Etykiety

wtorek, 9 kwietnia 2024

Christophe Cazenove, Philippe Larbier "Mali Bogowie. Tom 8: Centaur by się uśmiał"


Centaury w mitologii greckiej to postaci będące w połowie ludźmi i w połowie końmi, które w zależności od wersji mitu były potomstwem Kentaurosa i klaczy magnezyjskich lub Iksjona i widziadła (ducha) Nefele ukształtowanej przez Zeusa w postać Hery. Pojawiają się jako prymitywne plemię: dzikie, żywiące się mięsem, groźne dla ludzi, łatwo popadający w konflikty. Z tego powodu Herosi tacy jak Herakles, Nestor i Tezeusz musieli z nimi walczyć. Poza wiarą w siłę i zwierzęcy pęd opowieści o nich zawierały historie pokazujące nieco delikatniejszy wymiar. Do tego z czasem te historie ewoluowały i centaury bardziej kojarzą nam się z wizerunkami, jakie znamy z fantazy, czyli jest tu sporo miejsca na przeżywanie bliskich ludziom emocji.. Cazenove i Larbier poszli dużo dalej i podkreślili ową miękkość wplatając ją sequel dzieciństwa każdego z bohaterów mitologii, których znamy jako dorosłych, wspaniałych i utalentowanych. Cykl komiksów „Mali Bogowie” to świetny zbiór scenek wprowadzających w ważne problemy, pokazujący w krzywym zwierciadle to, jak mogło wyglądać szkolenie przyszłych herosów i mieszkańców Olimpu.

„Centaur by się uśmiał” to już ósme spotkanie z bohaterami. Jak tytuł wskazuje tematem powracającym będą właśnie centaury i wynikające z kontaktem z nimi nieporozumienia. Jednym z nich jest zatrudnienie pół człowieka i pół konia w szkole, aby mogły rozwijać umiejętności przyszłych bogów. Nadzorca szkoły jest przekonany, że będzie to nauka jazdy konnej, a okazuje się, że centaur specjalizuje się w uczeniu matematyki. Takich uprzedzeń jest tu sporo i to one stanowią tło do głównych wydarzeń pozwalających lepiej poznać bohaterów przyszłych mitów. Wyłania się tu obraz dzieciaków lubiących psocić, pchających się w tarapaty, przyciągających pecha, poszukujących swojego przyszłego zajęcia. Ich talenty nie są wrodzone. Muszą dużo pracować, aby odkryć swój przyszły „zawód”. Do tego w tym tomie dobitnie widzimy, że czasami brak wiedzy i umiejętności nie sprawia, że w przyszłości nie możemy być specjalistami w tej dziedzinie. Wystarczą lata nauki i treningu, a nasz los będzie odmieniony.
Inspirowanie się, zapożyczanie, przerabianie motywów to typowe zjawisko w popkulturze, która z jednej strony podsuwa coś nowego, ale z drugiej strony jest to oparte na tym, co było lub jest popularne. Powielanie, przerabianie dopisywanie spojrzenia z innej perspektywy oraz wcześniejszych lub późniejszych losów bohaterów to główne cechy fanfików, czyli literatury tworzonej przez fanów określonych dzieł. Nie jest to nowość, ponieważ dawniej literatura także cieszyła się takimi alternatywnymi historiami o ulubionych bohaterach. Zwłaszcza, kiedy w grę wchodzili święci lub biblijni bohaterowie. Wtedy nazywano to apokryfami. W przypadku literatury pięknej były to zapożyczenia bazujące na tych samych bohaterach, ale z inną akcją. Jednym z obszerniejszych tego typu dzieł, które doczekało się publikacji jest historia hobbitów znanych z „Władcy Pierścieni” J. R. R. Tolkiena. „Ostatni Władca Pierścienia” Kiryła Yeskova pozwala spojrzeć na wszystkie wydarzenia ze Śródziemia z nieco innej perspektywy, odwraca role i pokazuje, że przeciętny bohater może być ofiarą manipulacji. A jak było w przypadku bogów starożytnej Grecji? Poddawali się kreacji głosicieli ich dokonań lub upadków? Jacy byli jako dzieci? Na te pytania próbuje opowiedzieć świetny duet Cazenove’a i Larbier’a. Pierwszy czytelnikom kojarzy się głównie z serią komiksów „Sisters”, „Kumpelki”, „Owady”, „Kasia i kot”, „Ptyś i Bill”, a drugi z serią „Koty, koty, koty”. Obaj twórcy kojarzeni są z gagami, etiudami, minimalistycznym pokazywaniem codzienności bohaterów. W stworzonej przez nich wspólnie serii „Mali Bogowie” widzimy piękne połączenie obu humorów, stylistyk prowadzenia akcji, bazowanie na scenkach oraz rewelacyjną zabawę mitologią. W każdym tomie widzimy mitologicznych bohaterów w czasach, kiedy jeszcze byli dziećmi i musieli odbyć staż na bogów, nauczyć się swoich ról, odkryć przeznaczenie i dopracować swoje talenty. To dało twórcom duże pole do popisu i moim zdaniem świetnie wykorzystali znane z mitologii opowieści, doskonale uwypuklili wady, uzmysłowili trud pracy nad sobą. Niektóre groźne czy wręcz demoniczne postacie nabierają tu łagodności, tragiczne historie są nieco złagodzone. Do tego wszystkie postaci to zgrana paczka dzieciaków, która próbuje bawić się, nie może pogodzić się z tym, że jeszcze nie mają statusu prawdziwych bogów, są traktowani z dystansem i pobłażliwością, a co najgorsze, wielu z nich nie wie, w czym będzie najlepsza i nie wie czy chce się doskonalić, bo może czasami w życiu wystarczy tylko dobrze się bawić?. Bycie dzieckiem nigdy nie jest łatwe. Niesamowicie trudne jest, kiedy jest się bogiem. I to jest w tych krótkich (skeczowych) scenkach pięknie pokazane.
W „Piorunie do drapania”, będącym pierwszą częścią „Małych Bogów” poznajemy wszystkich bohaterów. Wszystko zaczyna się od braków kadrowych. Grecki Panteon wymaga uzupełnienia i Zeus ogłasza nabór na nowych bogów, którzy po zrealizowaniu zadań i okazaniu swoich nadludzkich zdolności będą mogli zasiadać u jego boku. Dziecięcy kandydaci muszą znaleźć swoje wyjątkowe umiejętności. Jednym odkrycie talentu przychodzi łatwiej, innym nieco trudniej. Afrodyta bardzo szybko odkrywa swoje powołanie do bycia boginią miłości. Nie wszyscy jednak mają takie szczęście. Taurusek i Atlas próbując zaimponować Zeusowi doprowadzają do wielu katastrof i śmiesznych przygód.
W podobnej konwencji napisany jest tom drugi „Uparty Ikar”. Niektórzy kandydaci wiedzą już jakie mają moce i muszą zmierzyć się ze stażem. Hades uczy się bycia bogiem podziemi, Hermes opieki nad handlem, Artemida nadzoru nad polowaniami, Afrodyta opieki nad zakochanymi. Są też tacy, którzy jeszcze nie odkryli swojego powołania, mają do zrealizowania zadziwiające zadania, nie rozumieją idei niektórych budowli, a słynny labirynt Minotaura używany jest jako miejsce zabaw oraz ucztowania. Taurusek chowa się w nim, aby przetrawić własne wątpliwości i napełnić brzuch. Pojawia się tu motyw puszki Pandory, Ikara szukającego idealnych rozwiązań do zbudowania trwałych skrzydeł i wiele innych, które pięknie zmodyfikowano i pokazano w krzywym zwierciadle, ale to nie znaczy, że nie mamy okazji poznać greckich bogów. Powoli i systematycznie oswajamy się z ich funkcjami.
Trzeci tom zatytułowany „Ciężko być bogiem” uświadamia czytelnikom, z jakimi trudami borykali się bogowie nim zostali potężnymi i sławnymi. Mamy tu do bólu szczerego Heraklesa, który najpierw obraża, Kirke, a później bezczelnie żąda magicznego napoju. Akcja tomu toczy się wokół jego dwunastu prac. Każda jest wielkim wyzwaniem. Zabicie hydry wydaje się niemożliwe, lew jest nie do pokonania, a w stajni Augiasza nie wiadomo od czego zacząć. Poza tym niektórzy bogowie źle się czują, kiedy przyszły heros eksperymentuje z wykonaniem zadań. Poznajemy tu dzielne Amazonki, widzimy wyprowadzanie Cerbera na spacer, odkrywamy jak trudno poznać różne nazwy istot oraz niesamowite zdolności Afrodyty. Autorzy uświadamiają jak wygląda reakcja na seksizm, co staje się przyczyną wielu konfliktów i utrudnia wykonanie zadań, a przez to spowalnia zostanie bogiem. Młodzi bohaterzy starają się manipulować dorosłymi, aby szybciej zdobyć uprawnienia, ale też wykorzystują życzliwość i słabości do zorganizowanie zabawy lub przyrządzenia smacznego jedzenia.
W czwartym tomie „Komedia Posejdona” znajdziemy wiele motywów z Iliady i Odysei. Możemy przyjrzeć się młodym herosom, którzy spierają się o zabawę z koleżanką. Do tego Taurusek tradycyjnie myśli wyłącznie o jedzeniu i z tego powodu czasami drażni bogów, podkrada ich atrybuty, a wszystko po to, aby dobrze upiec kurczaki na ognisku. Herakles natomiast tak bardzo boi się swoich prac oraz noszonej w sobie siły, że robi wszystko, aby nie ukryć talentu. Tradycyjnie pojawia się też labirynt. Do tego widzimy Troję, Odyseusza, który postanawia wypłynąć w morze, ale robi wszystko, żeby tego nie zrobić. Dowiemy się też, w jaki sposób dzieciaki wkurzają bogów, robią sobie psikusy i czasami bywają naiwne.
Piąty tom, „Z wizytą w piekle”, krąży wokół opowieści o Hadesie i Tezeuszu. Ta dwa wątki przeplatają się. Znani z wcześniejszych tomów bohaterzy będą próbowali dostać się do piekieł, aby wydostać Eurydykę. Szybko odkrywamy, że Orfeusz nie należy do zbyt rozgarniętych bohaterów. Jednak krążenie wokół Tartaru sprawi, że młodzi bogowie mają okazję zawrzeć bliższą znajomość z Hadesem, poznać początki jego małżeństwa, przyjrzeć się codziennym relacjom, a te są typowo stereotypowe: Persefona z uwielbianej panny staje się znienawidzoną żoną (po co takim mężczyznom śluby?). Odkryjemy też kolejne tajemnice labiryntu Tauruska, zobaczymy kolejne postępy w doskonaleniu umiejętności przez Afrodytę, Atenę i Orfeusza. Tradycyjnie pojawi się też Herakles ze swoimi pracami. Wszystko w niedługich scenkach świetnie ze sobą współgrających. Tym razem adepci będą irytować boga podziemi, droczyć się z nim i oswajać jego psa.
Szósty tom zabiera nas w świat Odysei. Autorzy pokazują nam alternatywną wersję wydarzeń, w których mali bohaterzy wcale nie wyruszają samodzielnie i dobrowolnie pod Troję. Ciągłe denerwowanie Posejdona kończy się jego wielką złością i wysłaniem Odysa i towarzyszącego mu Tauronka pod mury Troi, gdzie spotykają kolegę próbującego dostać się do grodu. Widzimy tu niesamowitą przedsiębiorczość bohaterów, którzy strzałami naprawiają łódź, a później udają się w długą wędrówkę. Płynięcie od wyspy do wyspy utrudnia złośliwość boga mórz, który celowo pokazuje złą drogę, wzburza wodę i sprawia, że ciągle spotykają ich różnorodne przeciwności. Uratować może ich tylko mądrość Ateny, która przypadkowo trafia do łodzi. Czy to wystarczy, aby bezpiecznie dotrzeć do Itaki?
Siódmy tom zatytułowany „Biedny Herakles” to opowieść o słynnych dwunastu pracach herosa. Każda zostanie wspomniana, a młody bohater i jego przyjaciele pokazani w krzywym zwierciadle. Już na pierwszych stronach widzimy, że Herakles skupia się na przygotowaniu do zadań. Mamy tu hałasowanie wywołane ostrzeniem narzędzi, które wykorzysta do zniszczenia listy zadań. Nie zabraknie też motywu zakopywania i ukrywania jej, ucieczek. Czasami bohater posłuży się podstępem, ale okaże się, że inni też potrafią być przebiegli. Zobaczymy jak rodzi on sobie z lwem nemejskim, hydrą, dzikiem erymantejskim, łanią Artremidy, klaczami Diomedesa, stajnią Augiasza, olbrzymem Gerionem i innymi. Wątki ciągle się przeplatają, bohaterzy na siebie wpadają i wykorzystują swoje niezwykłe atrybuty i zdolności. Mityczne zwierzęta w większości przypadków odarto z ich agresywnej natury, pokazano w krzywym zwierciadle zarówno je, jak i polującego Heraklesa. Nie zabraknie też pomysłów na wykorzystanie ich niezwykłych cech, bo na czym można lepiej poćwiczyć odcinanie głów jak na hydrze, której one ciągle odrastają, więc nie jest to nic złego. Pojawi się też motyw przebieranek, manipulacji i przedmiotu zmuszającego do mówienia prawdy. Patrzymy na Heraklesa, który nie ma łatwego życia, bo każdy wywiera na nim presję, a zadania nie są łatwe. Do tego jest on tylko dzieckiem, które lubi psocić, bawić się, droczyć z dorosłymi.
Każdy zeszyt składa się z krótkich (jedno i dwustronicowych) humorystycznych scenek (etiud) pozwalających na nieco inne spojrzenie na mitologię. Taurusek i Atlas spotykają znane postacie. W drugim tomie częstymi bohaterami są Ikar i Herakles, ale nie zabraknie też i innych. W czwartym często pojawia się Parys, Helena i Menelaos, w ósmym dołączają centautry. Adepci próbują odgadnąć, w jaki sposób mają zrealizować listy prac, które otrzymali. Zwłaszcza, że niektóre wydają się nierealne i czasami potrzebny jest przypadek, aby móc je zrealizować, a czasami trzeba wielu lat przyzwyczajeń, aby nie popełniać prostych błędów (jak Meduza, która ciągle zapomina, że swoich wężowych włosów nie musi czesać, a Zeus musi pilnować, aby w czasie spania nie upuszczać pioruna). Do tego mamy łakomego Tauruska, który pożre słynne owce cyklopa Polifema. Nawiązań jest tu wiele i są naprawdę zabawne, pozwalają nieco inaczej spojrzeć na mitologię oraz zachęcą młodych czytelników do poznawania tych poważnych opowieści o starożytnych bogach. Uważam, że to będzie świetna lektura pozwalająca na ćwiczenie czytania ze zrozumieniem i uważności lektury, umiejętności porównania, wychwycenia przekręcenia niektórych rzeczy, pokazania ich w krzywym zwierciadle. Taką zabawę z poważną lektura można potraktować jak grę. Dorośli czytelnicy obeznani w mitologii także będą mieli sporo zabawy.
Kreska i kolorystyka skutecznie przyciągają wzrok młodych czytelników. Rysunki pełne szczegółów, żywych, ciepłych barw sprawiają, że całość prezentuje się bardzo dobrze i rewelacyjnie wpisuje się w pokazane przygody. Zdecydowanie polecam.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz