Fundamentalizm wiąże się z małą wiedzą o świecie, czyli
brakiem świadomości istnienia różnych kolorów. Rzeczywistość dla takich ludzi
jest czarno-biała, a to sprawia, że w obliczu nieidealnego świata pojawia się
bunt oraz chęć zmian opartej na moralności Kalego (my możemy robić źle, ale
inni nie). O takim zjawisku jest film „Ministranci” reż. Piotra Domalewskiego.
Twórcy filmu zapraszają nas do świata specyficznego, bo toczącego się na przeciętnej
polskiej prowincji, czyli mamy biedę, uzależnienia, katolicyzm i troszkę bogactwa.
Wyróżniający się inteligencją chłopcy są religijni, ale zastany świat ich
rozczarowuje. Kroplą, która przelewa czarę goryczy jest przegrana w konkursie,
ponieważ nieodpowiednio się prezentowali (ewidentnie zawody ustawione pod przeciwną
drużynę).
Obok złości pojawia się chęć naprawiania świata. I tu chłopcy wznoszą się na
wyżyny swoich możliwości: zakładają podsłuch w konfesjonale, aby dowiedzieć
się, kto potrzebuje pomocy, a kto kary za przewinienia. Niewinna zabawa
przeradza się w walkę zagrażającą życiu. Napędzani poczuciem „bycia lepszymi” i
przekonaniem o nieomylności wydają się zmieniać swoją małą ojczyznę na lepsze. Szybko
przekonują się, że świat jest dużo bardziej skomplikowany.
Domalewski w „Ministrantach” podsuwa ogrom problemów etycznych: od zmagania się
z uzależnieniem, bycia odpowiedzialnym rodzicem, odpowiedzialnością społeczną,
pomocą sąsiedzką po rolę Kościoła katolickiego w małych społecznościach. Twórca
uświadamia nam jak bardzo wpływamy na istnienie różnorodnych mechanizmów, których
ofiarami możemy się stać. Życie społeczne nie jest proste. Jest ogrom
frustracji, biedy, przemocy, ale też pojawia się nadzieja.
Scena, która mnie najbardziej poruszyła to obraz przemocy wobec chłopaka z
niepełnosprawnością. W szkole integracyjnej traktowany jest on bardzo źle. Chuligani
wymyślają dla niego zadania, aby nagrać i udostępnić w sieci filmiki. Bardzo
się cieszę, że Domalewski dostrzegł tę bolączkę, z którą nasze społeczeństwo
nie chce sobie poradzić, przekazując z pokolenia na pokolenie nienawiść do osób
odbiegających od normy.
„Ministranci” to poruszający i bardzo współczesny obraz młodzieży, która chce
się wyrwać z małego miasta, aby coś osiągnąć, ale też sfrustrowanej tym, że nie
wszystkim będzie to dane. Poczucie uwięzienia w byle jakiej codzienności to
dominująca emocja w codzienności jednego z bohaterów. Domalewski nie
moralizuje, ale uświadamia, że zmienianie świata każdy musi zacząć od siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz