niedziela, 27 maja 2018

Ekran i użytkownik

Wirtualna rzeczywistość umożliwia przemieszczanie się w czasie i przestrzeni; doświadczamy złudzenia nawigowania przez wirtualne przestrzenie, fizycznego przebywania w innym miejscu. Ekran staje się podstawowym narzędziem do wszelkich informacji (czytania prasy, komunikowania się ze znajomymi, jako narzędzie pracy).
Kulturę wizualną nowoczesności cechuje istnienie innej wirtualnej przestrzeni, trójwymiarowego świata zamkniętego ramą i umieszczonego wewnątrz naszej zwykłej przestrzeni. Rama oddziela dwie różna rzeczywistości współistniejące ze sobą.
Ekran klasyczny ma płaską powierzchnię w kształcie prostokąta. Przestrzeń reprezentacji ma inną skalę niż normalna przestrzeń. Tę definicję ekranu można odnieść do wszelkich obrazów. W ciągu pięciu wieków nie zmieniły się proporcje między długością boków obrazów XV wiecznych i monitora komputerowego.
Sto lat temu popularny był ekran dynamiczny jest podobny do klasycznego: te same proporcje, ale wzbogacony o obraz wyświetlający się w czasie, wprowadza związek między obrazem a widzem, reżim odbioru. Obraz dąży do wytworzenia całkowitej iluzji i wykazania wizualnej obfitości; widz powinien wyzbyć się niedowierzania i identyfikować się z obrazem.
Ekran staje się agresywnym przekaźnikiem informacji. Odsiewa, izoluje to, co poza kadrem. Skuteczność odfiltrowania zależy od sytuacji odbioru (sala kinowa czy podczas codziennych zajęć). Zjawisko to zostało zachwiane w komputerze, kiedy oglądamy wiele okien na raz i możemy je przełączać między sobą (zapping), co umożliwia śledzenie kilku programów na raz.
W ekranie kinowym widz jest całkowicie zanurzony w rzeczywistości wirtualnej. Przestrzeń fizyczna i wirtualna pokrywają się. Ekran klasyczny i dynamiczny powstały dla mas jako rozrywka. Ekran komputerowy długo był narzędziem pracy wojskowych.
Nowoczesne techniki szpiegowskie zaczynają się od czasu pojawienia się fotografii. Później bardzo szybko zaczęto stosować radary, kamery połączone z samolotem. Jednak w przypadku kamer czas zapisu filmu i jego odtworzenia ciągle jeszcze były różne; radar dostarczał natychmiastowy obraz.
Obraz fotograficzny to trwała odbitka tego, co przed obrazem. Radar umożliwił transmisję na żywo. Radar jednak zbierał zbyt wiele informacji, aby mogła je przetworzyć jedna osoba. Po drugiej wojnie światowej tylko w USA prowadzono badania nad radarem (ulepszano go), ponieważ wierzono, że ZSRR może zaatakować z wielu stron. System SAGE stworzony w MIT posiadał ekran dotykowy, który umożliwiał nie tylko obserwację, ale również i wydawanie komend, śledzenie obiektów. Laboratorium Lincolna stworzyło wiele programów graficznych na potrzeby SAGE. Najważniejsze z nich to program:
-wyświetlający fale mózgowe (1957);
-stymulator aktywności grawitacyjnej planet (1960);
-program do tworzenia rysunków (1958).
Za pomocą Sketchpada stworzonego przez Clauda Shannona użytkownik mógł tworzyć grafikę na ekranie monitora za pomocą pióra świetlnego (interaktywna grafika komputerowa). Nim ekran komputerowy się upowszechnił powstał nowy paradygmat – symulacja interaktywnego, trójwymiarowego środowiska wirtualnego. W 1966 roku Ivan Sutherland ze współpracownikami rozpoczął badania nad rzeczywistością wirtualną. Badania sponsorowała Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych (ARPA) i Biuro Badawcze Marynarki Wojennej (ONR). Podstawą było stworzenie obrazu perspektywistycznego.
Na podstawie: Lev Manovich, Język nowych mediów, Warszawa 2006.

Uwikłanie Diltheya w aporie historyzmu


Hans-Georg Gadamer, Prawda i metoda. Zarys hermeneutyki filozoficznej, tł. Bogdan Baran, Warszawa 2007.
Uwikłanie Diltheya w aporie historyzmu
Dilthey rozpoznał teoriopoznawczy problem jako implikuje światopogląd historyczny. Słabość szkoły historycznej upatrywał w braku konsekwencji. Idealizm spekulatywny potrzebuje takiego samego uprawomocnienia jak odkrycie czystego rozumu oczyszczającego metafizykę z rojeń wizjonerów.
Po Heglu wprowadzono termin „teoria poznania”, przez co wiek XIX staje się wiekiem teorii poznania, ponieważ wraz ze schyłkiem filozofii Hegla odpowiedzialność logosu i bytu ulega ostatecznej destrukcji.
Dilthey szukał odpowiedzi na pytanie, jak doświadczenie historyczne może stać się nauką. Był przeciwny modyfikacji kantowskim teoriom w postaci neokantyzmu, ponieważ struktura historycznego świata nie opiera się na pochodzących z doświadczenia faktach, które występowały w relacji do wartości.
Świat historyczny, o którego poznanie chodzi zawsze jest już ukształtowany i uformowany przez ludzkiego ducha, dlatego syntetyczne sądy historyczne nie stanowią problemu. Vico głosił epistemologiczny prymat stworzonego przez człowieka świata historii. Dilthey zgadza się z tym poglądem. Jego zdaniem pierwszym warunkiem możliwości nauk historycznych jest to, że człowiek jest istotą dziejową; ten kto bada dzieje tworzy je. Zastanawiał się jak doświadczenie jednostki może urastać do postaci doświadczenia historycznego. Dilthey bada jak jednostka wchodzi w więź życiową i na tej podstawie szuka konstruktywnych pojęć będących nośnikiem kompleksu historycznego i jego poznania.
Dilthey przyznał rację szkole historycznej, że nie istnieje ogólny podmiot tylko historyczne indywidua. Rzeczywistość pokoleniową lub narodową można wyjaśnić jedynie przez nią samą. Struktura psychiczna jednostki wykształca indywidualność podczas realizacji swoich planów. Charakter jednostki nie jest jedynie wynikiem czynników sprawczych i nie daje się zrozumieć na podstawie tych przyczyn, ale znajduje wyraz w każdym z uzewnętrznień i może być rozumiana na podstawie każdego z nich. Zdaniem Diltheya hermeneutyka wypływa z oparcia filozofii na życiu.
Pojęcia historyczne nie są ideami w sensie platonizmu lub scholastyki. Dilthey z czasem mówiąc o historii, naukach historycznych coraz bardziej opierał się na Heglu i jego pojęciu ducha. Przybliżył w ten sposób filozofię Hegla i rozwój Heglowskiej myśli. Dilthey rozszerzył pojęcie ducha obiektywnego na sztukę, religię i filozofię. Zdaniem Hegla w pojęciu filozoficznym dokonuje się powrót ducha do siebie; dla Diltheya pojęcie filozoficzne nie ma znaczenia poznawczego. Jego zdaniem istnieje pewna postać ducha i że to świadomość historyczna odpowiada temu ideałowi, a nie filozofia spekulatywna. Kształty ducha obiektywnego są w świadomości historycznej przedmiotami jego samopoznania. Świadomość historyczna we wszystkim dostrzega ducha dziejowego w którego świadomości realizuje się wiedza o samym sobie.
W opisie dziejów niektórych kultur korzysta się z okresu ich rozkwitu. Dilthey za Schleiermacherem uważał, że okresem prawdziwej dojrzałości jest właśnie rozkwit, a  owoc to tylko chaotyczna powłoka czegoś, co nie należy już do organicznego wzrostu.

Hofstede i Hofstede "Kultury i organizacje"


Geert Hofstede, Geert Jan Hofstede, Kultury i organizacje. Zaprogramowanie umysłu, przeł. M. Durska, Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, 2007, Rozdział 9

Rozdział o kontaktach międzykulturowych rozpoczynają bardzo ciekawe spostrzeżenia dotyczące zachodniej kultury z „drugiej strony barykady”, czyli człowieka Wschodu, dla którego nie tylko zachowania, ale i strój Europejczyka jest gorszący, ponieważ spodnie zbyt dokładnie pokazują „gorszące części ciała”. Zdaniem Araba z powieści niewierny powinien być wdzięczny za wspaniałe przyjęcie go i poddać się wymaganiom gospodarza. Mimo, że jest urywek powieści Europejczyka - Jamesa Moriera Hadżi Baba z Ispahanu - to doskonale pokazuje różnice postrzegania świata i zachowań społecznych.
Różnice kulturowe często prowadzą do nieporozumień a nawet wojen, które były gloryfikowane przez kultury pierwotne, jako narzędzie do zwalczania odmiennych wierzeń, obyczajów. Takie nawoływania do zabijania znajdziemy w Biblii, w której piąte przykazanie obowiązuje tylko w ramach wyznawców. Niejednokrotnie przechodzą one w powinność religijną.
Terytorialne konflikty trwają do dziś. Konflikty te są usprawiedliwiane w różnorodny sposób. Zewnętrzny wróg staje się często ogniwem zespalającym grupę społeczną, która w imię walki z wrogiem dokonuje zbrodni. Przemoc wobec „wroga” zapewnia również poczucie wyższości. Konflikty kulturowe często prowadzą do wojen.
Zetknięcie się osób z dwóch kultur jest przyczyną odczucia szoku kulturowego. Własne zaprogramowanie umysłowe utrudnia mu szybkie przystosowanie się do otoczenia, a brak znajomości stosunków społecznych utrudnia nawiązanie kontaktów. Przymus uczenia się nowych wartości przez emigrantów sprawia, że częściej korzystają z pomocy lekarzy.
Przystosowywanie się obcokrajowca, podobnie jak jego akceptacja w kraju goszczącym ma kilka etapów. Podczas tych kontaktów dochodzi do kształtowania się stereotypów, przez które uogólnia się cechy obcokrajowców.
Poznawanie kultury ułatwia uczenie się języka, który odzwierciedla system wartości oraz sposób postrzegania świata. To z kolei pozwala umiejscowić człowieka w określonej pozycji społecznej. Łamanie wzorców zachowań sprawia, że możemy przyczynić się do „utraty twarzy” siebie lub rozmówcę.
Nowoczesne technologia tworzą złudne wrażenie zanikania różnic kulturowych. Być może sprawiają, że jesteśmy bardziej świadomi różnic, jakie występują między nami a innymi ludźmi, ale nie przyczyniają się do poszerzenia wiedzy o kulturach czy przyswojenia sobie ich wartości.
Również masowe kontakty turystyczne izolują obcokrajowców przed możliwością poznania kultury kraju, w którym spędza wakacje. Mimo tego może przyczynić się do otwarcia ludzi na inne kultury, kiedy jednostki są zmuszone do nauki innego języka.
Mniejszości narodowe często są obcokrajowcami i niejednokrotnie - ze względu na zróżnicowane klasowe – stanowią problem większości. Często migranci pochodzą ze środowisk tradycyjnych, bardziej konserwatywnych niż kultura, do której migrowali i często im jest odnaleźć się w kulturze indywidualistów. Z założenia przybywają też na krótko, ale zdarza się, że zostają zmuszeni do pozostania w danym kraju.
Szybkość przystosowywania się do nowego środowiska zależy od wielu czynników. Bardzo ważne w tym procesie są: wiek, płeć, sytuacja finansowa. Zależy również od nastawienia przybyszów do kraju oraz miejscowych władz. Proces przystosowywania się do kraju jest trzypokoleniowy (trzecie pokolenie zostaje już całkowicie wchłonięte; jedynie, co je odróżnia od miejscowej ludności to obrzędy i obcobrzmiące nazwiska).
Bardzo istotne jest zrozumienie odmienności wartości w realizacji celów codziennego życia. Powstało wiele prac na temat doskonalenia umiejętności negocjacji jednak nie zawsze uwzględniono w nich różnice kulturowe stron uczestniczących w negocjacjach, które cechuje to, że uczestnicy często awansowali dzięki poglądom zgodnym z większością reprezentowanego kraju lub linii politycznej, a nie posiadają umiejętności negocjowania.
Państwa mogą mieć odmienne interesy. Jednak funkcjonowanie korporacji powinno toczyć się wokół jednego wspólnego celu. Tworzenie przepisów obowiązujących we wszystkich oddziałach korporacji jest niezwykle trudna ze względu na różnorodne podejście do władzy i struktur, a także organizacji pracy osób tam pracujących.
Zróżnicowanie kulturowe wpływa również na wydatki rodzinne (np. ilość i jakość kupowanych samochodów), co niekoniecznie musi mieć podstawy w zamożności rodziny. Reklamy zachęcające do nabywania produktów danej firmy muszą odwoływać się do mitów społeczności, do której jest skierowana.
Bardzo duże znaczenie w polityce państw ma męskość (skupienie na rozwoju gospodarczym, inwestowanie w technologie) i kobiecość (pomaganie potrzebującym i dążenie do ogólnego dobrobytu, angażowanie się w sprawy humanitarne i ekologiczne) społeczeństw.
Funkcjonowanie korporacji jest podobne do funkcjonowania państw kolonialnych. Oczywiście istniały różnorodne modele zarządzania koloniami czy państwami podbitymi. Niektóre pozostawiały państwa samym sobie, inne próbowały całkowicie zreformować. Wszystkie jednak starały się, aby kolonia (czy kraj podbity) były źródłem dochodu dla państwa nią zarządzającego.
Lektura książki pozwala uświadomić sobie, że kultura europejska nie jest tą jedyną właściwą, że aby móc porozumieć się z ludźmi o odmiennych poglądach musimy być świadomi odmiennego systemu wartości, który został im zaprogramowany już w dzieciństwie. Często jednak pozostajemy ślepi, a wręcz wrodzy, wobec inności, ponieważ ona wydaje się zagrażać naszej tożsamości, naszemu systemowi wartości. Umiejętne zarządzanie ludźmi to nie tylko zdobycie wiedzy i umiejętności na temat wpływania na innych, ale również poznanie innej kultury. Bez jej znajomości nawet najlepszy menager pozostaje bezradny w obcym mu otoczeniu.

sobota, 26 maja 2018

demonstracja polityczna czy nie?

-Ten protest pani, co on w sejmie jest to jest polityczny - za pisowskimi mediami powtarza zwolennik PiS-u.
-A jaki miał być?
-No przecież nie może być taki, żeby to polityczne było. One se niech protestują tylko nie politycznie - tłumaczy mężczyzna.
-Proszę pana, każda wypowiedź i manifestacja poglądów, działanie do utrwalenia bądź zmiany sytuacji jest polityczna. Wszystko, co dotyczy życia społecznego jest polityczne. Działania PiS są polityczna, protest matek jest polityczny, działania Rydzyka są polityczne, działania Owsiaka są polityczne itd. Lista długa. Nim się użyje słowa to warto nie posługiwać się kalkami wszczepionymi przez pis za pomocą propagandowego radia i telewizji. Moja wypowiedź teraz też jest polityczna, bo ma na celu uzmysłowić panu jak bardzo jest pan zmanipulowany.

Jay David Bolter "Komputer: maszyna i narzędzie"


Jay David Bolter, Komputer: maszyna i narzędzie, [w:] Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku. Antologia, pod red. Maryli Hopfinger, Warszawa 2005, s. 357-366.
KOMPUTER JAKO TECHNOLOGIA DEFINIUJĄCA
Komputery nie są całkowicie niezależnym narzędziem. Potrzebują do swojego działania ludzkiej ingerencji polegającej na uruchamianiu programów, dostarczaniu energii, modyfikowaniu systemów operacyjnych. Nie naruszają też wcześniej odkrytych technologii (np. przetwarzania paliwa w energię), ale wykorzystują je w odmienny sposób. Przyczyniły się również do tego, że stare maszyny straciły na swojej atrakcyjności (maszyny parowe, gazowe, rakietowe). Maszyny energetyczne przestały samodzielnie podlegać człowiekowi i coraz częściej podlegają komputerom –za sprawa człowieka - koordynującym ich działanie.
Komputery współcześnie coraz częściej wyrywają się spod ciasnego pola ludzkich spraw (pomiary naukowe), które na początku zostały mu wyznaczone. Coraz częściej komputer staje się elementem życia codziennego.
Nowe technologie sprawiały, że człowiek mógł żyć coraz wygodniej. Jednocześnie odcinały one ludzi od przyrody. To skłaniało do refleksji na tym, w jaki sposób i dlaczego człowiek wyrasta ponad przyrodę, co właściwie czyni człowieka człowiekiem, a nie zwierzęciem. Najważniejszym wynalazkiem starożytnego świata było ustanowienie ładu społecznego przez stworzenie państwa-miasta: ludzie mogli wyznaczać wspólne cele, stanowić prawa i przestrzegać ich.
Od średniowiecza nastał czas wzmożonych odkryć związanych z „ujarzmianiem” przyrody, wykorzystywaniem jej sił. Niektóre odkrycia popychały człowieka w kierunku natury, inne oddalały. Kolejne wynalazki wzbogacały możliwości opisu świata i sposób jego postrzegania. Jednocześnie autor podkreśla: „Z pewnością nie jest prawdą, że jedynie technologie są odpowiedzialne za zmieniające się poglądy ludzkości na przyrodę, lecz bez wątpienia w każdej epoce technologia stanowi atrakcyjne okno, przez które myśliciele mogą widzieć swoje fizyczne i metafizyczne światy”[1].
Wynalezienie komputerów zmieniło sposób spostrzegania świata, podobnie jak to było w przypadku zegarów i maszyn parowych powstałych w poprzednich wiekach. Żyjąc z wynalazkami stajemy się innymi ludźmi.
Często technologie były wynalazkami małoistotnymi, wpływającymi na sposób życia w niewielkim stopniu, w przeciwieństwie do wynalazków pozwalających zwiększyć plony. Urządzenia posiadały przyciągający element ożywionego świata mechanizmów.
„Platon porównywał wszechświat z kołowrotkiem, Kartezjusz myślał o zwierzętach jako o mechanizmach zegarowych, a naukowcy w XIX i w początkach XX w. stale przyrównywali wszechświat do maszyny cieplnej, która powoli zużywa swe paliwo”[2].
Obecnie kopmuter służy za metaforę ludzkiego umysłu lub mózgu. Z opisu mechanizmów jego działania korzystają uczeni z wszystkich dziedzin (nawet lingwiści traktują język jako kod programu).
KOMPUTER JAKO NARZĘDZIE
„Komputer jest z jednej strony maszyną wywodzącą się z mechaniczno-dynamicznej tradycji Zachodu, z drugiej zaś – ręcznym narzędziem ze starożytnej tradycji rzemieślniczej”[3] – pisze autor i zaznacza dalej, że w twórczym wykorzystaniu komputerów ważne jest podkreślenie jego drugiego dziedzictwa, czyli postrzeganie, jako narzędzia, a nie jako maszyny, działającej nieprzerwanie i monotonnie. Narzędzie natomiast nie działa samodzielnie po wcześniejszym uruchomieniu. Wymaga od rzemieślnika, użytkownika nabycia umiejętności, by mógł przekształcić świat na swój sposób. Narzędzie może być przedłużeniem zmysłów i modyfikować ich przeznaczenie. Natomiast komputer, jako maszyna pozwala zastąpić ludzi w kontaktach z otaczającym ich światem.
Rozsądny podział pracy między człowiekiem a komputerem może przynieść wiele korzyści. Niekorzystne jednak jest przecenianie możliwości wykonywania map w oparciu o logiczną analizę komputerową. Podobnie nie możliwe jest przekroczenie pewnej granicy w tworzeniu programów tłumaczących teksty z jednego języka na inny, ponieważ nie jest on w stanie ocenić kontekstu słowa lub zdania ani rozumieć idiomatycznych konstrukcji gramatycznych.
Programiści tworzący oprogramowanie, dzięki któremu przeciętny użytkownik może pracować na komputerze, przybliżają skomplikowaną technikę w uproszczonej formie. System komputerowy jest wielopoziomowy i w zależności od stopnia wyspecjalizowania użytkownik pracuje na określonym poziomie. Aby pisać programy komputerowe nie musi znać fizyki i zasad działania poszczególnych mechanizmów. (Zraziło mnie stwierdzenie, że język programowania PASCAL jest wysokiego poziomu. Po sprawdzeniu daty napisanie artykułu okazało się, że jest z 1984 roku, co wyjaśnia naiwność i nieuwzględnienie systemów języków programowania opartych na bibliotekach).
Ciągły rozwój przyczynił się do potrzeby specjalizacji, kształcenia ekspertów poszczególnych dziedzin. Amatorstwo we wszystkich dziedzinach obecnie jest postrzegane jako coś niewłaściwego. To nie oznacza, że specjalista nie może i że nie będzie mógł się interesować cała kulturą i nauką. Muzyka, literatura, malarstwo wymagają lat studiów, zgłębiania kanonów.
Komputer natomiast pozwala na twórcze działanie na różnych poziomach umiejętności. Odpowiednie oprogramowanie pozwala na tworzenie grafiki i muzyki. Autor twierdzi, iż podobnym zabiegom może być również poddawana literatura, jednak - moim zdaniem – możliwości komputera w tej kwestii (nawet przy najlepszym oprogramowaniu) są zbyt małe. Bolter zaznacza, że podczas tych eksperymentów nie możemy zapominać, że komputer jest tylko narzędziem ekspresji, a nie twórcą (po odpowiednim zaprogramowaniu komputer jest narzędziem twórcy a nie twórczą maszyną).
SYNTERYCZNA INTELIGENCJA
Bolter stwierdza, że najoptymalniejszym wykorzystaniem komputerów jest synteza człowieka i komputera, a nie zastąpienie człowieka maszyną, która nie posiada zdolności twórczych. Do tej współpracy człowieka z komputerem odpowiednim określeniem byłaby „syntetyczna inteligencja” a nie „sztuczna inteligencja”.
Autor też podkreśla rolę komputera w nauce geometrii i matematyki przy wykorzystaniu języka programowania LOGO (ten z żółwikiem). Cytowany przez Boltera Papert wręcz twierdzi o programowaniu dzieci przez zabawę językami programowania.


[1] s. 359.
[2] s. 359.
[3] s. 360.

Artykuł niezbyt aktualny, ponieważ wydany przez autora na początku lat osiemdziesiątych, a jak wiadomo, technologia od tamtego czasu znacznie się zmieniła (chociażby sama pojemność dysków twardych, możliwość odtwarzania filmów itd.).

Bernard Russell


Bernard Russell (1872-1970)
Bernard Russell studiował matematykę, następnie filozofię. Obie dziedziny towarzyszyły przez cały okres jego pracy naukowej. Oprócz pracy na najlepszych uczelniach zajmował się również polityką. Walczył między innymi o prawa wyborcze dla kobiet, które wówczas w patriarchalnej Anglii (mimo władczyń płci pięknej) dyskryminowano. Na swoim koncie żywotny filozof ma półroczny pobyt w więzieniu za znieważenie amerykańskiej armii.
Russell był przeciwnikiem zbrojnego udziału Anglii w I wojnie światowej. Był również przeciwnikiem nuklearnego zbrojenia. Jednak nie zawsze stawał po stronie pacyfistów. Postulował zbrojne opanowanie Hitlera oraz był zwolennikiem użycia broni nuklearnej (lub chociaż jej groźby) przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich. W drugim przypadku zmienił zdanie po poznaniu przywódców ZSRR. Uznał wówczas, że komunizm jest mniejszym złem niż wojna. Od młodości był przeciwnikiem teizmów (zwłaszcza chrześcijaństwa).
W swojej pracy filozoficznej sporo miejsca poświęcił poznaniu zagadnień matematycznych, wyjaśnianiu „oczywistości” (czyli tego, co powszechnie uznano za oczywiste, a nie koniecznie musiało być prawdą) oraz zagadnieniom językowym (przynależność nazwy do przedmiotu oraz kontekstualność mowy ->teorie deskrypcji).
źródło: Alfred J. Ayer, Filozofia w XX wieku, tł. Tadeusz Baszniak, wstęp Bohdan Chwedeńczuk, Warszawa 2003.

George Edward Moore


George Edward Moore (1873-1958)
W dzieciństwie bardzo religijny z wiekiem przestał dostrzegać sens wiary w Boga. Studia zaczął bardzo wcześnie. Na początku interesowała go głównie filologia klasyczna, ale dzięki przyjaźni z Russelem poznawał filozofię. Dzięki własnym środkom przez długi czas nie musiał piastować żadnego oficjalnego urzędu, dzięki czemu mógł sobie pozwolić na swobodę w pracy. W czasie I wojny światowej wykładał w Stanach Zjednoczonych, a podczas II wojny światowej był już na emeryturze. Za życia nie wydał zbyt wiele pism. Uporządkowaniem jego dorobku zajęli się jego spadkobiercy.
Moore zajmował się głównie etyką, która jego zdaniem zajmuje się głównie badaniem zakresów „zła” i „dobra”. Jego zdaniem dobro jest prostą, niepoddającą się analizie własnością pozanaturalną. W określaniu dobrych przedmiotów, spraw czy rzeczy decydujący głos ma intuicja. Moore uważał, że nie należy utożsamiać dobra z przyjemnością. Jego zdaniem nie można ze słowem „dobro” utożsamiać niczego, co rozumie się przez inne wyrażenie. „Dobro” nie jest również tym, co pożądamy.
Moore zauważył, że etycy używają słowa „dobro” w określonym kontekście, aby nakłonić ludzi do takiego, a nie innego postępowania. Pojęcie to nie jest dla niego żadną jakością czy terminem opisowym.
Gdyby dobro było przyjemnością, każdy do niej powinien dążyć. Mówienie o dobru interpretowane jako deklaracja linii postępowania, które skłaniało by do czynów zgodnych z tą linią. W przypadku dążenia do przyjemności wiązałoby się to z faworyzowaniem egoizmu, w którym człowiek dba wyłącznie o własny interes.
Moore doszedł do wniosku, że nie możemy wiedzieć tego, które działania są słuszne, ale odczuwamy przekonania o wartości czynów.

piątek, 25 maja 2018

Andrzej Wasilewski "Teoria literatury Stanisława Lema"

Andrzej Wasilewski, Teoria literatury Stanisława Lema, Szczecin, Bezrzecze „Forma” 2017
Stanisław Lem wywołuje skojarzenia z science fiction, niezwykłą wizjonerskością, zachwycającą wyobraźnią, którą wiele osób docenia dopiero po latach. Pojawiające się w jego twórczości motywy podróży kosmicznych, kontaktów z pozaziemskimi formami życia, odkryć naukowych, filozofii nauki, antyutopijnych wizji społecznych i krytyki totalitaryzmu oraz sztucznej inteligencji coraz bardziej podbijają serca czytelników, dla których opisane przez pisarza realia stają coraz bliższe. Mnie bardzo długo Lem kojarzył się z „Bajkami robotów”, „Opowieściami o pilocie Pirxie” oraz „Solarisem”. W liceum – przypadkowo – odkryłam „Szpital przemienienia” poruszający motywy wojenne i pozwalający mi nieco inaczej spojrzeć na twórczość pisarza. Odkrycie następnego oblicza pisarza zajęło mi kolejne lata. Poszukiwanie materiałów do pracy semestralnej przyczyniło się do przypadkowego natknięcia się na artykuły Lema w „Studiach Filozoficznych” oraz „Pamiętniku Literackim”. To ciągłe mniej lub bardziej przypadkowe powracanie do twórczości polskiego futurologa sprawiło, że z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Andrzeja Wasilewskiego „Teoria literatury Stanisława Lema”.
Obszerna monografia skrupulatnie odsłania oblicze znanej mi częściowo z naukowych czasopism twórczości filozofa. Andrzej Wasilewski skrupulatnie przyjrzał się tematowi, wskazał mało znane lektury, zanalizował ich zawartość, podał cenne wskazówki rozumienia dzieł Lema oraz jego stosunek do zmieniającego się świata, technologii, które w jakiś sposób były elementem jego twórczości fantastycznej, dzięki czemu zyskujemy obraz bardzo żywy, namacalny, obudowany w przyzwyczajenia pisarza kształtujące jego sposób patrzenia na świat i literaturę. Badacz w swojej książce opowiada o teorii literatury Lema z perspektywy krytycznoliterackiej i teoretycznoliterackiej, przez co otrzymujemy szerokie spojrzenie na przemycane przez filozofa problemy.
Autor nie wrzuca nas na głęboką wodę tylko wprowadza w teorie pierwszego polskiego futurologa bardzo powoli. Stopniowo wchodzimy w świat proponowanej przez Lema filozofii cybernetycznej, w której problem utworu literackiego jest esencją. Utechniczniony wywód włącza XIX wieczne teorie biologiczne do badań nad literaturą. Ewolucjonizm staje się tu samoczynnym konstruktem ładu budującym kulturę. Czytanie tekstów literackich przyrównane zostaje do embriogenezy: od początku czytania do zakończenia czytania  zaproponowania interpretacji, czyli od zapłodnienia (wejścia w tekst) przez rozwój (wchodzenie w rozbudowany świat) po poród (czytanie zakończone refleksją). Interpretacja obejmuje rozpoznanie gatunku na poziomie genotypowych i konkretyzacji na poziomie fenotypowym, której uzupełnieniem jest osobiste dookreślenie miejsc pustych. Utwór literacki jest elementem oddziałującym na czytelnika i przez to czyniącym go najważniejszym składnikiem, bez którego nie byłoby odczytania, wypełnienia miejsc pustych i interpretacji.
Andrzej Wasilewski z wprawą wskazuje elementy zaczerpnięte od innych myślicieli oraz nowatorskie; próbuje umiejscowić go w przestrzeni antystrukturalnej i jednocześnie antypoststrukturalnej. Taka ocena pozwala na spojrzenie na poglądy innych filozofów i stosunek Lema do ich rozważań, a także dostrzeżenie powiązań z Barthesem i Derridą u których rozumienie literatury jest także grą wymagającą znajomości zasad oraz kontekstu oraz możliwości wyjścia poza to spojrzenie i wtłoczenie utworu w zasady proponowanej przez odbiorcę gry interpretacyjnej. Lem uważa, że rekonstruktor semantyczny jest mechanizmem czytania umożliwiającym zrozumienie tekstu i jego odniesień do istniejących tekstów. Interpretacja zależy od nabycia, rozwinięcia, wyewoluowania własnych możliwości. Andrzej Wasilewski zaznacza również, że dla Lema ważne są nie tylko wszystkie teksty i ich ewolucja, ale odbiorca żyjący w ich świecie, ponieważ to on jest głównym odbiorcą.
Badacz teorii Lema dostrzega jego powiązanie z poststrukturalizmem. Dostrzega mocne osadzenie „Filozofii przypadku”, „Dialogów” i „Summy technologiae” w znane tradycji literackiej i filozoficznej bogatej w wątki antyczne i biblijne. Andrzej Wasilewski bardzo dokładnie przygląda się wszystkim tekstom teoretycznoliterackim Lema i analizuje różne aspekty poglądów dotyczących dzieła literackiego oraz literatury jako całości służącej człowiekowi przez budowanie jego tożsamości, wprowadzania w kanon kulturowy oraz współtworzenia nowej rzeczywistości. Tym samym twórczość w wywodach Lem ukazana zostaje jako mechanizm utrwalający stan rzeczy i inicjujący zmiany. W analizie teorii filozofa dokonanej przez Andrzeja Wasileskiego znajdziemy także spojrzenie na rozum jako czynnika wyznaczającego ścieżkę rozwoju cywilizacji od fizyczno-duchowej do symbolicznej.
Teoria Lema wydaje się postulować zniesienie sztucznych granic podziału między naukami przyrodniczymi i humanistycznymi i wyjście poza schematyczne myślenie, co może dać nowe fundamenty pod myślenie o literaturze w sposób ahumanistyczny. Teoria ewolucjonizmu ma tu jednak nieco inne zastosowanie niż w językoznawstwie, ponieważ nie ma za zadanie jednorazowego opisu zmian, które zaszły, ale wprowadzić ciągłe odczytywanie tekstu w oderwaniu od jego twórcy. Takie personalistyczne spojrzenie na dyskurs poznawczy Lema wydaje się być również poszukiwaniem pierwiastków ludzkich w tym, co odczłowieczone.
Wasilewski stwierdza, że kwestie literackie dla Lema wydają się jedynie pretekstem do snucia własnej refleksji na temat kierunku rozwoju ludzkiej cywilizacji. Ta obudowana doktrynami humanistycznymi teoria wydaje się tworzyć integralną część refleksji fantastycznonaukowej.
Praca Andrzeja Wasilewskiego jest bardzo dokładna, szczegółowa. Autor stara się w jak najbardziej przystępny sposób przybliżyć niełatwe rozważania Stanisława Lema, zestawia je z poglądami innych myślicieli, sięga również po polemiki. Uważam, że będzie to interesująca pozycja dla badaczy teorii literatury. Praca jest obszerna, a jej czytanie wymaga posiadania szerszej wiedzy z literatury oraz filozofii.