środa, 12 kwietnia 2017

śmiech dobry na wszystko

Czasami mam z Olą i Tutkiem takie sytuacje, że nie wiadomo czy śmiać się czy na nich krzyczeć, a że nie krzyczę na nich to pozostaje mi śmiech.
Ola zrobiła mi aferę w sklepie o… arbuza. Po negocjacjach uzgodniłyśmy, że tata kupi, żebyśmy nie musiały dźwigać.
Jak już Olkę udobruchałam to Tutek nabroił…
Byłam złą panią i nie pozwoliłam mu podnieść lizaka, który upuściło jakieś dziecko. Lizak leżał na chodniku i kusił swoją krągłością i słodkim zapachem…
Pracował i pracował nad swoją smyczą i się cwaniak uwolnił. Zjadł lizaka, wbiegł do sklepu pochwalić się, że postawił na swoim, a później zrobił popis w stylu: „sorry, ale ja się nie dam prowadzić na smyczy”.
-Jak dla mnie Tutek to ty możesz nocować na ulicy. Chrupki zjemy same.
Chrupki to takie magiczne słowo przekonujące go do wszystkiego, więc dał się złapać. Kiedy dał się złapać okazało się, że moja karta została w sklepie… na szczęście ludzie są na tyle uczciwi, że ją szybko odzyskałam  😊
A to tylko niektóre atrakcje, które mi zaserwowali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz