poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Joanna Stovrag "Chwila na miłość"

Joanna Stovrag, Chwila na miłość, Zakrzewo „Replika” 2017
Studenckie wyjazdy na uczelnie w innych krajach to najlepszy sposób na doszlifowanie umiejętności językowych, poszerzenie wiedzy, poznanie nowej kultury, otwieranie się na świat. W czasach PRL-u takie doświadczenie było wielkim szokiem. Wszechogarniająca szarość Polski, w której ludzie wyczekiwali w długich kolejkach za niewiadomym towarem, marzenia o pomarańczy, pojawiającej się tylko w okresie świątecznym zderzały się z barwnym światem różnych religii, dostępności towarów, akceptacji odmiennych poglądów, ruchliwości. Kraje niezwiązane z ZSRR wydawały się być innym, lepszym światem, dlatego propozycja wyjazdu zawsze była czymś, na co studenci czekali. Nie zawsze świadomi tego, co można zastać na miejscu.
Joanna znajduje się na liście osób wyjeżdżających do Sarajewa. Plany miała nieco inne, ale życie spłatało jej figla i zamiast trafić na listę studentów wybierających się do Zagrzebia trafiła do miasta, do którego nie była nastawiona entuzjastycznie. Gdyby miała wybierać na pewno by zmieniła miejsce swojej podróży. To jednak nie wchodziło w rachubę. W końcu podjęła decyzję i razem z rodziną oraz znajomymi zaczęła swoje przygotowania do wyjazdu. Były to takie przygotowania, które każdy, kto choć troszkę pamięta minioną epokę doskonale rozumie: zabierała rzeczy, które można było bez problemu kupić na miejscu. Rzeczy wystane w kolejkach, zdobyte od znajomych.
Po dotarciu na miejsce stopniowo załatwia formalności, wchodzi w studencki świat i zachwyca się miastem, w którym nie ma podziałów. Piękne, bogate, przyjazne, otwarte Sarajewo okazuje się doskonałym miejscem do studiowania, poznawania ludzi, nawiązywania niezwykłych znajomości, wchodzenia w kulturę, dojrzewania i usamodzielniania. Zderzenie z innym światem sprawia, że Joanna do kraju wraca odmieniona, bardziej przebojowa, odważna, śmiało wchodząca do przechodzącej do kapitalizmu Polski. Nim jednak wróci w Sarajewie poznaje Seja, studenta kończącego filologię. Spędzają ze sobą wspaniałe chwile i wiedzą, że chcą ze sobą być już na zawsze. Planują najbliższą przyszłość. Nie są jednak w stanie przewidzieć, że wojna stanie na ich drodze. On uwięziony w oblężonym mieście i narażony na ciągłą śmierć, a ona wszelkimi  sposobami próbująca do niego dotrzeć. Na początki piszą do siebie listy. Jest to korespondencja ludzi wspierających się w tej trudnej chwili i potrzebujących wsparcia. Joanna robi wszystko, by pomóc ukochanemu i udaje jej się to. W jej wyczerpującej walce nie zabraknie podróży do zniszczonego wojną miasta. Doświadczenie bliskości śmierci, ciągłe poczucie zagrożenia, napięcie i wielka zmiana miasta nie pozostają bez wpływu na bohaterkę-narratorkę -pisarkę.
Joanna Strovag na niesamowity dar przelewania swoich doświadczeń i wiedzy na papier. Niezwykle opisowy, barwny język sprawia, że czujemy jakbyśmy razem z nią weszli w kręte uliczki Sarajewa, oglądali zabytki, pili kawę z przypadkowymi ludźmi, doświadczali otwartości i bliskości oraz żywotności napotkanych ludzi. Słyszymy gwar miasta tętniącego życiem, muzyką oraz uwodzącego zapachami i kolorami. A później zderzamy się z inną rzeczywistością, doświadczamy jak wielkich spustoszeń w architekturze i ludziach może wywołać wojna. Sarajewo znane nam z telewizyjnych relacji wojennych staje przed nami w całkowicie odmienionej postaci. To sprawia, że zaczynamy się dziwić: „jak to możliwe?”.
„Chwila na miłość” poza osobistymi wątkami to lektura bardzo wartościowa pod kątem etycznym. Pokazuje nam różne zachowania, uświadamia jak trudno jest w czasie wojny, pokazuje jak tragiczny jest los uchodźców, poraża informacjami o zniszczeniach materialnych, cielesnych i duchowych oraz uzmysławia, że przybysze z terenów wojny to nie osoby chcące podkładać bomby, ale szukające wytchnienia, uciekające przed śmiercią, szukające przystanku, pozwalającego przeczekać im najgorsze, marzący o powrocie do niszczone ojczyzny.
Książka Joanny Stovrag jest przemyślana, dopracowana i czyta się ją lekko, szybko, mimo że temat jest niezwykle poważny. Pisarka pokazuje swoim czytelnikom, że każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji, jak mieszkańcy Sarajewa, że wojna dosięga również społeczeństw pokojowych, w których kiełkują gotowe zabijać innych skrajności i nasza niechęć do walki wtedy na niewiele się zda. Musimy dbać o to, bo tych radykalnych obozów zachęcających do przemocy było mniej. Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, ponieważ wszyscy czytelnicy dostaną tu coś czego szukają: jest wątek miłosny, jest wątek wojenny, troszkę historii, napięcie jak w thrillerze, wspomnienia z podróży i troszkę psychologii, a wszystko z jednej strony niezwykłe, zaskakujące, a z drugiej życiowo brutalne.
„Moje pokolenie chyba najwięcej traci w tej wojnie. Właśnie teraz, kiedy najwięcej mogę, kiedy najwięcej chcę i mam najwięcej sił muszę zajmować się czymś najgorszym, co istnieje na świecie – muszę walczyć”.
„A czas, choćbyśmy tego nie chcieli, nie jest tu na ziemi nieograniczony, tylko biegnie, pędzi, przecieka przez palce. Nie można się z nim nie liczyć, tak jak on nie liczy się z nami”.
Są w życiu takie słowa, które zapadają w pamięć na zawsze. Pamiętamy ich treść, brzmienie i ton, jakim zostały wypowiedziane. Przenikają nas dogłębnie. Choć dla innych zwyczajne, dla nas to słowa wyjątkowe. Dlatego z nami zostają”.
„(…) wojna to tragedia, która może zdarzyć się w każdym kraju”.
„Czasem uścisk dłoni jest czymś więcej niż słowo”.
„Bezsilność bardzo boli”.
„Niektóre wybory w życiu człowieka są jak kamienie leżące na naszej drodze. I choć nie wiemy, jak przejść obok nich, musimy. A one, jeśli się o nie potkniemy, ściągają nas w dół, albo, jeśli leżę wśród rwącego potoku, który musimy przekroczyć, pozwalają nam odbić się w górę i suchą nogą stanąć na drugim brzegu”.
„Cisza pomaga człowiekowi wsłuchać się w głos, który wydobywa się z jego wnętrza, pomaga zagłębić się w samego siebie. Tylko w nieskończonej, głębokiej ciszy można usłyszeć taki głos. Tylko wtedy ma on warunki, by przemówić. To wielka cisza, do której każdy ma prawo. Człowiek powinien jej szukać i pozwalać innym, by w niej trwali. Nie przeszkadzać. Taka cisza przynosi owoce, których potem nikt nie jest w stanie człowiekowi odebrać”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz