Etykiety

piątek, 16 sierpnia 2024

Lylian, Drouin, Christ i Lorien "Giganci. Tom 6. Yatho"


„Giganci” to komiks nawiązujący do różnorodnych mitów oraz poruszający aktualne problemy społeczne. Mamy tu różnorodne niezwykłe istoty powiązane z dziećmi. To właśnie owa więź stała się początkiem całej historii, w której dużą rolę odegrał pewien młody Inuita wychowany na legendach pewnego dnia natyka się w lodowej jaskini na niezwykłą postać zamrożoną w lodzie. Przychodzi do niej codziennie i to sprawia, że wytwarza i rozwija ze stworem więź pozwalającą mu na sterowanie gigantem. I tym sposobem zaczyna się nasza przygoda z komiksem poruszającym wiele ważnych tematów społecznych. Każdy tom ma też określony motyw przewodni i podsuwa troszkę ważnych wydarzeń historycznych. Każdy tom ma też innego głównego dziecięcego bohatera naznaczonego łącznością z gigantem, a przez to mającego władzę nad określonymi elementami natury. Mamy tu też przyjemność płynąca z obcowania z przyrodą oraz radość z pielęgnowania tej relacji, a także podkreślenia jak niesamowicie ważny jest każdy element naszego świata.

„Giganci. Tom 1: Erin” to początek historii planowanej na sześć albumów. Twórcy wykorzystując znany motyw młodych bohaterów wybranych przez niezwykłe siły. Owo naznaczenie wynika z zamiłowania do wykonywania określonych rzeczy. W przypadku Erin jest to uprawa roślin, więc gigant, który ją wybrał odpowiada właśnie za tę część przyrody. W drugim tomie poznajemy niepełnosprawnego Zygfryda, dla którego woda jest żywiołem pozwalającym na uwolnienie się od ograniczeń, poczucie wolności i lekkości. W trzecim mamy dwóch bohaterów. Jest to Bora i Leap. Tu właśnie pojawia się pojawia się problem manipulacji medialnej i gigant odpowiadający za skały. W czwartym mamy siłę technologii, postępu, piąty zabiera nas do świata przyrody, a szósty jest opowieścią o ostatecznym starciu oraz sile przyjaźni.
Jak już wspomniałam pierwsza część poświęcona jest Erin. Wchodzimy do niego obserwując wyprawę badawczą na Grenlandii. Później stajemy się świadkami tragicznego wypadku, w którym ocalała Erin. Z powodu straty rodziców musi się przeprowadzić. Nim to nastąpi ma czas na pożegnanie swoich ulubionych miejsc. W czasie ostatniej wizyty w domku w lesie zostaje zaczepiona przez bandę łobuzów. Uciekającą przed prześladowcami dziewczynę ratuje kolosalna istota przypominająca zbitek gigantycznych roślin. Bohaterka szybko nawiązuje z nowym przyjacielem nić porozumienia. Tymczasem na drugim krańcu Ziemi uwięziony w lodzie mroczny olbrzym powoli się budzi dzięki przedsiębiorcy prowadzącemu badania pod pozorem poszerzania wiedzy. Cel jedna jest inny: chce uzyskać nieśmiertelność i absolutną władzę.

W drugim tomie akcja także dzieje się dwutorowo. Tym razem wędrujemy do Niemiec, czyli całkiem blisko nas. Mieszkający tuż przy wybrzeżu (z okien olbrzymiego domu ma widok na plażę i morze) Siegfried powoli staje się buntującym nastolatkiem. Nie może pogodzić się ze swoją niepełnosprawnością. Inteligencją prześciga rówieśników, ale fizycznie niewiele może, bo przykuty jest do wózka. Jego sytuacja sprawia, że wyjątkowo chętnie ucieka do wody, w której może poczuć lekkość, uwolnić się od ograniczeń. Opiekun czuwający nad jego bezpieczeństwem będzie robił wszystko, aby uchronić go przed niebezpieczeństwem. Jednak czasami zagrożenie nie tkwi w żywiołach tylko w ludziach. I to trzeba dostrzec wystarczająco wcześnie, żeby nie było za późno. Równocześnie poznajemy kolejne działania Crosslanda, właściciela korporacji, który chce zdobyć władzę nad gigantem, aby zawładnąć światem. Działa pod pozorem niesienia pokoju, ratowania świata. Tworzy mit zagrożenia ze strony gigantów, bo zależy mu na strachu. Widzimy jego nadużywanie władzy oraz autorytetu.

Do trzeciego tomu zatytułowanego „Bora i Leap” wchodzimy w czasie popisowej demonstracji Giganta. Właściciel korporacji organizuje spotkanie ludzi z niezwykłą istotą w Nowym Yorku na Times Square. Każdy może podejść blisko, dotknąć, a nawet wejść na dłoń giganta. Inuita, który doprowadził do jego przebudzenia wybudza się spod wpływu środków usypiających i na moment korporacja traci wpływ nad Alypharem. Szybko jednak odzyskują kontrolę. Równolegle toczy się akcja w Kambodży w Siem Reap, gdzie grupka dzieciaków próbuje zdobyć pożywienie. Źle potraktowani przez bogatego mężczyznę postanawiają się zemścić. Szybko okazuje się, że młodzi rabusie są ofiarami ojca alkoholika. Ich wielkim marzeniem jest uwolnienie się od pijanego i stosującego wobec wszystkich przemoc rodzica. Duża ilość pieniędzy może wybawić ich z opresji, dlatego Bora marzy o posiadaniu władzy nad gigantem, który pomoże mu okraść bogatych, aby pomóc biednym. Jego siostra doskonale zdaje sobie sprawę, że nie tędy droga. Aby zmienić sytuację ubogich nie wystarczy kraść, bo to nie prowadzi do realnych zmian. Uważa, że potrzebna są inne zmiany. Nie ma jednak pomysłów na nie. Okazuje się, że dziewczyna potrafi rozmawiać ze skałami. Już wiemy, co za tym stoi, dlatego wypatrujemy momentu, kiedy pojawi się gigant. Tym razem mamy odpowiedzialnego za skały. To dzięki niemu poznajemy mityczną historię początków świata oraz zrozumiemy jak wielkim zagrożeniem jest Alyphar. Zaskoczeniem jest to, że tym razem bliźniaki wspólnie mają wpływ na giganta. I to właśnie prowadzi do poważnych problemów, bo pragnący pieniędzy Bora sprzedaje informacje o umiejscowieniu istoty. Nie wie, że to może się dla wszystkich źle skończyć. Co z tego wyniknie przekonajcie się sami sięgając po komiks.
Czwarty tom zabiera nas w świat Célestina. Nim go poznamy zobaczymy jakich zniszczeń dokonuje gigant Alyphar i towarzyszące mu Cerbery kierowane przez żądnego władzy Calvina Crosslanda, prezesa korporacji. Pobierający z różnych miejsc energię dla swoich mitycznych stworów chory starzec dzięki otrzymanemu od mitycznej istoty (z którą połączenie podkrada młodemu Inuicie) staje się młody i zdrowy. Jednak na tym nie zamierza poprzestać. Jest żądny władzy i zamierza wykorzystać szansę jaką mu dano. Dzięki naładowaniu giganta i jego pomocników już nie musi kryć się ze swoimi prawdziwymi intencjami. Na jego polecenie Cerbery niszczą to, co napotkają na drodze. Na pierwszych stronach widzimy atak na okręt podwodny. Na szczęście załodze z pomocą przychodzą giganty sterowane przez dzieci.|
Później przenosimy się do Kongo do kopalni koltanu. Widzimy tragiczne warunki, w których pod przymusem pracują ludzie. Poznajemy tam Célestina, który ma niezwykłe umiejętności naprawiania wszystkich elektronicznych rzeczy. Szybko okazuje się, że posiada jeszcze inne zdolności. Dzięki nim może uchronić matkę przez gwałtem (nie jest powiedziane wprost, więc młody czytelnik może się nie domyślić). Pochodzący z Konga nastolatek po pracy spędza czas z bliskimi i buduje gigantycznego robota. Ku jego zaskoczeniu twór ożywa i jest kolejnym z gigantów proszącym go o pomoc w pokonaniu Alyphara. Célestin musi dołączyć do grupy pozostałych dzieciaków połączonych z gigantami. W tym czasie zły mityczny stwór rośnie w siłę, a oddani Calvinowi Crosslandowi pracownicy ukrywają połączonego z przejętym przez prezesa korporacji gigantem.
W piątym tomie widzimy, że po starciu z gigantem Alypharem panuje chaos. Dzieci wraz ze swoimi olbrzymimi przyjaciółmi zdają sobie sprawę, że nie będzie łatwo uwolnić świat od Alyphara. Powoli do ludzi dociera, że nikt nie może mu się przeciwstawić. Kiedy już prawie nie ma nadziei widzimy kolejne cudowne dziecko. Tym razem jest to żyjąca  w kanadyjskiej dziczy w plemieniu Cree Luyana nawiązująca kontakt z gigantem odpowiedzialnym za świat zwierząt., Wakytshi, z którym udaje nawiązać się kontakt. Ich zadaniem bohaterów jest odnalezienie dziewczynki i giganta oraz przekonanie ich do wsparcia w walce o przetrwanie ludzkości
Szósty tom przynosi przykry obraz: kolejne miasta są niszczone przez znajdujących się pod wpływem Alyphara gigantów. Tylko Célestine może walczyć. Szybko okazuje się, że jego gigant jest za słaby, a przekonywanie młodego Inuity, aby wrócił do rodziców i porzucił niszczycielskiego giganta kończy się niepowodzeniem. Jedyna nadzieje jest w rozłączeniu połączenia gigantów z niszczycielem. Célestinowi potrzebne będzie sporo szczęścia i sprytu.
Autorzy zabierają nas w dynamiczną i dobrze skonstruowaną akcję. Dowiadujemy się, że obdarzona niezwykłym mocami Erin nie jest jedyna. Każdy tom poświęcony jest innemu dziecku, powiązanymi z nim olbrzymowi. Osobiste dramaty młodzieży mieszają się tu z problemami planety. Każdy wystawiony jest na inną próbę.
Świetny scenariusz dopełniają piękne ilustracje Loriena przy współpracy w pierwszym tomie Drouina, a w drugim Christa. W trzecim mamy piękne rysunki autorstwa Russo, Drouina i Loriean. Mamy tu klasyczne, bogate w szczegóły, miękkie i sprawiające ciepłych sceny ilustracje. Szczególnie piękne są plansze z gigantami przywodzące na myśl Disneyowskie obrazy połączone z mrocznością, dzięki czemu wyglądają one zjawiskowo.
Cała seria to ciekawa i pouczająca lektura, przekonująca młodych czytelników, że każdy z nas ma jakiś talent i trzeba go pielęgnować. Do tego pojawiające się tu motywy ekologii, dbania o planetę uwrażliwią na problemy płynące z wielu współczesnych zagrożeń, manipulacji medialnej, dążenia do przejęcia władzy, przemocy pod pozorem zdobywania wiedzy. Jest też motyw niepełnosprawności, biedy wykluczenia społecznego, alkoholizmu i przemocy.
Zapraszam na stronę wydawcy













czwartek, 15 sierpnia 2024

Brice Cossu i Olivier Bocquet "Frnck. Tom 8: Exodus"

„Frnck” to komiks, który pierwszym tomem mnie zaskoczył z jednej strony pokazaniem problemów młodych ludzi, z drugiej podróżami w czasie, a z trzeciej uświadamianiem, z jakimi wyzwaniami musieli borykać się kiedyś ludzie. Autorzy zabrali mnie do świata nastolatka, któremu wydaje się, że ma fatalne życie. Mieszkając w sierocińcu ciągle próbuje nowych rzeczy, trafia do kolejnych rodzin, które okazują się ziszczeniem koszmarów. Z powodu bycia niepełnoletnim jest zależny od otoczenia. Dotknięty różnorodnymi ograniczeniami i koniecznością podporządkowania się, marzący o samotnym życiu bez zależności od kogokolwiek bohater postanawia coś zmienić, aby nie trafić do kolejnej dziwnej rodziny i przez to mieć poczucie odstawania od otoczenia. Kolejne zabiegi dyrektorki chcącej stworzyć mu prawdziwy dom kończą się katastrofą. Chłopak w żadnym domu nie czuł się dobrze. Każde wpisywanie go w schemat, próba zarażenia stylem życia potencjalnej rodziny kończyła się fiaskiem. Z tego powodu skazany jest na mieszkanie w sierocińcu. Kolejna próba uszczęśliwienia go przybranymi rodzicami kończy się wielką katastrofą. Zagrożenie wyjazdu poza miejsce, w którym czuje się bezpiecznie sprawia, że postanawia uciec i już więcej tu nie wracać. Chce znaleźć swoich prawdziwych rodziców. Od jednego z pracowników sierocińca dowiaduje się, gdzie go znaleziono. I tym sposobem rusza na poszukiwania swoich korzeni. Ma nadzieję dowiedzieć się prawdy o swoim pochodzeniu, poznać rodzinę. Okazuje się, że na jego trasie w środku lasu znajduje się strzeżony przez groźne psy plac budowy parku jaskiniowców. Uciekający bohater nie zauważa, kiedy zostaje przeniesiony do innych czasów lub wymiaru, w którym życie jest brutalne, a do tego brakuje takich podstawowych dóbr jak Internet, pizza czy telefony. Mało tego: mieszkańcy posługują się dziwnym niezrozumiałym językiem. Do tego ludzkie życie ciągle narażone jest na różnorodne niebezpieczeństwa ze strony roślin, zwierząt i innych plemion. Franck przyzwyczajony do udogodnień wynikających z dostępu do dóbr cywilizacji przeżyje szok kulturowy i odkryje jak trudne było życie dawnych ludzi. A może nawet odnajdzie swoich przodków?
W drugim tomie mamy kontynuację pobytu u jaskiniowców. Franck powoli zaczyna się odnajdować w nowym otoczeniu i chce je zmieniać. Niestety próby wprowadzenia kolejnych nowinek są zwalczane przez głowę rodu, bo ogień wydaje mu się bardzo niebezpieczny. Do tego chłopak zaczyna odkrywać, że przyroda jest jeszcze bardziej brutalna niż mu się początkowo wydawało. Nawet słodkie króliczki mogą być bardzo groźne. Nie wspominając już o gigantycznych mamutach, żarłocznych lampartach i wilkach.
Tom trzeci porusza problem diety i walki o przetrwanie. Okazuje się, że nastolatkowi bliski jest pacyfizm i weganizm, a wszystko przez to, że sam musi sobie upolować jedzenie. Konieczność zabicia zwierzęcia sprawia, że owoce i korzonki wydają się bardziej smaczne oraz pożywne. Do tego Franck będzie musiał ratować członków swojej nowej rodziny przed tajemniczą chorobą.
Czwarty tom otwiera próba utrwalenia przez Francka otoczenia, w którym się znalazł i „przesłania” telefonu z filmami do współczesności. Po wolnym wstępnie następuje przyspieszenie akcji. W zamieszkałej przez przybraną rodzinę bohatera zaczyna dziać się coś dziwnego. Woda z podziemnego jeziora unosi się niczym w gejzerze, a w jaskini zaczyna pojawiać się lawa… Prehistoryczni ludzie zamiast uciekać pieką nad gorącymi strumieniami mięso, wymyślają potrawy. Kiedy dociera do nich powaga sytuacji okazuje się, że nie ma najmłodszego członka rodziny, który został w jaskini. Co tym razem zrobi Franck? Co odkryje?
W piątym tomie „Ludożercy” widzimy, że plemię, do którego dołączył Frnck ma do niego pretensję, że nie uratował najmłodszego członka rodziny w czasie wybuchu wulkanu. Zobaczymy też, co dzieje się z dzieciakiem przeniesionym w czasie bądź do innego wymiaru. Uratowani ludzie dryfują na kłodzie po rzece. Okazuje się, że jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ dookoła kryje się pełno niebezpiecznych ryb i stworów, które chętnie ich pożrą. Jeśli myślą, że te istoty to największy problem to przekonają się, że nie. Frnck z Peperoni trafia do ludożerców. Zaczną się pościgi, ucieczki, walka na śmierć i życie. Zobaczymy tu sugestie, w jaki sposób powstały religie. Do tego pojawi się motyw przemieszczania się między światami lub podróży w czasie. Lepiej też zrozumiemy zachowanie Frncka z początku komiksu, odkryjemy, dlaczego tak trudno było mu dostosować się do różnych rodzin oraz popadał w tarapaty przez robienie zadziwiających rzeczy.
Szósty album otwiera przeniesienie nas do 1974 roku. Widzimy młodą kobietę mającą problem z motocyklem. Zaczepiana przez lokalnych osiłków próbuje wyjść z opresji opowiadając, że nie potrzebuje ich towarzystwa i „pomocy”, bo czeka na chłopaka, a później przekonuje ich, że pierwszy napotkamy mężczyzna jest właśnie jej partnerem. Tak zaczyna się zaskakująca opowieść o miłości czarnoskórej i bardzo niskiego mężczyzny. Ich relacja się rozwija, spędzają coraz więcej czasu i pewnego dnia trafiają na tajemniczą jaskinię, w której z jednej strony znajdują prehistoryczne malunki, a z drugiej napisane na ścianie samogłoski. Cennym znaleziskiem jest też smartfon Franka. Skłania ich do poszukiwania portalu, którym będą mogli przenieść się w czasie i uratować chłopaka. Ten tom porusza wiele ważnych problemów: wykluczenia z powodu niewpisywania się w normy, dyskryminacji rasowej i płciowej oraz przywłaszczania sobie odkryć naukowych. Autorzy prezentują działanie efektu Matyldy (Matildy Joslyn Gage – amerykańska sufrażystka zwróciła uwagę na niedocenianie osiągnięć kobiet i przywłaszczanie sobie dokonań przez mężczyzn), którego istnienie potwierdziły badania prof. Silvii Knobloch-Westerwick. Wspomniane są też misje kosmiczne, gloryfikacja pierwszego mężczyzny, który stanął na Księżycu i przemilczenie wkładu Katherine Jones, dzięki której te misje miały szansą się udać. Do tego coraz więcej tu opowieści o podróżach w czasie. Poza tym powstanie problem oswajania, mierzenia się z zagrożeniem oraz dbania o swoją społeczność. Bohaterzy wykazują duże przywiązanie do swojej rodziny i nawet wtedy, kiedy nie ma nadziei na to, że przeżyli ruszają na ratunek. Wszystko w myśl zasady, że dopóki nie ma dowodów na ich śmierć to trzeba zakładać, że żyją i misja ratunkowa ma sens.
Siódmy tom podsuwa nam tajemnicze zniknięcie samolotu pasażerskiego. Mamy 1964 rok i pojawia się szereg tajemniczych wydarzeń. Okazuje się, że rozbitkowie lądują w przeszłości. Stają się kolejną grupę osiedlającą świat dinozaurów. Bardzo szybko tworzą zgraną społeczność. Nie są jedynymi osobami, które przeniosło w czasie. Obserwujemy różnorodnych podróżników. Jednocześnie dalej śledzimy losy Francka starającego się przetrwać w dzikim świecie. Musi zmierzyć się ze zmianami pogody. Do tego poznaje kolejnych ludzi.
Ósmy tom zatytułowany „Exodus” otwiera najście windykatorów bankowych. Zaciągnięty przez dwóch wizjonerów kredyt musi być spłacony. Niestety za ich pomysłami nie idą realne wynalazki. Do akcji jednak wkracza Anoukis, która zmienia życie dwójki wynalazców. To znaleziony przez niż smartfon stanie się wzorem dla ich pracy. Po latach widzimy, że nie tylko im się udało, ale też kobieta namierza Francka. Lata starań mogą pozwolić w ocaleniu chłopca i jednocześnie zmiany losów wielu ludzi. Ciąg zaskakujących wydarzeń rzuca ją do przeszłości, gdzie może odnaleźć Franciska, znaleźć Franka, rozbitków oraz dokonać ważnych obliczeń. Okaże się, że świat prehistoryczny jest tuż przez wielką zagładą. Do Ziemi zmierza kometa, która uśmierciła dinozaury. To będzie jedyna szansa na powrót do przyszłości. Czy bohaterom się uda?
Poza zwyczajną, pełną napięcia opowieścią mamy tu wiele ciekawych tematów. Wśród nich jest zakrzywienie czaso-przestrzeni, nielinearność czasu. Autorzy podsuwają teorię względności, nawiązują do najnowszej historii, czyli ataków terrorystycznych i nasilenia ich w latach 60. XX. Mamy też pierwsze prace nad komputerami osobistymi, smartfonami i wiele innych.
Wbrew pozorom nie jest to przybijająca i smutna opowieść o smutnym życiu sieroty. Wręcz przeciwnie. W pierwszym tomie mamy nastolatka, który wie, czego chce, ale urzędnicy stosujący się do bezdusznych przepisów zechcą uszczęśliwić go na siłę. I to wbrew jego woli. Poruszony jest tu ważny problem decydowania o sobie przez młodych ludzi, ich zależności od innych. Po przeniesieniu do prehistorycznych czasów zobaczymy pełną gaf, śmiesznych sytuacji walkę o przetrwanie. Do tego bohater będzie mógł przyjrzeć się swojemu postępowaniu, zobaczy jak bardzo niechęć do nawiązania jakichkolwiek relacji z nowymi rodzinami sprawiła, że nigdy nie dał szansy żadnej na objęcie nad nim opieki. Drugi tom to pretekst do poruszenia problemu trzymania się tradycji, tego co znane, odcięcia od postępu i braku poszukiwania nowych rozwiązań. Trzeci zmusza do zastanowienia się, czy i na ile powinniśmy być wierni swoim zasadom. Czwarty pokazuje, że czasami trzeba porzucić uprzedzenia, zapomnieć o złych doświadczeniach. Piąty uświadamia jak ważne są więzi z innymi oraz uczenie się nowych rzeczy, otwartość oraz więzi społeczne. Szósty pokazuje jak ważna jest różnorodność oraz docenianie czyjegoś wkładu. Siódmy wprowadza temat dyktatury. Ósmy podsuwa temat wyzwalania się spod dyktatury i zespołowego działania Do tergo zobaczymy bohaterów dążących do celu.
Motyw podróży w czasie nie jest tu niczym zaskakującym, ale pozwala na wytrącenie bohatera ze strefy komfortu, pokazanie mu, że w życiu mało rzeczy zależy wyłącznie od nas, a przetrwanie to sztuka kompromisu i ciągłego uczenia się oraz współpracy. Dociera do niego, że człowiek nie może przetrwać w pojedynkę. Do tego z każdym upływającym tygodniem nastolatek zaczyna doceniać to, co stracił, czyli wszystko, co oferowała mu współczesność. Porwany przez nurt zaskakujących wydarzeń nie ma wiele czasu na myślenie. Musi działać. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiają się ludożercy, a później przychodzi groźny chłód, nowa rodzina choruje lub jest zagrożona śmiercią, a zimą trudno znaleźć jakiekolwiek jedzenie. Do tego trzeba stawić czoło globalnemu zagrożeniu.
Mamy tu pięknie zarysowaną osobowość zbuntowanego nastolatka, ale też pojawiają się ciekawe charaktery jaskiniowców. Piąty tom pozwala na pokazanie ważnych zjawisk we współczesnym świecie.  Wyjątkowo dobrze podkreślono tu wartość stada-rodziny, tworzenia więzi, przetrwania dzięki współpracy i pomysłowości. Napotkana rodzina jaskiniowców bardzo odbiega od marzeń o idealnych bliskich, ale do Francka dociera, że mogą być to jego jedyni bliscy i bez nich życie w brutalnym świecie przyrody nie będzie długie. Problem polega na tym, żeby szybko wyciągnął wnioski, bo zwlekanie może skończyć się tragicznie. Do tego powinien nauczyć się zdobywać pokarm, otworzyć na luźne podejście do cielesności i dbania o higienę. Do tego czeka go wielkie zaskoczenie związane z odkryciem prawdy o swoim pochodzeniu oraz misji. Każdy tom kończy wprowadzenie ważnego elementu napędzającego akcję i podsycającego napięcie.
Ciekawe ilustracje pełne szczegółów i szybka akcja z dużą dawką prostego humoru sprawiają, że komiks czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Brice Cossu stosuje technikę pokazywania tła, aby osadzić w nim relacje między bohaterami, a później usuwania go, by skupić uwagę na dialogach i emocjach. Ruch jest tu zaznaczony przez kreski i zbliżenia. Postaci narysowane w ciągłym ruchu, ich twarze, sylwetki lekko zdeformowane przez zatrzymanie obrazu w kluczowych ujęciach.
Całość bardzo ciekawa, wciągająca, a autorzy podsuwają wiele wątków znanych z fantastyki, legend i mitologii. Zdecydowanie polecam.
Zapraszam na stronę wydawcy








środa, 14 sierpnia 2024

Fabien Vehlmann "Sami. Tom 8: Gladiatorzy" il. Bruno Gazzotti


„Sami” („Seuls”) to historia napisana przez Fabiena Vehlmanna i narysowana przez Bruna Gazzottiego zabierająca nas do świata pięciu młodych bohaterów, którzy muszą sobie radzić po tajemniczych wydarzeniach, przez które na świecie nie ma dorosłych. Składająca się z 13 tomów seria zdobyła kilka nagród i podbiła serca młodych czytelników mimo, że pokazany w nich świat jest brutalny. Jedno jest pewne: zło nie zawsze jest tak złe jak nam się wydaje, a dobro tak niewinne. Życie ma całą masę odcieni. Do tego podsuwa całą masę wyzwań i prób. Każdy tom to kolejna przygoda poruszająca ważny problem oraz wprowadza do świata ciekawych problemów etycznych i teorii z fizyki. A wszystko zaczyna się od wspomnianego zniknięcia dorosłych.
W pierwszym tomie zatytułowanym „Zniknięcie” wchodzimy do świata dzieciaków widzimy zwyczajne miasto pełne gwaru. Ludzie są zabiegani. Każdy skupia się na swoich obowiązkach, przyjemnościach i codzienności. Jedni odrabiają lekcje, uczą się, inni grają w gry, a jeszcze inni muszą walczyć o przetrwanie. Każdy z bohaterów jest inny, ma odmienne pochodzenie, pozycję i inaczej wygląda codzienność. Dla jednych życie jest przyjemne, a dla niektórych to ciągła konieczność obrony. Wszystko oczywiście do czasu, gdy dzieje się coś niezwykłego i pięcioro dzieciaków budzi się w opuszczonym Fortville, w którym będą musieli przetrwać i nauczyć się nim zarządzać oraz radzić sobie z niebezpieczeństwami. Z każdym tomem akcja jest coraz ciekawsza i pozwala na poruszenie kolejnych ważnych tematów. Między bohaterami (Dodjim, Leïlą, Yvanem, Camillą i Terrym) dochodzi do licznych spięć. Nim jednak to nastąpi muszą się odnaleźć. Do tego odkryć, że świat pełen jest niebezpieczeństw, którym trzeba będzie stawić czoła. Każdy z tomów to historia z innym tematem przewodnim. W pierwszym przede wszystkim bohaterzy będą musieli zrozumieć, że zostali sami w obliczu zadziwiających wydarzeń i zjawisk. Co jest tego przyczyną? To bohaterzy odkryją dopiero za kilka tomów i będą starali się rozwiązać ów problem. Do tego muszą zmierzyć się z własnymi lękami.
W drugim tomie zatytułowanym „Nożownik z Fortville” widzimy narastające wśród bohaterów konflikty. Dzieciaki z „dobrych” domów traktują nowe doświadczenie jak zabawę bez zastanowienia się nad konsekwencjami. Strzelają z pistoletu, domagają się uwagi, gromadzą zabawki i gadżety. Prędzej czy później musi dojść między nimi do konfliktu. Odpowiedzialny Dodji ma dość niańczenia rówieśników. W czasie samotnej wędrówki natrafia na tajemniczą postać nożownika, który atakuje wszystkich znajdujących się na jego drodze. Dzieciaki będą musiały się zjednoczyć, aby przetrwać. Do tego zakończenie naprawdę nas zaskoczy. Muszę szczerze przyznać, że Dodji zdobył u mnie kolejne punkty. To świetny, poukładany i empatyczny dzieciak, który nieświadomie zapobiegnie katastrofie.
W trzecim tomie zatytułowanym „Klan Rekina” przenosimy się poza miasto. Dzieciaki wędrują po spustoszonym przez ogień terenie. Sprzeczają się, droczą, narzekają na niewygody, z jakimi muszą się mierzyć w swoim pojeździe. Odkryją też, że takie codziennie utarczki to nic ważnego, kiedy w grę wchodzi starcie z wygłodniałym stadem psów, które potrafią być groźniejsze od wilków, bo bez strachu atakują ludzi. Ratuje ich dzieciak, który okazuje się przywódcą Klanu rekinów. Jeden ze złapanych przez niego psów ląduje w paszczy rekina. Nasi bohaterzy poznają innych ocalałych oraz całą masę zasad obowiązujących w osadzie rządzonej twardą ręką przez dyktatora. Chłopak ma dwóch idoli: ojca i Hitlera. Autorzy zabierają nas w świat, w którym manipulacja i terror stają się narzędziem zastraszania. Do tego mamy tu dzieciaki bezwzględnie i całkowicie podporządkowane rozkazom przywódcy. Przypomina to wszystko to, co działo się w czasie II wojny światowej i będzie to doskonały tom do zaprezentowania młodym czytelnikom czym jest dyktatura, wskazania sposobów obrony.
Czwarty tom, „Czerwone kurhany”, stawia przed bohaterami nowe wyzwania. Po doświadczeniach z młodym dyktatorem życie dzieciaków, które wróciły do znanego im miasta może wydawać się nudne. Szybko okazuje się, że walka o przetrwanie to nie tylko codzienne zdobywanie pożywienia i przywożenie zwierząt do prowizorycznej zagrody. Poruszone będą tu takie problemy etyczne jak zabijanie i zjadanie zwierząt. Do tego pojawi się kolejne zagrożenie, któremu bohaterzy będą musieli stawić czoła. W czasie kolacji do ich obozu przychodzi znany im nożownik chodzący w masce. Jest ciężko ranny i przyniósł ubranko podopiecznej. Dzieciaki rozpoczynają śledztwo. Trop prowadzi do małp budujących dziwne kurhany, zakładających różne stroje i zachowujących się agresywnie. Muszą znaleźć porwane dziecko. Pilnowany przez małpy teren wydaje się nie do przejścia. Do tego pojawia się problem bezgranicznego i bezkrytycznego zaufania chłopakowi, którego wybrali na przywódcę. Jakby wyzwań było mało nowi członkowie grupy są dziwni i wydają się niebezpieczni. Jak skończy się ta historia?
„Mroczny wir” wprowadza nas w śledztwo. Grupa stoi przed dwoma ważnymi zadaniami: muszą wybrać nowego przywódcę i znaleźć mordercę, który zamordował Dodjego. Znalezienie jego ciała jest dla bohaterów szokiem. Wokół nich narasta napięcie. Inne dzieciaki też czują się zagrożone. Do tego na jaw wychodzą mroczne sekrety.
„Wymiar czwarty i pół” to opowieść o walce o przetrwanie. W mieście pojawił się młodociany dyktator, z którym mieli już do czynienia. Powoli ze zgormadzonymi dzieciakami zagrabia kolejne obszary miasta odcinając bohaterom dostęp do strategicznych punktów. Walce o przetrwanie będzie też towarzyszyła próba odkrycia, co stało się w pierwszym tomie. Dzieciaki już zrozumiały, że nie żyją. Muszą jeszcze poznać okoliczności własnej śmierci oraz zrozumieć, dlaczego trafili do jednego miejsca.
Siódmy tom zatytułowany „W przepaści” wprowadza mroczniejszy klimat i więcej napięcia. Mamy tu do czynienia z tajemniczymi zjawiskami, pojawiają się zombie i dziwne widmo widoczne tylko w lustrach. Młodzi bohaterzy walczą o wydostanie się z zapadającej się strefy, która coraz bardziej podlega przemienionym w chodzące trupy dzieci. Zobaczymy jak w obliczu walki o przetrwanie zacierają się podziały i włącza potrzeba współpracy. Czy uda im się wydostać z zagrożenia? Co ich czeka? Z jakimi wyzwaniami muszą się zmierzyć?
Ósmy tom, „Gladiatorzy”, przenosi nas do osady przypominającej antyczne polis. Sporo tu nawiązań do różnych kultur starożytnych. Z jednej strony mamy coś na wzór Rzymu z bogato rozbudowaną drabiną społeczną, z drugiej mamy tu twierdze na wzór średniowieczny. Stroje dzieci należących do społeczności rodzin także pochodzą z przeszłości. Ich życie toczy się utartym torem. Każdy ma przypisaną rolę, którą musi wypełniać. Nie brakuje tu też politycznej propagandy, budowania poczucia zagrożenia, kształtowania strachu. Dzieci z Fortville trafiają tu jako więźniowie, którzy muszą być poddani próbie, aby ocenić czy mogą być przydatni w społeczności i czy nie będą stanowili zagrożenia. Szybko okaże się, że proste konkurencje bardziej przypominają walki gladiatorów. Przed próbą nie ma ucieczki. Wolność można zyskać tylko przez dołączenie do odpowiedniej klasy. Stawka będzie duża, bo od powodzenia ich zespołowej gry zależy ich życie.
Seria oparta jest na prostych chwytach historii postapokaliptycznych i fantastyki, ale nie zabraknie tu naprawdę ważnych etycznych tematów, które będą świetnym punktem wyjścia do dyskusji o karze, terrorze, totalitaryzmie, empatii, pomocy, nieposłuszeństwie, prawie, religii, wyznawcach, teorii względności i wielu innych. Od początku mamy narastające poczucie zagrożenia i nie mija ono po zniknięciu ludzi. Dzieci obserwowane są przez tajemnicze oczy patrzące na nie zza krzaków. Do tego coś tłucze lustra znajdujące się na wystawie w sklepie. W drugim tomie ścigane są przez tajemniczą zamaskowaną postać. W siódmym mamy widmo pojawiające się tylko w odbiciach lustrzanych. W ósmym jest to tajemniczy artefakt z ciemnej strony mocy oraz coraz wymyślniejsze utrudniania w zawodach. W każdym kolejnym tomie pojawiają się różne sposoby budowania napięcia. Czasami jest to wyścig z czasem i pokazanie bezsilności bohaterów, którzy przybywają na miejsce zajęte przez konkurencję, przez co nie mogą zdobyć istotnych informacji oraz środków pozwalających na przetrwanie. Do tego potrzeba współpracy z innymi plemionami sprawia, że grupka bohaterów się rozrasta, dochodzą kolejne problemy. Za każdym razem bohaterzy trafiają z deszczu pod rynnę. Nie ma tu dobrych wyborów i rozwiązań. Każda decyzja prowadzi do zagrożenia. Na początku nie znajdziemy brutalnych scen, ale z każdym tomem tej przemocy w imię przetrwania przybywa. Bohaterzy muszą podejmować radyklane decyzje. Samoobrona jest jednak stosowana niepewnie. Obrazy są złagodzone mimo odczuwalnych emocji. Twórca wrzuca tu czytelnika w wir wydarzeń i bardzo szybko poznajemy codzienność głównych bohaterów, którzy odnajdują się w pustym mieście i nawiązują współpracę, a później udają się na wyprawę, z której wracają do miasta. Wartka akcja, napięcie i elementy zaskoczenia są elementami napędowymi i świetnie przyciągają uwagę młodych czytelników.
Mistrzostwem jest to, że po pierwszych kilku stronach pierwszego tomu już wiemy z jakich środowisk pochodzą poszczególne postaci, jakie mają zainteresowania, talenty, charaktery. Później to wszystko pięknie jest wykorzystywane, aby pokazać zgrzyty między bohaterami, zobaczyć, w jaki sposób uczą się współpracy i zrozumienia. A nie będzie to łatwe. Zwłaszcza, że widzimy rozkapryszonego dzieciaka, który po rozwodzie rodziców i próbę przypodobania mu się przez weekendowego ojca nauczył się manipulowania wszystkimi, aby osiągnąć swój cel. Do tego przebojowa i troszkę opiekuńcza nastolatka. Mamy też kujonkę, która tak skupiła się na nauce, że zwykłe ugotowanie ryżu przerasta ją i jest bardzo dziecinna. Do tego syn bogatych i wiecznie zapracowanych rodziców, którzy dali mu wszystko, ale nie zapewnili poczucia ciepła oraz nie dali uwagi, dlatego skupia na sobie uwagę wymyślaniem różnych teorii. A na koniec czarnoskóry osierocony chłopak przenoszony z sierocińca do sierocińca, przez co doświadcza przemocy agresywnych, ale uczy się bronić i jako jedyny potrafi zachować zimną krew oraz szuka rozwiązań. Ta wybuchowa mieszanka charakterów pozornie nie ma szans na nawiązanie współpracy. Zwłaszcza, kiedy niektórzy zaczynają robić głupstwa i niepotrzebnie narażać. Kolejne tomy to też możliwość wprowadzenia kolejnych postaci i pokazania innych problemów. Do tego widzimy, że nowi bohaterzy mają prawo do autonomii, nie zawsze dołączają do pierwotnej piątki tylko stają się motorem napędzającym fabułę, stawiającymi nowe wyzwania przed nimi. Drogi czasami krzyżują się z tymi, których już wcześniej poznaliśmy i to oni przysparzają kolejnych wyzwań naszym bohaterom. Autorzy w akcję wplatają też nawiązania do różnych rodzajów sztuki. Czasami są to cytaty dzieł tak jak w ósmym tomie wiersz z tomu Charlesa Baudelaire’a „Kwiaty zła”.
Fabuła dla doświadczonego czytelnika jest dość schematyczna, ale przecież nie on jest odbiorcą tylko nastolatki i uważam, że jest to ciekawa propozycja czytelnicza dla tej grupy wiekowej. Rysunki Bruna Gazzottiego dopełniają całość. Widać w nich dbałość o szczegóły, ale jednocześnie nie ma przesady. Często możemy zauważyć zapożyczone z różnych animacji szczegóły. Za pomocą odpowiednich kadrów doskonale buduje atmosferę napięcia. Bardzo dobrze dobrane kolory, pojawiające się i znikające tło pomaga na uwypukleniu tych rzeczy, które w danym momencie są istotne. Ilustracje czasami są uproszczone, ale tylko wtedy, kiedy pojawia się szersze spojrzenie na otoczenie, obejmujemy kadrem całą ulicę, tłum zebrany na placu, czy salę sądową. Do tego przemoc mamy zasugerowaną.
Zapraszam na stronę wydawcy








wtorek, 13 sierpnia 2024

Marta Nowik "Nowe życie Kariny"


„Nie na wszystko mamy wpływ. Nie uda nam się zaplanować rzeczywistości tak, jak byśmy chcieli. Możemy się jedynie postarać i pokornie przyjąć to, co zechce przynieść nam los”.
Niby wszyscy mamy w życiu takie same szanse, niby każdy może wybierać taką drogę jaką chce, wyznaczać sobie cele, realizować marzenia, ale niektórzy mają łatwiej, bo tuż za sobą mają wspierających rodziców. Są też tacy, którzy mają trudniej, bo nie mają przy sobie nikogo, kto wstawiłby się za nimi. Są postawieni sami przeciwko okrutnemu światowi. Często z ciężkim bagażem złych doświadczeń wyniesionych z domu. Tak jest właśnie w przypadku bohaterki powieści Marty Nowik „Nowe życie Kariny”.
Bohaterkę poznajemy, kiedy ma kilkanaście lat. Chodząca do szkoły średniej nastolatka mieszka razem z przyjaciółmi w domu dziecka. Widzimy grupkę młodych ludzi zmęczonych życiem, zbuntowanych, zniechęconych, chcących powielać błędy rodziców. Nie mają ambicji i nikt nie stara się pomóc im w wyznaczaniu celów. Mieszkańcami domu dziecka są do pełnoletniość. Później czeka ich wyprowadzka i samodzielne radzenie sobie. Dorastający podopieczni muszą zrobić miejsce kolejnym ofiarom przemocy domowej, dzieciom alkoholików, które nie mają nikogo poza sobą. Karo na tym tle się wyróżnia, bo ma interesującą się jej postępami panią Krysię, wierzącą w nią przyjaciółkę i otaczającego ciepłem chłopaka. Jej życie jest nudne i przewidywalne. Wszystko jednak zmienia się w czasie wigilii przygotowanej dla gości z zewnątrz. Karina staje się ofiarą molestowania. Jej zbuntowana postawa oraz mała zemsta na napastniku kończy się dla niej pobytem w zakładzie zamkniętym. Niewysłuchana, niesprawiedliwie potraktowana i ukarana jednak ma swój cel. Z zadziornej i szamoczącej się nastolatki po latach zmienia się we współwłaścicielkę księgarni świetnie rozeznaną w literaturze. Razem z przyjaciółką, Patrycją prowadzi miejsce z klimatem. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jej nadopiekuńczy narzeczony. Karo ma wrażenie ciągłego obserwowania i kontrolowania. Stopniowo coraz bardziej osaczana zaczyna źle się czuć w relacji. Miarka przebiera się, kiedy ma świętować urodziny współpracownicy i przyjaciółki. Partner pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Bardzo podobało mi się to, że Marta Nowik pięknie opisała, w jaki sposób dochodzi do wchodzenia w relacje z osobą toksyczną, przemocowcem. Widzimy tu młodą, pewną siebie i przedsiębiorczą kobietę, której autonomia z każdym dniem coraz bardziej jest ograniczana. Dopóki godzi się na kontrole związek wygląda na zwyczajną udaną relację. Z boku obserwujemy dwoje żyjących razem i dbających o siebie ludzi. Czasami troska jest nadmierna. Kiedy jednak bohaterka postępuje inaczej niż narzuca jej to partner jest ukarana. Jej próba załagodzenia sytuacji przeradza się w jeszcze większą przemoc. Może brnąć w taki związek, pokornie godzić się na los niewolnicy albo uciekać. Wybiera drugą opcję i szybko odkryje, że nie jest to łatwe. Były partner będzie podążał za nią jak złowrogi cień. Jakby tych trudności było mało odzywają się też echa z trudnej przeszłości, a w jej życiu pojawia się osoba, która wywróciła jej życie do góry nogami. Karo będzie musiała zmierzyć się z wieloma problemami.
„Nowe życie Kariny” to opowieść o kilku przełomach. Mamy tu pokazanie domu dziecka, brak wiary w siebie, poczucie beznadziei, przytłoczenia światem, brakiem ciepła i wsparciem. Jedyną ambicją młodych bohaterów jest życie z socjalu. Wydaje się, że nic więcej nie mogą osiągnąć, bo niby, w jaki sposób, jeśli nikt nie interesuje się ich osiągnięciami i wychowaniem. Opieka jest tu niczym tresura. Za odkryte występki są karani. Nie ma tu ciepła, wsparcia, rozmów. Są oskarżenia, obwinianie. Kiedy dochodzi do molestowania nikt nie wierzy nastolatce mieszkającej w domu dziecka. Obserwujemy mechanizm zacierania występku wpływowego mężczyzny, karania ofiary. Mimo tych doświadczeń Karo wychodzi na prostą. Okazuje się, że miejsce, do którego trafiła nie pozbawiło jej marzeń i pozwoliło na rozwijanie pasji. Bohaterka dużo czasu poświęca książkom. Jest świetnie zorientowana, jakie powieści przypadną czytelnikom do gustu, potrafi doradzić w wyborze prezentów.
Mamy tu bohaterkę rozwijającą skrzydła. Mimo trudnej przeszłości, braku środków na start śmiało rozwija biznes. Nie boi się porażki, bo najwyżej skończy z tym, co miała na początku, czyli nic.
„Nowe życie Kariny” Marty Nowik to fantastyczna opowieść o sile charakteru, wsparciu przyjaciół, podejmowaniu wyzwań, niepoddawaniu się, kiedy z powodu złych ludzi musi pożegnać się ze swoim dorobkiem. Zdecydowanie jest to powieść dająca wiarę, że pokona się przeszkody. Życia nie da się zaplanować. Możemy jednak wybrać jak zareagujemy na przeciwności: czy się poddamy czy będziemy walczyć.



Dana Simpson "Fibi i Jednorożec. Tom 12 Wirtualna rzeczywistość"


Spotkaniu z innym zawsze towarzyszy poznawanie siebie. Widzimy wówczas podobieństwa i kontrasty, uświadamiamy sobie swoje cechy, mamy okazję wypróbować swoje zachowanie w różnych sytuacjach. „Fibi i Jednorożec” jest właśnie taką opowieścią o dziewczynce, która ma okazję lepiej zrozumieć własne zachowania, kształtować różnorodne cechy w kontakcie z magiczną istotą, czyli tytułowym Jednorożcem. Z jednej strony mamy tu komiks pokazujący relacje, a z drugiej udajemy się do świata fantastyki i sięgamy po wizerunki istot wykreowanych w starożytności, ale od średniowiecza były nie tylko na gobelinach, ale też w wielu legendach jako uosobienie czysta, piękna i dobra oraz w pewien sposób bezinteresowności. Czasami pokazywano je jako dzikie zwierzęta, które nie mogą nad sobą panować. Tylko dziewice mogły na nie wpływać. W popkulturze owe wizerunki są kontynuowane. Postacie te często przynosiły wybawienie, leczyły. Czasami wizerunki tych magicznych istot traktowano z lekkim przymrużeniem oka i ironią. Właśnie z takim podejściem mamy do czynienia w serii komiksów Dany Simpson „Fibi i Jednorożec”.
Pierwsze scenki trafiły do czytelników dziesięć lat temu w postaci komiksu internetowego, aby następnie pojawiać się w różnorodnych czasopismach. Istniejący na początku w postaci pasków komiks z czasem przerodził się w tomy o określonej tematyce i luźno powiązanej akcji, którą otwiera przygoda 9-letniej Fibi, która przypadkowo uderza jednorożca zapatrzonego w swoje odbicie. Jednorożec jest tu uosobieniem mitycznego Narcyza. Fantastyczny zwierzak o imieniu Marigold Heavenly Nostrils (czyli Marigold Niebiańskie Chrapy) uwolniony z pułapki niemożności oderwania wzroku od własnego odbicia postanawia nagrodzić wyzwolicielkę. Zadanie jednak okaże się bardzo trudne, bo wymaga zaangażowania jednorożca. Rezolutna bohaterka życzy sobie, aby Marigold stała się jej przyjaciółką. Od tej pory stają się niemal nierozłączne. Dzięki temu możemy dowiedzieć się o tych istotach, poznać ich magiczne umiejętności Dzięki nim jest w stanie dokonywać takich wyczynów, jak odwracanie lub przekierowywanie deszczu, wysyłanie wiadomości tekstowych i nadawanie hotspotu Wi-Fi przez klakson. Jednak jej najczęściej używanym zaklęciem jest „Tarcza nudy”, która powoduje, że ludzie postrzegają ją jako nic niezwykłego i pozwala jej na codzienne interakcje. Z każdym tomem relacje dziewczynki i jednorożca się rozwiją. W otoczeniu bohaterów pojawia się też coraz więcej istot z legend. Dzięki temu poznamy smoki, gobliny i wiele innych. Same Jednorożce okażą się istotami, które mają zbliżone upodobania do ludzkich: lubią kino, chcą robić karierę, popisują się, są skupione na sobie.
Tytułowa bohaterka jest rezolutną, ale nieco samotną dziewczynką. Przyjaźń z jednorożcem daje jej możliwość wchodzenia w interakcje, nawiązywanie więzi. Nawet jeśli Marigold jest próżna, zapatrzona w siebie i wydaje się uosobieniem Narcyza. Do tego traktuje wszystkich z góry oraz jest cyniczna. Kiedy przypomnimy sobie inspirację wydaje się to dość dziwne, ale z drugiej strony, co my wiemy o tych istotach, ich charakterach? Poza całą masą negatywnych cech wynikających z przerysowania skupienia się na sobie mamy też sporo pozytywnych. Marigold jest przyjazna, chętnie pomaga, bo to pozwala jej podbudować własne ego, co sprzyja tworzeniu żartów. Bohaterki doskonale do siebie pasują, uzupełniają i przeżywają różnorodne przygody. Każdy tom niesie ze sobą różnorodne wyzwania. W większości pojawia się motyw przebierania się, przygotowywania do niezwykłych wydarzeń, ale też pokazują inne spojrzenie przyjaciółek na świat. Sporo tu też scenek związanych ze szkołą, różnymi doświadczeniami, zaangażowaniem w naukę, a także doświadczeniami związanymi z mediami społecznościowymi. Fibi jest bohaterką otwartą i chętną do poznawania świata. Jednocześnie trafnie demaskuje bolączki systemu nauczania.
Dwunasty tom zatytułowany „Wirtualna nierzeczywistość” otwiera wspólne malowanie paznokci. Fibi przy okazji poznaje kolejną cechę Marigold. Odkrywa, że mówienie jej komplementów powoduje unoszenie się w powietrzu. Okazuje się, że aby nie odfrunąć w przestrzeń kosmiczną istoty te potrzebują troszkę krytycyzmu. Nie obędzie się bez testowania wpływu komplementów na przyjaciółką. Do tego pojawi się tu temat szpiegowania, śledzenia, próby zrozumienia ludzkiego świata. Rzeczywistość Jednorożców zestawiona jest ze zwykłą, ludzką. Okaże się, że przyjaciółki mają bardzo wiele wspólnego ze sobą. Mimo przepaści kulturowo-gatunkowej widzimy mnogość paradoksów w obu światach. Fibi ma okazję wypróbować nowe cechy i umiejętności, a także zrozumieć zjawiska w swoim otoczeniu. Razem z bohaterką udamy się do muzeum, mamy okazję zobaczyć jak zawiera przyjaźń, jej funkcjonowanie w szkole, zabawy.
Z każdym tomem widać zacieśniającą się więź między bohaterkami. Do tego uświadomimy sobie, że nie tylko Fibi ma taką niezwykłą przyjaciółkę. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że niezwykłe dzieci mają cudownych kompanów zabaw. I to sprawia, że lepiej się rozumieją. Do tego osobiści cudowni przyjaciele odzwierciedlają naturę ludzi, z którymi wchodzą w relację.
Każdy tom to wycinki z codzienności. Obserwujemy jakieś pół roku z życia dziewczynki i jej przyjaciółki, wchodzimy w obszary problemów, z jakimi spotykają się młodzi ludzie, poszukiwania akceptacji, podążaniem za modami, poczucia własnej wartości, szpanowania i pytania o sens wielu działań społecznych.
Bohaterzy są tu bardzo różnorodni. Jedni troszkę fajtłapowaci, inni są takimi miłośnikami technologii, że nawet, kiedy są obok kogoś to wolą do niego pisać niż z nim rozmawiać. Znajdziemy tu postacie popisujące się bogactwem, ale są też oczytane, zaangażowane w zdobywanie wiedzy tak bardzo, że nie dają sobie czasu na wypoczynek nawet w wakacje. Fibi jest zdolną i pilną uczennicą, dzięki czemu zyskała miano kujonki, ale i ona ma słabsze dni, kiedy nie odrobi zadania domowego, bo zew przygody wzywa. A ten wymaga robienia wielu nieprzewidywalnych rzeczy, udawania się na wielkie wyprawy lub zabawy z domowymi zwierzakami. To podsuwa pytania o wolność i zależność od technologii, granice dbania o prywatność. Nie obca jest jej też prokrastynacja.
„Fibi i jednorożec” to bardzo ciepła seria zawierająca sporą dawkę humoru. Prosta kreska, pastelowe kolory, akcja dostosowana do chwili (czasami mknie, a czasami po prostu musimy się zatrzymać z bohaterami). Autorka wprowadza nas w świat szerokiej gamy emocji: od radości po smutek i tęsknotę.
Bardzo spodobało mi się pokazanie świata dorosłych zajętych sobą i od czasu do czasu wchodzących w interakcję z własnym dzieckiem. Widzimy dziecko mające dużą przestrzeń do rozwijania własnej wyobraźni, oddawania się aktywnościom, które lubi, rozwijania swoich umiejętności.
Komiksy to ten rodzaj lektury, po którą sięgną nawet najbardziej oporni czytelnicy, dlatego polecam każdemu uczniowi. Może dzięki nim odkryją jaką magią jest czytanie i że wcale nie trzeba spędzać całego dnia w telefonie, aby przeżyć niezwykłą przygodę.
Zapraszam na stronę wydawcy









piątek, 9 sierpnia 2024

Michele Assarasakorn "Akcja Psiaki. Tom 2" Mindy uczy się dzielić" il. Nathan Fairbairn

Dorastanie to przede wszystkim nauka rozwiązywania trudnych problemów, radzenia sobie z emocjami, kształtowanie pozytywnych relacji społecznych. Nie jest to zadanie łatwe. Często po drodze młodych ludzi czeka wiele wyzwań związanych z koniecznością godzenia się z tym, że nie mogą mieć wszystkiego oraz czekających i zmian, wyzwań jakie stawia przed nimi codzienność, ulegania trendom. Takie problemy pojawiają się w cyklu komiksowym Michele Assarasakorn „Akcja Psiaki”.
Na razie w oryginale są cztery tomy. Każdy poświęcony innej tematyce. W pierwszym mamy założenie działalności „Psiaki”, w drugim otwarcie się na zmiany, w trzecim święta i uzależnienie od mediów społecznościowych, w czwartym temat przepracowania i oczekiwania na odpoczynek. W języku polskim na razie ukazały się dwa pierwsze. W każdym tomie na początku zobaczymy jak różnorodne są członkinie grupy Psiaki. W pierwszych dwóch tomach mamy trio składające się z Gabii, Priją i Mindy. Pod koniec drugiego tomu dołącza do nich poruszająca się na wózku Hazel wprowadzając odmienne problemy, uświadamiająca, z jak wieloma wyzwaniami muszą mierzyć się osoby z niepełnosprawnościami.
Komiksy prezentują postacie bardzo różnorodne. Tak samo jak bohaterki różnią się wyglądem, wiekiem, pasjami tak samo ich rodziny i bliscy są inni. Nie ma tu dwóch takich samych osób oraz doświadczeń. To nie przeszkadza im w nawiązywaniu znajomości, dostrzegania wspólnych zainteresowań, przyjaźnieniu się i wyznaczaniu sobie wspólnych celów. Bohaterki łączy zamiłowanie do psów. Niestety żadna nie może mieć zwierzaka w domu. Dziewczyny jednak postanawiają spełnić swoje marzenie o opiece nad psami i zakładają grupę zajmującą się wyprowadzaniem psów z sąsiedztwa. Zarabianie w ten sposób okaże się większym wyzwaniem niż na początku myślały. Szybko odkrywają, że opieka nad zwierzętami to nie tylko zabawa. Wiąże się też ze sporą ilością obowiązków i nowych wyzwań. Dziewczyny razem rozwiązują kolejne problemy. Oczywiście nie zabraknie też nieporozumień, kłótni, które uczą ich, że każdy ma prawo mieć inne zdanie, podejście oraz w jaki sposób rozwiązywać konflikty. Cennym przesłaniem jest tu zdanie:
"Mama zawsze powtarza, że każdy problem urośnie, jeśli nie będziemy rozmawiać i słuchać."
Drugi tom zatytułowany „Mindy uczy się dzielić" to opowieść o zmianach, otwartości na nie i umiejętności dzielenia się. Czasami nowe rzeczy w otoczeniu naszych bliskich nie oznacza ją, że ich tracimy, ale pozwalają zyskać w swoim otoczeniu jeszcze jedną osobę, z którą można dzielić radość. Na początku widzimy pięknie zgrane trzy przyjaciółek: Mindy, Gabi i Priję, które mają różne zainteresowania, ale łączy je miłość do psów, dlatego razem wyprowadzają czworonogi sąsiadów. W życiu Mindy nagle zachodzi zbyt wiele zmian, za którymi nie nadąża. Zwykły spacer z mamą i zauroczenie kotem zmienia się w dzielenie się jedynym rodzicem z kimś obcym. Do tego w szkole przyjaciółki wydają się poświęcać w szkole więcej czasu nowej koleżance. Niepełnosprawna Hazel jest wulkanem energii i pozytywnego nastawienia. Tak jak dziewczyny uwielbia zwierzaki. Właśnie z tego powodu tak bardzo lgnie do ich grupy. One zresztą też ją uwielbiają. Tylko Mindy nie jest w stanie zaakceptować jej obecności. Robi wszystko, żeby wykluczyć ją ze swojego otoczenia. Nie podoba jej się też, że mama się z kimś umawia. Unieszczęśliwia się negatywnym nastawieniem do wszystkich zmian. Jej nastroju nie poprawia nawet obecność słodkiego kociaka. Mindy czuje się samotna i odrzucona. Mama pokazuje jej, że obecność nowych osób to dodatkowi towarzysze naszego szczęścia i musimy umieć się z nimi dzielić czasem, uwagą oraz osobami nam bliskimi, bo dzięki temu zyskamy więcej ciepła.
Każdy z tomów „Akcji Psiaki” podsuwa ciekawie zaprezentowane problemy, z którymi młodzi ludzie mogą mieć do czynienia. Duży nacisk postawiono tu na rozwiązywanie konfliktów za pomocą szczerej rozmowy, kształtowania empatii. Autorka pokazuje jak ważna jest umiejętność radzenia sobie z emocjami.
Ciekawą akcję dopełniają proste cartoonowe ilustracje w pastelowych kolorach, co daje wrażenie ciepła i sielanki. W czasie nieporozumień między dziewczynami te kolory są bardziej kontrastowe. Samo wyrażanie emocji podkreślono innymi kształtami dymków, a nawet ich kolorem. Całość ciekawa, pouczająca i zdecydowanie warto podsunąć ten cykl własnym pociechom.
Zapraszam na stronę wydawcy









Sherri Duskey Rinker "To plac budowy... czy pas startowy?" il. AG Ford


Długo żyłam przekonaniem, że moje dziecko kocha tylko książki ze zwierzakami i po serię książek o placu budowy Sherri Duskey Rinker sięgnęłam ze sceptycyzmem. Wiedziałam, że będzie podobała się innym dzieciom, ale nie do końca byłam przekonana, że przypadnie mojej zafascynowanej przyrodą córce. To jednak nie jej klimaty. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy ciekawy i ciepły tekst sprawił, że „Rety! Ktoś nowy na placu budowy!” stała się jedną z ulubionych książek. Kolejne spotkały się z podobną fascynacją i dziś mogę powiedzieć, że stały się one w naszym domu hitem pozwalającym pokazać wiele spraw. Seria książek o placu budowy to ciekawy materiał pozwalający poruszyć z dziećmi wiele ważnych tematów. Pojawia się tu problem zasypiania, tolerancji, wartości i znaczenia każdego członka społeczeństwa, a także konieczności pożegnania się z zepsutymi rzeczami, pracy nad różnymi projektami, współpracy, wyrozumiałości, umiejętności reagowania na sytuacje kryzysowe. Do tego razem z pojazdami przygotowywałyśmy się do snu i świąt, a także do zmian, remontów. Każda z publikacji przemyca cenną naukę: jesteśmy różni, mamy odmienne talenty, inne marzenia i pragnienia, a to sprawia, że możemy wzajemnie się uzupełniać i pomagać sobie. Życie mieszkańców placu budowy toczy się wokół wypełniania swoich zadań, dążenia do wspólnego celu. To, że każdy ma inne zdolności pozwoli go łatwo zrealizować. Nie byłoby to możliwe, gdyby wszyscy byli tacy sami. Każdego dnia wszystkie maszyny budzą się, kiedy rozpoczyna się dzień, zapoznają się z planem, poznają swoje miejsce pracy i biorą się za realizację zadania. Nie są to czynności chaotyczne, bo każdy doskonale wie, w czym jest najlepszy i z kim pracuje najskuteczniej, w jakich zajęciach jest specjalistą i nie wtrąca się do obszaru, na którym się nie zna. Piękne nieprawdaż? Takie pokazanie, że wcale nie musimy być najlepsi we wszystkim pomaga przypomnieć sobie, że wcale nie musimy ze sobą rywalizować, bo więcej osiągniemy współpracą i wzajemnym wsparciem. Wystarczy, że będziemy dobrzy w jednej rzeczy i będziemy doskonalić nasz talent. Zawsze możemy prosić o pomoc tych, którzy mają predyspozycje czy umiejętności w określonym obszarze. Niepozorne książeczki będą nie tylko doskonałą czytanką dla małych miłośników maszyn i podglądania placów budowy, ale przede wszystkim opowieścią terapeutyczną dla dzieci, które nie wierzą we własne możliwości, uważają, że zadania je przerastają i nie potrafią nawiązywać współpracy, są przekonane, że koniecznie muszą być dobre we wszystkim i mają problem z pożegnaniem się z rzeczami, które już nie nadają się do wykorzystania. Obserwując bohaterów dowiadujemy się też, że ważny jest efekt, trzymanie się planu i podziału zadań, a nie pośpiech, bo to pozwala na dobrą pracę. Jest to też seria resocjalizacyjna dla dzieciaków wyśmiewających innych tylko dlatego, że są inne. Dzięki niej możemy pokazać jak niesamowicie potrzebna jest różnorodność.

Poza tą mało oczywistą funkcją opowieść spełnia taką bardziej oczywistą: wprowadza w świat prac maszyn. Dzieci poznają nazwy i funkcje bohaterów i tym sposobem wzbogacają swoje słownictwo, poszerzają wiedzę o świecie. Warto zachęcić swoje pociechy do zakupu różnorodnych pojazdów i odgrywaniu zadań takich jak w książce: rysowanie planów budowy oraz wykorzystanie kolejnych maszyn do realizacji zadania. Taka zabawa rozwinie wyobraźnię, pozwoli na przepracowanie problemów, z jakimi dziecko mierzy się w swoim otoczeniu, a rodzicom na odkrycie ich.

Codzienne zajęcia mogą też urozmaicić kolorowanki z pojazdami, rysowanie ich i odrysowywanie. Szczególnie to ostatnie zadanie powinno przypaść przedszkolakom do gustu. Musimy tyko zaopatrzyć się w duże ilości papieru śniadaniowego i kalkę. Warto też spróbować zbudować bohaterów opowieści z opakowań. „Rety! Ktoś nowy na placu budowy” pozwalała oswoić nam się z innością, zmianami, „Snów kolorowych, placu budowy” pokazywał jak, że noc to ważna pora, która pozwala nabrać sił na kolejny dzień. „Wieczór gwiazdkowy na placu budowy” pokazuje, że każdy ma inne potrzeby i marzenia. „Mistrz kieszonkowy z placu budowy” uświadamia, że każdy jest ważny i może odegrać kluczową rolę. „Dzień rozbiórkowy na placu budowy” to z kolei przygoda związana z burzeniem, segregacją materiałów, uświadamianiem, że nawet przedmioty, z których nie możemy już korzystać w pewnym stopniu się przydają. Widzimy maszyny uwijające się, zaangażowane w swoje zadania i świadome, że o każdy drobiazg trzeba zadbać, dokładnie posprzątać, bo to pomoże przygotować plac do dalszej pracy. Do tego ważne jest dbanie o inne gatunki. „Na placu budowy dzień robót drogowych” pozwala na opowieść o budowaniu nowej, większej i wygodniejszej drogi, uświadamia, że zmiany w otoczeniu są potrzebne. Widzimy maszyny uwijające się, zaangażowane w swoje zadania i świadome, że o każdy drobiazg trzeba zadbać, dokładnie posprzątać, bo to pomoże przygotować plac do dalszej pracy. Do tego ważne jest dbanie o inne gatunki. „Na placu budowy… pasą się krowy!” to opowieść o pracach w gospodarstwie. Zobaczymy, że znane nam z poprzednich tomów bohaterzy na wsi mogą wykonywać całkowicie inne, ale podobne zadania. Uświadamianie, że jeden talent może być wykorzystany w różny sposób. „To plac budowy… czy pas startowy?” to kolejna opowieść pokazująca jak niesamowicie ważna jest różnorodność i współpraca. Dzięki temu wszystko lepiej działa w otoczeniu, możemy reagować na kryzysy. Do tego poruszono tu problem zmian i wiążącego się z tym zamieszania.

„To plac budowy… czy pas startowy?” przenosi nas na lotnisko, które z powodu dużego ruchu okazuje się już za małe, co bardzo utrudnia pracę samolotom. Konieczność czekania na wolny pas spowalnia podróż. Można temu jednak zaradzić rozbudowując je. I tu z pomocą przybywają znane nam pojazdy z placu budowy. Robią rozeznanie w terenie, tłumaczą konieczność zmian i zabierają się do pracy. Samoloty nie są wówczas bezczynne, bo na lotnisku ciągle jest ruch i muszą wypełnić swoje zadania, stawić czoła codziennym wyzwaniom. Opowieść o pojazdach budowlanych przeplatana jest zerkaniem, co w tym czasie robią samoloty. Dowiadujemy się wiele o funkcjonowaniu lotniska. Jak w każdym tomie z serii nie ma tu bohaterów, których praca jest mniej istotna. I to jest bardzo piękne w tej serii, bo pozwala uświadomić, młodym czytelnikom jak niesamowicie ważny jest wkład każdego w większe projekty.

Ten tom to wspaniała opowieść przygotowująca dzieci do remontów, niezbędnych zmian w ich otoczeniu. Pozwala na uświadomienie, że w czasie remontu życie może toczyć się swoim zwyczajnym torem. Do tego podglądanie lotniska, pracy samolotów i wspomagających je pojazdów będzie świetnym przygotowaniem do podniebnych podróży.
Każda opowieść posiada piękne, dwustronicowe ilustracje. W pierwszym są autorstwa Toma Lichtenhelda, a w kolejnych  A.G. Forda. Piękne kolory, prosta kreska i personifikacja bohaterów sprawia, że stają się oni bliżsi młodym czytelnikom. Na każdej stronie znajdziemy niewielką ilość tekstu bogatego w treści, dzięki czemu dzieci nie będą się nudziły. Joanna Wajs pięknie przenosi nasze pociechy w świat stworzony przez Sherri Duskey Rinker. Warto zamówić wszystkie części, bo każda wniesie cenne pouczenie i stanie się pretekstem do rozmów. Polecam.
Zapraszam na stronę wydawcy