Etykiety

środa, 22 maja 2024

Rudyart Kipling, Djian "Adaptacje literatury. Księga dżungli" il. TieKo


Motyw wychowywania dziecka lub dzieci przez zwierzęta pojawia się w różnych kulturach, a wszystko przez to, że w historii mamy sporą ilość takich przypadków. Nawet współcześnie zdarzyły się sytuacje, kiedy dziecko było wychowywane przez wilki, małpy, psy, niedźwiedzie. Takie doświadczenia leżały u podstaw tworzenia opowieści. W cywilizacji zachodniej od wieków powraca obraz chłopca lub chłopców wychowywanych przez wilczycę. Jedną ze słynniejszych jest mit o założycielach Rzymu. Inteligentny dzikus czy też dzikie dziecko to chwytliwy temat i Rudygard Kipling jest jednym z wielu twórców, którzy sięgnęli po niego. Jego „Księga dżungli” stała się na tyle popularna, że dziś zaliczamy ją do klasyki, a wybitniejsza powieść pt. „Kim” pozostała w cieniu
Sam twórca był postacią bardzo kontrowersyjną w swoich czasach. Wychowany w czasach wiktoriańskich w konserwatywnej rodzinie podzielał opinię o dobroczynnym wpływie imperializmu. W swoich utworach (szczególnie pisanych dla prasy) promował kolonializm, pisał o posłannictwie i wyższości białej rasy oraz europejskiej cywilizacji. Przez jego twórczość przebija strach przed innymi i traktowanie innych kultur z wyższością, czyli był ksenofobem i rasistą. Wygląda to zadziwiająco, kiedy popatrzymy na inspirację do książki, bo nie jest nią rzymska mitologia tylko opowiadania z tradycji „Pańczatentry”, czyli historie, na których wychowały go hinduskie opiekunki. Sięga tu po wizerunki zwierząt ukazując ich „ludzkie” cechy, ale odbiegające od schematów znanych z bajek zwierzęcych. Całość dopełniają barwne opisy przyrody. I właśnie ta egzotyczna sceneria sprawiła, że książka zyskała dużą popularność. Z czasem doczekała się adaptacji, skrótów, reinterpretacji. „Księga dżungli” Djiana i TieKo to komiksowa wersja znanego dzieła. Autorzy świetnie oddają klimat opowieści, prowadzą nas po najważniejszych motywach z akcji, świetnie oddają klimat końca XIX wieku. Autorzy skupiają się tu na pierwszych trzech historiach Mowgli’ego, czyli dzieciństwie, dorastaniu i walce z tygrysem. Realistyczne ilustracje pozwalają poczuć klimat wydarzeń, w których biorą udział bohaterzy.
Ze względu na to, że jest to klasyka regularnie pojawiają się kolejne wznowienia. Komiks będzie świetnym wprowadzeniem w świat bohaterów, zachęci młodych czytelników do poznawania przygód chłopaka wychowanego przez wilki. Jest to opowieść o próbach, sile charakteru, przebiegłości, elastyczności, odwadze, wykluczeniu, kulturowych uprzedzeniach i zabobonach. Do tego pozwoli na poruszenie takich ważnych tematów jak podporządkowanie się autorytetom, stawianie sobie wyzwań, współpraca. Bohaterzy pochodzący spoza europejskiej kultury są tu zaprezentowani jako dzikusy, które nie potrafią przyjąć do swojej społeczności mężczyzny wychowanego ze zwierzętami. Ulegają autorytetowi, który za brak okazanego szacunku mści się na Mowglim pomawiając go o czary. Z lektury wyłania się fascynacja życiem poza społeczeństwem, czyli temat dość popularny od renesansu. O ile dla starożytnych Greków i Rzymian człowiek mógł istnieć tylko w społeczeństwie, przez co wypędzenie z polis/państw/miast było okrutną karą tu ta izolacja od ludzi jest wyzwoleniem się od społecznego zła. Widzimy tu echa filozofii Jeana-Jacquesa Rousseau głoszącego, że kultura oddala człowieka od dobra. Uważam, że komiks stanie się świetnym punktem wyjścia do rozmów o różnych wyborach, spojrzeniu na inne cywilizacje, szerzenia swojego punktu widzenia, a także zachęci do przeczytania książki.
Do czytelników trafiła też komiksowa adaptacja filmu animowanego „Księga dżungli”, czyli disney’owskiej wersji. Warto sięgnąć po oba komiksy i zachęcić dzieci lub młodzież do opowiadania o różnicach, dyskusji o tym, która wersja bardziej im się podoba.
Zapraszam na stronę wydawcy








wtorek, 21 maja 2024

Colleen AF Venable, Stephanie Yue "Kati. Kocia opiekunka. Tom 2: (Nie) najlepsze przyjaciółki"


Colleen AF Venable i Stephanie Yue to rewelacyjne twórczynie, które wielokrotnie doceniono nagrodami. W ich książkach bardzo często pojawiają się zwierzęta. I tak jest właśnie w cyklu „Kati. Kocia opiekunka”. Jest to fantastyczna opowieść komiksowa. Autorki poruszają takie ważne tematy jak wiara w siebie, pomaganie, manipulacja medialna, krzywdzenie innych, bohaterzy, antybohaterzy, trauma, przyjaźń, pierwsza miłość. Do tego nie zabraknie pokazywania idoli, zachowania tłumów, zjawisko grup fanowskich, a także stosunku do cudzej opinii.
Przygody zawarte w komiksach podsuwają pozornie prostą i bardzo realną historię, ale do zwyczajnej codzienności. Przynajmniej taką się wydaje, kiedy poznajemy Kati i jej przyjaciółki w pierwszym tomie. Mamy tu zwyczajne szkolne i rodzinne realia. Widzimy jak uczennice odliczają godziny do końca roku szkolnego i szykują się na wyprawę na obóz. Kati wychowuje mama i przez to jest jej nieco trudniej. To sprawia też, że dziewczynka nie może pojechać na wakacje, bo mamy nie stać. Dwunastolatka wpada jednak na pomysł samodzielnego zarobienia pieniędzy i w ten sposób zdobycia możliwości zabawy z przyjaciółkami. Mamy tu postać zaangażowaną i dumną. Nie chce ot tak dostać tych pieniędzy. Uważa, że na każdą rzecz trzeba zasłużyć. Jej upór jest mi niesamowicie bliski. I to właśnie z tego powodu jestem niesamowicie bardzo zachwycona nastoletnią bohaterką. Poza tym temat pracy, zarabiania na realizację marzeń też nie należy u mnie do obcych. Młodzi czytelnicy mogą zobaczyć postać, która próbuje różnych rzeczy, ale nie zawsze i nie wszystko jej się udaje. Można wręcz powiedzieć, że czegokolwiek się tknie to psuje. W takiej sytuacji niełatwo zdobyć potrzebne pieniądze. Dziewczyna jednak się nie poddaje. Nadal próbuje i próbuje, dzięki czemu daje nam wspaniały przykład, że warto być upartym, nie poddawać się i modyfikować listę swoich talentów. Właśnie ta postawa sprawia, że trafia do mieszkania sąsiadki mającej 217 kotów, którymi musi się zaopiekować. Zadanie pozornie proste, ale szybko odkryje, że nie takie łatwe. Do tego zwierzaki są utalentowane w różnych dziedzinach. Kocie charakterki stają się dla niej niesamowitym wyzwaniem. W tle obserwujemy docierające do bohaterów informacje o różnorodnych przestępstwach i złoczyńcach. Lokalny superbohater ratuje kolejne zwierzaki, odkrywa nielegalne działania właściciela firmy. Syczoń Krzykliwy będący człowieko-sową kreuje się na postać ratującą miasto przed każdym zagrożeniem. Jednak jego najważniejszym celem jest zwrócenie na siebie uwagi i przekonanie ludzi, że jest on im niezbędny. Syczoń nie znosi też konkurencji i z tego powodu kreuje Myszycielkę na złą postać. A w tym czasie Kati próbuje przetrwać w grupie przebojowych zwierząt, z którymi nie ma łatwo. Jednocześnie zaczyna zauważać, że w jej otoczeniu dzieją się dziwne rzeczy, a sąsiadka należy do osób tajemniczych i niesamowicie zwinnych. Osobiste śledztwo pozwala jej na odkrycie wielu tajemnic w mieście oraz ujawnienia prawdziwych intencji wielu ludzi, a także podziwianego superbohatera. W tle pojawia się też problem przyjaźni, zawierania nowych znajomości, rozpadu relacji, zmieniania się oraz weryfikacji pierwotnych celów. Autorki uświadamiają czytelników, że wcale nie trzeba ciągle bezmyślnie dążyć do raz wyznaczonego punktu. Można go weryfikować, dostosowywać do potrzeb w danym momencie i ciągle uczyć się na błędach. Bohaterka przekona się też, że osoby wokół niej nie muszą mieć złych intencji. Po prostu zmieniają się, drogi się rozchodzą.
W drugim tomie mamy większy nacisk położony na ludzkie emocje i relacje. „(Nie)najlepsze przyjaciółki” otwiera zakończenie wakacji i związane z tym rozstania oraz powroty. Szkolna codzienność zaskakuje Kati. Już nic nie jest takie samo jak kilka tygodni wcześniej. Osobno spędzany przez przyjaciółki czas wprowadził sporo zamieszania i sprawił, że nabrały wobec siebie dystansu. Do tego ginące tajemniczo listy przyczyniły się do poczucia porzucenia. Pojawienie się pierwszej miłości nie pomaga w odbudowywaniu relacji. Do tego dziewczyny mają odmienne zainteresowania. W tle mamy społeczeństwo zachwycone nowym reality show z udziałem superbohaterów. Syczoń w duecie z Nierdzewną Stalą demonstrują swoje wyczyny dla widzów. I tym sposobem zostajemy wprowadzeni do świata telewizji, manipulacji mediów oraz walki o fanów. Zobaczymy też kontynuację pokazywania Myszycielki w złym świetle. Kati jako asystentka superbohaterki marzy o wielkich misjach, niebezpiecznych wyprawach, ratowaniu świata, pogoni za złoczyńcami, nauce sztuk walki i butach z przyssawkami, a dostaje nudne zadania i bohaterkę, które nie bierze pogłosek do siebie. W tym tomie kocia opiekunka pozna więcej superbohaterów oraz przekona się, że warto wspierać bliskich, pielęgnować relacje z nimi. Do tego pojawi się kolejna większa akcja. Jak ona odmieni życie Kati i jej przyjaciółek? Przekonajcie się sami.
Komiks jest uroczy i pouczający, ale bez nachalnego dydaktyzmu. Cartoonowe ilustracje w ciepłych kolorach zdecydowanie dobrze przyciągają uwagę młodych czytelników. Przeskoki między pokazaniem szczegółów i ogólnego planu pomagają w podkreśleniu istotnych rzeczy. Zdecydowanie jest to jedna z lepszych lektur, które możemy wykorzystać z dziećmi, aby wyjaśnić im czym jest kreowanie wizerunku, manipulacja medialna, szukanie poklasku, przemoc, ale też jednocześnie pomagających wpoić pozytywne wzorce, czyli takie postawy, dzięki którym nasze pociechy będą zachęcone do większej samodzielności. Szczerze mówiąc nie mogę doczekać się kolejnych tomów.
Zapraszam na stronę wydawcy










poniedziałek, 20 maja 2024

Marta Waksmundzka "Litopsy"


Litopsy to jedne z tych roślin, które zadziwiają swoim kształtem i możliwościami. Pozornie wyglądające jak kamienie sukulenty potrafią wypuścić piękne kwiaty. Mające niewielkie wymagania rośliny upodabniające się do kamieni. To pomaga im przetrwać w trudnych warunkach. I właśnie z powodu tego niepozornego wyglądu zostały odkryte dopiero w XIX wieku. I to całkowicie przez przypadek, kiedy podróżnik sięgnął po dziwnie wyglądający kamień, a ten okazał się rośliną. Ile jeszcze takich rzeczy jest w przyrodzie? Takich niepozornych? Na pierwszy rzut oka martwych? Pewnie wiele. Sporo też wśród ludzi podobnych postaw. Pęd za pieniędzmi, robienie kariery sprawia, że łatwo się zagubić. Odnalezienie sensu w życiu, umiejętności cieszenia się chwilą jest książka Marty Waksmundzkiej „Litopsy”.
Do powieści wchodzimy, kiedy firma, w której Arthur Bonn odnosi kolejne sukcesy, ale mimo tego potrzebuje wsparcia w postaci reklamy. Datki na prywatny dom opieki nie są wystarczającym powodem, aby zostać w szczególny sposób wyróżnionym. Dyrektor wpada na pomysł wolontariatu, który pomoże im w promocji firmy i przyniesie korzyść placówce zdrowotnej. Na wolontariusza wyznacza najbardziej zasłużonego pracownika, do którego ma poważne plany, ale musi jeszcze go sprawdzić, pokazać, że nie samą pracą człowiek żyje i przypomnieć jak niesamowicie ważne jest docenianie chwil. Zorganizowane losowanie ma przekonać Arthura do tej misji. Nowe miejsce to całe mnóstwo wyzwań, uczenie się ludzi, kontakt z ich zagubieniem, rozpaczą, ale też umiejętnością cieszenia się z ostatnich chwil.
Jest to słodka opowieść o przemianie człowieka uciekającego w pracę w takiego, dla którego kariera już nie jest aż tak ważna. Na potrzeby fabuły naciągnięto wiele faktów. W jednym miejscu spotykamy osoby w różnym wieku i trafiające tu z różnych powodów. Z jednej strony są jest to miejsce, w którym za spore pieniądze mieszkają osoby starsze, a z drugiej pojawia się nie wiadomo skąd dziecko, które zgubiło na ulicy rodziców i zamiast znaleźć się w szpitalu na oddziale dziecięcym albo bardziej na intensywnej terapii tu sobie spokojnie umiera. Do tego wolontariusz ma swoje własne biuro. Takich niespodzianek jest więcej, dlatego mi trudno czytało się tę książkę. Realia na potrzeby akcji i przesłania całkowicie fikcyjne i nie mające odniesienia w rzeczywistości. No, ale to fikcja, więc autorka mogła pofantazjować, wpleść w akcję nieprawdopodobne wydarzenia, bo nie one są tu najistotniejsze. Ważne jest tu przesłanie, pokazanie, że bliskość tworzy się przez obcowanie z innym człowiekiem. Bez tego nie ma rodziny, przyjaźni, miłości. Doświadczanie kontaktów z innymi ludźmi dla Arthura jest ciekawą lekcją, z której wyjdzie odmieniony.
„Litopsy” Marty Waksmundzkiej to opowieść o przemianie i odkrywaniu sensu życia.
Zapraszam na stronę wydawcy



Joanna Lato "Żmija"


Książek o seryjnych mordercach mamy całkiem sporo. Większość z nich to historie o mężczyznach ekscytujących się widokiem krwi i cierpieniem ofiar, doznających ekstazy w obliczu przerażenia zabijanej osoby. Kobiet morderczyń w literaturze mamy niewiele. Jednak ich pojawianie zwykle związane jest z koniecznością zemsty, czy niesieniem pewnego rodzaju sprawiedliwości. I nie ważne, że jest to misja przez nie wymyślona. Po ten chwyt sięga też Joanna Lato w książce „Żmija”.
Sama okładka zapowiada mroczną opowieść. We mnie wywołała skojarzenia z kulturami dawnych religii, nasunęła wizję ciemnych borów (chociaż z badań naukowych wiemy, że dawne lasy wcale nie były tak ciemne jak nam się wydaje). Do współczesnego świata weszłam z lekkim zaskoczeniem. Pierwszoosobowa narratorka wprowadza nas w swoją codzienność. Dowiadujemy się, że zajmuje się morderstwami na zlecenie. I tu w umyśle czytelnika może powstać obraz złej kobiety, w której z daleka można rozpoznać seryjną morderczynię. Ona jednak rozwiewa te złudzenia, opowiada o tym jak wygląda jaj codzienność, w jaki sposób się kamufluje, zbiera informacje, kolekcjonuje dowody.
Akcję otwiera otrzymanie kolejnego zlecenia. Jest jednak ono inne niż wszystkie wcześniejsze. Tym razem ma za zadanie zabić byłego partnera, więc zemsta będzie też osobista. Z kolejnych scenek wyłania nam się obraz osoby dobrze zorganizowanej, obeznanej w technologii, rynku, twardo stąpającej po ziemi i potrafiącej dobrze się kamuflować. Akcja oczywiście nagina sporo faktów. Dowiemy się m.in., że dzwoni z zakupionych w kioskach starterów bez ich aktywacji w postaci przypisania do konkretnej osoby na podstawie dokumentu. Oczywiście mamy tu fikcję i do jej potrzeb nagięto sporo takich szczegółów. Jeśli ktoś liczy na trzymanie się rzeczywistości to zdecydowanie nie jest to tego typu książka. Za to mamy ciekawe pokazanie polowania, osaczania ofiary. Przygotowania są długie, precyzyjne. Bohaterka jest postacią pedantyczną, dbającą o każdy szczegół. Chłodno podchodzi do każdego zlecenia. W jej działaniu widzimy pewnego rodzaju rutynę i precyzję osoby doświadczonej w swoim fachu. I w sumie nie miałaby, o czym opowiadać, bo kolejne zlecenie to dla niej nic nowego. Jednak osobiste doświadczenia sprawiają, że zabiera nas do swojego świata, pokazuje kolejne kroki tworzenia pozorów, wicia zasadzki. Jej podejście do zadania jest chłodne, z nastawieniem na cel. W przygotowaniach wycisza emocje.
Mimo tej prostoty akcja obfituje w szczegóły, podsuwa ciekawe spostrzeżenia na temat życia społecznego, tworzenia pozorów, kierowania się popędami. Sporo tu problemów społecznych, wyzwań, chorób, wiary w cuda i cudowne mikstury oraz problemu zdrady, doświadczenia rozczarowania, pytań o możliwość wybaczenia. Pierwszoosobowa narratorka mężczyzn skaczących z kwiatka na kwiatek pokazuje z takiej perspektywy, z jakiej stereotypowo patrzy się na kobiety postępujące w ten sposób i mające wielu partnerów. Nie ma tu usprawiedliwiania do braku umiejętności panowania nad swoim popędem. Nadia, czyli tytułowa żmija to kobieta zraniona i w wypaczony sposób dążąca do sprawiedliwości, zadośćuczynienia za zło, które niesie przez łamanie serc kolejnym niewinnym zakochanym partnerkom. Nadia jest tu niczym nieczuły anioł śmierci nastawiony na cel. Zestawienie jej myśli z obrazem świata mężczyzn daje ciekawe spojrzenie na problem zemsty i czasami pokazuje wiele sytuacji w krzywym zwierciadle.



niedziela, 19 maja 2024

Louie Stowell "Loki. Poradnik złego boga: jak wziąć na siebie winę"


Sequele mitologii to częsty chwyt popularyzatorski. Powrót do korzeni, przetwarzanie motywów mitologicznych to ciekawy zabieg w popkulturze. Dzięki temu na nowo możemy spojrzeć na znane nam postaci, zastanowić się, czego mogą nas nauczyć, jaką lekcję one mogą wyciągnąć ze współczesnych relacji między ludźmi. Taką wdzięczną do przeróbek i analizy postacią jest Loki, olbrzym z mitologii nordyckiej, w której zaliczony jest w poczet bogów, symbolizuje ogień, oszustwa i psoty. Ukarany niczym Syzyf na wieczne męki i będący czymś w rodzaju połączeniem greckiego Hermesa z Dionizosem i Prometeuszem, czyli postać która może dać się bogom we znaki. Dzięki swoim mocom mógł się zmieniać w cokolwiek i kogokolwiek zechciał łącznie ze zmianą płci (płynność płci to wcale nie taki nowoczesny pomysł). Pod żeńską postacią zrodził wiele potworów. W swoich burzliwych dziejach ma ciekawe losy pokazujące przyjaźń i towarzyszenie bogom w wyprawach, ale jest też i bunt przeciwko nim oraz prowadzenie innych olbrzymów w wojnie przeciwko bogom. Z jednej strony wspierał ich, z drugiej potrafił się buntować, z jednej był pomocny, z drugiej buntownikiem i psotnikiem. Wśród licznych przewinień ma na swoim koncie przyczynienie się do śmierci Baldura (boga piękna) i uniemożliwienie mu powrotu z zaświatów. Za karę przywiązany do skały, nad którą zwisa wąż kapiący jadem. Na szczęście wierna małżonka trzyma nad jego głowę misę i chroni Lokiego. Kiedy naczynie się napełnia trzeba je opróżnić i wówczas jad skapuje na olbrzyma wywołując w nim dreszcze powodujące trzęsienie Ziemi. Oczywiście wierzono też, że kiedyś zapragnie uda mu się uwolnić i zapragnie zemsty i w tym celu przypłynie na Nagelfar do Asgardu (taki nordycki Olimp). Dlaczego opowiadam Wam o tym wszystkim? Bo są to ważne motywy w cyklu ksiązek Louie Stowell „Loki”.
Pisarka w Polsce znana jest z prostych i inspirujących książek zachęcających do rysowania, wchodzenia w obszar mitologii, ale też przyglądania się ciału. Są to jej pierwsze faktograficzne książki, od których odeszła na rzecz fantazjowania i jest to rewelacyjny kierunek. Do anglojęzycznych czytelników trafiły już dwa tomy Lokiego, są też opowieści o smoku w bibliotece, potworze w jeziorze, czarodzieju w lesie. Jak widzicie są to głównie opowieści o magii, bogach i potworach. Każda jest zabawka, nawiązuje do znanych nam sytuacji i pozwala spojrzeć na wiele problemów w krzywym zwierciadle. I tak jest właśnie z serią „Loki”.
„Loki. Poradnik złego boga: jak być dobrym” to tom wprowadzający do świata Lokiego, który z powodu licznych przewinień trafia na do świata śmiertelników, aby w końcu mógł nauczyć się bycia dobrym. Co to znaczy? Do końca nie wie, bo nawet jeśli zaczyna rozumieć to okazuje się, że jest to błędne spojrzenie na znaczenie słów. Z książki o nordyckim bogu wynika, że nasze relacje społeczne są naprawdę bardzo niejednoznaczne, pełne pułapek. I tak faktycznie jest. Aby połapać się w świecie potrzebna jest wrażliwość, empatia, rozumienie znaczeń i intencji. Uczenie się wrażliwości etycznej to wcale nie takie łatwe zadanie. Wymaga poznania kultury, w jakiej żyją ludzie, zasad społecznych, którymi kierują się. Za to sam proces odkrywania niuansów może być zabawny dla obserwatorów z zewnątrz. I tak jest. Louie Stowell oddaje do rąk czytelników fantastyczną opowieść, w której akcję napędzają kolejne wpadki olbrzyma zmienionego w zwykłego nastolatka i zmuszonego do chodzenia do szkoły publicznej. Myślicie, że gorzej być nie może? No to ma brata w postaci Thora (Toma), który jest przystojny, inteligentny i przyciąga uwagę płci przeciwnej. Do tego jego opiekunami zostali Hyrrokkim i Heimdall, czyli dwie postacie z mitologii, z którymi Loki ma na pieńku. Bycie nastolatkiem w takich warunkach może okazać się wyjątkowo trudne. Całą akcję poznajemy z perspektywy Lokiego, który musi pisać magiczny pamiętnik, w którym dzieli się z Odynem swoimi postępami. Jak to zwykle bywa z przedmiotami magicznymi notes, w którym dzieli się przygodami z codzienności jest problematyczny: nie znosi kłamstw i od razu wszystkie nieprawidłowości prostuje, dzięki czemu mamy tu tylko i wyłącznie prawdę obiektywną. Zestawienie kłamstwa z prawdą bywa zabawne.
„Loki. Poradnik złego boga: jak wziąć na siebie winę” to kolejne spotkanie z nordyckim bogiem w ciele nastolatka. Tym razem zmierzy się z takimi wyzwaniami jak nowa uczennica w klasie, wywiadówka oraz nowa znajomość jedynej przyjaciółki. Do tego ginie jeden z młotów Thora. I kto zostaje obwiniony? Oczywiście Loki słynący z oszustw, kradzieży i robienia psot. Mamy tu sporo zwrotów akcji, trafnych porównań, interesujących spostrzeżeń, przemycania historii. Młodzi czytelnicy dowiedzą się jak dawniej wyglądało dzieciństwo, jakie zajęcia mają obecnie młodzi ludzie, czym jest wykorzystanie. Pojawi się też temat talentu, rozwijania pasji, dbania o przyjaciół. W tle mamy sumienie i zdrowy rozsądek pomagające w prowadzeniu ważnego śledztwa oraz misję, w której trzeba zjednoczyć siły. Loki będzie mógł na wiele spraw popatrzeć z nieco innej perspektywy i nauczyć się dbania o osoby, na których mu zależy.
Louie Stowell wymyślając zesłanie nawiązuje do wydarzeń z mitologii. Jest to obcięcie złotych włosów Sif. Loki w oryginalnej wersji miał postarać się o zdobycie innych złotych włosów, a tu czeka go jeszcze kolejna kara: pobyt w ciele jedenastolatka i udowodnienie, że zasługuje na powrót do świata bogów. I właśnie po to potrzebna jest mu zaklęty pamiętnik, który pozwala śledzić postępy. Szybko się okaże, że cokolwiek Loki robi jest to złe. Im bardziej się stara tym gorzej mu wychodzi. To chyba każdy z nas zna z własnego życia. Można powiedzieć, że piekło Lokiego wybrukowane jest dobrymi intencjami. Nie było by tu tragizmu, gdyby nie fakt, że jeśli się nie poprawi zostanie skazany na przywiązanie do skały i kontakt ze skapującym jadem węża. Ten motyw też z mitologii. Pojawią się tu też węże i wilki Hyrrokkim. Loki jak na psotnego olbrzyma przystało ma cięty język i jest uparty. Może i zmienił wygląd, ale jego złośliwy charakterek pozostał. Zderzenie tego z realiami szkolnymi dają zabawny efekt. Opisy ludzkich oraz zasady relacji międzyludzkich pokazane okiem Lokiego pozwalają na ujawnienie wielu paradoksów.
Ciekawe są tu też wstawki wyjaśniające określone pojęcia ze świata ludzi, np. „Szkoła prywatna: miejsce, w którym dzieci bogaczy uczą się przemawiania z wyższością i codziennie wmawia się im, że zostali stworzeni do rządzenia światem. Gdy dorosną, na pewno zostaną politykami i szefami i rzeczywiście będą rządzić światem. Bardzo źle”. Takich trafnych spostrzeżeń na temat naszego otoczenia jest więcej. Pisarka zachęca do spojrzenia na wiele zjawisk z dystansem. Do tego pokazuje spory wycinek codzienności.
Louie Stowell napisała fantastyczną, pełną humoru opowieść przemycającą sporą dawkę wiedzy z mitologii i zachęcającą do lepszego poznania tego mitycznego bohatera. Wszystko przyprawione sporą dawką humoru. Do tego w fabułę wpleciono proste rysunki, elementy komiksowe, które świetnie uzupełniają opowieść i sprawiają, że młodszym czytelnikom łatwiej czyta się opowieść. Polecam.
Zapraszam na stronę wydawcy










Majowy rajski stosik, czyli co Wam polecam


W maju jak w raju, czyli dużo ciekawych lektur zarówno dla mnie jak i dla córki.

"Mały Ptyś i Bill. Domki" - to komiks dla najmłodszych. Kontynuatorzy pomysłu Jeana Roby pięknie odkurzyli postaci, odmłodzili i pokazują ciepłe relacje między ojcem i synem.
"Tylko w Twoim lustrze" Elżbiety Ceglarek to poruszająca opowieść o sile społecznego wsparcia. Pisarka pokazuje jak ważne dla kobiet jest wyznaczanie sobie celów, walka o lepsze jutro oraz możliwość liczenia na bliskich.
Temat rodziny oraz wsparcia pojawia się też w książce Anny Sakowicz "Moja matka pestka". Zobaczymy tu jak choroba potrafi mocno wywrócić poukładane życie oraz ujawnić prawdziwą twarz bliskich osób.
Katarzyna Ryrych w "Drace na antypodach" zabiera nas w wakacyjną opowieść do prowincjonalnego miasteczka, w którym nic się nie dzieje. Czy na pewno? A może jest tu więcej zmian niż wydaje się bohaterom.
"W Dolinie Muminków" to klasyka, której raczej nie muszę polecać.
Meiri Herner w "Oczekując na królestwo" przenosi nas do mrocznego Babilonu. Sporo tu nawiązań biblijnych.
Krzysztof Konopka w "Hedvigis. Gwiazda Polaków" podsuwa nam dalsze losy królowej Jadwigi.
Louie Stowell w "Lokim" sięga po mitologię nordycką. Drugi tom to opowieść o emocjach, sile przyjaźni, zazdrości, pomówieniach oraz współpracy. Widzimy tu przemianę zapatrzonego w siebie Lokiego w nieco bardziej empatycznego bohatera. Do bycia dobrym jeszcze mu daleko. Jakie postępy udało mu się zrobić?
"Kati kocia opiekunka" to kolejne spotkanie z kocimi superbohaterami i kolejnymi wyzwaniami. Po pierwszych nieudanych próbach opiekowania się niesfornymi kociakami Kati nabiera wprawy, ale musi stawić czoła emocjom związanym z powrotem do szkoły, problemami z dogadaniem się z przyjaciółką i tajną misją.
"Bzdurki i Badziewie w domku na drzewie" to zbiór rebusów, zagadek.
Agnieszka Rautman-Szczepańska w "Formule Elli" opowiada o pięknie różnorodności.
"Zaplątani w sieci" Elżbiety Jodki-Kuli to ciekawa historia dotycząca przemocy, wykluczenia, prześladowania i uzależnienia od internetu, ucieczki w wirtualną rzeczywistość.
"Piesek drops" jest kartonową uroczą publikacją dla najmłodszych czytelników.
Na stosie nie brakuje też wyklejanek. Tu tom zabierający nas co świata Cocolelon oraz Minecrafta. Do tego mamy dwie ciekawe gry. Jedna wprowadza nas do świata prostych zadań matematycznych, a druga podsuwa puzzle z interesującą planszówką.
"Dziewczyna ze skrzypcami" Elżbiety Nieć to moja kolejna podróż w czasie do PRL-u. Tym razem przeniosłam się do okresu dzieciństwa i młodości mojej mamy, czyli mamy w tle wybór Wojtyły na papieża, zimę stulecia, stan wojenny i ponurą rzeczywistość, w której młoda nauczycielka stara się patrzeć z optymizmem w przyszłość.
Z kolei Mirosław J. K. w "Wykształciuchu w szparagach" jest w tym miesiącu kolejną lekturą podsuwającą obraz emigracji zarobkowej, pokazywania wyzwań jakim trzeba stawić czoło. Sporo tu obrazów ludzkich ułomności, słabości, uzależnień.
"Nigdy nie będziesz mój" Justyny Chrobak to poruszająca historia wyrywania się z patologicznego środowiska, stawiania sobie celów, wzlotów i upadków oraz zadziwiająco zawiłych dróg.
Z kolei Żaneta Pawlik w "Za zasłoną milczenia" podsuwa nam historie kobiet, które uciekając przed obecnym życiem trafiają do jednego miejsca. W jaki sposób zmienią swój los?
"Instynkt językowy" Stevena Pinkera to świetny przegląd badań nad językami. Badacz wskazuje błędy merytoryczne w pracach klasyków językoznawstwa, pozwala na nieco inne spojrzenie na język.
"Klucz do nieśmiertelności" to z jednej strony opowieść o wykorzystaniu psychodelików, a z drugiej wprowadzaniem w trans i uzależnienie za pomocą rytuałów religijnych.
A jak wyglądają Wasze majowe stosy? Co ciekawego przeczytaliście? Co polecacie? Na którą książkę czekacie?