wtorek, 1 stycznia 2019

Mój idealny kalendarz, czyli na co zwracam uwagę przy zakupie kalendarza

Początek roku to początek kolejnych planów, a nie ma dobrych planów bez zapisywania ich. Zapisywanie ich wiąże się z kalendarzem. Nie problem kupić sobie pierwszy lepszy. Wyzwaniem jest kupno takiego, który będzie dla nas optymalny, czyli musimy dokładnie wiedzieć, ile miejsca każdego dnia potrzebujemy na zapiski, czy są potrzebne całe strony i rozplanowanie godzinowe, czy noże dni z linijką wolnego miejsca, a może bardzie taki, w którym jeden tydzień mieści się na sąsiadujących stronach. A może nie papierowy tylko elektroniczny? Koniecznie papierowy? To musicie przeanalizować wiele czynników:
-jak aktywni bywacie zawodowo, rodzinnie i towarzysko,
-czy to, co wiąże się z Waszą codzienną aktywnością każdego dnia jest inne czy może wystarczy jeden tygodniowy plan na cały rok,
-gdzie musi Wam się mieścić ten kalendarz, bo wiadomo, że nie wciśniemy dużego kalendarza do malutkiej torebki,
-czy potrzebne są Wam imieniny,
-czy potrzebujecie miejsce na notatki na końcu,
-czy elementy estetyczne oraz cytaty są dla Was ważne.
Jeśli już wiecie te rzeczy możecie kupić dopasowany do swoich potrzeb kalendarz.
Do mnie ostatnio trafił kalendarze, które miło mnie zaskoczyły, ponieważ mam akurat tyle miejsca, ile potrzebuję każdego dnia i tygodnia. Najważniejsze rzeczy (czyli tygodniowy stały grafik) zawsze zapisuję sobie po wewnętrznej stronie okładki. Notatki osobiste zdradzające dane personalne zostawiam puste, bo nie powinien ich wiedzieć nikt inny, a poza tym bez potwierdzonych przez laboratorium wyników grupy krwi coś takiego nam się nie przydaje, ale warto tu wkleić zeskanowane wyniki grupy krwi. Zwłaszcza, kiedy wiecie, że z kalendarzem się nie rozstajecie. Dalej znajdziemy jednostronnicowy skrócony kalendarz z 2018, później 2019 i 2020. Następnie każdy miesiąc na jednej stronie. Przy każdej dacie troszkę miejsca na wpisanie niesamowicie ważnych rzeczy, a za tym właściwy kalendarz, w którym dwie sąsiadujące strony zawierają cały tydzień. Miejsca na pisanie jest niewiele (po 2 wąskie linijki na każdą godzinę), ale to w sam raz na moją obecną aktywność. Do tego na każdej stronie znajdziemy klika cytatów i estetyczne zdjęcie, bo jest bardzo pomocne, kiedy jest się matką Polką odwiedzającą z dzieckiem lekarzy i zmuszoną do czekania w kolejkach… Na samym końcu dwie strony na notatki. Solidna, estetyczna oprawa, dobrze zszyte śliskie strony sprawiają, że planowanie staje się przyjemnością. Do tego zakładka pomagająca nam na znalezienie odpowiedniej daty w gąszczu stron. Szczerze mówiąc to ja wolałam wyrywanie rogów stron, ale od lat akurat takie kalendarze są niedostosowane do moich mniejszych potrzeb planowania i zauważyłam, że w ten sposób mając za dużo miejsca przestawałam planować. Za to zaczęłam zaginać dolne rogi stron, co daje podobny efekt, jak w kalendarzach, w których można je wyrywać.
Kolejna ważna rzecz to kalendarz naścienny. On czasami jest ozdobą i jednocześnie pomaga zorganizować życie rodzinne lub uczyć dziecko rozpoznawania upływu czasu. My stawiamy na opcję ostatnią i w tym celu do takiego kalendarza potrzebne są nam jeszcze naklejki: gwiazdki, kółeczka, kwadraty. Dziecko uczy się wówczas rozpoznawać dni tygodnia, odkrywa to, że każdy dzień jest przypisany do miesiąca i określonej cyfry. Wydawnictwo Jedność ma bardzo ładny i zajmujący niewiele miejsca kalendarz, w którym znajdziemy zdjęcia dzieci ze zwierzakami, a pod każdą datą wypisane są imieniny. Wyraźny podział na dni tygodnia, zaznaczenie tygodni w roku, wypisane ważniejsze święta katolickie oraz motywacyjne cytaty sprawiają, że jest to kalendarz odpowiedni do dziecięcego pokoju.
A Wy macie już swoje kalendarze? Na co zwracacie uwagę w czasie ich zakupu?








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz