Etykiety

czwartek, 29 lipca 2021

Kociaki-bezdomniaki

Bezdomne rozmnażające się koty to duży problem. Tak duży jak bezdomne gołębie, które przymarzają zimą na gzymsach, dlatego zawsze, kiedy mogę choć troszkę w tej sprawie pomagać pomagam. Nie jakoś hurtowo i ciągle tylko troszeczkę. Najlepszą pomocą jest sterylizacja. Gminy mają pieniądze na ten cel, dlatego nie waham się dzwonić w tej sprawie. Jakiś rok temu objaśniano mi, że nie ma środków. Później okazało się, że znajomi bez problemu załatwili. Od ręki zadzwoniłam i mówię, że wiem, że środki są.
-Nie ma. Już pani mówiłem godzinę temu.
-A pół godziny temu przyznał pan sterylizację innej osobie. Proszę nie kłamać, że nie ma środków.
-Nie kłamię.
-Proszę nie kłamać, że pan nie kłamie, skoro pół godziny temu miał pan środki, a godzinę temu wmawiał mi, że środków nie ma.
-Ile potrzeba?
-Trzy.
-Zlecenia są do odebrania w urzędzie.
Po jakimś czasie dzwonię w sprawie kolejnych bezdomnych kotów, bo nikt nie przygarnie niesterylizowanych, a ich matki lepiej, żeby się nie rozmnażały tyle. Opowiadam, że jest kotka z piątką młodych i wszystkie potrzebują sterylizacji, żeby można było znaleźć dla nich dom.
-A skąd pani tyle tych kotów bierze?
Tłumaczę, że mnożą się w całym mieście i też w mojej okolicy. Zdobywam jedno zlecenie, koleżanka drugie, kolejne załatwione inaczej.
Kolejna rozmowa (czyli w sumie 3 z przyznaniem jakiegokolwiek zlecenia i bez kłamania, że nie ma):
-Wie pani, środków nie ma. Niech mi pani wyjaśni skąd te koty?
-Rodzę panie. Co kwartał nowy miot, żeby panu głowę zawracać. Może da pan zlecenie chociaż na sterylizację matki, bo za miesiąc to ona znowu będzie chciała się mnożyć, a w sprawie młodych zgłoszę się w nowym roku, żeby mieć szansę na znalezienie dla nich domu i dzięki temu odciążenia gminy z konieczności utrzymania ich.
Niektóre gminy organizują też darmową sterylizację i kastrację dla zwierząt, które mają już swój dom. Aby skorzystać z darmowej sterylizacji kota czy psa, należy więc najpierw dowiedzieć się w urzędzie gminy bądź urzędzie miasta, czy finansuje on w ramach tegorocznego budżetu takie zabiegi i od kiedy. Warto zadbać, aby mniej zwierząt trafiało do schronisk, sterylizować i szukać dobrych właścicieli.

wtorek, 27 lipca 2021

Elżbieta Sidorowicz "Okruchy gorzkiej czekolady. Rachunek nieprawdopodobieństwa"


„Mam dwadzieścia dziewięć lat, za sobą naprawdę sporo doświadczeń i do tej pory byłem przekonany, że zdołałem się już uodpornić na nieprzewidziane wypadki losowe, w każdym razie o tyle, by nie burzyły doszczętnie wszystkiego, co dotąd udało mi się wypracować.
Ale ta blondwłosa małolata o oczach, w których czai się uśmiech i gorycz bardziej gorzka niż najbardziej trujące zioła, rujnuje mój spokój. Ona ma osiemnaście lat, ja o jedenaście lat więcej, ona jest uczennicą, ja profesorem, wiem, że to wszystko z daleka pachnie jeśli nie prokuratorem, to porażką, która jest w cały układ nieomylnie wpisana, i co z tego, że próbuję się przed tym bronić”.
Światowa literatura pełna jest motywów romansu nauczyciela z uczennicą. Wszystkie jednak pisane z patriarchalnego punktu widzenia, w którym męskie oko lepi kochankę na obraz wymyślonego przez siebie ideału. W takim układzie nie ma mowy o równości, partnerstwie. Jest za to dominacja i narzucanie, czyli tak naprawdę przemoc, bo wola kobiety nie jest ważna. W „Okruchach gorzkiej czekolady. Rachunku nieprawdopodobieństwa” jest inaczej. Mamy spojrzenie, w którym bohaterzy są sobie równi, mogą być dla siebie inspiracją, zachęcać się do wysiłku intelektualnego, wzajemnie się uczyć.
„Ania. Czego mnie nauczy, dokąd mnie zaprowadzi? Jakich rzeczy dowiem się o sobie samym? Co będę musiał znieść? Czy kiedykolwiek spotka mnie nagroda?
Ania. Raptem, ni stąd, ni z owąd. Przeznaczenie? Karma? Dobry los? Dobry Bóg?
Nie wiedziałem”.
Paweł Jeż to mężczyzna po przejściach. I to zarówno w kwestii osobistej jak i zawodowej. Doświadczył wzlotów i upadków, ekscytacji i rozczarowań, które doprowadziły go do pracy w szkole. Do tego nie pierwszej lepszej tylko liceum plastycznym, czyli z uczniami, którzy nie tylko nie zapowiadają się na geniuszy matematyki, ale też często mają do niej bardzo wrogie nastawienie.
„Matematyka była mną, była we mnie, w moim mózgu, w mojej pamięci, w moich odruchach i wyborach, w każdej cząstce mnie samego”.
Na tle fascynacji dziedziną i ignorancji uczniów rodzi się konflikt, który we wrześniu narasta. Uczniowie i młody nauczyciel traktują się jak zło konieczne: oni muszą zaliczyć przedmiot, a on potrzebuje pracy. Starcia są coraz bardziej desperackie. Przełom przychodzi pewnego jesiennego dnia.
„Zobaczyłem dwie dziewczyny na środku korytarza, z których jedna jak na zwolnionym filmie powolutku osuwała się na ziemię, a druga bezskutecznie usiłowała ją podtrzymać czy złapać. Próba się nie udała, podszedłem szybko, roztrącając tłumek uczniów, którzy natychmiast zebrali się wokół leżącej dziewczyny. Dopiero wtedy ją rozpoznałem. To ta Ania, o którą była ścina z dyrektorem, dziewczyna, która została zupełnie sama. Wtedy burknąłem to, co burknąłem, teraz pochyliłem się, odsunąłem jej przerażoną koleżankę i dźwignąłem Anię z ziemi. Podniosłem się, trzymając Anię na rękach, spojrzałem z bliska w jej twarz i raptem poczułem, że schodzi ze mnie lawina”.
Miłość potrafi zaskakiwać. Nawet tych, którzy twardo zapewniają:
„W ogóle nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia”.
Uczucie otwiera go, pozwala uświadomić sobie, że cynizmem i zastraszaniem niczego nie nauczy uczniów, a do tego nie będzie miał szansy zawalczyć o bliskość ukochanej. Paweł Jeż otwiera się na refleksję, zmianę oraz wypracowuje w sobie cierpliwość. Wszystko, żeby zmienić to, co do tej pory wypracował w szkole.
„Bała się mnie jako człowieka…
Więc aż tak strasznie narozrabiałem w tej szkole, żeby trzeba się mnie było bać?”.
„Okruchy gorzkiej czekolady” Elżbiety Sidorowicz są jedną z tych powieści, obok których nie mogłam przejść obojętnie. Pisarka z niesamowitą wprawą porusza wiele ważnych tematów, maluje słowem świat, zabiera nas w krąg niezwykłej wrażliwości nastoletniej bohaterki, która jest delikatna i silna zarazem. „Morze ciemności” i „Serce na wietrze” pozwoliły mi na zaprzyjaźnienie się z tą niezwykłą postacią i rozkochanie w sposobie tworzenia świata przez pisarkę. Teraz do czytelników trafiły kolejne tomy. Oba zatytułowane „Rachunek nieprawdopodobieństwa” i zabierające nas w świat wydarzeń znanych z tomu „Serce na wietrze”, czyli czasu, kiedy serce bohaterki rozkołysane jest miłością. Wszystko byłoby piękne i proste, gdyby mężczyzna, w którym się zakochała nie był jej nauczycielem. Ostatni tom zabiera nas w świat Pawła Jeża. Poznajemy wydarzenia z jego perspektywy, czyli oczami naukowca na wygnaniu w liceum artystycznym, gdzie musi odnaleźć się i przygotować uczniów do matury. Zadanie nie łatwe. Do tego jego życie osobiste pełne będzie zaskakujących zwrotów, zadziwiających i często brawurowych akcji. Mimo znajomości wcześniejszego tomu ten czyta się z zapartym tchem. Nie pozwala nam na chwilę wytchnienia do ostatniej strony, a nawet wtedy czujemy pewnego rodzaju niedosyt. Dużym plusem tej części jest autonomia w stosunku do wcześniejszych. Jeśli nie znacie ich to wcale nie musicie po nie sięgać. Śmiało możecie wejść w świat bohaterów w trzeciej części. Zapewniam Was jednak, że po tej lekturze na pewno będziecie chcieli poznać wydarzenia z perspektywy Ani. Uważam, że rewelacyjną zabawą jest czytanie drugiej i trzeciej części jednocześnie. Będzie to  wolniejszy spacer przez życie bohaterów, ale za to lepiej będzie można cieszyć się drogą.
„Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy idą szlakiem, trzymając się w dodatku prognozowanego czasu wejścia co do minuty, więc pędzą tam, dolatują i natychmiast podejmują trud schodzenia, tak jakby liczyła się tylko droga. Droga jest ważna, ale droga służy też czemuś. Dotarciu w pewne miejsce, do którego dochodzi się, by tam być. Nie minąć, nie przelecieć nieuważnie. Zatrzymać się. Być. Być wewnątrz gór”.
W każdym tomie pisarka porusza wiele ważnych tematów. Jest tu problem przeżywania żałoby, inicjacji seksualnej, wykorzystania, przemocy fizycznej i psychicznej, brak wiary w siebie, nieuczciwość pracodawcy, manipulacja, próba samobójstwa, molestowanie, ale też pokazanie jak ważne są kontakty z ludźmi, jak wiele można zdziałać systematyczną pracą, jak istotna jest codzienna dyscyplina oraz określenie swoich celów bez zastanawiania się, co powiedzą o nich inny. Widzimy też, że prawdziwa miłość przetrwa największe próby, a rok to niewiele czasu i warto go dobrze wykorzystać, aby móc cieszyć się wspólną przyszłością. Jaka ona będzie? Przekonajcie się sięgając po książki.
„Jak to powiedział kiedyś Czarek – nie jestem ósmym cudem świata. Jak to powiedział Leszek – jestem zasranym romantykiem. Jak to powiedziała Majka – jestem pierdolonym skurwysynem. Jak to powiedziała Emilka – jestem matematykiem”.
W pierwszym tomie dominował smutek, który Elżbieta Sidorowicz bardzo umiejętnie przykryła malarskimi opisami otoczenia. W drugim mamy nakładające i piętrzące się uczucia. Bohaterka na pewno nie zapomni o śmierci rodziców, bo to nie jest łatwe, ale jej smutek będzie mniejszy, przeżywana żałoba łagodniejsza. Za to w sercu pojawi się coś jeszcze: miłość. I tu będzie aż iskrzyć. Nawet wtedy, kiedy nie będzie jeszcze świadoma swojego uczucia. Niestety w jej życiu nic nie jest łatwe i na drodze miłości stanie parę przeszkód. Trzeci wprowadza nas w świat napięcia, brawurowych i niebezmiesięcznych akcji oraz walki o serce ukochanej.
„Często w życiu podejmujemy desperackie decyzje, których potem nie potrafimy udźwignąć i z ulgą przyjmujemy czyjąś pomoc lub choćby obecność. Czasami jednak podejmujemy decyzje świadomie i nie chcemy, by ktokolwiek je podważał, zakłócał nasz spokój”.
„Okruchy gorzkiej czekolady” to powieść uniwersalna, czyli taka, która świetnie sprawdzi się zarówno w przypadku nastolatków borykających się z trudami życia, przeżywających żałobę, bunty, szukających swoich dróg, czujących, że świat jest niesprawiedliwy, złych na to, że muszą utrzymywać z kimś kontakty, bo „przecież tak wypada”, przeżywających pierwsze miłości, doświadczenia seksualne, uzależnienia, depresje oraz dla dorosłych czytelników mających dzieci w różnym wieku. Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Młodzi czytelnicy odkryją jak ważne jest tworzenie i podtrzymywanie relacji z bliskimi, poznawanie znajomych rodziców (chociaż to passe), zdobywanie każdej wiedzy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ona się nam przyda, a starsi dostrzegą jak niesamowite ważne jest poświęcanie dużej ilości czasu dzieciom, zachęcanie bliskich do rozwijania kontaktów z dziećmi, zabezpieczenia finansowe, tworzenie takich powiązań, które pozwolą uchronić pociechy przed pobytem w domu dziecka.
„Ania to nie dziecko. To dojrzała kobieta, mądra i dumna, o potężnym sercu. To cud, który się wydarzył w twoim życiu, stanął na twojej drodze. Kochaj ją, nie zawiedź, bądź jej godzien. Nie skrzywdź jej. Bądź cierpliwy. Czekaj”.
Powieść Elżbiety Sidorowicz to bardzo mocna literatura. Książka o bardzo trudnych sprawach, ale jednocześnie napisana w taki sposób, że obok rozpaczy, żalu, żałoby, rozgoryczenia jest też miejsce na przypominanie sobie jak ważna jest radość z małych rzeczy, dostrzeganie piękna otoczenia, podnoszenie się po upadkach, pozwolenie innym na pomoc i wspominanie pięknych chwil.
W książce Elżbiety Sidorowicz jest coś takiego, że ma się wrażenie, że ona powieść namalowała. Dużo tu opisów, barw, emocji mających konkretne kształty, a nawet nasycone określonymi dawkami światła, zwłaszcza w tomach, w których w swój świat wprowadza nas Ania: „…dom, jasny dom… jasny dom w jabłkowym sadzie, u wrót lasu…”. Czasami tak skąpe narysowanie całości sprawia, że my mimo wszystko wyobrażamy sobie to miejsce. Widzimy je też w jesiennych szarugach, zimowych pluchach, błocku prześladujących mieszkańców mających domy na obrzeżach Warszawy, gdzieś na skraju Lasu Kabackiego. Pięknie, malowniczo, ale też surowo, ciemno, nieprzyjaźnie. Kiedy autorka poucza Anię słowami jej babci, że ważne są miejsca między nutami to wiemy jak ważne w tej powieści są te miejsca nieopisane, te niedopełnienia, prześwity, niedopowiedzenia. Niby mamy tu opisy wszystkiego, ale są to szkice pozwalające czytelnikowi na umeblowanie miejsc, wyobrażenie sobie emocji związanych z określoną ilością światła czy pokazanych za pomocą surowca, z którym ma kontakt Ania. Chwile wytchnienia to te, kiedy mości się wygodnie w fotelu, patrzy na buzujący w kominku ogień, raduje się widokiem za oknem, a rozpacz wiąże się z kamieniem i czernią, pluchą, burością, twardością. Swoją żałobę bohaterka zagłusza walcząc ze stertą węgla, przeżywa płacząc na kamiennej posadzce, pokonując błotnistą trasę na przystanek. W czerni giną też ważne rzeczy: wizytówka, poczucie, że ma się kogoś bliskiego. Światło wyłania tu wszystko to, co dobre. Na tle jasnego okna widzi też osoby, które są bliskie jej sercu. Tej malowniczości nie zabraknie w spojrzeniu Pawła Jeża używającego dosadniejszego języka i patrzącego na otoczenie męskim okiem, ale nie ma w jego spojrzeniu szowinistycznego degradowania ukochanej. Jest za to dostrzeganie piękna jej ciała, umysłu i ducha. Do tego potrafi dać jej proste, przyjacielskie rady:
„Zawsze rób to, na co masz ochotę – powiedziałem najbardziej niepedagogicznie na świecie. W dupie miałem jakąkolwiek pedagogikę. – Nie oglądaj się na ludzi, nie kieruj się ich sądami. A jak cię ktoś obrazi… pamiętaj, ja też umiem dać w mordę”.
Elżbieta Sidorowicz rewelacyjnie snuje fabułę. Znajomość wcześniejszych tomów absolutnie nie przeszkadzała we wchodzeniu w czas, który doskonale znałam i wiedziałam, jak potoczy się akcja. Pisarka zabiera nas tu do świata męskiego, pokazuje wszystko to, co było dla nas tajemnicą, pozwala podejrzeć nie tylko codzienność ukochanego Ani, ale także jego myśli, przeżycia, odczucia. Bardzo miło zaskoczyło mnie to, że ostatnia część trzymała mnie w napięciu do ostatniej strony. Po raz kolejny ścigałam się z bohaterami, nie mogłam oderwać się od książki, chciałam lepiej poznać ich życie i ciągle im dopingowałam. Po zamknięciu lektury nadal czuję niedosyt. Chciałabym poznać dalsze losy bohaterów, bo jakże tak porzucać ich po tylu wspólnie spędzonych stronach, przeżytych emocjach, towarzyszeniu w ich wyzwaniach?








Wielkie rozdanie książek Justyny Chrobak

 


Koty i okna


Mamy dwa koty i od zalania wietrzę, suszę przy pomocy wszystkich okien otwartych. Koty chodzą, krążą i nie skaczą na parapety. Kiedy ktoś mnie odwiedza jest zdziwiony:
-One nie wychodzą przez okna?
Wtedy Leo (ten odważniejszy i wpychający pod ludzkie nogi ogon) siada na łóżku naprzeciwko okna i patrzy. Patrzy i myśli. A później biegnie do drzwi i tam próbuje wyjść. Drzwi zamknięte, bo drzwiami chcą wychodzić. Dlaczego? Trudno zrozumieć, ale zakładam, że duża zasługa tu Tutusia, który tylko drzwiami wychodzi i koty przez te szklane drzwi go obserwują. Zza okna też obserwują, ale Tutuś jeszcze nigdy nie wychodził przez okno. Jeśli on przez okno nie wychodził (a jest starszym i bardziej doświadczonym bratem) to zwyczajnie się nie da.
Lilka przyjmuje filozofię: "A po cóż wychodzić skoro ludzkość dobra? Pogłaszcze, przytuli, zrozumie kocie dylematy i potrzeby".

poniedziałek, 26 lipca 2021

Elżbieta Sidorowicz "Okruchy gorzkiej czekolady. Rachunek nieprawdopodobieństwa"


„Okruchy gorzkiej czekolady” Elżbiety Sidorowicz są jedną z tych powieści, obok których nie mogłam przejść obojętnie. Pisarka z niesamowitą wprawą porusza wiele ważnych tematów, maluje słowem świat, zabiera nas w świat niezwykłej wrażliwości nastoletniej bohaterki, która jest delikatna i silna zarazem. „Morze ciemności” i „Serce na wietrze” pozwoliły nam na zaprzyjaźnienie się z tą niezwykłą postacią i rozkochanie w sposobie tworzenia świata przez pisarkę. Teraz do czytelników trafia kolejne tomy. Oba zatytułowane „Rachunek nieprawdopodobieństwa” i zabierające nas w świat wydarzeń znanych nam z tomu „Serce na wietrze”, czyli czasu, kiedy serce bohaterki rozkołysane jest miłością. Wszystko byłoby piękne i proste, gdyby mężczyzna, w którym się zakochała nie był jej nauczycielem. Ostatni tom zabiera nas w świat Pawła Jeża. Poznajemy wydarzenia z jego perspektywy, czyli oczami naukowca na wygnaniu w liceum artystycznym, gdzie musi odnaleźć się i przygotować uczniów do matury. Zadanie nie łatwe. Do tego jego życie osobiste pełne będzie zaskakujących zwrotów, zadziwiających i często brawurowych akcji. Mimo znajomości wcześniejszego tomu ten czyta się z zapartym tchem. Nie pozwala nam na chwilę wytchnienia do ostatniej strony, a nawet wtedy czujemy pewnego rodzaju niedosyt. Dużym plusem tej części jest autonomia w stosunku do wcześniejszych. Jeśli nie znacie ich to wcale nie musicie po nie sięgać. Śmiało możecie wejść w świat bohaterów w trzeciej części.
Premiera już jutro!



niedziela, 25 lipca 2021

Michał Biarda "365 dni Grażynki"


To był zwyczajny wieczór w kinie, dopóki Grażynki nie wciągnął film. Dosłownie.

Piękna, młoda Polka podczas wakacji z ukochanym zostaje porwana przez sycylijskiego mafiosa. Tyleż bezwzględny, co przystojny, Massimo daje dziewczynie równo 365 dni na zakochanie się w nim. Ofiara, mimo początkowego buntu, zaczyna darzyć przestępcę uczuciem.

Brzmi znajomo? Tak! To fabuła bestsellerowej powieści erotycznej „365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej, na podstawie której nakręcono kinowy hit.

Idealny materiał na parodię...

Co byś zrobiła, gdybyś to Ty trafiła pod skrzydła zabójczo szarmanckiego bossa mafii? Ty, Twoje kilkanaście kilo nadwagi, nieodłączny gumowy przyjaciel Pan Różowy oraz Twój cięty język i poczucie humoru, którymi tuszujesz niedoskonałości ciała?

Odpowiedź na to pytanie poznała Grażynka, którą podczas kinowej premiery wciągnął film. Dosłownie.

Beata Sarnowska "Nuty Feliksa" il. Małgorzata Detner


Ostatnio mam duże szczęście do książek zabierających czytelników na prowincję. Zwłaszcza taką, która została wykreowana przez pisarzy, czyli nie ma sensu szukać ich na mapie, ale za to jest takim „Everytownem” dla małych miejscowości. Wszystkie pięknie pokazują relacje w małych społecznościach, zależności, układy, układziki, sieci powiązań, a czasami bywają pretekstem do pokazania zróżnicowania ludzkich charakterów i uświadomienia, że wszędzie mogą być ci dobrzy i źli, a samo funkcjonowanie społeczeństw zależy od każdego z nas. Tu z kolei kładziony jest nacisk na uczciwość, obowiązkowość, skrupulatność, zaangażowanie w pracę oraz umiejętność współpracy. Do tego do uroków takich prowincjonalnych miejscowości należy to, że mieszkańcy zwracają uwagę na niepozorne miejsca typu kawiarnia czy sklep. Miejsca, w których gromadzą eksponaty, urzędy oraz biblioteki to lokalne centra „dowodzenia”, których pracownicy w różnorodnym zakresie ze sobą współpracują. Widzimy sporą elastyczność mimo różnicy poglądów, bo w takich społecznościach każdy ma swoje miejsce i jest ważnym trybikiem, którego nie tak łatwo zastąpić. Czasami zdarzają się okazje do wymiany na innych współpracowników, ale nigdy nie wiemy, czego będziemy mogli się po nich spodziewać, a starych znamy i tolerujemy. Do tego ich wieloletnia obecność na danym stanowisku to gwarancja stałości i spokoju, a ten w małych miejscowościach jest bardzo ceniony. I tak właśnie jest w książce Beaty Sarnowskiej „Nuty Feliksa”.
Akcja zaczyna się powoli. Grupka dzieci z lokalną ekipą telewizyjną ma pokazać uroki małej miejscowości. Punktem wyjścia ma być lokalne muzeum poświęcone Feliksowi Nowowiejskiemu. Niestety na miejscu okazuje się, że nikt nie ma głowy do oprowadzania po miasteczku, ponieważ zginął bardzo ważny eksponat: nuty sławnego utworu kompozytora. Zamiast pokazywać prowincję dzieciaki razem z dziennikarzem prowadzą śledztwo, w czasie którego podejrzanych przybywa. Na jaw wychodzą zatargi, pretensje, znajomości, współprace, marzenia i pragnienia. Każdy ma powód do tego, aby ukraść nuty i wyeliminować przeciwników z pola wpływów. Dziesięcioletni bohaterzy jednak nie dają ponieść się emocjom i trzeźwo oceniają sytuację, dzięki czemu idą po nitce do kłębka i z powodzeniem rozwiązują zagadkę. Nuty udaje się znaleźć. Kto i dlaczego je zabrał musicie dowiedzieć się czytając książkę.
Opowieść pięknie pokazuje, dlaczego spostrzegawczość oraz umiejętność wyciągania wniosków są bardzo cennymi umiejętnościami. Do tego pozwala zrozumieć czytelnikom, że kierowanie się uprzedzeniami może przyczynić się do oskarżenia niewinnej osoby. Lepiej się zdystansować i poszukiwać kolejnych tropów, bo od znalezienia winnego ważniejsze jest odnalezienie cennego eksponatu. Do tego dorośli potrafią tu pięknie współpracować z dziećmi, pozwalają im na rozwijanie cennych umiejętności.
Beata Sarnowska podzieliła przygodę trójki młodych przyjaciół na mniejsze części. Po każdym ważnym spostrzeżeniu czytelnicy dostają pytanie, na które muszą odpowiedzieć. Dalsza akcja pozwoli zweryfikować to, czy mieli trafne spostrzeżenia. Świetna lektura nie tylko na wakacje. Zdecydowanie polecam.





Ariadna Piepiórka "Szmaragdowa ważka"


„Straszne to jednak, gdy ktoś żyje tylko dla pieniędzy. Ani Jemu nie można zaufać, ani on nie może zawierzyć nikomu”.
Istnieje przekonanie, że jednostka niewiele może zdziałać. Zwłaszcza, kiedy jest młoda i niedoświadczona. A co jeśli takich osób byłoby więcej? W grupie zawsze siła. To jak wygląda życie społeczne na każdym poziomie zależy od każdego jej członka. Jeśli udajemy, że nie widzimy i nie słyszymy zgadzamy się na przemoc i w ten sposób stajemy się współwinni. Jeśli nie reagujemy na dyskryminację, zastraszanie, niszczenie to powinniśmy stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: „To ja pomagam w złych czynach”. Jeśli nie potraficie przyjąć tego do wiadomości możecie dowiedzieć się jak pięknie można się buntować, jednoczyć, dążyć do społecznego dobra, walki z totalitaryzmem, mówić o nim, aby nie zadusił Was swoimi mackami.
Akcja „Szmaragdowej ważki” rozgrywa się na prowincji. W małym miasteczku wszyscy wszystkich znają, mają wyrobione opinie, wypracowane układy oraz zbudowaną pozycję. Miejscowość bardzo przypomina mi moje rodzinne strony, ponieważ mamy tu tylko szkołę podstawową i przedszkole. Do każdej innej placówki edukacyjnej trzeba dojechać. Z pracą jest podobnie. Głównym pracodawcą jest burmistrz. Ten powieściowy jest niesamowicie przedsiębiorczy i przez to uzależniający ludzi od siebie. Małe miasteczko bez perspektyw, ale z dużym potencjałem, którego włodarz wykorzystuje. Jednak jak owe możliwości zostaną wykorzystane tak naprawdę zależy od każdego z mieszkańców. W tym hermetycznym środowisku bardzo szybko wybija się burmistrz, który korumpuje wiele osób, dzięki czemu zyskuje oddanych pracowników gotowych zrobić wszystko. Stworzony przez niego światek dzieli się na jego zwolenników i tych, którzy powinni wyprowadzić się z miasta. I tak właśnie się dzieje. Kolejne osoby zamykają własne firmy i uciekają z dala od prowincji do miast, które dają większą swobodę działania. Mieszkańcom od lat wydaje się, że nic nie da się z tą sytuacją zrobić. Mamy tu niesamowicie piękny i trafny opis totalitaryzmu na poziomie prowincji. Tworzenie warstw uprzywilejowanych i będących w kręgach współpracy z władzą oraz prześladowanych jest tu niesamowicie dobitny. Na tym tle rozgrywa się akcja, która początkowo wcale nie wskazuje na to, że będzie to tak poważna i pouczająca lektura, dzięki której odkrywamy, że do tworzenia wielkich rzeczy wcale nie trzeba mocy superbohaterów. Czasami wystarczy upór, umiejętność dostrzegania zła i szukania metod walki z nim. Z takiego starcia nigdy nie wyjdziemy bez ran, ale na pewno wszystkim się opłaci. Zwłaszcza, kiedy niepozorne zachowania mogą się okazać siecią powiązań tyrana.
Bohaterami „Szmaragdowej ważki” Ariadny Piepiórki jest grupa nastolatków, na której czele stoi Basia Łuczak mająca trzynaście lat, dwóch braci i niepełnosprawną babcię wymagającą opieki. Starszy z braci opiekuje się wszystkimi. Rodzeństwo mu pomaga, aby nie było to dla niego zbyt trudne. Są biedni, ale szczęśliwi, bo mają siebie i wzajemnie o siebie dbają. Do tego Basia zdecydowanie preferuje towarzystwo kolegów, którzy robią ciekawsze rzeczy, łatwiej namówić do tworzenia organizacji mającej zwalczać zło. Młodzież początkowo ma małe doświadczenie i jest przekonana, że jedyny sposób walki to zastosowanie wobec małych i dużych terrorystów to karanie ich, czyli także przemoc. Adam (najstarszy brat Basi) pięknie pokazuje, że taka walka nie przyniesie niczego dobrego. To on uczy wszystkich, że czasami więcej można zdziałać bez krzywdzenia. Próba przemocowego działania sprawia, że bohaterzy wpadają w pętlę coraz większej przemocy wobec nich. Muszą się ukrywać, pilnować, bo ich życie zostaje wystawione na niebezpieczeństwo. W wyniku działań przestępców tracą dom. Wtedy zaczyna się największa z prób. Młodzi bohaterzy muszą mądrze wybrać u kogo zamieszkają, kto jest ich prawdziwym przyjacielem, a kto jedynie pragnie wykorzystać do własnych celów.
Książka pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, pouczających lekcji, z których najważniejsza przekonuje młodego czytelnika, że każdy z nas może zmienić swoje otoczenie na lepsze. Czasami wystarczy głośno mówić o brudach i jednoczyć ludzi, aby nie ulegali władzy tyranów. Ariadna Piepiórka oddała nam do rąk piękną i pouczającą lekturę pokazującą jak ważne jest zaangażowanie społeczne. Do tego porusza kwestię niewykluczania nikogo ze względu na płeć, wiek czy zasobność portfela. Ważne jest to, co dana osoba może dać społeczności. Zdecydowanie polecam nie tylko młodzieży.




środa, 21 lipca 2021

Zdrowy chłop

-Mój syn to ma straszną dziewczynę. Już nie wiem co robić. Ona do kościoła nie chodzi. Co robić? - zagaduje mnie kobieta w wieku mojej mamy.
-Dziękować Bogu - podpowiadam.
-Ale przecież ona jest w ciąży. Jak ona nie ochrzci to mały szatanek będzie chodził.
-Niech się pani nie martwi. Jeśli syn jest idealnym katolikiem to na pewno nie jego, bo wiara wymaga niewspółżycia przed ślubem.
-No, co też pani. On zdrowy chłop jest. Na pewno jego. Tylko, żeby ochrzcili.
-Ale po co?
-Z panią to się nie da rozmawiać! - Obraziła się rozmówczyni i poszła dalej.

poniedziałek, 19 lipca 2021

Ekstremalne biegi

Kiedy szłam rano ulicami myślałam sobie jak niesamowicie dobrze, że już nie mamy w wózku kół z oponami napełnianymi powietrzem tylko kauczukowe. Zachwycałam się tym luksusem do popołudnia, kiedy to po 2 h wożenia Ola odzyskała siły i jak przyspieszyła to pozostało ją gonić. Kiedy się biegnie za dzieckiem z autyzmem (nie, to nie jest bieg za neurotypowym, które wystarczy zawołać i poczeka) nie ma czasu na patrzenie pod nogi. W stopę wbiłam sobie szkło. Już wiem jak to jest biec za dzieckiem mając szkło w stopie. Wcześniej wiedziałam jak to jest biec za dzieckiem mając zardzewiały gwóźdź (taka tam przygoda z wjechaniem w lesie w szczątki wywiezionego płotu). Różnica między dawną przygodą a obecną jest taka, że wtedy miałam przy okazji 2 koła do naprawy, wielki strach, że zgubię pędzącą Olę. Tym razem dziecko 20 m przede mną i jakoś tak spokojniej, pewniej. Zwłaszcza, że było to już niedaleko domu.
Jedno mnie zastanawia: skąd ta moda tłuczenia szkła po wypiciu alkoholu. Ja wiem, że był weekend i lud potrzebował się schlać, ale zostawiać potłuczone szkło tuż przy koszu. Sama nieraz interweniowałam, kiedy taki delikwent opróżnił butelkę i rozbijał ją na chodniku. Jestem tak przekonująca, że sprzątał... No, ale musiałam tego wymagać od niego. Kolejna rzecz: nigdy nie widziałam kobiety tłukącej szkło o chodnik.
Spotkałam dziś ulubieńca wielu osób, czyli miłośnika pisu. Pan podszedł do mnie i stwierdził:
-Pani nie może być magistrem.
-Dlaczego? - Zdziwiłam się.
-Pani ma w sobie za wiele życzliwości.
I później przypomniała mi się rzecz, która skłoniła mnie do wniosku, że empatia i życzliwość nie mają nic wspólnego z wykształceniem. Wykształcenie to wiedza i umiejętności z pominięciem umiejętności wczucia się w sytuację drugiej strony. Miałam ostatnio taką przygodę z "rewelacyjną" ścieżką rowerowo pieszą na Jagiellonów. Chodnik mający jakieś metr szerokości jest drogą dla rowerów i pieszych. Kiedy idę z Olą w wózku i psem w stronę OKW pies może iść po trawniku i dzięki temu zajmuję zaledwie 60 cm. Wjeżdżanie na trawnik wózkiem obciążonym dzieckiem jest problematyczne i kiedy nie muszę i nie trzeba to tego nie robię, więc staram się iść tuż przy krawężniku, pies po trawniku i pozostaje koło 50 cm dla innych. Osobom ze standardowymi wózkami z dziećmi i dla niepełnosprawnych ta szerokość starcza. Większości rowerzystów też ona nie przeszkadza. Bywa jednak, że taki rowerzysta powie, co myśli o moim niezjeżdżaniu na trawnik (jakby sam sobie tym trawnikiem nie mógł pojechać). W ubiegłym tygodniu Ola miała gorszą formę i chodzenie było szersze. Przeszkodziło to tylko jednej osobie. Aż przykre, że był to nauczyciel, bo inni nauczyciele witali się z Olą, zagadywali, próbowali ją rozweselić. Był też chłopak z upośledzeniem umysłowym. Skończył jedynie podstawówkę Zjechał rowerem na drogę wewnętrzną. Spytałam się go, dlaczego to zrobił. Powiedział mi, że po prostu chciał, aby mi było łatwiej, żebym nie musiała jej bardziej pilnować tylko iść swobodniej. Bardzo mnie wzruszyło, że dostrzegł i zrozumiał.

Spotkanie autorskie z K.N. Haner - ŁEBA


Spotkanie autorskie z K. N. Haner - pseudonim polskiej autorki Katarzyny Nowakowskiej, która zaczęła publikować w 2015 roku. Tworzy powieści erotyczne oraz romanse, ale w jej książkach nie brakuje również elementów fabuły przypisywanych takim gatunkom, jak kryminał czy thriller. Okrzyknięta przez swoje fanki "Królową Dramatów", doskonale radzi sobie z opowiadaniem historii, które uwodzą polskie czytelniczki.
Na swoim koncie ma 16 bestsellerowych powieści i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Prywatnie jest przepełniona pozytywną energią,otwarta i rodzinna. Kocha pisać, czytać i gotować.

Spotkanie autorskie z Patrycją Strzałkowską w Łebie


Mama, żona, zakochana w swoim mężu od dziecka. Kiedy córka idzie do przedszkola, z kobiety domowej zmienia się w kobietę pracującą i pisze książki. Po godzinach jest także znana influencerką działającą na Instagramie jako @patrycjastrzalkowska. Teraz postanowiła przesunąć wajchę, romanse zamieniając na thrillery. Jej najnowsze książki zaskakują nowym stylem, przenikliwą fabułą i niespodziewanym zakończeniem. A to dopiero początek mrocznej odsłony Strzałkowskiej.

Spotkanie autorskie z Dariuszem Dziekanowskim w Łebie


Jeden z najlepszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych piłkarzy w historii polskiego futbolu przerywa milczenie. Kochany i nienawidzony, uwielbiany i wyszydzany, u szczytu kariery z łatwością mógł rywalizować z czołowymi zawodnikami na świecie. Kiedyś najdroższy piłkarz polskiej ligi, do dziś wynoszony na piedestał przez kibiców w Warszawie, Glasgow i Bristolu, za to z niechęcią wspominany w Łodzi.
Szczera, przesycona autoironią, pełna fascynujących i bulwersujących szczegółów opowieść człowieka, który w ukochanej dyscyplinie sportu osiągnął wiele, ale mógł znacznie więcej. Barwnie przedstawione postaci z pierwszych stron nie tylko sportowych gazet, kopalnia wiedzy dla miłośników piłki nożnej, żywa i wciągająca historia dla każdego, kogo interesują losy ludzi nietuzinkowych, wymykających się jednoznacznym ocenom. Autor wiele miejsca poświęca także swojej pracy trenerskiej, m. in. u boku Leo Beenhakkera, oraz współczesnej polskiej piłce nożnej, ujawnia fakty i stawia tezy, które z pewnością nie wszystkim przypadną do gustu.
Napisana żywym, potoczystym językiem książka dostarcza mnóstwa informacji faktograficznych, bawi, irytuje, wzrusza i skłania do refleksji. Pokazuje Dziekanowskiego takim, jakim go znamy i pamiętamy, a równocześnie odsłania jego zupełnie inne, mało znane oblicze.

Spotkanie autorskie z Robertem Ziębińskim w Łebie


Współprowadzący audycję „Gra wstępna” w Antyradiu. Przez prawie dekadę pracował w dziale kultury „Newsweek Polska”, pisał dla „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju” i „Nowej Fantastyki”. W latach 2017-2019 redaktor naczelny „Playboya”.
Autor dwóch unikatowych na skalę europejską książek o Stephenie Kingu: „Stephen King: instrukcja obsługi” (2019) i „Sprzedawca strachu” (2014), a także kryminałów: „Furia” (2019), „Wspaniałe życie” (2016), „Dżentelmen” (2010), horrorów: „Dzień wagarowicza” (2020), „Piosenki na koniec świata” (2019), powieści dla młodzieży „Czarny staw” (2020) i przewodnika szlakiem kultowych londyńskich filmów, zespołów i książek: „Londyn. Przewodnik POPkulturowy” (2015).
Jazz to jego ulubiony gatunek muzyczny. Na kartach jego książek słychać właśnie jazz. Autor w wywiadach śmieje się, że cały czas otacza się martwymi ludźmi. Słucha starych jazzowych płyt, czyta stare powieści i ogląda stare filmy.

niedziela, 18 lipca 2021

Powoli, powolutku




Ja przestawiam, przekładam, żeby meble nie stały przy ścianach, a koty chodzą i przyglądają się. Leo z wielkim zafascynowaniem. Lili z lękiem w oczach. Troszkę nabijamy się, że koty wybieraliśmy charakterem takim jak siebie nawzajem: Leo wybrał Dominik, ja Lilkę. Leo to typ kota, który nie zraża się niepowodzeniami. Jest ciekawski, żywotny, zawsze spada na 4 łapy i wszędzie wejdzie, wskoczy na najwyższe szafy, podporządkuje sobie psa. Lilka natomiast jest delikatna, zdystansowana, nie lubi zmian. Kiedy patrzy na to, co wyprawiam ma dokładnie taką samą minę jak Dominik: "To naprawdę takie niezbędne? Przecież było dobrze" i na wszelki wypadek ewakuuje się ze strefy przestawiania.
Ola wybierała Tutka i jest jak Tutek: przychodzi, zerka, szturcha, że trzeba wyjść na spacer, a nie przestawiać kolejne rzeczy, a później siedzi i klei swoje masy, zużywa hurtowe ilości kleju (Tutek w tym czasie pracuje nad tworzeniem frędzelków w swoim kocu). Wszystko powoli, spokojnie, z trzema spacerami po 6 km każdy. Ola potrafi już przejść 3 km dziennie i bardzo pięknie odpręża się. Już nie reaguje paniką na szczekające psy. Po pogryzieniu w styczniu 2020 miała problem i krzyczała na odgłos szczekającego psa. Obecnie potrafi przejść bez paniki obok miejsca zdarzanie. Jeszcze tylko Tutuś zachowawczo ogląda się i rozprasza zamiast skupiać się na swojej pracy, czyli pilnowaniu, kontrolowaniu i aktywowaniu Oli.
Kolejna wspaniała rzecz: Ola powoli zaczyna zasypiać bez strachu. Wcześniej była to walka. Robiła wszystko, żeby tylko nie zasnąć. Dużo zrobiłam, jestem fizycznie zmęczona, psychicznie też, ale jest naprawdę wspaniale, że to powoli wygląda inaczej, że nie muszę sterczeć nad Olą tylko mogę coś jeszcze zrobić, a ona potrafi sama zająć się sobą. Oczywiście pod nadzorem (muszę mieć ją na oku), ale to zupełnie inna jakość pracy, kiedy nie trzeba mówić dokładnie dziecku, co ma robić, kierować każdym jego ruchem.









sobota, 17 lipca 2021

Małe rzeczy są ważne


W byciu rodzicem dziecka niepełnosprawnego wymagającego całodobowej opieki wcale nie jest najtrudniejsza opieka, ale poczucie pozostawienia samemu sobie w obliczu kretyńskich i kłamliwych decyzji urzędników. Jeśli nie ma się odpowiedniego wykształcenia (nauczycielskiego, prawniczego) to nie zdajemy sobie sprawy z wielu praw przysługujących dzieciom i rodzicom. To sprawia, że każda decyzja urzędników traktowana jest jako świętość, od której nie ma sensu się odwoływać. Z własnego doświadczenia wiem, że sens jest. Trzeba walczyć o własne dzieci, bo jak nie my to kto?
Bardzo dziękuję osobom, które udostępniły wpisy o dostępności dojazdu do przedszkola oraz przedszkola, bo dzięki temu nagle kilku urzędników wiedziało jaką powinno podjąć decyzję i olśniło ich, że sprawa jednak może skończyć się w sądzie. Wystarczyły dwa dni świadomości swoich praw, aby rodzice aktywniej zawalczyli, wiedzieli na podstawie jakich przepisów coś im się należy i urzędników olśniło, że jednak rodzicom trzeba to przyznać. Jeśli posiadacie wiedzę w jakiejś dziedzinie pozwalającej nieść pomoc tym najsłabszym szerzcie ją, bo czasami taka mała pomoc to uratowanie rodziców przed poczuciem kopania się ze szklaną ścianą.
A jeśli już mowa o ścianach to po zalaniu nas w poniedziałek mamy dookoła podłogi „zacieki” na 20-30 cm wysokości. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że nie będę się nudzić. Dziś poodsuwałam szafy od ścian i już teraz widzę, że będę musiała je wymienić, bo się rozmiękły. Miały postać minimum 10 lat, a po 2 latach dołem są napęczniałe. Pewnie ich tak od razu nie wymienię, ale psychicznie się nastawiam. Marzy mi się taki cud: wyschną i nic nie trzeba będzie robić. Na razie Lilka przerażona przestawionymi szafami (tyle zmian w jednym tygodniu to za wiele na jej wrażliwe nerwy),Tutek zdezorientowany patrzy na mnie jak na kogoś niezdecydowanego (przestawia i przestawia), a Leo czuje się w swoim żywiole (och, te przestrzenie za szafami są cudne).
W ferworze remontu zmieniłam fryz, bo z długimi włosami trudno ratować dom (pot cieknie, kudły lecą, dziecko się wkurza latającymi kudłami). Za to mam fryzurę jak kilka moich ulubionych badaczek i pisarek oraz poetek. Można powiedzieć, że dołączyłam do elitarnego grona krótkowłosych intelektualistek. Nie, żeby długowłose były gorsze, ale do krótszych w naszym społeczeństwie nadal trzeba sporo odwagi. Taka fryzura jest niesamowicie wygodna i higieniczna.

piątek, 16 lipca 2021

Pieniądze

-Gdzie masz pieniądze?
-W portfelu.
-Sprawdzałem. Nie ma.
-Są.
-Ale jest tam niecałe 5 zł.
-Jest dużo więcej.
-Ile?
-Nie wiem. nie sprawdzałam stanu konta.
-Ale ja miałem na myśli gotówkę.
-Trzeba było od razu mówić.
-To masz?
-Mam.
-Gdzie?
-W bankomacie.
#Szachmat?

Seriale. Spotkanie z Katarzyną Czajką-Kominiarczuk


Zapraszamy na spotkanie na żywo z Katarzyną Czajką-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny), na którym w związku z niedawną premierą książki „Seriale. Do następnego odcinka” porozmawiamy o tym fenomenie popkultury ostatnich lat.

Spotkanie poprowadzi Katarzyna Borowiecka (Popcast), a odbędzie się ono w Najlepszej Księgarni!
📚
 Na miejscu będzie można kupić książkę w promocyjnej cenie i poprosić autorkę o autograf.
Dla tych, którzy nie będą mogli przyjść, Najlepsza Księgarnia przygotuje transmisję online. Śledźcie w tym dniu ich profil 
🙂
**************************************
📕
 Seriale oglądamy wszyscy. Czas przyjrzeć się im z bliska.
🎥
 Rozmawiamy na ich temat ze znajomymi, kłócimy się z ich powodu w sieci, oceniamy w biurowej kuchni, zarywamy przez nie noc, oglądamy z wypiekami na twarzy. Wzruszają nas i bawią, dostarczają nam zwykłej rozrywki lub skłaniają do głębszych przemyśleń. I chociaż trudno znaleźć kogoś, kto nigdy nie oglądał żadnego serialu, nie wszyscy mają świadomość, jak bardzo skomplikowany jest ich świat.
To właśnie dla tych, którzy przeczuwają, że ten gatunek skrywa w sobie dużo więcej niż nam się wydaje, skierowana jest ta książka.
Tu można zamówić książkę 
👉bit.ly/seriale-zpopk


"Szmaragdowa ważka" Ariadna Piepiórka


Czy trzeba mieć nadprzyrodzone moce, by zostać superbohaterem?

Nazywam się Basia Łuczak, mam trzynaście lat i dwóch wspaniałych braci: małego Kubusia, prawdziwego czarodzieja (sami zobaczycie!), i starszego Adama, który opiekuje się nami, odkąd straciliśmy rodziców. Jasne, brakuje nam wielu wygód, ale to nie za nimi tęsknię... Chcę żyć w świecie, w którym ludzie szanują przyrodę i siebie nawzajem! Dlatego razem z Filipem, Oskarem, Bonkiem i Tosią zakładamy Klub Superbohaterów – by pomagać innym i chronić naturę. I żeby stawić czoło złu, które zatruwa nasze miasteczko... Czy znaleziona pod podłogą szmaragdowa ważka to znak, że ktoś już wcześniej próbował się z nim rozprawić?

Brat „czarodziej”, siostra piłkarz, pani Trójkąt i Klub Superbohaterów, którzy w zwyczajnym życiu pragną dokonywać niesamowitych rzeczy. Emocjonująca opowieść, dająca poczucie, że wszystko jest możliwe. Gorąco polecam!
dr Edyta Antoniak-Kiedos
redaktor naczelna „Guliwera. Czasopisma o książce dla dziecka”

"Nuty Feliksa" Beata Sarnowska


Marzysz, by zostać detektywem?

Śledź intrygę, odpowiadaj na pytania i razem z Wiki, Wiktorem i Stefanem rozwiąż zagadkę zaginięcia wyjątkowych nut!
Wielki skandal w małym miasteczku! W majową sobotę z miejscowego muzeum znika najcenniejszy eksponat. W tym samym czasie trójka dziesięcioletnich przyjaciół wraz z ekipą telewizyjną zamierza kręcić reportaż o swoim miejscu na ziemi. Niespodziewanie przygoda dziennikarska zamienia się w detektywistyczną...
Kto ukradł nuty Feliksa Nowowiejskiego?! Tropy się urywają, podejrzanych przybywa... Może Ty rozwikłasz tę sprawę?

Jarosław Jakubowski "Ciemna dolina"


Pierwszy fragment ze zbioru opowiadań „Ciemna Dolina”
czyta autor.
Zawarta w opowiadaniach Jarosława Jakubowskiego mroczna, miejscami dystopiczna wizja świata przedstawia człowieka zanurzonego w mętnych falach własnego istnienia, stopniowo odgradzającego się od środowiska, w którym żyje, poprzez coraz głębsze zanurzanie się w swoim wewnętrznym cierpieniu, frustracji i wynikającym z nich obłędzie. Tę jałowość egzystencji przerywają nagłe, zaskakujące wydarzenia z pogranicza jawy i snu, realizmu i metafizyki, świadomości i iluzji: bunt maszyn, demoniczne postaci, duchy, czy też wytwory wyobraźni, prowadzące człowieka do zbrodniczego szaleństwa. Organizacja świata przedstawionego w tych małych prozach z jednej strony odpowiada stanowi dusz bohaterów, z drugiej – wprowadza intrygującą atmosferę niesamowitości i złowieszczości. Miejsca akcji opowiadań to bowiem najczęściej obszary zdegradowane, opuszczone, w pewien sposób wyklęte: porzucone miasteczko, prowincjonalna stacja kolejowa, cmentarz, hotel na peryferiach miasta, szpital, a nawet umysł bohatera [Katarzyna Wójcik].
Książka dofinansowana ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Prawo do edukacji przedszkolnej dla każdego dziecka (także z autyzmem)

Każde dziecko, niezależnie od tego, czy posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, czy też nie ma prawo przebywać w przedszkolu w czasie zdeklarowanym przez rodziców/ opiekunów prawnych. Nie ma podstaw prawnych mogących ograniczyć w tym zakresie prawa dziecka i rodziców. Są natomiast przepisy gwarantujące dzieciom niepełnosprawnym równy dostęp do wychowania przedszkolnego (art. 1 pkt 5-7 ustawy Prawa oświatowego oraz art. 23 Konwencji o prawach dziecka, art. 24 Konwencji i prawach osób niepełnosprawnych.
Przedszkole ma obowiązek zapewnić bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez organ prowadzący, nie krótszym niż 5 godzin dziennie (art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawa oświatowego). Natomiast po upływie czasu przeznaczonego na bezpłatną realizację podstawy programowej każde dzieci ma prawo przebywać w przedszkolu w godzinach jego pracy zgodnie z deklaracją rodziców.
Poniżej podaję Wam kluczowe przepisy, na które warto powołać się pisząc wniosek o zwiększenie ilości godzin pobytu dziecka w przedszkolu. Jeśli mieliście przypadek, że byliście okłamywani przez urzędników, że Wasze dziecko nie może przebywać w placówce więcej niż 5 godzin, bo będzie wtedy deficytowe to śmiało możecie napisać taki wniosek i skargę do regionalnego kuratorium na placówkę (nic tak skutecznie nie rozwiązuje problemów jak interwencja kuratorium).
Poniższe przepisy dotyczą WSZYSTKICH dzieci. Jeśli Waszym 3 latkom odmówiono przyjęcia do przedszkola to jeszcze macie czas na działanie. Nic tak nie motywuje gminy do wypełnienia obowiązujących przepisów jak skarga do kuratorium. Bardzo często urzędnicy kłamią, że jeśli nie ma obowiązku nauki to nie należy się przedszkole, a jest to nieprawda, bo obowiązek edukacyjny obejmuje dziecko i rodzic MUSI się z niego rozliczać. Jeśli się nie rozlicza (nie przypisze dziecka do danej placówki nawet w przypadku nauczania domowego) to zgodne z odpowiednimi przepisami zostanie ukarany. Prawo do wychowanie przedszkolnego to możliwość posłania dziecka w odpowiednim wieku do przedszkola. Możecie z niego skorzystać lub nie. Składacie podanie w terminie rekrutacji do najbliższego przedszkola i nie interesuje Was czy jest tam miejsce czy nie. Gmina ma obowiązek zapewnić miejsce w jakimkolwiek innym, jeśli tam tego miejsca nie będzie (bolączka wielkich miast i bardzo małych miasteczek, w których nie ma grup dla 3 latków). Jeśli Wasze dziecko ma 3 latka macie prawo złożyć wniosek o przyjęcie dziecka do przedszkola i to już jest problem gminy zapewnienie dziecku pobytu w godzinach, które ZDEKLARUJE rodzic, a niektóre narzuci gmina.
A teraz odpowiednie przepisy:
Art.31.1. Wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci od początku roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 3lata, do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7lat. Wychowanie przedszkolne jest realizowane w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz winnych formach wychowania przedszkolnego.
2.Wprzypadku dzieci posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wychowaniem przedszkolnym może być objęte dziecko w wieku powyżej 7lat, nie dłużej jednak niż do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 9lat. Obowiązek szkolny tych dzieci odracza się zgodnie z art.38.
3.Wszczególnie uzasadnionych przypadkach wychowaniem przedszkolnym może także zostać objęte dziecko, które ukończyło 2,5roku.
(…)
6.Dzieci w wieku 3–5lat mają prawo do korzystania z wychowania przedszkolnego w przedszkolu, oddziale przedszkolnym w szkole podstawowej lub innej formie wychowania przedszkolnego.7.Dziecko uzyskuje prawo, o którym mowa wust.6, z początkiem roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym kończy 3lata.
8.Zapewnienie warunków do spełniania obowiązku, o którym mowa wust.4, oraz realizacji prawa, o którym mowa wust.6, jest zadaniem własnym gminy.
9.Zadanie, o którym mowa wust.8, jest wykonywane przez gminę przez zapewnienie dziecku możliwości korzystania z wychowania przedszkolnego w: 1)publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, prowadzonych przez gminę, lub2)publicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w publicznej szkole podstawowej lub publicznej innej formie wychowania przedszkolnego, prowadzonych przez inną osobę prawną lub osobę fizyczną, położonych na obszarze gminy, lub 3)niepublicznym przedszkolu, o którym mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddziale przedszkolnym w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, lub niepublicznej innej formie wychowania przedszkolnego, o której mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, położonych na obszarze gminy.10. Jeżeli liczba dzieci, którym gmina ma obowiązek zapewnić możliwość korzystania z wychowania przedszkolnego, zamieszkałych na obszarze danej gminy, zgłoszonych podczas postępowania rekrutacyjnego do publicznego przedszkola, oddziału przedszkolnego w publicznej szkole podstawowej, publicznej innej formy wychowania przedszkolnego, niepublicznego przedszkola, o którym mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddziału przedszkolnego w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, lub niepublicznej innej formy wychowania przedszkolnego, o której mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, przewyższy liczbę miejsc w tym przedszkolu, tym oddziale przedszkolnym lub tej innej formie wychowania przedszkolnego, dyrektor przedszkola lub dyrektor szkoły podstawowej informuje o nieprzyjęciu dziecka do przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej lub innej formy wychowania przedszkolnego wójta (burmistrza, prezydenta miasta). W tym przypadku wójt (burmistrz, prezydent miasta) jest obowiązany pisemnie, nie później niż przed rozpoczęciem postępowania uzupełniającego, wskazać rodzicom inne publiczne przedszkole, oddział przedszkolny w publicznej szkole podstawowej albo publiczną inną formę wychowania przedszkolnego, albo niepubliczne przedszkole, o którym mowa wart.17ust.1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddział przedszkolny w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa wart.19ust.1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, albo niepubliczną inną formę wychowania przedszkolnego, o której mowa wart.21ust.1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, które mogą przyjąć dziecko. Czas pracy wskazanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) innego publicznego przedszkola, oddziału przedszkolnego w publicznej szkole podstawowej, publicznej innej formy wychowania przedszkolnego, niepublicznego przedszkola, o którym mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddziału przedszkolnego w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, albo niepublicznej innej formy wychowania przedszkolnego, o której mowa wart. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, powinien być zbliżony do czasu pracy odpowiednio przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej lub innej formy wychowania przedszkolnego, o przyjęcie do których ubiegali się rodzice dziecka.
11. Wójt (burmistrz, prezydent miasta) w przypadku, o którym mowa w ust. 10, w miarę możliwości wskazuje odpowiednio publiczne przedszkole, oddział przedszkolny w publicznej szkole podstawowej, publiczną inną formę wychowania przedszkolnego, niepubliczne przedszkole, o którym mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddział przedszkolny w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, albo niepubliczną inną formę wychowania przedszkolnego, o której mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, położone najbliżej przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej albo innej formy wychowania przedszkolnego, o przyjęcie do których ubiegali się rodzice dziecka.
12.Wroku szkolnym, w którym upływa okres, w jakim dzieci mogły korzystać zw ychowania przedszkolnego w niepublicznym przedszkolu, oddziale przedszkolnym w niepublicznej szkole podstawowej lub niepublicznej innej formie wychowania przedszkolnego, októrych mowa odpowiednio wart.17ust.1, art.19ust.1 iart.21ust.1 ustawy o finansowani u zadań oświatowych, rodzice tych dzieci składają, na kolejny rok szkolny, do wójta (burmistrza, prezydenta miasta) wniosek o zamiarze kontynuowania wychowania przedszkolnego w terminie 7dni poprzedzających termin rozpoczęcia postępowania rekrutacyjnego określony zgodnie zart.154 ust.1pkt1.13.Wprzypadku, o którym mowa w ust.12, wójt (burmistrz, prezydent miasta) jest obowiązany pisemnie wskazać rodzicom miejsce, w którym ich dzieci mogą kontynuować wychowanie przedszkolne, zgodnie z art.22 ust.3pkt 2 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych.
Art.32.1. Rada gminy ustala sieć prowadzonych przez gminę publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych. Uchwała rady gminy podlega ogłoszeniu w wojewódzkim dzienniku urzędowym.
2.Wprzypadkach uzasadnionych warunkami demograficznymi i geograficznymi rada gminy może uzupełnić sieć publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych o publiczne inne formy wychowania przedszkolnego. Inne formy wychowania przedszkolnego organizuje się dla dzieci w miejscu zamieszkania lub winnym możliwie najbliższym miejscu.
3. Sieć publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w publicznych szkołach podstawowych, wraz z publicznymi przedszkolami, oddziałami przedszkolnymi w publicznych szkołach podstawowych i publicznymi innymi formami wychowania przedszkolnego, prowadzonymi przez osoby prawne niebędące jednostkami samorządu terytorialnego lub osoby fizyczne, publicznymi innymi formami wychowania przedszkolnego, prowadzonymi przez gminę, niepublicznymi przedszkolami, o których mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddziałami przedszkolnymi w niepublicznych szkołach podstawowych, o których mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oraz niepublicznymi innymi formami wychowania przedszkolnego, o których mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, powinna zapewniać dzieciom, o których mowa w art. 31 ust. 1, zamieszkałym na obszarze gminy, możliwość korzystania z wychowania przedszkolnego. Droga dziecka spełniającego obowiązek, o którym mowa wart. 31 ust. 4, i dziecka pięcioletniego z domu do publicznego przedszkola, oddziału przedszkolnego w publicznej szkole podstawowej, publicznej innej formy wychowania przedszkolnego, niepublicznego przedszkola, o którym mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, oddziału przedszkolnego w niepublicznej szkole podstawowej, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, albo niepublicznej innej formy wychowania przedszkolnego, o której mowa w art. 21 ust. 1 ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, w których gmina zapewniła tym dzieciom warunki spełniania tego obowiązku oraz realizacji prawa do korzystania z wychowania przedszkolnego, nie powinna przekraczać 3 km
5.Jeżeli droga, o której mowa w ust.3, przekracza 3km, obowiązkiem gminy jest zapewnienie bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu dziecka albo zwrot kosztów przejazdu dziecka i opiekuna środkami komunikacji publicznej, jeżeli dowożenie zapewniają rodzice.


czwartek, 15 lipca 2021

Spotkanie autorskie z Joanną Jurgałą-Jureczką w Łebie


Spotkanie autorskie z Joanną Jurgałą-Jureczką - z wykształcenia historyk literatury, autorka publikacji dotyczących przede wszystkim okresu dwudziestolecia międzywojennego i czasów PRL-u. Autorka bestsellerów opisujących życie Kossaków.

Spotkanie autorskie z Piotrem Krysiakiem w Łebie


Spotkanie autorskie z Piotrem Krysiakiem - Dziennikarz śledczy, pisarz. Autor jednej z najbardziej kontrowersyjnych oraz medialnych książek ostatnich lat Dziewczyny z Dubaju. W tym roku wydał nową książkę Chłopaki z Dubaju. Film na podstawie jego książki już w listopadzie trafi do kin.

Spotkanie autorskie z Grażyną oraz Michałem Wiśniewskim w Łebie

 


Alkohol jest prawdziwym demonem. Zabija bez skrupułów.

„Dziewczynka z kieliszkami” jest fabularyzowaną opowieścią Grażyny - mamy Michała Wiśniewskiego, popularnego piosenkarza, w której podejmuje się próby wytłumaczenia siebie przed synem za zło, któremu zadała, za trudne dzieciństwo, które mu zafundowała. Odsłania swoją słabość, pokazuje uwarunkowania zewnętrzne, biedę, złe towarzystwo, ale też uczciwie wyznaje, że wstydzi się wielu decyzji, które podjęła.
W tle Polska peerelowska, przesycona szarością, bylejakością, brakiem perspektyw, jakiegokolwiek lśnienia radości życia.

Spotkanie autorskie z Iwoną Zasuwą (Smakoterapia) w Łebie


Iwona Zasuwa - muzyk i pedagog. Na co dzień jest jedną z najbardziej cenionych wokalistek sesyjnych i chórzystek na polskim rynku muzycznym. Od 21 lat bierze udział w niemal wszystkich projektach muzycznych Kayah. Równorzędną jej pasją jest gotowanie, a motto jej kuchni oparte jest o założenia medycyny profilaktycznej (hipokratejskiej), czyli jak żyć (co jeść) żeby nie chorować. Mama małego alergika, autorka strony smakoterapia.pl, autorka przepisów oraz prowadząca w programie „Ugotuj mi Mamo” oraz „Ugotuj mi Mamo 2” (2014-2015) na antenie kuchni+. Edukatorka żywieniowa: autorka cykli edukacyjnych dla dorosłych „Żyj i jedz zdrowo” oraz warsztatów kulinarnych dla dorosłych, twórczyni Akademii Smakoterapii dla Dzieci (edukacyjno- kulinarnej).

Społeczniczka: założycielka kooperatywy Smakoterapia w Warszawie zajmującej się tworzeniem środowiska dla producentów dobrej, zdrowej żywności i ich odbiorców. Zafascynowana leczeniem za pomocą naturalnego żywienia. Posiada niezwykłą łatwość wymyślania ciekawych przepisów na smaczne i zdrowe potrawy mimo ograniczeń dietetycznych, jakie musiała zastosować w swojej kuchni (bez cukru, bez nabiału, w większości potraw bez glutenu, wegetariańskie lub wegańskie).
Autorka bestsellerowej książki pt. Smakoterapia.
Przez Czytelników nazywana jest Królową Kaszy Jaglanej.

Spotkanie autorskie z Jakubem Ćwiekiem w Łebie


Pisarz, stand-uper, scenarzysta. Debiutował zbiorem opowiadań "Kłamca", który doczekał się pięciu kolejnych tomów i multimedialnego uniwersum. W 2007 roku ukazał się kryminał grozy "Liżąc ostrze", a rok później horror "Ciemność płonie" (aby go napisać, spędził pół roku wśród bezdomnych na dworcu w Katowicach). Stworzył też m.in. czterotomowy cykl "Chłopcy" (2012–2015) oraz dwutomowe "Dreszcz" (2013–2014) i "Grimm City" (2016–2017). Dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, zdobył ją w 2012 roku. Napisał też thriller "Szwindel" (Marginesy 2019), a z Adamem Bigajem "Bezpańskiego. Balladę o byłym gliniarzu" (Marginesy 2018).

Spotkanie autorskie z Magdą Stachulą w Łebie


Magda Stachula – Absolwentka judaistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracowała w firmie importującej kamery do monitoringu. Pewnego dnia weszła na kameręwłączyła widok z kamery umieszczoneją na czeskim tramwaju zwanym Mazací tramvaj, przez którą można obserwować Pragę i jej mieszkańców – i wtedy narodził sięwpadła na pomysł na debiutancką książkę. Idealna ukazała się w 2016 roku i bardzo szybko stała się bestsellerem. 5 lipca 2017 roku odbędzie się premiera nowej powieści Magdy Stachuli, również thrillera psychologicznego, pt. „Trzecia”. Autorka ma męża i dwójkę dzieci, mieszka w Krakowie

Spotkanie autorskie z Jackiem Pałkiewiczem w Łebie


Spotkanie autorskie z Jackiem Pałkiewiczem - Reporter, jeden z najbardziej aktywnych podróżników i eksploratorów naszych czasów. Trener i twórca survivalu w Europie. Niestrudzony organizator wypraw na wszystkich szerokościach geograficznych globu. Z zapałem dokumentujący pradawne kultury małych grup etnicznych, które pod niszczącymi wpływami naszej cywilizacji na zawsze znikają z powierzchni ziemi...

Na swoim koncie ma wiele osiągnięć i wyróżnień jak: odkrycie źródła Amazonki, szkolenia kosmonautów i jednostek antyterrorystycznych, założenie pierwszej w Europie szkoły survivalu, odznaczenie prymasowskie, pełnił rolę ambasadora Mazur, i wiele innych. Jest autorem ponad 40 publikacji książkowych (w tym wydania wznowione, uaktualnione i rozszerzone) i niezliczonych publikacji w prasie międzynarodowej. Odbył i zorganizował ponad 100 wypraw i podróży w różne zakątki ziemi.
Do dnia dzisiejszego pozostaje aktywny w swoich profesjach. Podróżuje oraz prowadzi i organizuje wyprawy na całym świecie i na różną skalę. Nieprzerwanie pisze artukuły dla prasy polskiej i międzynarodowej. Jego twórczość pisarska ukazuje się na półkach księgarni.
Jacek Pałkiewicz jest członkiem rzeczywistym Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie.