wtorek, 24 kwietnia 2018

Spotkanie: Przestać żyć w iluzji

Ludzie lubią wyrokować, oceniać i krytykować, lecz niestety często nie mają świadomości, że ich sposób patrzenia na rzeczywistość jest mocno zniekształcony. Dzieje się tak, ponieważ nasza psychika ma tendencje do rzutowania swoich treści na świat zewnętrzny.
W psychologii mechanizm ten nosi miano „projekcji”, a jego efektem jest oddalenie się człowieka od faktów i tworzenie swojej własnej, iluzorycznej rzeczywistości. Nie ma co ukrywać, że mechanizm ten jest w stanie wpłynąć destrukcyjnie na każdy obszar naszego życia (począwszy od spraw zawodowych po intymne relacje).
Jak rozpoznać projekcje? Jak uwolnić się spod jej wpływu i przestać żyć w iluzji? Na te i wiele innych pytań postarają się odpowiedzieć w rozmowie dr hab. Mirosław Piróg (naukowiec, filozof, wykładowca akademicki i propagator myśli Carla Gustava Junga) i Julian Strzałkowski ( coach, doradca filozoficzny i autor bloga: https://julianstrzalkowski.wordpress.com/ )
Ze względu na duże zainteresowanie spotkaniem i ograniczoną ilość miejsc w kawiarnii prosimy o dokonywanie rezerwacji. Prosimy o podanie:
- imię i nazwisko
- adres e-mail.
Dane należy przekazać za pomocą wiadomości prywatnej na Facebooku.
Potwierdzenie dokonania rezerwacji zostanie wysłane na wskazany przez Państwa adres mailowy.

Tomasz Majzel "Treny Echa Tropy"



Tomasz Majzel, Treny Echa Tropy, Szczecin, Bezrzecze „Forma” 2015
Życie  ludzkie to zlepek przedmiotów, sytuacji, kontekstów, napotkanych ludzi, przemyśleń i snów. Nie ma w nim rzeczy mniej lub bardziej ważnych, bo wszystko składa się na całość, która pozbawiona jednego elementu nabiera innych kształtów, znaczeń, odmienia uczestnika, wystawia go na alternatywne rozwiązania oraz na będące ich efektem przemyślenia. Ludzkie trwanie to układanka, w której nawet element z odciskiem stopy na marcowym śniegu, słońce grzejące chodniki, ciepłe lody, huśtawka, opona i foliówka leżące na trawniku, pies ganiający po ulicy, anonimowo zostawiane ślady to elementy bardzo ważne, mające wpływ na całe życie i tylko my z dziecięcą naiwnością tego oddziaływania nie chcemy dojrzeć, uświadomić sobie ich nieuniknioność, przemijalność, odchodzenie do przeszłości, do której nie prowadzą nas żadne drzwi.
„Ja po prostu już tam nie trafiam

Te drzwi za którymi nie ta przestrzeń –
Najstarsze ślady przybrały kształty ledwie chwilę temu

Wokół linie”
Tomasz Majzel w tomie „Treny Echa Tropy” stara się uchwycić przemijalność, dostrzec niemożność wrócenia do chwili, która jeszcze przed chwilą była teraźniejszością, zmianę przyszłości w teraźniejszość. Czas jest wymykającą się iluzją będącą kolejnym elementem układanki jaką jest życie każdego człowieka. Przedmioty, sytuacje, wspólny czas sprawiają, że elementy te nakładają się tworząc zaskakujące życie społeczne, którego z poziomu jednostki nie widać, a którego istnienie się przeczuwa przez skrzyżowanie dróg-losów, których wcale nie musimy być aktywnymi uczestnikami. Możemy podglądać gdzieś z boku, dostrzegać pierwsze kroki, rozmyty w deszczu tłum rozpoznawalny po błyszczących od wody butach.
„Treny Echa Tropy” Tomasza Majzela to próba uchwycenia wielości światów istniejących obok siebie, wypełniających świat, dopełniających naszą codzienność uświadamiając nas, że każde z nich jest ważne, dlatego że pojawiło się w naszej lub cudzej przestrzeni wpływając na kolejne kroki. Świat przedmiotów i ludzi to świat znaków podpowiadających nam dokąd mamy iść. Czy jednak zdążymy tam dojść? Czy może owo miejsce roztopi się jak marcowy śnieg? Jutro w tym ujęciu to miejsce zaplanowane, jeszcze nieosiągalne, ale niezmienne przez nieuniknione nakładanie się światów prowadzących nas do określonych miejsc.
Wiersze Tomasza Majzela zaskakują prostotą, redukcją słów zbędnych, bez których utworzony obraz jest doskonale widoczny. Poeta zabiera nas w świat punktów, śmiało nakreślonych linii, które dają nam wyobrażenie o jego świecie. Nie potrzebuje barokowej otoczki słów, aby uchwycić przemijalność:
„Roziskrzyły się krawężniki
w słońcu dziś ani jednej ciemnej plamy

promienie ostre nikt nie wie
jak tam być – nienaturalnie skrada się cień

choć i tak zawsze jest”.
W całej tej próbie uchwycenia prawideł świata poeta jest bardzo szczery ze sobą: doskonale zdaje sobie sprawę, że będzie to świat jego, wycinek tylko jemu dostępny, doświadczenia składające się na to kim jest:
„miał być poemat
jestem
ja”
Ja – czyli coś, co w życiu każdego z nas jest najważniejsze, ale nieistniejące bez kawałków tego, co już minęło, trwa i będzie. Ja, na które składa się każdy napotkany człowiek, rzecz, zwierzę, paproch, pąk kwiatu, płatek śniegu, których istnienie trzeba na równi doceniać.
Każdy wiersz można potraktować jako odrębny utwór zabierający nas w określony wycinek świata poety. Jednak, kiedy spojrzymy na niego w kontekście całości zaczyna przybierać formę taką jak każdy przedmiot napotkany w życiu, staje się elementem zadziwiającej układanki układającej się w całość nabierającą znaczeń przez umiejscowienie go w określonym miejscu w tomie. Proponowane przez poetę cykle tworzą rodzaj miniaturowych poematów i jednocześnie dają wrażenie wycinka większej całości ukazanej w minimalnej liczbie słów tak, aby do czytelnika trafiła prosta forma odporna na wstrząsy. Wiersze Tomasza Majzela są jak domki z kart: wydają się bardzo proste, minimalistyczne, nieuchwytne, przemijalne, ale zaskakują stoją trwałością prostych obrazów, których czar mogłyby prysnąć od nadmiaru słów.









Danuta Awolusi "Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi"



Danuta Awolusi, Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi, Bielsko-Biała „Pascal” 2018
Myślicie, że trudno jest schudnąć? Nie mylicie się, ale dużo trudniej pokochać siebie, swoje ciało, zaakceptować jego niedoskonałości. „Odważona. Dziewczyna minus 70” zabrała nas w niezwykle intymną podróż po walce Danuty z jej słabością: 140 kilogramami. Autorka dokładnie opisuje proces zrzucania zbędnych kilogramów, odkrywanie nowej siebie, zachwycanie się swoim nowym ciałem. Wchodzimy też w niełatwy świat osób otyłych, ich dyskryminacji, obrażania, kształtowania nawyków od dziecka i rosnącej w środku złości oraz przekonania, że musi zmienić swoją sytuację. Ku zaskoczeniu otoczenia chudnie. Staje się kobietą w normalnych rozmiarach, ale nadal się sobie nie podoba, bo problem grubości siedzi w jej głowie.
Danuta Awolusi w kolejnej książce „Odchudzanie zaczyna się w głowie. Odważona pyta i szuka odpowiedzi” zabiera nas w świat psychiki. Nie będzie to podróż samotna. Towarzyszy jej sześć kobiet, które z ważnych powodów znalazły się na kartach jej książki zabierającej nas w świat kobiecych kompleksów, wyścigów o laur piękności, zabierania sobie pewności siebie oraz ciągłego dostrzegania mankamentów. Autorka opowiada o zwykłych losach kobiet piętnowanych społecznie, poszukiwaniu psychoterapeuty, który pomógłby się uporać z problemami z jedzeniem oraz niewłaściwym postrzeganiem siebie, strachem przed pojawiającymi się kilogramami. Najnowsza książka to próba pokazania, że odchudzanie to nie tylko proces fizjologiczny, ale przede wszystkim psychiczny i nie ogranicza się do posiadania lub nie silnej woli, chociaż to też jest ważne, ale skupia na tym czego przez całe życie uczymy się o swoim ciele, jak zaczynamy je postrzegać i wcielać się w rolę swojej największej krytyczki, która przez zbyt duże przywiązanie do własnych mankamentów traci pewność siebie, a z tym i seksapil.
Zarówno „Odważona”, jak i „Odchudzanie zaczyna się w głowie” to interesujące książki dla wszystkich borykających się nadwagą. Poza wskazówkami dotyczącymi jedzenia zawartymi w pierwszej książce czytelnicy znajdą tam wiele wspomnień, które sprawią, że poczują się mniej samotni w swojej osobistej walce z nieposłusznym ciałem. W drugiej natomiast zostajemy zabrani w podróż po psychice. Autorka nie boi się pisać szczerze o sobie, swoich doświadczeniach, przemianach, porażkach, zaniechaniach. Nie zabraknie też trzeźwego spojrzenia na NFZ i możliwości znalezienie pomocy u specjalistów. Razem ze swoimi gośćmi daje wskazówki gdzie i jak szukać pomocy oraz daje nam bardzo ważny przekaz: my kobiety dbamy o całe otoczenie, a zapominamy o skupieniu się na sobie. Z tych opowieści wyłania się obraz zwyczajnej, ale niezwykłej kobiety. Pokazuje, że jest dokładnie taka sama jak każda inna osoba: ma swoje słabe strony, swoje przekonania, przyzwyczajenia. Wszystko to musiała odłożyć na bok i spojrzeć na swoje życie nowym okiem: okiem rewolucjonistki, czyli osoby gotowej na minimum poświęcenia dla własnego dobra i zdrowia, ale to poświęcenie przez odpowiednie nastawienie przestało być męką, a stało się przygodą.
Poza wartościowymi wskazówkami w publikacji znajdziemy przepisy na proste, smaczne i małokaloryczne dania pomagające nieco inaczej podejść do żywienia, dostarczające niezbędnych substancji, a do tego zachęcające do eksperymentowania ze smakami.
Jeśli liczycie na poradnik, który da Wam przepis na dietę zapewniającą zrzucenie kilku kilogramów miesięcznie to się rozczarujecie. O dietach cud w „Odważonej” pisze: "Dwa tygodnie diety, a spodnie ciągle ciasne? Miesiąc wyrzeczeń, a waga drgnęła jedynie nieznacznie? Czuję się oszukana. Nie tak miało być. A skoro efekt marny, a udręka niewspółmierna, rada jest jedna - rzucić to wszystko w cholerę...". Danuta Awolusi pisze szczerze, że na początku nie było widać spadku kilogramów, ale ona czuła, że jej ciało zaczyna inaczej funkcjonować, a po dwóch latach jest całkowicie inną osobą. Z kolei w książce „Odchudzanie zaczyna się w głowie” porusza problem tworzenia kulturowego wzorca kobiety idealnej, zapętlenia się w swoich nowych nawykach, lęków związanych z chudnięciem, uzależnienia od jedzenia.
Miała dwadzieścia sześć lat, kiedy dojrzała do stworzenia nowej siebie, bo starej, grubej, nieporadnej, wyszydzanej nie lubiła. "Lęk przed ludzkim wzrokiem jest paraliżujący. Tak silny, że wystarczyło minąć przechodnia, a czułam się wyszydzona". Próbowała wielokrotnie, ale zawsze kończyło się to porażką. Po zrzuceniu kilogramów w jej życiu zmieniło się niewiele. Pojawiło się nowe ciało, a zostało stare myślenie i to stało się bodźcem do szukania skutecznych dróg radzenia sobie ze swoimi myślami.
Słabością Danusi od zawsze była miłość do dużych porcji jedzenia. Po schudnięciu problem nie znika. Autorka uświadamia sobie, że od jedzenie można być uzależnionym. Jej nowe podejście co prawda pozwoliło na pozwolenie sobie na nie głodzenie się oraz zmianę funkcjonowania ciała oraz kondycję psychiczną, nad którą po latach kompleksów musi solidnie popracować, ale nie uwolniły od ciągłego myślenia o jedzeniu. "Problemy miały zniknąć wraz z wagą. Tymczasem brak poczucia wartości, niepewność, strach, samotność - wszystko zostaje”. Zrzucenie kilogramów to nie tylko pozbycie się dziesiątek zbędnych kilogramów, ale też pozbycie się psychicznego balastu stworzonego przez ponad dwadzieścia lat życia. Odchudzanie to nie tylko walka z nadwagą, ale i swoim wnętrzem.
Książki Danuty Awolusi to opowieść nie tylko dla tych, którzy borykają się z nadmiernymi kilogramami, ale i tych, którzy chcą coś zmienić w życiu. Autorka uświadamia nam, że nic nie dzieje się natychmiast. Trzeba długiej, systematycznej pracy oraz ciągłego obserwowania i modyfikowania metod dążenia do celu, ciągłego zadawania sobie pytania: „Czy to na pewno najlepsze rozwiązanie?”. Myślę, że po obie warto sięgnąć jednocześnie i szukać nowych dróg do lepszej siebie oraz większej akceptacji.