Romans to pułapka wciągająca całą rodzinę. Niewinny flirt
może przerodzić się w ludzką tragedię, która niczym czarna dziura pochłania
relacje z bliskimi: nie ma się czasu na dzieci, małżonka, przyjaciół. O tym
jest najnowszy film „Pragnienie” reż. Teresy Simone.
Mroczne i niepokojące obrazy z basenu nocą otwierają wstrząsającą historię o
ludzkich słabościach, błędach i wikłaniu w nią innych. Widok na płytki, widok
na sufit, wzburzona woda, ciało unoszące się na wodzie, ślady krwi i
narastający nastrój zagrożenia przerwany groteskowym dialogiem słuchanym przez
imigrantkę uczącą się języka w czasie sprzątania. Odnalezienie zwłok staje się
pretekstem do przyjrzenia się rodzinie Lucero (Ludwika Paleta), prawniczce
mającej pozornie idealne życie rodzinne.
Dwudziestoletni jubileusz związku z Fernando (José María Yazpik) to wystawne
przyjęcie utwierdzające w przekonaniu o sile i mocnych więzach łączących
członków rodziny. Nie ma tu miejsca na kłótnie, nieporozumienia. Jest siła,
miłość i wsparcie. Niezwykle nudna rodzina, w której wszyscy są jak jeden
organizm. Pożądanie małżonków zastąpiła codzienna rutyna. W idyllicznej
codzienności pojawia się rysa: kobieta wdaje się w romans z dużo młodszym
trenerem pływania. Namiętność kwitnie, kochankowie się spotykają, a w tle
pojawia się niespełniona miłość córki Lucero do kochanka matki. Akcja się wikła
i wiemy jak się skończy.
„Pragnienie” to na początku film o poukładanym życiu odartym z ryzyka, a przez
to nudnym. To sprawia, że kobieta szybko ulega młodemu, przystojnemu trenerowi
i nieświadomie wciąga w tę relację całą rodzinę. Reżyserka podsuwa nam opowieść
o pożądaniu, konsekwencjach i cenie, jaką trzeba zapłacić za utratę kontroli.
Dostajemy wstrząsającą historię patologicznych relacji, przerysowanie skutków,
uświadomienie widzowi, że żadne działanie człowieka nie dzieje się w próżni.
Zawsze w nasze wybory wciągamy bliskich. Nawet, jeśli robimy wszystko, aby było
inaczej.
Oglądaliście? Podobało Wam się?






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz