program:

  • 18.06 (poniedziałek),  godz. 19 Zuza Golińska, instalacja (do 30.09) — inauguracja wystawy
  • 28.06 (czwartek), godz. 12–20  Katarzyna Krakowiak, działanie
     
  • 3–8.07 (wtorek–niedziela) Centrum w ruchu, działania
  • 12.07 (czwartek), godz. 19 Katarzyna Przezwańska, instalacja (do 30.09)
  • 13–30.07 (codziennie), godz. 12–20 Plener rzeźbiarski. Paweł Althamer, Roman Stańczak i goście
  • 19.07 (czwartek), godz. 18 Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
  • 28.07 (sobota), godz. 12 Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
     
  • 14–19.08 (wtorek-niedziela), godz. 18 Paweł Sakowicz, performans, rozmowy
  • 23.08 (czwartek), godz. 18 Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
  • 24.08 (piątek), Anna Karasińska
  • 24.08 (piątek), godz. 20 Zorka Wollny, Anna Szwajgier, koncert
  • 25.08 (sobota), Anna Karasińska
  • 25.08 (sobota), godz. 20 Zorka Wollny, Anna Szwajgier, koncert
  • 26.08 (niedziela), Anna Karasińska
  • 26.08 (niedziela), godz. 20 Zorka Wollny, Anna Szwajgier, koncert
  • 30.08 (czwartek), godz. 20 Gosia Wdowik, wydarzenie
  • 31.08 (piątek), godz. 20 Gosia Wdowik, wydarzenie
     
  • 1.09 (sobota), godz. 12 Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
  • 1.09 (sobota), godz. 20 Gosia Wdowik, wydarzenie
  • 6.09 (czwartek), godz. 19 Iza Tarasewicz, instalacja (do 30.09)
  • 14.09 (piątek), Maria Hassabi, performans
  • 15.09 (sobota), Maria Hassabi, performans
  • 22.09 (sobota), godz. 12 Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
  • 29.09 (sobota), godz. 12  Cezary Bodzianowski, oprowadzanie
  • 30.09 (niedziela), godz. 20 Bogna Burska, czytanie performatywne — finisaż wystawy

Informacje

Plac Małachowskiego 3
18.06 – 30.09.2018

Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
pl. Małachowskiego 3, 00-916 Warszawa

Godziny otwarcia:
wtorek – niedziela godz. 12 – 20
czwartek – wstęp wolny   
kasa biletowa czynna do godziny 19.30

Program „Zachęta na lato / Plac Małachowskiego 3” został zrealizowany dzięki wsparciu finansowemu miasta stołecznego Warszawy