W Polsce
w renesansie panowała moda na kreowanie inteligentnego czy uczonego prostaczka,
czyli chwalenie się brakiem edukacji i jednocześnie popisywanie swoim pisaniem,
darem zesłanym przez natchnienie. Taki sposób kreacji własnej postaci przyjął
Mikołaj Rej, który swoje dzieciństwo opisywał jako ganianie po polach i
chodzenie na ryby. Jan Kochanowski poszedł podobną drogą. Podobną, ponieważ nie
była to droga zwieńczona dyplomem żadnej uczelni, przez co nie możemy
powiedzieć, że uzyskał stopień naukowy. A studiował wiele i na różnorodnych uniwersytetach.
Skąd się to wzięło? Pewnie jako przeciwstawienie się średniowiecznej postawie,
że formalna edukacja przebiegająca ściśle określonym torem jest coś warta. W
nowym spojrzeniu prawdziwy twórca i wynalazca rozwija się sam, bo obdarzony
jest twórczym płomieniem od Boga. Takie zaczerpnięte ze starożytności podejście
zdecydowanie rozwijało się przez kolejne wieki, aż apogeum osiągnęło w
romantyzmie. Gdzieś w tym kontekście powstają sztuki Williama Szekspira,
brytyjskiego dramatopisarza i poety, autora 38 sztuk, 154 sonetów i wielu
utworów innych gatunków. Płodny twórca uznanie zyskał dopiero po śmierci, ale
za życia nie mógł narzekać na brak powodzenia. Popularność przyczyniła się do
powstania licznych tłumaczeń jego dzieł, badania okoliczności i czasu ich
powstania, tworzenia kolejnych adaptacji. Dziś Szekspir to nazwisko powszechnie
znane w kontekście dzieł teatralnych. Mało jednak wiemy o jego życiu. Z
informacji, które przetrwały do naszych czasów można wyciągnąć wniosek, że był
to „uczony prostaczek”. Brak informacji o poważniejszej formalnej edukacji
zderza się z faktami, czyli świadomością, że jest to wprawny twórca wielu
neologizmów, człowiek świadomie posługujący się bogatym słownictwem. Do tego umiejętnie
czerpie z motywów literatury dawniejszej, dzięki czemu często miały szansę
przetrwać. Trawestacja i intertekstualność jego dzieł wprowadza w zadziwienie. Nie
mógł tego robić człowiek nieoczytany, niewykształcony. Jak zatem wygląda jego
edukacja?
Inną ciekawostką jest zadziwiający dar pomnażania majątku. Poza pisaniem
porywających serca publiczności sztukami opartymi na cudzych pomysłach miał
talent do interesów, dużą świadomość planowania inwestycji. Z niewiadomych
powodów Szekspir wrócił na rodzinną prowincję, do Stratfordu w 1613 roku (wtedy
spłonął teatr, z którym był związany), zmarł w wieku 52 lat, 23 kwietnia 1616.
Ostatnie lata życia spędził w New Place. Ciekawostką jest też miejsce pochówku:
absyda kolegiaty Świętej Trójcy w Statfordzie, ale dzięki wykupieniu sobie
miejsca, a nie za zasługi, bo na te mógł liczyć dopiero po śmierci. Dziwne
zdarzenia, niepewna edukacja i jednocześnie wielka fascynacja jego sztukami
stają się tematem licznych badań naukowych, filmów, sztuk i opowiadań. Spore
luki w życiorysie pobudzają wyobraźnię, związek z kuzynką (co wówczas było
powszechne) intryguje. „Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego to kolejna odsłona
i próba zrozumienia fenomenu tego twórcy. Sztuka w jednym akcie i dwudziestu
pięciu scenach z trzema aktorami (jeśli policzyć, że głos z offu informujący o
datach śmierci dwóch postaci i służący to jedna osoba), prawie zerową akcją,
ale za to z dość zastanawiającą rozmową. Jest tym coś z dramatów antycznych: to
rozmowa opowiada o wszystkim tym, co stało się kiedyś. Jest rok 1615. Szekspir
mieszka już w Statfordzie. Teatr spłonął dwa lata wcześniej, a rok później
dramatopisarz dokończył swoją ziemska wędrówkę. Drugi z bohaterów dożył do 1630
roku. Kim był? Czyżby to postać historyczna? A może wykreowana na potrzeby poruszenia
wątpliwości, jakie budzi płodna twórczość i dobrze zorganizowana działalność
bohatera?
Czasami przyjmuje się, ze przeprowadzka Szekspira miała miejsce w 1610 roku.
Większość badaczy jednak opowiada się za datą 1613 i ta data pięknie pasuje do akcji
„Nocnego gościa”, ponieważ jako przyczynę ucieczki przyjmuje pożar teatru. Po
intensywnej aktywności dramatopisarz staje się odludkiem, który pisze już
niewiele i przestał występować na scenie. Czyżby lata intensywnej pracy
wyczerpały go? A może jest jakiś inny powód rosnącego milczenia? Ten okres
budzi najwięcej wątpliwości i staje się największym polem do popisu dla
twórców. Bywa przedstawiony jako odludek oddający się refleksji nad własnym
życiem, co pięknie podkreślił Sándor Márai w opowiadaniu „Łabędzia pieśń” z
tomu „Magia”. Nieco inaczej ostatnie lata przedstawiono w filmie „Cała prawda o
Szekspirze” reż. Kennetha Branagha, gdzie widzimy twórcę, którego dzieła
podbiły Anglię, ale prowincjonalne miasteczko, do którego wraca nie docenia
geniuszu. Mieszkańcy prowincji widzą wyłącznie jego majątek, ale nie uznają
pozycji społecznej. W rodzinnym mieście postrzegany jest przez pryzmat korzeni:
syn rękawicznika, który popadł w długi i zhańbił nazwisko. Traktowany z lekceważeniem,
wyizolowany, otoczony ludźmi czekającymi na spadek po nim. Do tego bohater po
latach intensywnej pracy i pomnażaniu majątku w końcu ma czas na przeżywanie
żałoby po zmarłym wiele lat wcześniej synu, zadawanie sobie pytań, czy syn mógł
odziedziczyć po nim talent i niedocenianie córki, która (jak większość kobiet w
tamtych czasach) była niepiśmienna i nie miała szansy rozwinąć talentu,
powalczyć o przebicie się w patriarchalnym świecie.
Krzysztof Ćwikliński idzie inną drogą, którą podsuwają niektórzy badacze epoki
i działalności Szekspira. Pojawia się motyw podejrzenia, że dzieła nie są jego
autorstwa tylko kogoś lepiej wykształconego, obytego w świecie, bardziej
rozeznanego w polityce. Typowany jest tu często Christopher Marlowe, który zdaniem
niektórych badaczy nie zginął w wieku 29 lat w karczemnej awanturze, ale jego śmierć
sfingowano, aby mógł uniknąć oskarżenia o herezję. Rówieśnik Szekspira
doskonale pasowałby do teorii Krzysztofa Ćwiklińskiego o śmierci rozmówcy w
1630 roku. Do tego tajemniczy, wpływowy, unikający sławy, ale jednocześnie nie
mogący powstrzymać się przed pisaniem i pokazywaniem swoich dzieł światu. A że
pod innym nazwiskiem to nie ma znaczenia. Za całą operacją pozornej śmierci Christophera
Marlowe’a miał stać sir Francis Walsingham, szefa ówczesnego wywiadu, który do miał mieć słabość do młodego twórcy. Uchronił
go przed oskarżeniami, dał schronienie i wynajął Szekspira do promowania sztuk
pod swoim nazwiskiem. Po latach intensywnej pracy w teatrze Szekspir wrócił w
rodzinne strony, aby zająć się lichwą i zaprzestać działalności teatralnej.
W sztuce „Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego w burzową noc wydaje się, że Szekspira
odwiedza Walsingham (Nieznajomy) przybierający różnorodne nazwiska. Wędrowiec
chce porozmawiać z gospodarzem. Nie wiemy o czym i dlaczego. Zadziwiające jest
jednak jego niesamowite zorientowanie w życiu słynnego dramatopisarza, co
przywodzi na myśl spotkanie z diabłem lub aniołem, który wszystko wie i widzi.
Gość jednak jest jak najbardziej namacalny, a rozeznanie może być wynikiem
posiadania licznych agentów. Ale którzy szpiedzy są aż tak dokładni i znają
wszelkie tajemnice? Te pytania nurtują przez całą sztukę. Zwłaszcza, że w grę
wchodzi zawarta przed laty umowa (czyżby jednak cyrograf?) zaproponowana przez
przypadkowo spotkanego w gospodzie człowieka. Szekspir udaje, że nie wie i nie
pamięta o jaki układ chodziło. Wydaje się być zaskoczony wizytą Nieznajomego,
nazwisko nic mu nie mówi, okoliczności zawarcia umowy też. A może tak dobrze
udawał, że sam uwierzył w swój talent? Sztuka Ćwiklińskiego wydaje się
nawiązywać do publikacji Setha Stephensa-Davidowitza „Wszyscy kłamią”, w której
autor pokazuje, że ludzie tak bardzo kłamią, że zaczynają wierzyć we własne
kłamstwa. W sztuce Ćwiklińskiego mamy do czynienia z analizą mechanizmów
kłamstwa. Wykreowany przez autora „Nocnego gościa” Szekspir tak bardzo oszukiwał
innych i siebie, że uwierzył we własny talent. I nawet brak edukacji, obycia
literackiego, książek na półkach nie sprawiło, że zaczął wątpić w swoją
wielkość. Rozmowa z Nieznajomym zaskakuje go. Dramatyzm całej sytuacji potęguje
fakt, że dramatopisarz rok później umiera. Czyżby była to śmierć w wyniku szoku
spowodowanego odkryciem prawdy o sobie? Jaki cel ma Nieznajomy? Czy zależy mu
na prawdzie czy bardziej na utarciu nosa?
Akcja toczy się całą noc. Szekspir pokazany jest tu jako bohater bardzo przeciętny,
słabo wykształcony, mający ubogie słownictwo, niewielką wiedzę o świecie.
Nieznajomy to z kolei prawdziwy erudyta swobodnie żonglujący cytatami i motywami
historycznymi oraz literackimi i filozoficznymi. Nawiązuje do sztuk Szekspira, które
wydaje się znać lepiej od ich autora. Do tego pojawiają się nawiązania i cytaty
do współczesnych nurtów filozoficznych, dzieł badaczy. Znaczący jest tu parafraza
bardzo popularnych słów Tadeusza Kotarbińskiego: „Wobec przechodzącego wszelkie
wyobrażenie zła na świecie, wobec głodu, nędzy, cierpienia, niesprawiedliwości,
nienawiści, pogardy, wojen, gwałtów, chorób, pożogi, bluźnierstwem jest
podejrzewać go o istnienie”. Takich ateistyczno-agnostycznych perełek jest tu
więcej. Nieznajomy jest sceptykiem podważającym różnorodne punkty spojrzenia,
więc także i swój brak wary także podważa, pokazuje bezsens zgłębiania czegoś,
czego poznać się nie da, bo jest nienamacalne i nielogiczne. Jednocześnie używa
zwrotów, które tak mocno wpisały się w naszą kulturę, że żegnając się, mówi o
spotkaniu na tamtym świecie (oczywiście, o ile taki istnieje). Nieznajomy to
bohater oczytany. Jego rozeznanie to nie tylko literatura (sięga po współczesne,
znaczące nazwiska jak Orwell) i doskonała znajomość dzieł Szekspira, filozofów,
ale też ojców Kościoła, papieża Piusa XII, a nawet polskiego władcę Zygmunta
Augusta mówiąc: „Nie jestem panem twego sumienia”. Nie jest panem sumienia, a
przychodzi, aby to sumienie obudzić, przypomnieć zawartą dawno umowę, pokazać
Szekspirowi prawdę. Po co? Czego chce? Prawdy. Ale dla kogo? Przecież nie dla
siebie. Może dla swojego ulubieńca, podopiecznego, ukochanego? I co tu jest
prawdą? Zapewnienia Szekspira czy wskazówki Nieznajomego, który nie chce nic o
sobie powiedzieć?
„Nocny gość” Krzysztofa Ćwiklińskiego to utwór niedługi. Godzinka czytania.
Jednak w tym minimalizmie, poruszonych tematach, próbie burzenia iluzji jest
głębsze przesłanie, które może prowadzić do wniosków, że ludzie są dla siebie
wzajemnie Szatanami i Bogami. To, którą droga powędrujemy zależy od nas, naszej
umiejętności nieokłamywania siebie.
Zapraszam na stronę wydawcy
Etykiety
- #Oli prace
- #Opowiem Wam Bajkę
- 1% DLA OLI
- ADHD
- Aforyzmy
- Almodóvar
- Anegdoty
- Antropologia
- Architektura
- Astronomia
- Audiobook
- Autobiografia
- Autyzm
- Baśnie
- Biblia
- Biografia
- Biologia
- Biznes
- Blogi
- Chemia
- codzienność
- Cytaty
- Czasopisma
- Człowiek
- Ćwiczenia
- Dieta
- Dla dorosłych
- Dla nauczycieli
- Dojrzewanie
- Dom
- Dramat
- Duchowość
- Dysleksja
- Działalność naukowa
- Dziecko
- Ekologia
- Ekonomia
- Emocje
- Epilepsja/Padaczka
- Estetyka
- Etyka
- Feminizm
- Filmy
- Filologia
- Filozofia
- Fizyka
- Fragmenty
- Gender
- Geografia
- Gościnnie
- Góra Śląska
- Granty/Stypendia/Pomoc finansowa
- Gry
- Historia
- Hiszpania
- Informatyka
- Internet
- Języki obce
- Językoznawstwo
- Kabaret
- Karty
- Kobiety
- Kolorowanki
- Komiksy
- Konkurs
- Książki
- Książki z reprodukcjami Oli prac
- Kulinarne eksperymenty
- Kultura
- Labirynty
- Legendy
- Literaturoznawstwo
- Logika
- Logopeda
- Magia
- Malarstwo
- Małżeństwo
- Marketing
- Matematyka
- Media
- Media o Oli
- Mem na każdy dzień
- Mężczyźni
- Miasto
- Minecraft
- Mitologia
- mło
- Młodzież
- Moda
- Moim okiem
- Moje wiersze
- Muzyka
- Nauka
- Neurologia
- Niepełnosprawność
- Nieruchomości
- Ogłoszenia
- Ogród
- Ola
- Oli prace na okładkach
- Opinie o moich książkach
- Opowiadania
- Ozdoby
- Paczka
- Patronat medialny
- Pedagogika
- Piaskownica
- Podróże
- Poezja
- Polityka
- Poradniki
- Prawo
- Problemy społeczne
- Przed premierą
- Przedszkole
- Przewodnik
- Przyroda
- Psychologia
- Puzzle
- Rebusy
- Religia
- Rodzina
- Seksualność
- Serial
- SI
- Socjologia
- Spis
- Sport
- Spotkanie autorskie
- Streszczenia
- Styl życia
- Sukces
- Szkoła
- Sztuka
- Świat okiem Tutusia
- Teatr
- Technologie
- Terapia
- Uroda
- Uzależnienie
- Wiersze
- Wycinanki
- Wydarzenia
- Wynalazki
- Wywiady
- Zabawa
- Zabawki
- Zapowiedzi
- Zarządzanie
- Zdrowie
- Zwierzęta
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 listopada 2020
Krzysztof Ćwikliński "Nocny gość"
wtorek, 18 września 2018
Aleksander Fredro "Zemsta" il. Marta Żurawska-Zaręba
Aleksander Fredro, Zemsta, il. Marta Żurawska-Zaręba,
Warszawa „Zielona Sowa” 2018
Aleksander Fredro należy do tych nielicznych artystów, których twórczość
znam bardzo dobrze i chętnie do niej wracam. Wszystko przez mały sentyment do
pisarza tworzącego w czasach oświecenia i romantyzmu. Swoimi dziełami nie
wpisywał się ani w jedną, a nie w drugą epokę. Za dużo było w nim romantyka,
aby mógł być uznany za artystę oświeceniowego i za dużo racjonalności, aby mógł
być wielbiony w czasach, kiedy Mickiewicz prowadził życie idola. Do tego za
dużo było w nim odpowiedzialności, stałości oraz patriotyzmu w czynach. W
czasach, kiedy inni pisali i konieczności walczenia za ojczyznę on słowa
wprowadzał w czym. W czasach, kiedy znani poeci i pisarze zakochiwali się w
każdej kolejnej niewieście z kolejnego dworku, jaki odwiedzali on kilkanaście
lat czekał na miłość swojego życia, z którą się zestarzał. Mało romantyczne, bo
przecież wszelkie porywy serca wygasił racjonalizm i chęć prowadzenia
szczęśliwego życia rodzinnego. Nie znaczy to, że Fredro był świętoszkowaty. Co
to, to nie. Wręcz przeciwnie. W jego wojskowej poezji sporo było rubaszności,
wulgarności, a komedie poruszały znane problemy społeczne. Można nawet
stwierdzić, że wszystkie jego utwory były na swój sposób polityczne. Jedne mniej,
inne bardziej jawnie mówiły o bolączkach, zaborach, biedzie, regionalnych
waśniach, przywarach prowadzących do upadku państwa. To wszystko znajdziemy w „Zemście”,
dramacie, który dzięki znalezieniu się na liście lektur szkolnych ciągle do nas
powraca.
Dramat oczywiście powinien być pretekstem do poruszenia dawnych sporów
szlacheckich, ale też i patriarchatu odbierającego młodym pannom możliwość
decydowania. „Zemsta” to jedno z najbogatszych w ważne społecznie wątki dzieł
Fredry. Poważne tematy ubrano tu w humor sytuacyjny, który w czasach dramatopisarza
był oczywisty, a dziś czasami musimy wspomagać się wiedzą historyczną, dlatego
niezwykle ważne w czasie omawiania tego dramatu ważne jest przybliżenie
kontekstu, w jakim on powstał. Wielkim plusem „Zemsty” jest charakterystyczna
dla jego twórcy lekkość języka, dzięki której mimo upływu dwóch wieków nadal
czyta się ją przyjemnie i jeszcze lepiej ogląda na deskach teatru. Jest to
jedna z nielicznych dawnych lektur, którą polecam, ale koniecznie we właściwej
otoczce, która pozwoli zrozumieć dzieła innych ówczesnych pisarzy i działaczy
artystycznych.
W czasie czytania warto zwrócić uwagę na precyzję didaskaliów wynikającą
z doświadczenia Fredry. Jego obserwacje w czasie kampanii napoleońskiej oraz
odwiedzanie francuskich teatrów zaowocowało przekonaniem o wielkiej roli
aktorów, konieczności dobrych relacji z nimi, odpowiedniego doboru do
poszczególnych postaci oraz konieczności pisania prostych i jednoznacznych
didaskaliów.
„Zemsta” wydana przez Wydawnictwo Zielona Sowa
w ramach serii Literatura Klasyczna to publikacja bardzo piękna. Solidna, kartonowa,
delikatnie matowa oprawa, bardzo dobrze szycie oraz niewielka ilość subtelnych
ilustracji autorstwa Marty Żurawskiej-Zaręby sprawiają, że książka jest
estetyczna, przyjemna w odbiorze, przyciąga swoim wyglądem. Dobrze
rozmieszczona, średniej wielkości czcionka sprawia, że lekturę czyta się bardzo
szybko i przyjemnie.
sobota, 15 lipca 2017
Pedro Calderon de la Barca "Życie snem" - streszczenie
Bohaterowie:
Rozaura (dama), Zygmunt (książę), Klotald (stary), Estrella (infantka),
Klaryn (sługa), Bazyli (król), Astolf (książę), Żołnierze, Straż,
Muzycy,
W
górskiej okolicy idzie w męskim przebraniu Rozaura użalająca się nad
swym tułaczym losem we wrogiej Polsce. Razem z nią ojczyznę porzucił
Klaryn. Oboje są zmęczeni trudami podróży. Rozaura radzi słudze
ponarzekać na niewygody, ponieważ pewien filozof (Seneka) twierdzi, że
to pomaga znosić trudy. Rozaura z oddali dostrzega niski dom. Kiedy się
zbliżają słyszą szczęk łańcucha i jęki Zygmunta. Rozaura stwierdza, że
przybyli do więzienia. Zygmunt użala się nad swoim losem więźnia. Żyje w
więzieniu od narodzin. Nie może zrozumieć, dlaczego inni nie są w ten
sposób karani za grzech pierworodny.
Zygmunt
dostrzega Rozaurę. Opowiada jej (myśląc, że ona jest mężczyzną), że
wieża od dnia narodzin jest jego kołyską, domem, gdzie życie przemienia
się w śmierć.
Klotald
gani strażników za to, że dali przybyszom przekroczyć próg więzienia.
Klaryn i Rozuara przybyciem złamali dekret króla. Strażnicy zamykają
Zygmunta w celi. Rozaura w męskim przebraniu oddaje swój miecz
Klotaldowi. Klarynowi jest obojętne, kto jego kiepską szpadę dostanie. W
broni Rozaury Klotald (mieszkajacy w Polsce) poznaje miecz, który
wręczył dawniej Wiolancie obiecując zaopiekować się każdym, kto do niego
z tym mieczem przybędzie. Klotald rozważa czy Rozaura to jego syn i czy
powinien wydać o królowi.
W
pałacu królewskim Astolf z żołnierzami i Estrella z damami bawią się
przy muzyce. Estrella krytykuje Astolfa za mówienie o pięknie kiedy
myśli o wojnie. Astolf opowiada o dzieciach króla Polski, Estorga
Trzeciego: Bazyli (dziedzic), Klarylene (zmarła), Recinosunda (matka
Astolfa urodzonego w Moskwie). Wuj Astolfa (Bazyli) nie ma żony ani
potomków dzięki czemu może on się ubiegać o tron.
Przybywa
król Bazyli. Estrella i Astolf komplementują Bazylego. Bazyli posiadł
umiejętność czytania przyszłości z ruchów gwiazd. Miał syna Zygmunta z
żona Klaryleną (zmarła przy porodzie), ale dziwne znaki sprawiły, że
uwięził go. Bazyli żałuje, że zbyt szybko uwierzył we wróżby i uwięził
syna. Postanawia uwolnić Zygmunta i darować mu tron nie mówiąc, że jest
jego synem. Jeśli Zygmunt okaże się okrutny, niesprawiedliwy to uwięzi
go na zawsze w wieży, a koronę dostanie Astolf z Estrellą.
Klotald
przychodzi do króla Bazylego z jeńcami. Król każe ich uwolnić. Klotald
oddaje Rozaurze miecz. Ona obiecuje odzyskać honor, by móc darować swoje
życie Klotaldowi. Rozaura wyznaje, że Astolf jest jej wrogiem, ponieważ
przez planowany ślub z Estrellą ją hańbi.
Klotald
opowiada królowi o magicznej miksturze, którą zrobił, aby uśpić
Zygmunta, by ten był nieświadom przenosin. Słudzy przewieźli księcia,
przygotowali mu komnaty, by mu służyć. Bazyli planuje uwięzić Zygmunta w
razie jego niewłaściwych rządów i wmówić mu, że wszystko, co się działo
było jego snem.
Rozaura
przebrała się w damskie stroje i przyłączyła się do dworu Estrelli.
Podaje się za siostrzenicę Klotalda i liczy, że ten we właściwym czasie
pomści jej zniewagę.
Na
zamek wchodzi Zygmunt i dziwi się wszystkiemu. Chce ukarać Klotalda za
lata więzienia. Klotald zmuszony jest do ucieczki. Zygmunt wywyższa się
ponad Astolfa; zachwyca się Estrellą. Słudzy próbują go powstrzymać w
zapędach do Estrelli, ponieważ jest narzeczoną Astolfa. „Słuszne są
tylko me gusta” stwierdza Zygmunt nie przejmując się Astolfem. Zygmunt
zrzuca sługę z okna do morza.
Bazyli
dowiaduje się o okrucieństwie syna i jest zrozpaczony, bo nie może go
przez to traktować jak syna. Zygmunt ma żal do ojca, że chował go jak
zwierzynę w zamknięciu.
Rozaura,
jako towarzyszka Estrelli, boi się spotkać Astolfa. Zygmunt podziwia
piękno Rozaury. Poznaje w niej wędrowca, który był w więzieniu. Rozaura
bardziej mu się podoba od Estrelli. Rozaura wytyka Zygmuntowi jego
barbarzyństwo. Zygmunt chce zabić Klotalda powstrzymującego go od
przemocy. Astolf broni starca. Król Bazyli postanawia odesłać syna do
więzienia i wmówić mu, ze to, czego doświadczył, było snem.
Estrella
pyta Astolfa o kobietę, której medalion nosi. Książę stwierdza, że na
miejsce tego medalionu chętnie zawiesi medalion od niej.
Rozaura
na dworze Estrelli przybrała imię Astrei. Estrella prosi Astreę
(Rozaurę), by odebrała medalion od Astolfa. Książę jest zaskoczony
widokiem ukochanej; nie daje się zwieźć zapewnieniom Rozaury, że jest
Astreą. Astolf nie chce dać portretu Rozaury dla Estrelli.
Kiedy
Rozaura i Astolf kłócą się o jej portret przychodzi Estrella. Rozaura
tłumaczy damie, że oglądała swój portret i gdy jej upadł, książę jej
zabrał. Rozaura odzyskuje portret, który dawno dała Astolfowi. Estrella
obiecuje Astolfowi siłą zdobyć portret damy, której ślubował miłość.
Zygmunt
ubrany w łachmany śpi w więzieniu. Uwięziono również Klaryna. Król
Bazyli przybył zobaczyć jak Zygmunt się budzi. Zygmunt budząc się
majaczy: planuje zabić rodzica i sługę. Klotald wchodzi w rolę strażnika
więzienia. Zygmunt przekonuje się, że wszystko było złudzeniem. Zygmunt
żałuje swojej złości we śnie.
„Czym całe życie? Szaleństwem!
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko są snem!” (w. 950-955)
Klaryn
użala się nad swoim losem, kiedy do więzienia włamują się żołnierze.
Oni nie chcą obcego króla tylko własnego. Klaryn podaje się za Zygmunta,
lecz książę przychodzi i oszustwo się wydaje. Zygmunt nie jest pewny
prawdziwości wydarzeń; nie chce stać się ponownie ofiarą złudzeń.
Klotald boi się uwolnionego Zygmunta. Książę jednak traktuje go dobrze i chce by ten stał się jego nauczycielem.
Astolf
pragnie zdobyć w Polsce zwolenników przez wygrane wyprawy wojenne.
Przychodzi Estrella z wiadomością, że lud się w stolicy buntuje. Klotald
przynosi Bazylemu wieści o uwolnieniu Zygmunta. Bazyli chce wyprawić
się zbrojnie na syna.
Rozaura
mówi Klotaldowi o planowanej schadzce Astolfa i Estrelli. Chce by
Klotald pomścił jej zniewagę. Klotald jednak nie może zabić Astolfa ze
względu na wdzięczność za darowanie mu życia. Rozaura chce śmierci
Astolfa. Klotald jest zrozpaczony planami córki.
Na
pole bitwy przybywa konno Rozaura. Prosi Zygmunta o pomoc. Rozaura
urodziła się na Moskiewskim dworze. Nie zna ojca. Swoje poczęcie
przypisuje boskiemu zstąpieniu i tchnieniu życia w jej matkę. Ojciec
obiecał jej matce wierność i miłość. Odchodząc pozostawił miecz. Ona,
podobnie jak jej matka, została uwiedziona i zdradzona. Do jej hańby
przyczynił się Astolf, który w Polsce ma poślubić Estrellę. Matka
pozwoliła jej wędrować za zdrajcą.
Rozaura spotyka Klaryna, który chowa się przed nadchodzącą bitwą. Chowając się na skałach, ginie od kul.
Zygmunt
każe ścigać Bazylego i Astolfa. Król nie chce uciekać. Zygmunt
wyjaśnia, że jego ojciec źle postąpił chcąc poznać przeznaczenie i
uchronić się przed nim, ponieważ właśnie w ten sposób zrobił z niego
nieczułe monstrum. Zygmunt wybacza królowi błędy. Astolfowi każe
poślubić Rozaurę. Klotald wyznaje, że Rozaura jest jego córką i jest
równa stanem Astolfowi. Zygmunt prosi Estrellę o rękę. Zdrajców ojca
każe więzieniem „Gdyż zdrajca zdrajcą zostaje, nawet gdy zdrada
przeminie” (w. 729).
Zygmunt stwierdza, że życie jak sen szybko przemija, dlatego trzeba je przeżyć szlachetnie.
Pedro Calderon de la Barca "Książę Niezłomny" - streszczenie
Pedro Calderon de la Barca, Książę Niezłomny, tł. Juliusz Słowacki [w:] Pedro Calderon de la Barca, Życie snem. Książę Niezłomny, tł. Edward Boyé, Juliusz Słowacki, oprac. Beata Baczyńska, Wrocław 2003.
Bohaterowie:
Don
Fernand (książę), Don Henryk (książę), Don Żuan Coutinio, Król Fezu,
Mulej, Selim, Brytasz (sługa), Don Alfons (król Portugalii), Tarudant
(któl Maroka), Feniksana (księżniczka mauretańska), Roza, Zara (służąca
królewny Fezu), Estrella, Selina, Żołnierze, Niewolnicy.
Dzień I
Do
ogrodu na morzem w Marytanii wchodzi Zara i prosi niewolników o smutny
śpiew dla jej pani, która właśnie się kąpie. Feniksana przychodzi z
niewolnicami: Estrellą, Rozą i Seliną. Księżniczka cierpi z miłości. Do
ogrodu przychodzi jej ojciec (król Fezu), aby powiedzieć jej o
kandydacie na męża, który proponuje za rękę jego córki dziesięć tysięcy
łuczników, dzięki czemu będzie mógł zdobyć Ceutę. Feniksana kocha
Muleja, ale boi się powiedzieć o tym ojcu. Król wręcza księżniczce
portret przyszłego małżonka, kiedy do ogrodu wchodzi Selim z wieścią, że
Mulej przybył z Fezańskiego morza i chce widzieć króla. Włada prosi
swojego dowódcę do ogrodu.
Mulej
z dwoma galerami wypłynął, aby poznać barbaryjskie brzegi i miasto
Ceudę, które przed wiekami należało do Arabów, a obecnie jest
portugalskie, przez co stało się chrześcijańskie. Mulej opisuje
wspaniałości, potęgę i magię Ceudy. Hiszpanami dowodzi Fernand Awiceński
założyciel zakonu z purpurowym krzyżem i Henryk stojący na czele
zakonników (rycerzy) z zielonym krzyżem. Wodzowie ci zmierzają do Fezu.
Mujej radzi królowi przygotować wojnę obronną, a nie myśleć o podbojach.
Król każe Mulejowi bronić nieufortyfikowanych brzegów morza.
Po
odejściu króla Mulej rozmawia z Feniksaną. Jest zazdrosny o nią. Cierpi
z miłości. Jest zazdrosny o portret, który księżniczka trzyma w ręku.
Feniksana usprawiedliwia się, że to przez ojca Fezki książę przysłał jej
portret. Ojciec chce połączyć Fez i Tangier. Mulej zrozpaczony
odchodzi.
Na
brzeg morza wychodzą Don Fernand, Don Henryk, Don Żuan Coutinio i
żołnierze. Don Henryk wyskakując ze statku przewraca się, co uznaje za
złą wróżbę. Wyjeżdżając z Lizbony miał też złe wizje. W oddali odgłosy
walki. Maurowie przegrywają. Żuan i Henryk idą szukać Fernanda.
Fernand
rozbroił Muleja Chekke, w którego żyłach płynie królewska krew. Mulej
opowiada o swoim uczuciu do Feniksany. Pokochał ją, kiedy jako chłopiec
przybył do Fezu ze stryjem. Mieszkali po sąsiedzku. Kiedy rozstał się z
nią ojciec zaręczył dziewczynę z innym. Fernand puszcza wolno Maura, by
ten mógł jechać do ukochanej.
Hernryk przybywa z oddziałem. Mówi bratu o nowych wojskach nacierających na nich. Królowi Fezu pomaga król Tarudant.
Żuan
walczy z Mulejem, który chce dać mu zwycięstwo. Fernand walczy z królem
Fezu. Przez Brytasza król Fezu dowiaduje się, że walczy z Fernandem.
Don Fernand oddaje swój miecz władcy Fezu. Król każe Henrykowi jechać do
Duarta (brat Henryka i Fernanda) i powiedzieć mu, że odda Fernanda za
Ceutę.
Dzień II
Mulej
obserwuje Feniksanę spacerującą w królewskim ogrodzie i rozmyślającą o
swoim tragicznym losie. Kiedy oboje znikają, pojawia się Don Fernand,
którego rozpoznają niewolnicy. Chcą by im pomógł. Muleja rozczula dobroć
Fernanda wobec niewolników. Opowiada portugalskiemu księciu o
nieszczęśliwej miłości.
Król
przygotowuje kolejne rozrywki dla Fernanda. Don Żuan jest zachwycony
dzikimi zwierzętami. Przybywa Henryk, aby oznajmić, że król portugalski
zmarł, kiedy dowiedział się o niewoli brata. Następcą jest król Alfons,
który oddaje Ceutę, by odzyskać Fernanda. Infant nie chce, by za niego
chrześcijanie wpadli w ręce Maurów. Fernando drze pergamin od króla
Alfonsa. Król jest zły na Fernanda. Król każe Selimowi uwięzić Fernanda i
traktować jak innych niewolników.
Mulej chce się odwdzięczyć Fernandowi z długu (za to, że go uwolnił podczas walki).
Fernand z niewolnikami pracuje w ogrodzie. Niewolnicy nie poznają Infanta. Mają nadzieję, że Fernand ich uwolni.
Feniksana
posłała Zarę po kwiaty. Fernand zrywa kwiaty dla córki króla. Infant
daje kwiaty Feniksanie. Księżniczka jest zdziwione jego uwięzieniem.
Żałuje chrześcijanina.
Mulej
obiecuje Fernandowi pomóc. Król zabronił wszystkim mówić z Fernandem i
okazywać mu uznanie. Mulej planuje ucieczkę Fernanda z niewolnikami.
Król
żałuje, że nie dostał Ceuty. Nie chce jej zdobywać szturmem, ale
oddaniem mieszkańców. Król boi się buntu niewolników, którzy będą
żałowali losu Fernanda. Każe Mulejowi pilnować Fernanda. Mulej
postanawia poświęcić głowę za Fernanda, ponieważ jest mu winny pomoc.
Inflant nie chce takiego poświęcenia; chce być księciem niezłomnym.
Dzień III
Mulej
wstawia się za Fernandem u króla. Feniksana prosi ojca o litość dla
Fernanda. Selim przynosi wieści o posłach: Tarudanta i Alfons. Król nie
godzi się wydać Fernanda Alfonsowi; król Portugalii wypowiada mu wojnę.
Król każe Mulajowi przygotować Feniksanę do zaślubin z Tarudantem.
Niewolnicy
nie mogą przebywać w towarzystwie Fernanda. Don Żuan szuka dla siebie i
Fernanda chleba. Fernand prosi Tarudanta o jałmużnę.
Feniksana
nie chce oglądać Fernanda, który wygląda jak żebrak. Ucieka. Przychodzi
pobity i w łańcuchach Do Żuan z chlebem. Fernand nie chce jeść. Pada.
Jedo ciało wynoszą don Żuan i Brytasz.
Na
brzegu morza wysiadają Alfons i Henryk. Zbliża się noc. Alfons chce
walczyć nocą. Pojawia się duch Fernanda, aby prowadzić brata w walce.
Król
dowiaduje się o śmierci Fernanda, ale nie zamierza za darmo oddać ciała
Alfonsowi. Feniksana jest w niewoli u chrześcijan. Król oddaje ciało
Fernanda za wolność córki. Alfons (syn brata Fernanda; poprzedniego
króla) żegna wuja. Prosi króla, by Feniksana była żoną Muleja. Daje
wolność Tarudantowi.
Alfons odpływa do ojczyzny z niewolnikami, którzy są chrześcijanami.
czwartek, 18 maja 2017
Piotr Surmaczyński "Uciekający pociąg. Misterium emigracyjne"
![]() |
| fot. Monika Nalepa |
Piotr Surmaczyński, Uciekający pociąg. Misterium emigracyjne, Londyn 2017
Przenośnia dworca kolejowego, uciekającego pociągu,
stacji oraz drogi krzyżowej, mesjanizmu, umęczenia, poświęcenia, posłannictwa i
przybranego ojca w literaturze pojawia się bardzo często. Od początków
istnienia chrześcijaństwa motyw drogi krzyżowej przerabiano na różne sposoby.
Kolejne stacje pokazywały powolne upadanie niezwykłego człowieka (często
świętego). Od początków XIX wieku, kiedy powstawały pierwsze relacje i dzieła
związane z takim nowoczesnym sposobem podróżowania pociąg dał kolejne
spojrzenie na ludzkie życie. Zderzenie natury z techniką zastąpiono
rozliczaniem się ze sobą. Pociąg, oczekiwanie na dworcu, spowiedź przybrały
wymiar symbolu rozliczania się z tym, co minęło i czekania na to, co przyniesie
los. Bywa też miejscem tragedii, gwałtownego kończenia życia, odkrywania prawdy
o ludziach, początkiem nowej drogi.
Piotr Surmaczyński śmiało sięga po te symbole i
umiejętnie miksuje je w „Uciekającym pociągu”. Na plan główny wysuwa się jednak
metafora stacji, drogi krzyżowej. Każdy akt jest kolejną odsłoną następujących
po sobie upadków, wzrastającego ciężaru krzyża, a całość zakończono
„pogrzebem”, czyli złożeniem do grobu. Bohater ukrzyżowany wygórowany
oczekiwaniami, pretensjami i osamotnieniem wśród bliskich oraz rodaków;
oszukany przez rodzinę, pracodawców oraz władze.
W jego dziele występuje sześć (a może raczej pięć;
jedna osoba gra dwie role) postaci. On jest symbolicznym Każdym zagubionym,
zmanipulowanym, przygniecionym obowiązkami, pozbawionym nadziei przez
zmieniającą się w kraju sytuację, osamotnionym wśród interesownych bliskich
używających go jak pionka na planszy własnej gry o lepsze, wygodniejsze jutro.
Rozdarty między ojcem pijakiem, Magdaleną – zmanierowaną manipulującą nim
narzeczoną, a później żoną, ciotką mającą duże wymagania, Burmistrzem, który
docenia go tylko ze względu na zajmowane przez niego stanowisko i odpowiednie
wynagrodzenie i Marią, która wije wokół niego kokon z braku tożsamości. Każdy
po kawałku zabiera mu wolność i szczęście.
Cała opowieść zaczyna się dość sielankowo: przerażony
bohater budzi się ze snu o emigracji. Odsuwa go jednak, ponieważ ma dobrą
pracę, narzeczoną i świetlaną przyszłość przed sobą. Wierzy, że dzięki ciężkiej pracy i
miłości do ukochanej daleko zajdzie. On i Magda są młodą szczęśliwą parą.
Kochają się. Nie mają wielkich bogactw, więc ślub jest bardzo odległym, ale
realnym widmem. Jednak takie życie we dwoje Magdzie nie odpowiada. Chce pokazać
rodzinie i znajomym, że ona też może mieć piękne wesele (jak z bajki): „Marzy
mi się piękny ślub. Ty w wytwornym, czarnym smokingu, a ja
w długiej sukni z welonem. A potem wielkie wesele! Zaprosimy
wszystkich znajomych i rodzinę…”. Chęć pokazania się, zaimponowania innym
bierze u niej górę nad rozsądkiem. Działająca pod wpływem emocji Magdalena jest
siłą napędową: to ona ma moc sprawczą. Swoimi słowami może budować lub burzyć,
ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Skupia się na sobie, swoim imponowaniu
innym. On jednak żyje bardziej przyziemnie i dostrzega, że brak pieniędzy to
poważna przeszkoda na drodze do wyprawienia wesela. Proponuje skromny ślub, co
zostaje odrzucone. Dzięki manipulacji emocjami Magdalena osiąga to, co chciała:
narzeczony bierze kredyt i wyprawia wspaniałe wesele. Raty zamierza spłacać z
pokaźnej pensji. W czasie uroczystości dowiaduje się, że stracił pracę, kredyt
trzeba spłacać, o pracę w Polsce trudno, ponieważ rośnie bezrobocie. Jedynym
rozwiązaniem pozostaje wyjazd z kraju, by w Wielkiej Brytanii zarobić na raty.
Wydawałoby się, że to proste rozwiązanie sprawi iż
młodzi po kilku miesiącach będą razem szczęśliwie cieszyć się rodzicielstwem.
Jednak wychowana w tradycyjnym modelu rodziny Magdalena bawi się nim
emocjonalnie: sama nie chodzi do pracy, wymaga od męża całkowitego utrzymania
jej, a ponad to ma jej nie opuszczać. Przymusowy wyjazd stopniowo prowadzi do
coraz liczniejszych nieporozumień, które sprawiają, że bohater jest coraz
bardziej zagubiony, nieszczęśliwy, a swoją przyszłość widzi w coraz
ciemniejszych barwach.
„Uciekający pociąg” to interesująca sztuka, którą
również doskonale się czyta. Umiejętne budowanie akcji i wprawne posługiwanie
się słowem sprawiają, że sześćdziesięciokartkowy dramat jest interesującą
lekturą nie tylko do poduszki. Pisarz znany mi ze zbioru opowiadań „Wyspa
dreszczowców” i jeszcze niewydanej powieści (mam nadzieję, że będę mogła
jeszcze w tym roku o niej napisać) po raz kolejny wprawnie bawi się tym, co
postrzegamy jako gender, czyli wytyka mankamenty związku opartego na narzuceniu
młodym mężczyznom roli żywiciela i utrzymanka całej rodziny (od ojca po żonę),
a kobietom egoistek myślących o imponowaniu koleżankom, cieszeniu się z „bycia
żoną”, „ozdobą”, „dodatkiem do” męża mającego śliczny samochód, którym mogą
pochwalić się w niedzielę jadąc nim do kościoła. Żona jest tu tą, która szuka
idealnego (bogatego) dawcy nasienia oraz przyszłego utrzymanka jej i jej dzieci,
które wychowa na swój wzór, będą piękne i będzie się mogła licytować z
koleżankami, które dziecko robi większe postępy, ma lepsze ubranka, droższe
zabawki. Mąż w takim układzie to dostarczyciel środków pozwalających na
imponowanie. On przez Magdalenę nie jest postrzegany jako osoba z uczuciami, ale
urządzenie lub zwierzę, którym trzeba manipulacjami i tresurą programować.
Dialogi bohaterów zdradzają wiele ważnych szczegółów ich życia: ona narzeka, a
on próbuje ją pocieszyć, tłumaczyć swoje zachowanie, dawać jej nadzieję.
Monologi bohatera utwierdzają nas w tragizmie jego sytuacji, którą pokazano
tylko z jego perspektywy: mężczyzny skrzywdzonego przez kulturę opartej na
szowinistycznych wartościach i będących tak naprawdę batem do bicia wrażliwych
oraz dającym sposobność tym, którzy pragną jedynie chwilowo imponować i cieszyć
się życiem. To wychowanie sprawia, że On się nie żali, gra silnego, nie narzeka
na nadmiar pracy, ciągłe oszczędzanie.
W „Uciekającym pociągu” niezwykle ważne są sylwetki
mężczyzn, które pokazują, w jaki sposób radzą sobie oni ze społecznymi normami:
młody bohater zaciąga kredyt i staje się ofiarą banków, jego ojciec stał się
samotnym alkoholikiem wiecznie proszącym syna o pieniądze, Burmistrz jest
uosobieniem władzy dumnej z braku dokonań, chwalącym się sukcesami, które są
jedynie staniem w miejscu, czyli bezczynnością. Jego jedyny sukces polega na
tym, że młodzi wyjeżdżają poza granice Polski i tym sposobem nie zmniejszają
lecącego na łeb, na szyję bezrobocia. Z kolei Niemiec to uosobienie samca-alfa,
który tak naprawdę jest samcem-kukułką pozostawiającą liczne kobiety z owocem
ich interesowności wobec niego.
„Uciekający pociąg” Piotra Surmaczyńskiego to trafna
miniatura naszych społecznych wad wynikających z kulturowego przyzwolenia na
wszelkie rodzaje przemocy. Tylko wyrwanie się z tego piekła, odcięcie korzeni
może sprawić, że bohater będzie miał szansę zacząć wszystko od nowa.
![]() |
| fot. Monika Nalepa |
![]() |
| fot. Monika Nalepa |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















