Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2020

Krzysztof Ćwikliński "Nocny gość"

 


W Polsce w renesansie panowała moda na kreowanie inteligentnego czy uczonego prostaczka, czyli chwalenie się brakiem edukacji i jednocześnie popisywanie swoim pisaniem, darem zesłanym przez natchnienie. Taki sposób kreacji własnej postaci przyjął Mikołaj Rej, który swoje dzieciństwo opisywał jako ganianie po polach i chodzenie na ryby. Jan Kochanowski poszedł podobną drogą. Podobną, ponieważ nie była to droga zwieńczona dyplomem żadnej uczelni, przez co nie możemy powiedzieć, że uzyskał stopień naukowy. A studiował wiele i na różnorodnych uniwersytetach. Skąd się to wzięło? Pewnie jako przeciwstawienie się średniowiecznej postawie, że formalna edukacja przebiegająca ściśle określonym torem jest coś warta. W nowym spojrzeniu prawdziwy twórca i wynalazca rozwija się sam, bo obdarzony jest twórczym płomieniem od Boga. Takie zaczerpnięte ze starożytności podejście zdecydowanie rozwijało się przez kolejne wieki, aż apogeum osiągnęło w romantyzmie. Gdzieś w tym kontekście powstają sztuki Williama Szekspira, brytyjskiego dramatopisarza i poety, autora 38 sztuk, 154 sonetów i wielu utworów innych gatunków. Płodny twórca uznanie zyskał dopiero po śmierci, ale za życia nie mógł narzekać na brak powodzenia. Popularność przyczyniła się do powstania licznych tłumaczeń jego dzieł, badania okoliczności i czasu ich powstania, tworzenia kolejnych adaptacji. Dziś Szekspir to nazwisko powszechnie znane w kontekście dzieł teatralnych. Mało jednak wiemy o jego życiu. Z informacji, które przetrwały do naszych czasów można wyciągnąć wniosek, że był to „uczony prostaczek”. Brak informacji o poważniejszej formalnej edukacji zderza się z faktami, czyli świadomością, że jest to wprawny twórca wielu neologizmów, człowiek świadomie posługujący się bogatym słownictwem. Do tego umiejętnie czerpie z motywów literatury dawniejszej, dzięki czemu często miały szansę przetrwać. Trawestacja i intertekstualność jego dzieł wprowadza w zadziwienie. Nie mógł tego robić człowiek nieoczytany, niewykształcony. Jak zatem wygląda jego edukacja?
Inną ciekawostką jest zadziwiający dar pomnażania majątku. Poza pisaniem porywających serca publiczności sztukami opartymi na cudzych pomysłach miał talent do interesów, dużą świadomość planowania inwestycji. Z niewiadomych powodów Szekspir wrócił na rodzinną prowincję, do Stratfordu w 1613 roku (wtedy spłonął teatr, z którym był związany), zmarł w wieku 52 lat, 23 kwietnia 1616. Ostatnie lata życia spędził w New Place. Ciekawostką jest też miejsce pochówku: absyda kolegiaty Świętej Trójcy w Statfordzie, ale dzięki wykupieniu sobie miejsca, a nie za zasługi, bo na te mógł liczyć dopiero po śmierci. Dziwne zdarzenia, niepewna edukacja i jednocześnie wielka fascynacja jego sztukami stają się tematem licznych badań naukowych, filmów, sztuk i opowiadań. Spore luki w życiorysie pobudzają wyobraźnię, związek z kuzynką (co wówczas było powszechne) intryguje. „Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego to kolejna odsłona i próba zrozumienia fenomenu tego twórcy. Sztuka w jednym akcie i dwudziestu pięciu scenach z trzema aktorami (jeśli policzyć, że głos z offu informujący o datach śmierci dwóch postaci i służący to jedna osoba), prawie zerową akcją, ale za to z dość zastanawiającą rozmową. Jest tym coś z dramatów antycznych: to rozmowa opowiada o wszystkim tym, co stało się kiedyś. Jest rok 1615. Szekspir mieszka już w Statfordzie. Teatr spłonął dwa lata wcześniej, a rok później dramatopisarz dokończył swoją ziemska wędrówkę. Drugi z bohaterów dożył do 1630 roku. Kim był? Czyżby to postać historyczna? A może wykreowana na potrzeby poruszenia wątpliwości, jakie budzi płodna twórczość i dobrze zorganizowana działalność bohatera?
Czasami przyjmuje się, ze przeprowadzka Szekspira miała miejsce w 1610 roku. Większość badaczy jednak opowiada się za datą 1613 i ta data pięknie pasuje do akcji „Nocnego gościa”, ponieważ jako przyczynę ucieczki przyjmuje pożar teatru. Po intensywnej aktywności dramatopisarz staje się odludkiem, który pisze już niewiele i przestał występować na scenie. Czyżby lata intensywnej pracy wyczerpały go? A może jest jakiś inny powód rosnącego milczenia? Ten okres budzi najwięcej wątpliwości i staje się największym polem do popisu dla twórców. Bywa przedstawiony jako odludek oddający się refleksji nad własnym życiem, co pięknie podkreślił Sándor Márai w opowiadaniu „Łabędzia pieśń” z tomu „Magia”. Nieco inaczej ostatnie lata przedstawiono w filmie „Cała prawda o Szekspirze” reż. Kennetha Branagha, gdzie widzimy twórcę, którego dzieła podbiły Anglię, ale prowincjonalne miasteczko, do którego wraca nie docenia geniuszu. Mieszkańcy prowincji widzą wyłącznie jego majątek, ale nie uznają pozycji społecznej. W rodzinnym mieście postrzegany jest przez pryzmat korzeni: syn rękawicznika, który popadł w długi i zhańbił nazwisko. Traktowany z lekceważeniem, wyizolowany, otoczony ludźmi czekającymi na spadek po nim. Do tego bohater po latach intensywnej pracy i pomnażaniu majątku w końcu ma czas na przeżywanie żałoby po zmarłym wiele lat wcześniej synu, zadawanie sobie pytań, czy syn mógł odziedziczyć po nim talent i niedocenianie córki, która (jak większość kobiet w tamtych czasach) była niepiśmienna i nie miała szansy rozwinąć talentu, powalczyć o przebicie się w patriarchalnym świecie.
Krzysztof Ćwikliński idzie inną drogą, którą podsuwają niektórzy badacze epoki i działalności Szekspira. Pojawia się motyw podejrzenia, że dzieła nie są jego autorstwa tylko kogoś lepiej wykształconego, obytego w świecie, bardziej rozeznanego w polityce. Typowany jest tu często Christopher Marlowe, który zdaniem niektórych badaczy nie zginął w wieku 29 lat w karczemnej awanturze, ale jego śmierć sfingowano, aby mógł uniknąć oskarżenia o herezję. Rówieśnik Szekspira doskonale pasowałby do teorii Krzysztofa Ćwiklińskiego o śmierci rozmówcy w 1630 roku. Do tego tajemniczy, wpływowy, unikający sławy, ale jednocześnie nie mogący powstrzymać się przed pisaniem i pokazywaniem swoich dzieł światu. A że pod innym nazwiskiem to nie ma znaczenia. Za całą operacją pozornej śmierci Christophera Marlowe’a miał stać sir Francis Walsingham, szefa ówczesnego wywiadu, który do  miał mieć słabość do młodego twórcy. Uchronił go przed oskarżeniami, dał schronienie i wynajął Szekspira do promowania sztuk pod swoim nazwiskiem. Po latach intensywnej pracy w teatrze Szekspir wrócił w rodzinne strony, aby zająć się lichwą i zaprzestać działalności teatralnej.
W sztuce „Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego w burzową noc wydaje się, że Szekspira odwiedza Walsingham (Nieznajomy) przybierający różnorodne nazwiska. Wędrowiec chce porozmawiać z gospodarzem. Nie wiemy o czym i dlaczego. Zadziwiające jest jednak jego niesamowite zorientowanie w życiu słynnego dramatopisarza, co przywodzi na myśl spotkanie z diabłem lub aniołem, który wszystko wie i widzi. Gość jednak jest jak najbardziej namacalny, a rozeznanie może być wynikiem posiadania licznych agentów. Ale którzy szpiedzy są aż tak dokładni i znają wszelkie tajemnice? Te pytania nurtują przez całą sztukę. Zwłaszcza, że w grę wchodzi zawarta przed laty umowa (czyżby jednak cyrograf?) zaproponowana przez przypadkowo spotkanego w gospodzie człowieka. Szekspir udaje, że nie wie i nie pamięta o jaki układ chodziło. Wydaje się być zaskoczony wizytą Nieznajomego, nazwisko nic mu nie mówi, okoliczności zawarcia umowy też. A może tak dobrze udawał, że sam uwierzył w swój talent? Sztuka Ćwiklińskiego wydaje się nawiązywać do publikacji Setha Stephensa-Davidowitza „Wszyscy kłamią”, w której autor pokazuje, że ludzie tak bardzo kłamią, że zaczynają wierzyć we własne kłamstwa. W sztuce Ćwiklińskiego mamy do czynienia z analizą mechanizmów kłamstwa. Wykreowany przez autora „Nocnego gościa” Szekspir tak bardzo oszukiwał innych i siebie, że uwierzył we własny talent. I nawet brak edukacji, obycia literackiego, książek na półkach nie sprawiło, że zaczął wątpić w swoją wielkość. Rozmowa z Nieznajomym zaskakuje go. Dramatyzm całej sytuacji potęguje fakt, że dramatopisarz rok później umiera. Czyżby była to śmierć w wyniku szoku spowodowanego odkryciem prawdy o sobie? Jaki cel ma Nieznajomy? Czy zależy mu na prawdzie czy bardziej na utarciu nosa?
Akcja toczy się całą noc. Szekspir pokazany jest tu jako bohater bardzo przeciętny, słabo wykształcony, mający ubogie słownictwo, niewielką wiedzę o świecie. Nieznajomy to z kolei prawdziwy erudyta swobodnie żonglujący cytatami i motywami historycznymi oraz literackimi i filozoficznymi. Nawiązuje do sztuk Szekspira, które wydaje się znać lepiej od ich autora. Do tego pojawiają się nawiązania i cytaty do współczesnych nurtów filozoficznych, dzieł badaczy. Znaczący jest tu parafraza bardzo popularnych słów Tadeusza Kotarbińskiego: „Wobec przechodzącego wszelkie wyobrażenie zła na świecie, wobec głodu, nędzy, cierpienia, niesprawiedliwości, nienawiści, pogardy, wojen, gwałtów, chorób, pożogi, bluźnierstwem jest podejrzewać go o istnienie”. Takich ateistyczno-agnostycznych perełek jest tu więcej. Nieznajomy jest sceptykiem podważającym różnorodne punkty spojrzenia, więc także i swój brak wary także podważa, pokazuje bezsens zgłębiania czegoś, czego poznać się nie da, bo jest nienamacalne i nielogiczne. Jednocześnie używa zwrotów, które tak mocno wpisały się w naszą kulturę, że żegnając się, mówi o spotkaniu na tamtym świecie (oczywiście, o ile taki istnieje). Nieznajomy to bohater oczytany. Jego rozeznanie to nie tylko literatura (sięga po współczesne, znaczące nazwiska jak Orwell) i doskonała znajomość dzieł Szekspira, filozofów, ale też ojców Kościoła, papieża Piusa XII, a nawet polskiego władcę Zygmunta Augusta mówiąc: „Nie jestem panem twego sumienia”. Nie jest panem sumienia, a przychodzi, aby to sumienie obudzić, przypomnieć zawartą dawno umowę, pokazać Szekspirowi prawdę. Po co? Czego chce? Prawdy. Ale dla kogo? Przecież nie dla siebie. Może dla swojego ulubieńca, podopiecznego, ukochanego? I co tu jest prawdą? Zapewnienia Szekspira czy wskazówki Nieznajomego, który nie chce nic o sobie powiedzieć?
„Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego to utwór niedługi. Godzinka czytania. Jednak w tym minimalizmie, poruszonych tematach, próbie burzenia iluzji jest głębsze przesłanie, które może prowadzić do wniosków, że ludzie są dla siebie wzajemnie Szatanami i Bogami. To, którą droga powędrujemy zależy od nas, naszej umiejętności nieokłamywania siebie.
Zapraszam na stronę wydawcy






wtorek, 18 września 2018

Aleksander Fredro "Zemsta" il. Marta Żurawska-Zaręba


Aleksander Fredro, Zemsta, il. Marta Żurawska-Zaręba, Warszawa „Zielona Sowa” 2018
Aleksander Fredro należy do tych nielicznych artystów, których twórczość znam bardzo dobrze i chętnie do niej wracam. Wszystko przez mały sentyment do pisarza tworzącego w czasach oświecenia i romantyzmu. Swoimi dziełami nie wpisywał się ani w jedną, a nie w drugą epokę. Za dużo było w nim romantyka, aby mógł być uznany za artystę oświeceniowego i za dużo racjonalności, aby mógł być wielbiony w czasach, kiedy Mickiewicz prowadził życie idola. Do tego za dużo było w nim odpowiedzialności, stałości oraz patriotyzmu w czynach. W czasach, kiedy inni pisali i konieczności walczenia za ojczyznę on słowa wprowadzał w czym. W czasach, kiedy znani poeci i pisarze zakochiwali się w każdej kolejnej niewieście z kolejnego dworku, jaki odwiedzali on kilkanaście lat czekał na miłość swojego życia, z którą się zestarzał. Mało romantyczne, bo przecież wszelkie porywy serca wygasił racjonalizm i chęć prowadzenia szczęśliwego życia rodzinnego. Nie znaczy to, że Fredro był świętoszkowaty. Co to, to nie. Wręcz przeciwnie. W jego wojskowej poezji sporo było rubaszności, wulgarności, a komedie poruszały znane problemy społeczne. Można nawet stwierdzić, że wszystkie jego utwory były na swój sposób polityczne. Jedne mniej, inne bardziej jawnie mówiły o bolączkach, zaborach, biedzie, regionalnych waśniach, przywarach prowadzących do upadku państwa. To wszystko znajdziemy w „Zemście”, dramacie, który dzięki znalezieniu się na liście lektur szkolnych ciągle do nas powraca.
Dramat oczywiście powinien być pretekstem do poruszenia dawnych sporów szlacheckich, ale też i patriarchatu odbierającego młodym pannom możliwość decydowania. „Zemsta” to jedno z najbogatszych w ważne społecznie wątki dzieł Fredry. Poważne tematy ubrano tu w humor sytuacyjny, który w czasach dramatopisarza był oczywisty, a dziś czasami musimy wspomagać się wiedzą historyczną, dlatego niezwykle ważne w czasie omawiania tego dramatu ważne jest przybliżenie kontekstu, w jakim on powstał. Wielkim plusem „Zemsty” jest charakterystyczna dla jego twórcy lekkość języka, dzięki której mimo upływu dwóch wieków nadal czyta się ją przyjemnie i jeszcze lepiej ogląda na deskach teatru. Jest to jedna z nielicznych dawnych lektur, którą polecam, ale koniecznie we właściwej otoczce, która pozwoli zrozumieć dzieła innych ówczesnych pisarzy i działaczy artystycznych.
W czasie czytania warto zwrócić uwagę na precyzję didaskaliów wynikającą z doświadczenia Fredry. Jego obserwacje w czasie kampanii napoleońskiej oraz odwiedzanie francuskich teatrów zaowocowało przekonaniem o wielkiej roli aktorów, konieczności dobrych relacji z nimi, odpowiedniego doboru do poszczególnych postaci oraz konieczności pisania prostych i jednoznacznych didaskaliów.
„Zemsta” wydana przez Wydawnictwo Zielona Sowa w ramach serii Literatura Klasyczna to publikacja bardzo piękna. Solidna, kartonowa, delikatnie matowa oprawa, bardzo dobrze szycie oraz niewielka ilość subtelnych ilustracji autorstwa Marty Żurawskiej-Zaręby sprawiają, że książka jest estetyczna, przyjemna w odbiorze, przyciąga swoim wyglądem. Dobrze rozmieszczona, średniej wielkości czcionka sprawia, że lekturę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.










sobota, 15 lipca 2017

Pedro Calderon de la Barca "Życie snem" - streszczenie

Pedro Calderon de la Barca, Życie snem, tł. Edward Boyé [w:] Pedro Calderon de la Barca, Życie snem. Książę Niezłomny, tł. Edward Boyé, Juliusz Słowacki, oprac. Beata Baczyńska, Wrocław 2003.
Bohaterowie: Rozaura (dama), Zygmunt (książę), Klotald (stary), Estrella (infantka), Klaryn (sługa), Bazyli (król), Astolf (książę), Żołnierze, Straż, Muzycy,
W górskiej okolicy idzie w męskim przebraniu Rozaura użalająca się nad swym tułaczym losem we wrogiej Polsce. Razem z nią ojczyznę porzucił Klaryn. Oboje są zmęczeni trudami podróży. Rozaura radzi słudze ponarzekać na niewygody, ponieważ pewien filozof (Seneka) twierdzi, że to pomaga znosić trudy. Rozaura z oddali dostrzega niski dom. Kiedy się zbliżają słyszą szczęk łańcucha i jęki Zygmunta. Rozaura stwierdza, że przybyli do więzienia. Zygmunt użala się nad swoim losem więźnia. Żyje w więzieniu od narodzin. Nie może zrozumieć, dlaczego inni nie są w ten sposób karani za grzech pierworodny.
Zygmunt dostrzega Rozaurę. Opowiada jej (myśląc, że ona jest mężczyzną), że wieża od dnia narodzin jest jego kołyską, domem, gdzie życie przemienia się w śmierć.
Klotald gani strażników za to, że dali przybyszom przekroczyć próg więzienia. Klaryn i Rozuara przybyciem złamali dekret króla. Strażnicy zamykają Zygmunta w celi. Rozaura w męskim przebraniu oddaje swój miecz Klotaldowi. Klarynowi jest obojętne, kto jego kiepską szpadę dostanie. W broni Rozaury Klotald (mieszkajacy w Polsce) poznaje miecz, który wręczył dawniej Wiolancie obiecując zaopiekować się każdym, kto do niego z tym mieczem przybędzie. Klotald rozważa czy Rozaura to jego syn i czy powinien wydać o królowi.
W pałacu królewskim Astolf z żołnierzami i Estrella z damami bawią się przy muzyce. Estrella krytykuje Astolfa za mówienie o pięknie kiedy myśli o wojnie. Astolf opowiada o dzieciach króla Polski, Estorga Trzeciego: Bazyli (dziedzic), Klarylene (zmarła), Recinosunda (matka Astolfa urodzonego w Moskwie). Wuj Astolfa (Bazyli) nie ma żony ani potomków dzięki czemu może on się ubiegać o tron.
Przybywa król Bazyli. Estrella i Astolf komplementują Bazylego. Bazyli posiadł umiejętność czytania przyszłości z ruchów gwiazd. Miał syna Zygmunta z żona Klaryleną (zmarła przy porodzie), ale dziwne znaki sprawiły, że uwięził go. Bazyli żałuje, że zbyt szybko uwierzył we wróżby i uwięził syna. Postanawia uwolnić Zygmunta i darować mu tron nie mówiąc, że jest jego synem. Jeśli Zygmunt okaże się okrutny, niesprawiedliwy to uwięzi go na zawsze w wieży, a koronę dostanie Astolf z Estrellą.
Klotald przychodzi do króla Bazylego z jeńcami. Król każe ich uwolnić. Klotald oddaje Rozaurze miecz. Ona obiecuje odzyskać honor, by móc darować swoje życie Klotaldowi. Rozaura wyznaje, że Astolf jest jej wrogiem, ponieważ przez planowany ślub z Estrellą ją hańbi.
Klotald opowiada królowi o magicznej miksturze, którą zrobił, aby uśpić Zygmunta, by ten był nieświadom przenosin. Słudzy przewieźli księcia, przygotowali mu komnaty, by mu służyć. Bazyli planuje uwięzić Zygmunta w razie jego niewłaściwych rządów i wmówić mu, że wszystko, co się działo było jego snem.
Rozaura przebrała się w damskie stroje i przyłączyła się do dworu Estrelli. Podaje się za siostrzenicę Klotalda i liczy, że ten we właściwym czasie pomści jej zniewagę.
Na zamek wchodzi Zygmunt i dziwi się wszystkiemu. Chce ukarać Klotalda za lata więzienia. Klotald zmuszony jest do ucieczki. Zygmunt wywyższa się ponad Astolfa; zachwyca się Estrellą. Słudzy próbują go powstrzymać w zapędach do Estrelli, ponieważ jest narzeczoną Astolfa. „Słuszne są tylko me gusta” stwierdza Zygmunt nie przejmując się Astolfem. Zygmunt zrzuca sługę z okna do morza.
Bazyli dowiaduje się o okrucieństwie syna i jest zrozpaczony, bo nie może go przez to traktować jak syna. Zygmunt ma żal do ojca, że chował go jak zwierzynę w zamknięciu.
Rozaura, jako towarzyszka Estrelli, boi się spotkać Astolfa. Zygmunt podziwia piękno Rozaury. Poznaje w niej wędrowca, który był w więzieniu. Rozaura bardziej mu się podoba od Estrelli. Rozaura wytyka Zygmuntowi jego barbarzyństwo. Zygmunt chce zabić Klotalda powstrzymującego go od przemocy. Astolf broni starca. Król Bazyli postanawia odesłać syna do więzienia i wmówić mu, ze to, czego doświadczył, było snem.
Estrella pyta Astolfa o kobietę, której medalion nosi. Książę stwierdza, że na miejsce tego medalionu chętnie zawiesi medalion od niej.
Rozaura na dworze Estrelli przybrała imię Astrei. Estrella prosi Astreę (Rozaurę), by odebrała medalion od Astolfa. Książę jest zaskoczony widokiem ukochanej; nie daje się zwieźć zapewnieniom Rozaury, że jest Astreą. Astolf nie chce dać portretu Rozaury dla Estrelli.
Kiedy Rozaura i Astolf kłócą się o jej portret przychodzi Estrella. Rozaura tłumaczy damie, że oglądała swój portret i gdy jej upadł, książę jej zabrał. Rozaura odzyskuje portret, który dawno dała Astolfowi. Estrella obiecuje Astolfowi siłą zdobyć portret damy, której ślubował miłość.
Zygmunt ubrany w łachmany śpi w więzieniu. Uwięziono również Klaryna. Król Bazyli przybył zobaczyć jak Zygmunt się budzi. Zygmunt budząc się majaczy: planuje zabić rodzica i sługę. Klotald wchodzi w rolę strażnika więzienia. Zygmunt przekonuje się, że wszystko było złudzeniem. Zygmunt żałuje swojej złości we śnie.
„Czym całe życie? Szaleństwem!
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko są snem!” (w. 950-955)
Klaryn użala się nad swoim losem, kiedy do więzienia włamują się żołnierze. Oni nie chcą obcego króla tylko własnego. Klaryn podaje się za Zygmunta, lecz książę przychodzi i oszustwo się wydaje. Zygmunt nie jest pewny prawdziwości wydarzeń; nie chce stać się ponownie ofiarą złudzeń.
Klotald boi się uwolnionego Zygmunta. Książę jednak traktuje go dobrze i chce by ten stał się jego nauczycielem.
Astolf pragnie zdobyć w Polsce zwolenników przez wygrane wyprawy wojenne. Przychodzi Estrella z wiadomością, że lud się w stolicy buntuje. Klotald przynosi Bazylemu wieści o uwolnieniu Zygmunta. Bazyli chce wyprawić się zbrojnie na syna.
Rozaura mówi Klotaldowi o planowanej schadzce Astolfa i Estrelli. Chce by Klotald pomścił jej zniewagę. Klotald jednak nie może zabić Astolfa ze względu na wdzięczność za darowanie mu życia. Rozaura chce śmierci Astolfa. Klotald jest zrozpaczony planami córki.
Na pole bitwy przybywa konno Rozaura. Prosi Zygmunta o pomoc. Rozaura urodziła się na Moskiewskim dworze. Nie zna ojca. Swoje poczęcie przypisuje boskiemu zstąpieniu i tchnieniu życia w jej matkę. Ojciec obiecał jej matce wierność i miłość. Odchodząc pozostawił miecz. Ona, podobnie jak jej matka, została uwiedziona i zdradzona. Do jej hańby przyczynił się Astolf, który w Polsce ma poślubić Estrellę. Matka pozwoliła jej wędrować za zdrajcą.
Rozaura spotyka Klaryna, który chowa się przed nadchodzącą bitwą. Chowając się na skałach, ginie od kul.
Zygmunt każe ścigać Bazylego i Astolfa. Król nie chce uciekać. Zygmunt wyjaśnia, że jego ojciec źle postąpił chcąc poznać przeznaczenie i uchronić się przed nim, ponieważ właśnie w ten sposób zrobił z niego nieczułe monstrum. Zygmunt wybacza królowi błędy. Astolfowi każe poślubić Rozaurę. Klotald wyznaje, że Rozaura jest jego córką i jest równa stanem Astolfowi. Zygmunt prosi Estrellę o rękę. Zdrajców ojca każe więzieniem „Gdyż zdrajca zdrajcą zostaje, nawet gdy zdrada przeminie” (w. 729).
Zygmunt stwierdza, że życie jak sen szybko przemija, dlatego trzeba je przeżyć szlachetnie.

Pedro Calderon de la Barca "Książę Niezłomny" - streszczenie

Pedro Calderon de la Barca, Książę Niezłomny, tł. Juliusz Słowacki [w:] Pedro Calderon de la Barca, Życie snem. Książę Niezłomny, tł. Edward Boyé, Juliusz Słowacki, oprac. Beata Baczyńska, Wrocław 2003.
Bohaterowie:
Don Fernand (książę), Don Henryk (książę), Don Żuan Coutinio, Król Fezu, Mulej, Selim, Brytasz (sługa), Don Alfons (król Portugalii), Tarudant (któl Maroka), Feniksana (księżniczka mauretańska), Roza, Zara (służąca królewny Fezu), Estrella, Selina, Żołnierze, Niewolnicy.
Dzień I
Do ogrodu na morzem w Marytanii wchodzi Zara i prosi niewolników o smutny śpiew dla jej pani, która właśnie się kąpie. Feniksana przychodzi z niewolnicami: Estrellą, Rozą i Seliną. Księżniczka cierpi z miłości. Do ogrodu przychodzi jej ojciec (król Fezu), aby powiedzieć jej o kandydacie na męża, który proponuje za rękę jego córki dziesięć tysięcy łuczników, dzięki czemu będzie mógł zdobyć Ceutę. Feniksana kocha Muleja, ale boi się powiedzieć o tym ojcu. Król wręcza księżniczce portret przyszłego małżonka, kiedy do ogrodu wchodzi Selim z wieścią, że Mulej przybył z Fezańskiego morza i chce widzieć króla. Włada prosi swojego dowódcę do ogrodu.
Mulej z dwoma galerami wypłynął, aby poznać barbaryjskie brzegi i miasto Ceudę, które przed wiekami należało do Arabów, a obecnie jest portugalskie, przez co stało się chrześcijańskie. Mulej opisuje wspaniałości, potęgę i magię Ceudy. Hiszpanami dowodzi Fernand Awiceński założyciel zakonu z purpurowym krzyżem i Henryk stojący na czele zakonników (rycerzy) z zielonym krzyżem. Wodzowie ci zmierzają do Fezu. Mujej radzi królowi przygotować wojnę obronną, a nie myśleć o podbojach. Król każe Mulejowi bronić nieufortyfikowanych brzegów morza.
Po odejściu króla Mulej rozmawia z Feniksaną. Jest zazdrosny o nią. Cierpi z miłości. Jest zazdrosny o portret, który księżniczka trzyma w ręku. Feniksana usprawiedliwia się, że to przez ojca Fezki książę przysłał jej portret. Ojciec chce połączyć Fez i Tangier. Mulej zrozpaczony odchodzi.
Na brzeg morza wychodzą Don Fernand, Don Henryk, Don Żuan Coutinio i żołnierze. Don Henryk wyskakując ze statku przewraca się, co uznaje za złą wróżbę. Wyjeżdżając z Lizbony miał też złe wizje. W oddali odgłosy walki. Maurowie przegrywają. Żuan i Henryk idą szukać Fernanda.
Fernand rozbroił Muleja Chekke, w którego żyłach płynie królewska krew. Mulej opowiada o swoim uczuciu do Feniksany. Pokochał ją, kiedy jako chłopiec przybył do Fezu ze stryjem. Mieszkali po sąsiedzku. Kiedy rozstał się z nią ojciec zaręczył dziewczynę z innym. Fernand puszcza wolno Maura, by ten mógł jechać do ukochanej.
Hernryk przybywa z oddziałem. Mówi bratu o nowych wojskach nacierających na nich. Królowi Fezu pomaga król Tarudant.
Żuan walczy z Mulejem, który chce dać mu zwycięstwo. Fernand walczy z królem Fezu. Przez Brytasza król Fezu dowiaduje się, że walczy z Fernandem. Don Fernand oddaje swój miecz władcy Fezu. Król każe Henrykowi jechać do Duarta (brat Henryka i Fernanda) i powiedzieć mu, że odda Fernanda za Ceutę.
Dzień II
Mulej obserwuje Feniksanę spacerującą w królewskim ogrodzie i rozmyślającą o swoim tragicznym losie. Kiedy oboje znikają, pojawia się Don Fernand, którego rozpoznają niewolnicy. Chcą by im pomógł. Muleja rozczula dobroć Fernanda wobec niewolników. Opowiada portugalskiemu księciu o nieszczęśliwej miłości.
Król przygotowuje kolejne rozrywki dla Fernanda. Don Żuan jest zachwycony dzikimi zwierzętami. Przybywa Henryk, aby oznajmić, że król portugalski zmarł, kiedy dowiedział się o niewoli brata. Następcą jest król Alfons, który oddaje Ceutę, by odzyskać Fernanda. Infant nie chce, by za niego chrześcijanie wpadli w ręce Maurów. Fernando drze pergamin od króla Alfonsa. Król jest zły na Fernanda. Król każe Selimowi uwięzić Fernanda i traktować jak innych niewolników.
Mulej chce się odwdzięczyć Fernandowi z długu (za to, że go uwolnił podczas walki).
Fernand z niewolnikami pracuje w ogrodzie. Niewolnicy nie poznają Infanta. Mają nadzieję, że Fernand ich uwolni.
Feniksana posłała Zarę po kwiaty. Fernand zrywa kwiaty dla córki króla. Infant daje kwiaty Feniksanie. Księżniczka jest zdziwione jego uwięzieniem. Żałuje chrześcijanina.
Mulej obiecuje Fernandowi pomóc. Król zabronił wszystkim mówić z Fernandem i okazywać mu uznanie. Mulej planuje ucieczkę Fernanda z niewolnikami.
Król żałuje, że nie dostał Ceuty. Nie chce jej zdobywać szturmem, ale oddaniem mieszkańców. Król boi się buntu niewolników, którzy będą żałowali losu Fernanda. Każe Mulejowi pilnować Fernanda. Mulej postanawia poświęcić głowę za Fernanda, ponieważ jest mu winny pomoc. Inflant nie chce takiego poświęcenia; chce być księciem niezłomnym.
Dzień III
Mulej wstawia się za Fernandem u króla. Feniksana prosi ojca o litość dla Fernanda. Selim przynosi wieści o posłach: Tarudanta i Alfons. Król nie godzi się wydać Fernanda Alfonsowi; król Portugalii wypowiada mu wojnę. Król każe Mulajowi przygotować Feniksanę do zaślubin z Tarudantem.
Niewolnicy nie mogą przebywać w towarzystwie Fernanda. Don Żuan szuka dla siebie i Fernanda chleba. Fernand prosi Tarudanta o jałmużnę.
Feniksana nie chce oglądać Fernanda, który wygląda jak żebrak. Ucieka. Przychodzi pobity i w łańcuchach Do Żuan z chlebem. Fernand nie chce jeść. Pada. Jedo ciało wynoszą don Żuan i Brytasz.
Na brzegu morza wysiadają Alfons i Henryk. Zbliża się noc. Alfons chce walczyć nocą. Pojawia się duch Fernanda, aby prowadzić brata w walce.
Król dowiaduje się o śmierci Fernanda, ale nie zamierza za darmo oddać ciała Alfonsowi. Feniksana jest w niewoli u chrześcijan. Król oddaje ciało Fernanda za wolność córki. Alfons (syn brata Fernanda; poprzedniego króla) żegna wuja. Prosi króla, by Feniksana była żoną Muleja. Daje wolność Tarudantowi.
Alfons odpływa do ojczyzny z niewolnikami, którzy są chrześcijanami.

czwartek, 18 maja 2017

Piotr Surmaczyński "Uciekający pociąg. Misterium emigracyjne"



fot. Monika Nalepa

Piotr Surmaczyński, Uciekający pociąg. Misterium emigracyjne, Londyn 2017
Przenośnia dworca kolejowego, uciekającego pociągu, stacji oraz drogi krzyżowej, mesjanizmu, umęczenia, poświęcenia, posłannictwa i przybranego ojca w literaturze pojawia się bardzo często. Od początków istnienia chrześcijaństwa motyw drogi krzyżowej przerabiano na różne sposoby. Kolejne stacje pokazywały powolne upadanie niezwykłego człowieka (często świętego). Od początków XIX wieku, kiedy powstawały pierwsze relacje i dzieła związane z takim nowoczesnym sposobem podróżowania pociąg dał kolejne spojrzenie na ludzkie życie. Zderzenie natury z techniką zastąpiono rozliczaniem się ze sobą. Pociąg, oczekiwanie na dworcu, spowiedź przybrały wymiar symbolu rozliczania się z tym, co minęło i czekania na to, co przyniesie los. Bywa też miejscem tragedii, gwałtownego kończenia życia, odkrywania prawdy o ludziach, początkiem nowej drogi.
Piotr Surmaczyński śmiało sięga po te symbole i umiejętnie miksuje je w „Uciekającym pociągu”. Na plan główny wysuwa się jednak metafora stacji, drogi krzyżowej. Każdy akt jest kolejną odsłoną następujących po sobie upadków, wzrastającego ciężaru krzyża, a całość zakończono „pogrzebem”, czyli złożeniem do grobu. Bohater ukrzyżowany wygórowany oczekiwaniami, pretensjami i osamotnieniem wśród bliskich oraz rodaków; oszukany przez rodzinę, pracodawców oraz władze.
W jego dziele występuje sześć (a może raczej pięć; jedna osoba gra dwie role) postaci. On jest symbolicznym Każdym zagubionym, zmanipulowanym, przygniecionym obowiązkami, pozbawionym nadziei przez zmieniającą się w kraju sytuację, osamotnionym wśród interesownych bliskich używających go jak pionka na planszy własnej gry o lepsze, wygodniejsze jutro. Rozdarty między ojcem pijakiem, Magdaleną – zmanierowaną manipulującą nim narzeczoną, a później żoną, ciotką mającą duże wymagania, Burmistrzem, który docenia go tylko ze względu na zajmowane przez niego stanowisko i odpowiednie wynagrodzenie i Marią, która wije wokół niego kokon z braku tożsamości. Każdy po kawałku zabiera mu wolność i szczęście.
Cała opowieść zaczyna się dość sielankowo: przerażony bohater budzi się ze snu o emigracji. Odsuwa go jednak, ponieważ ma dobrą pracę, narzeczoną i świetlaną przyszłość przed sobą. Wierzy, że dzięki ciężkiej pracy i miłości do ukochanej daleko zajdzie. On i Magda są młodą szczęśliwą parą. Kochają się. Nie mają wielkich bogactw, więc ślub jest bardzo odległym, ale realnym widmem. Jednak takie życie we dwoje Magdzie nie odpowiada. Chce pokazać rodzinie i znajomym, że ona też może mieć piękne wesele (jak z bajki): „Marzy mi się piękny ślub. Ty w wytwornym, czarnym smokingu, a ja w długiej sukni z welonem. A potem wielkie wesele! Zaprosimy wszystkich znajomych i rodzinę…”. Chęć pokazania się, zaimponowania innym bierze u niej górę nad rozsądkiem. Działająca pod wpływem emocji Magdalena jest siłą napędową: to ona ma moc sprawczą. Swoimi słowami może budować lub burzyć, ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Skupia się na sobie, swoim imponowaniu innym. On jednak żyje bardziej przyziemnie i dostrzega, że brak pieniędzy to poważna przeszkoda na drodze do wyprawienia wesela. Proponuje skromny ślub, co zostaje odrzucone. Dzięki manipulacji emocjami Magdalena osiąga to, co chciała: narzeczony bierze kredyt i wyprawia wspaniałe wesele. Raty zamierza spłacać z pokaźnej pensji. W czasie uroczystości dowiaduje się, że stracił pracę, kredyt trzeba spłacać, o pracę w Polsce trudno, ponieważ rośnie bezrobocie. Jedynym rozwiązaniem pozostaje wyjazd z kraju, by w Wielkiej Brytanii zarobić na raty.
Wydawałoby się, że to proste rozwiązanie sprawi iż młodzi po kilku miesiącach będą razem szczęśliwie cieszyć się rodzicielstwem. Jednak wychowana w tradycyjnym modelu rodziny Magdalena bawi się nim emocjonalnie: sama nie chodzi do pracy, wymaga od męża całkowitego utrzymania jej, a ponad to ma jej nie opuszczać. Przymusowy wyjazd stopniowo prowadzi do coraz liczniejszych nieporozumień, które sprawiają, że bohater jest coraz bardziej zagubiony, nieszczęśliwy, a swoją przyszłość widzi w coraz ciemniejszych barwach.
„Uciekający pociąg” to interesująca sztuka, którą również doskonale się czyta. Umiejętne budowanie akcji i wprawne posługiwanie się słowem sprawiają, że sześćdziesięciokartkowy dramat jest interesującą lekturą nie tylko do poduszki. Pisarz znany mi ze zbioru opowiadań „Wyspa dreszczowców” i jeszcze niewydanej powieści (mam nadzieję, że będę mogła jeszcze w tym roku o niej napisać) po raz kolejny wprawnie bawi się tym, co postrzegamy jako gender, czyli wytyka mankamenty związku opartego na narzuceniu młodym mężczyznom roli żywiciela i utrzymanka całej rodziny (od ojca po żonę), a kobietom egoistek myślących o imponowaniu koleżankom, cieszeniu się z „bycia żoną”, „ozdobą”, „dodatkiem do” męża mającego śliczny samochód, którym mogą pochwalić się w niedzielę jadąc nim do kościoła. Żona jest tu tą, która szuka idealnego (bogatego) dawcy nasienia oraz przyszłego utrzymanka jej i jej dzieci, które wychowa na swój wzór, będą piękne i będzie się mogła licytować z koleżankami, które dziecko robi większe postępy, ma lepsze ubranka, droższe zabawki. Mąż w takim układzie to dostarczyciel środków pozwalających na imponowanie. On przez Magdalenę nie jest postrzegany jako osoba z uczuciami, ale urządzenie lub zwierzę, którym trzeba manipulacjami i tresurą programować. Dialogi bohaterów zdradzają wiele ważnych szczegółów ich życia: ona narzeka, a on próbuje ją pocieszyć, tłumaczyć swoje zachowanie, dawać jej nadzieję. Monologi bohatera utwierdzają nas w tragizmie jego sytuacji, którą pokazano tylko z jego perspektywy: mężczyzny skrzywdzonego przez kulturę opartej na szowinistycznych wartościach i będących tak naprawdę batem do bicia wrażliwych oraz dającym sposobność tym, którzy pragną jedynie chwilowo imponować i cieszyć się życiem. To wychowanie sprawia, że On się nie żali, gra silnego, nie narzeka na nadmiar pracy, ciągłe oszczędzanie.
W „Uciekającym pociągu” niezwykle ważne są sylwetki mężczyzn, które pokazują, w jaki sposób radzą sobie oni ze społecznymi normami: młody bohater zaciąga kredyt i staje się ofiarą banków, jego ojciec stał się samotnym alkoholikiem wiecznie proszącym syna o pieniądze, Burmistrz jest uosobieniem władzy dumnej z braku dokonań, chwalącym się sukcesami, które są jedynie staniem w miejscu, czyli bezczynnością. Jego jedyny sukces polega na tym, że młodzi wyjeżdżają poza granice Polski i tym sposobem nie zmniejszają lecącego na łeb, na szyję bezrobocia. Z kolei Niemiec to uosobienie samca-alfa, który tak naprawdę jest samcem-kukułką pozostawiającą liczne kobiety z owocem ich interesowności wobec niego.
„Uciekający pociąg” Piotra Surmaczyńskiego to trafna miniatura naszych społecznych wad wynikających z kulturowego przyzwolenia na wszelkie rodzaje przemocy. Tylko wyrwanie się z tego piekła, odcięcie korzeni może sprawić, że bohater będzie miał szansę zacząć wszystko od nowa.
fot. Monika Nalepa

fot. Monika Nalepa