piątek, 23 grudnia 2016

Torben Kuhlmann (+il.) "Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc"



http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/armstrong-niezwykla-mysia-wyprawa-na-ksiezyc.html
Torben Kuhlmann (+il.), Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc, tł. Marta Krzemińska, Warszawa „Wilga” 2016
Wielcy marzyciele sięgają wzrokiem i umysłem do gwiazd. Próbują poznawać i lepiej rozumieć każdy element rzeczywistości, aby móc dotrzeć tam, gdzie innych jeszcze nie było. To właśnie prosta ciekawość i chęć zrobienia czegoś więcej pchała ludzi na dalekie wyprawy. Konieczność zdobycia odpowiedniej wiedzy oraz środków wyzwalała w nich siły do poszerzania możliwości, zmuszała do wytężonej pracy. Zamorskie, biegunowe, podwodne, górskie i powietrzne wyprawy były kolejnymi kroczkami w przekraczaniu ludzkich ograniczeń. Do tego potrzebne były wielkie marzenia i pasja oraz wytrwałość. Jeszcze cztery wieki temu dzieci wychowywały się na marzeniach o zamorskich wyprawach, odkrywaniu nowych lądów, przemierzaniu dżungli. Nasze pokolenie śmiało patrzyło w niebo. Pierwsze udane loty kosmiczne dawały nadzieję na spotkanie kosmitów, zamieszkanie na Marsie lub innej planecie. Wycieczki na Księżyc? Czemu nie. Z wiekiem człowiek zdobywa wiedzę o ograniczeniach, uświadamia sobie trudy i te plany przestają być już tak oczywiste. Niektórzy jednak z tych marzeń nie wyrastają. To dzięki dziecięcej otwartości i wielkiemu zaangażowaniu odkrywców mamy wiele wynalazków, pokonaliśmy kolejne bariery.
O takiej upartej, zafascynowanej kosmosem bohaterce jest książka „Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc”, która stała się naszą ulubioną lekturą. Nim córka pozwoliła przeczytać mi opowieść przez ponad tydzień znikała w niesamowitych ilustracjach. To kolejna książka w naszym zbiorze, dla której stwierdzenie, że 100% sukcesu książki zależy od jej ilustracji się sprawdza. Tekst wydawał się córce całkowicie zbędny. Pisarz i ilustrator w jednym zaczarowuje dzieci stworzonym przez siebie światem. Kiedy po pierwszym (trwającym bardzo długo) zachwycie dziecko w końcu pozwala przeczytać opowieść rodzicowi następuje druga fala zachwytu. Prosta i jednocześnie zabawna opowieść jest tak interesująca, że staje się lekturą numer jeden do pojawienia się równie interesującej z równie fascynującymi ilustracjami (czyli jeszcze długie miesiące). Z tego powodu niedługo będę opowiadała przygody myszy z pamięci.
Pierwsze co młodym czytelnikom rzuca się w oczy to solidna, matowa oprawa z nieco tajemniczą ilustracją na okładce: mysz w otoczeniu pojazdów kosmicznych. Panujący w pomieszczeniu półmrok sprawia wrażenie tajemniczości, magiczności, pozwala na fascynację. Po otwarciu książki na czarnym tle znajdziemy szkice związane z projektami naszej bohaterki. Dalej jedną z pierwszych większych ilustracji zawiera mysz stojącą na stosie książek i patrzącą przez teleskop. Strych z wielością zbędnych rzeczy jest tu idealnym miejscem dla niepozornej badaczki. Małe zwierzątko z zafascynowaniem wpatruje się w niebo.  Na kolejnych stronach widzimy księżyc, mysz zapisującą swoje spostrzeżenia, a troszkę dalej próbującą podzielić się z innymi przedstawicielkami swojego gatunku swoimi spostrzeżeniami. Jej teoria zostaje odrzucona, a księżyc nadal jest traktowany jako obiekt westchnień, ponieważ przypomina wielki ser. Jedyną przedstawicielką jej gatunku jest stara mysz z muzeum, która radzi młodej konstruktorce, by zapoznała się z naukami ludzi. Ciekawa świata i marząca o dalekich lotach mysz umiejętnie wykorzystuje wiedzę, wyciąga wnioski z nieudanych eksperymentów, korzysta z zasobów poddasza i w końcu udaje jej się dotrzeć tam, gdzie jeszcze żadna mysz nie była: na księżyc.
Na końcu książki znajdziemy informacje o badaniach nad kosmosem i pierwszych lotach. Nie zabraknie tam notatki o Galileuszu, Konstantym Ciołkowskim, Robercie Goddardzie, pierwszych zwierzęcych podróżach, Juriju Gagarinie, Alanie Shepardzie, Neilu Amstrongu.
Wielkim plusem opowieści jest to, że ilustracje i tekst wzajemnie się uzupełniają. To, co nie jest opowiedziane w kolejnym rozdziale zostaje zilustrowane. Takie połączenie narracji z ilustracjami sprawia, że czytanie jest piękną przygodą.
Uważam, że „Armstrong. Niezwykła mysia wyprawa na Księżyc” to idealna lektura dla wszystkich dzieci. Książka nie tylko rozwija dziecięcą wyobraźnię, ale przemyca sporą dawkę wiedzy. Jeśli szukacie idealnej książki na prezent to ta zafascynuje każde dziecko. Ilustracje przyciągają także dorosłych czytelników. Ja jestem urzeczona i uwielbiam wpatrywać się w poszczególne scenki przygód mysiej bohaterki.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz