Etykiety

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Bogusław Kierc "Karawadżje"

http://www.wforma.eu/karawadzje.html
Bogusław Kierc, Karawadżje, Szczecin, Bezrzecze „Forma. Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy” 2016
„Karawadżje” Bogusława Kierca łączą w sobie dwie ważne dla mnie rzeczy: tytuł odsyłający do twórczości włoskiego malarza i autorstwo poety aktora piszącego w bardzo specyficzny sposób i oczekującego, że jego czytelnik będzie równie wrażliwy, oczytany, wykształcony. „Karawadżje” zabiera swojego czytelnika w podróż niezwykłą, wymagającą skupienia, otwartości, wiedzy. W jego książkach trudno o budowę określonego świata, fabułę. Strumień świadomości jakim częstuje nas Bogusław Kierc pozwala delektować się rozmydleniami biegnącymi od malarstwa, przez rzeźbę po literaturę. Polifoniczny esej powstały z wymieszania gatunków oraz skojarzeń pozwala jego myślom skakać z tematu na temat, dostrzegać zaskakujące połączenia. Całość może nawet wydawać się niezrozumiała jeśli nie zostanie powiązana z Michelangelim Merisim da Caravaggio, barokowym malarzem realistycznym. Specyficzny sposób malowania z wykorzystaniem światła sprawia, że bohaterowie ożywiają i przyciągają wzrok. Ich emocje stają się dla odbiorcy zaraźliwe. Nie sposób przejść obojętnie wobec niesamowitego realizmu. Jego prace cechuje połączenie fizycznej formy i psychicznej treści. Stał się prekursorem nowego sposobu malowania i do tego prekursorem baroku w malarstwie. Naśladowców i jego dzieła często nazywa się Karawadżjami, w których włoski malarz z jednej strony zabiera swoich odbiorców w świat religijno-psychiczny, a z drugiej homoseksualnego erotyzmu, z jednej strony mamy zmyślanie rzeczywistości, wypełnianie luk powstałych przez minimalny opis (konfabulacja), a z drugiej skłonność do pokazywania transseksualizmu, homoseksualizmu (inklinacja).
„Karawadżje” Bogusława Kierca krążą wokół twórczości XVII wiecznego artysty i rozdarte jest między tymi dwoma biegunami: dopowiadania i fizyczności Czasami te bieguny łączą się ze sobą. Wiele obrazów rzymskiego malarza (szczególnie o tematyce religijnej) jest każdemu znana z licznych reprodukcji (tzw. obrazków, które w latach 90 XX wieku można było kupić w sklepach z dewocjonaliami). Sama byłam wielką kolekcjonerką takiej namiastki jego prac. Wśród nich były takie prace jak „Odpoczynek w czasie ucieczki do Egiptu”, „Niewierny Tomasz”, „Powołanie świętego Mateusza”, „Nawrócenie świętego Pawła”, „Ukrzyżowanie świętego Piotra”, „Złożenie do grobu” oraz „Madonna z Dzieciątkiem i świętą Anną”, a wszystko w czasach, kiedy nie interesowało mnie jeszcze autorstwo prac tylko nęcił określony sposób pokazywania rzeczywistości. Wszystkie obrazy bardzo wymowne i oddające emocje osób utrwalanych doskonale przykuwały moją dziecięcą uwagę. Z kolekcjonowania „obrazków” dawno wyrosłam, ale słabość do określonych twórców pozostała.
Bogusław Kierc wydaje się krążyć wokół prac Carawaggio z zafascynowaniem. Rzymski malarz staje się pretekstem do opowiedzenia o literaturze, filozofii, dekonstrukcji znanych motywów i tematów, podzielenia się hermeneutycznym spojrzeniem na wycinki kultury. „Karawadżje” jest tu spotkaniem poety – krytyka z malarstwem rzymskiego artysty i wielowiekową naleciałością, której obok licznych naukowych prac, analiz ekspertów nie brakuje filmu, współczesnych naśladowców upraszczających formy. Na spotkanie to warto wybrać się z reprodukcjami, sięgać po książki, słowniki.
„Karawadżje” to interesująca podróż przez świat skojarzeń artysty wokół dzieł innego artysty. Ze względu na liczne motywy do wędrówki zachęcam cierpliwych czytelników lubiących stopniowo wchodzić w świat analizowany, proponowany oraz tym, którym twórczość Carawaggia jest znana.
Patronuję z:
 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza