środa, 19 października 2016

Kevan Atteberry "Króliczki!!!"

Kevan Atteberry, Króliczki!!!, tł. Tomasz Panas, Warszawa „CzyTam” 2016
Wyobraźcie sobie opowieść o brzydkim stworku z rogami, ogonem, zębami. Boicie się? A teraz spójrzcie na tego stworka i zobaczcie jaki on ma stosunek do otoczenia. Wita się z krzaczkiem, chmurkami, drzewem, motylkiem. Jest radosny i niczego ani nikogo nie krzywdzi. Na widok puchatych króliczków nie może opanować radości. One jednak oceniają go po pozorach: brzydki, straszny, a więc groźny. Uciekają, chowają się. Nasz stworek pozostaje sam. Próbuje ich szukać puchatych zwierząt, ale nie może ich znaleźć. Jest mu smutno. Otoczenie nie sprawia mu już takiej radości. Dopiero powtórne zobaczenie króliczków ożywia go, ale tylko do momentu, kiedy one znowu się chowają, znowu pozostaje sam. Do smutnego, siedzącego na kłodzie stworka podchodzą króliczki, które obserwowały go z ukrycia i nabrały odwagi. Mogą wspólnie bawić się, cieszyć, biegać, skakać, przytulać, a wszystko do czasu, kiedy stworek zauważa ptaszki, na które reaguje równie radośnie jak na króliczki.
„Króliczki” Kevane Atteberry’ego to piękna, prosta, ilustrowana opowieść o sympatii, oswajaniu. W stworku możemy dostrzec nasze pociechy, które czasami reagując zbyt entuzjastycznie straszą zwierzęta. Z drugiej strony to piękna opowieść o uprzedzeniach. Niesympatycznie wyglądający bohater odstrasza otoczenie. Mimo jego przyjacielskiego nastawienia, dobroci, chęci poznania jego relacje nie są udane. Króliczki uciekają w popłochu, obserwują go z ukrycia. Dłuższa obserwacja przekonuje ich, że warto go poznać. „Króliczki” to pewnego rodzaju komiks dla najmłodszych. Komiks uczący je, że trzeba być wobec otoczenia delikatnym i jednocześnie nie ulegać pierwszemu wrażeniu. To też opowieść o naszych bzikach. Spokojny potworek cieszący się wszystkim, co napotka popada w wielki entuzjazm na widok ukochanych, puchatych, miłych, kolorowych króliczków.
Jeśli chodzi o stronę graficzną mamy tu do czynienia z piękną prostotą. Kiedy zobaczyłam książkę wiedziałam, że stanie się ulubioną lekturą córki. I nie myliłam się. Zębiasty stworek sprawia, że z jednej strony możemy się go lekko bać, ale jest zbyt sympatyczny, przez co oswajamy strach. Do tego radosne, skaczące, kolorowe króliczki od których nie można oderwać wzroku. Dzieci zostają tu wprowadzone w świat emocji bohaterów: radość, przerażenie, smutek. Dzięki prostym ilustracjom łatwo im rozpoznać te uczucia bohaterów. Niewielka ilość tekstu i przewaga ilustracji sprawiają, że młodzi czytelnicy chętnie zaglądają do książki, czytają ją, poznają pierwsze litery. Skupienie się na stronie graficznej sprawia, że nasze pociechy mogą wchodzić w świat przygód bohaterów także bez naszej pomocy. Zmieniająca się na poszczególnych stronach czcionka sprawia, że dziecko zaczyna zwracać uwagę na litery.
Strony są śliskie, pięknie ilustrowane, bardzo dobrze zszyte i oprawione w solidną oprawę, dzięki czemu książka jest solidna, estetyczna. Minimalizm kolorów i kształtów sprawia, że dzieci doskonale koncentrują się na opowieści, pokazują kolory króliczków.
Książkę polecam wszystkim przedszkolakom. Będzie ona dla nich interesującą i wieloznaczną opowieścią, którą rodzice mogą w różny sposób wykorzystać w celach edukacyjnych. Dla dzieci mających problemy z mówieniem ta książka jest bardzo ważna, ponieważ wymusza opowiadanie historii, zachęca do opisywania tego, co dziecko widzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz