Etykiety

poniedziałek, 28 marca 2022

Zofia Stanecka "Basia i szkoła" il. Marianna Oklejak


Dzieci dorastają i chcą przechodzić na kolejne poziomy wtajemniczenia, przerabiać kolejne stopnie dorastanie. Do tego są takie chwile, że nasze pociechy zaczynają wiedzieć lepiej i chcieć samodzielnie organizować swój czas, czuwać nad własnymi postępami, mieć poczucie decydowania o sprawach dla nich ważnych, czyli czasie wolnym oraz edukacji. Kiedy zderzają się z koniecznością dostosowania do otoczenia, odkrywają jak bardzo ich wybory są ograniczone i niedostosowane do ich potrzeb rozwoju. Na wyznaczanie celów duży wpływ ma starsze rodzeństwo i inne dzieci. Ich nastawienie do niektórych spraw może wpłynąć na to, jak nasza pociecha będzie postrzegała niektóre elementy swojego życia. Szkoła jest tu ważna, bo ma duży wpływ na dalszą ścieżkę zawodową. Tak jest również w przypadku Basi, która chciałaby chodzić do szkoły, ale wie, że nie usiedzi w ławce i dziwią ją relacje kuzyna, który po doświadczeniach edukacyjnych postanawia uciec z domu.
„Basia i szkoła” to ciepła opowieść uświadamiająca dzieciom, że na wszystko przyjdzie czas. To do, czego nie jesteśmy gotowi w danym momencie wcale nie musi być złe. Do tego Zofia Stanecka podsuwa dzieciom i rodzicom inne sposoby uczenia (edukacja domowa i metoda Montessori). Zofia Stanecka po raz kolejny pokazuje, że uczenie się może być miłe. Do tego podpowiada rodzicom, w jaki sposób oswajać dzieci z nowym miejscem i obowiązkami, aby nie czuły się przytłoczone.
„Basia i szkoła” to kolejny tom opowiadający o wycinku z życia dziewczynki odkrywającej świat i jego uroki. Tym razem bohaterka próbuje zrozumieć, dlaczego czasami warto chodzić do szkoły i jakie ma alternatywy w razie, gdyby jej się nie podobało, gdyby czuła się tam źle. Uświadamia jej, że może mieć wpływ na własną naukę, sposób jej realizacji. Dzieci odkryją, że ucieczka z domu nie rozwiązuje problemów. Te można rozwiązać rozmawiając z rodzicami, dzieląc się wątpliwościami i złymi doświadczeniami.
Książka będzie świetnym materiałem zarówno dla małych buntowników, jak i dzieci uczących się samodzielności. Dowiedzą się, że ucieczka czy bycie dorosłym nie oznacza całkowitej możliwości robienia tego na co ma się ochotę, a nauka nie musi być nudna i trudna. Może być przyjemną i smaczną zabawą.
Zofia Stanecka bardzo umiejętnie pokazuje małym czytelnikom ich własny świat i wyjaśnia zagadnienia, które nam, rodzicom, czasami trudno wyjaśnić. Książka będzie doskonałą zachętą do eksperymentowania z uczeniem się, zdobywania nowej wiedzy.
Całość wzbogacona ilustracjami Marianny Oklejak znanymi z całej serii o Basi. Strona graficzna bardzo ciepła, ciekawa i jednocześnie prosta. Ilustracje zbliżone do sposobu rysowania przez dzieci, co zachęca je do rysowania przygód ulubionej bohaterki. Wszystkie tomy łączy właśnie ciekawa fabuła, pokazywanie i objaśnianie świata bez nachalnego moralizatorstwa i świetne ilustracje.
Książkę polecam zarówno przedszkolakom, jak i uczniom początkowych klas szkoły podstawowej. Opowieść o dziewczynce będzie interesującym materiałem do nauki samodzielnego czytania lub kultywowania wspólnych wieczorów z książką.








Zofia Stanecka "Basia i przyjaciele. Dżesika" il. Marianna Oklejak

 


Relacje międzyludzkie zawsze przynoszą bagaż wielu emocji. Często bardzo trudnych, bo trzeba pogodzić własne dążenia z celami innych, nawiązać nie zawsze mile widzianą współpracę, dzielić się bliskimi i wychodzić naprzeciw wyzwaniom życia oraz nie stracić poczucia własnej wartości. Szczególnym wyzwaniem jest to, kiedy jesteśmy dziećmi i jeszcze nie do końca potrafimy odnaleźć się w świecie, w którym to „ja” nie jest w centrum uwagi całego świata i nie mamy narządzi oraz doświadczenia pozwalającego zrozumieć nam, że wcale nie musimy się popisywać, aby inni nas lubili i chcieli z nami przebywać. Z pomocą młodym czytelnikom przychodzi wiele publikacji pokazujących codzienność z całym wachlarzem problemów, jakim trzeba stawić czoła. Do naszych ulubionych należy seria książek „Basia” Zofii Staneckiej z ilustracjami Marianny Oklejak. Wszystko dlatego, że pisarka pokazuje dzieciom świat im bliski. Bohaterzy borykają się z problemami typowymi dla wieku młodych czytelników: są bunty, zakazy, nauka, pracujący rodzice, bałagan, wizyty u dentysty, dążenie za modą, walka o słodycze, wyprawy na basen, chorowanie, nauka jazdy na rowerze, telewizja i wiele innych. Od jakiegoś czasu w ramach tej serii ukazuje się podseria „Basia i przyjaciele”, w której znajdziemy już osiem ciekawych opowieści. Znajdziemy tu opowieść o dziewczynce tęskniącej za tatą, chłopcu borykającym się z odmiennością, przygody małego miłośnika zwierząt, baletnicę, koleżankę, która musiała wyprowadzić się z miasta, kuzyna, który niechętnie włącza kuzynkę do zabawy, problem ze wzrokiem, miłośnika zwierząt, małąkłamczuchę. Każdy tom zabiera nas w świat trudnych emocji i pokazuje, że otoczenie wcale nie jest takie złe, a zmiany mogą przynieść wiele dobrych i ciekawych następstw.
„Basia i przyjaciele. Dżesika” to opowieść o małej strojnisi lubiącej popisywać się, chwalić i znajdować się w centrum uwagi. Po rozwodzie rodziców dość często przeprowadza się z mamą. To sprawia, że w każdej grupie musi od nowa budować swoją pozycję. Dżesika ma na to świetny sposób: fantazjuje. Jej kłamstwa sprawiają, że dzieci bardzo szybko tracą zainteresowanie kontaktem z nią. Na szczęście do akcji wchodzi babcia, która wyjaśnia, że czasami jest krytyczna wobec bliskich nie dlatego, że uważa ich za kiepskich, ale dlatego, że boi się o swoją pozycję. Szczera rozmowa o tym, kiedy można fantazjować, a kiedy należy mówić prawdę sprawia, że Dżesika zmiania podejście i dzięki temu zyskuje nowych przyjaciół, z którymi może się bawić. Zrozumie, że zwykłe czynności też są ciekawe i nie trzeba popisywać się wymyślanymi opowieściami.
Zofia Stanecka pokazuje małym czytelnikom oraz ich rodzicom, że dobre relacje między dziećmi zależą od tego, w jaki sposób odbierają to, co je spotyka i czasami warto postawić warunki, granice, wymagania i dać swoim pociechom czas na przepracowanie emocji. Do tego ważne jest poczucie własnej wartości, przynależności do grupy. Pokazuje też, że relacje między dziećmi mogą być ciepłe, oparte na współpracy, wsparciu.
„Dżesika” (podobnie jak cała seria o Basi) ma rozpoznawalną grafikę, typowe okładki, kształt oraz ilustracje Marianny Oklejak. Twarda, kartonowa, śliska oprawa, dobry papier i bardzo dobre klejenie sprawiają, że książka jest trwała. Proste ilustracje przybliżające świat bohaterów przyciągają uwagę najmłodszych czytelników.
Książkę polecam wszystkim przedszkolakom oraz uczniom pierwszych klas szkoły podstawowej. Lektura będzie doskonałym prezentem dla przyszłych i obecnych uczniów. Zwłaszcza tych mających problem z poczuciem osamotnienia, zagubieniem w świecie oraz kłamstwami. Ze względu na bohaterów książka spodoba się zarówno chłopcom jak i dziewczynkom.









Zofia Stanecka "Basia, Franek i pojazdy" i "Basia, Franek i kształty" il. Marianna Oklejak


Moja córka niby już wyrosła z tekturowych lektur, ale nadal uwielbia do nich zaglądać, odczytywać wyrazy. Odkryłam, że te publikacje nie tylko pozwalają wprowadzić dzieci w świat pojęć, ale też są świetnym materiałem do nauki mówienia i pierwszych samodzielnych kroków czytelniczych. I z tego powodu w naszym domu ciągle pojawiają się takie lektury. Dziś przychodzę do Was z bohaterami, których dzieci uwielbiają: Basia i Franek z książek Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak. Autorka i ilustratorka stanowią świetny, pięknie uzupełniający się duet i każdy element w ich publikacjach pięknie współgra.
W naszym domu przygoda z ich książkami zaczęła się od serii „Basia”. Niedługie opowiadania o dziewczynce i jej codzienności, odkrywaniu świata, przygodach na miarę przedszkolaka, a później ucznia nauczania początkowego doskonale wpisują się w potrzeby mojej córki. W świecie widzianym oczami dziecka: obserwatora dziwnych zachowań dorosłych, czasami zmuszanego do czegoś lub spotykającego się z zakazami, nakazami, ale mającego dzieciństwo pełne niezwykłych przygód, dobrych relacji, dążenia do zrozumienia, uczenia się siebie i innych.
Świat Basi to po prostu świat przedszkolaka, który musi się dostosować do dorosłych, próbuje być indywidualistką i zdobyć wiedzę, posiada koleżanki i kolegów, którzy ulegają stadnym pędom naśladowania mody. Ma też rodzeństwo (młodszego i starszego brata) z którym czasami trudno się dogadać, ale łączy ją z nimi szczególna więź: miłość bratersko-siostrzana, która - mimo codziennych utarczek, walki o przestrzeń, zakreślania swoich granic – pozwala na zabawę.
Basia stara się być dobrą i wyrozumiałą siostrą. Nie zawsze jej się to udaje. Tak samo jest z jej braćmi. Wszyscy odkrywają, że wspólne zabawy mogą być naprawdę bardzo interesujące. Taki kontakt pozwala im na pozbycie się uprzedzeń wiekowych i płciowych. Janek w jednym z tomów dowie się, że Basia potrafi być doskonałą piratką, a w najnowszym tomie świetną przyszłą uczennicą i potencjalną uczestniczką wspólnych tajnych ucieczek. Ona z kolei odkryje, że zabawa z Frankiem, który jeszcze nie mówi to smaczna przygoda i możliwość odkrycia, że naprawdę sporo wie. Bycie starszą siostrą to spore wyzwanie, bo z jednej strony jest się autorytetem, a z drugiej trzeba być bardziej odpowiedzialnym, pokazywać bratu świat. O takich relacjach jest seria z Frankiem. W świecie dzieci rodzice są tylko tłem przemykającym i dostarczającym jedzenia. Wszystko, co ważne dzieje się między młodymi bohaterami, co pozwala na umacnianie więzi między nimi.
Wśród lektur dla najmłodszych znajdziemy tematykę bardzo bliską tej grupie odbiorców. Młodzi czytelnicy razem z małym bohaterem przechodzą trening czystości, poznają samochody, uczą się zasypiać, jeść, zaprzyjaźniają się ze zwierzakami, ubierają się, liczą, wchodzą w świat kolorów. Tym razem przyszedł czas na pojazdy i kształty.
„Basia, Franek i pojazdy” to przygoda związana z poznawaniem pojazdów. Każda wyprawa, każdy kontakt innymi ludźmi może być pretekstem do poznania pojazdów, którymi jeżdżą i pracują. Mamy tu traktor na wsi, skuter wujka, ale też jest okręt czy samolot. Każde doświadczenie życiowe staje się pretekstem do poszerzania wiedzy. Poza nazwami poznajemy kontekst kontaktu z daną rzeczą. I podobnie jest w każdym tomie.
„Basia, Franek i kształty” to oczywiście poznawanie podstawowych figur geometrycznych. Dzieci dowiadują się, że świat jest pełen kształtów. Mamy tu też poza zwykłą opowieścią o codziennych zabawach propozycje zabaw. Młodzi czytelnicy mają za zadanie pokazanie przedmiotów o określonych kształtach na stronie. Rodzice mogą tę podpowiedź wykorzystać przenosząc do otoczenia własnego dziecka.
Bardzo ważna rzecz w serii dla najmłodszych: każda lektura zaczyna się tak samo: od opowieści znaczenia siostry w życiu młodszego brata. Jest tym swoisty sposób zaklinania rzeczywistości, tworzenie poczucia jedności, przynależności i uświadamianie starszemu dziecku, że pojawienie się młodszego rodzeństwa wcale nie sprawiło, że jest ono mniej ważne. Po prostu ma teraz inną, szczególną rolę.
Bardzo dobrze klejone kartonowe strony dopełniają rysunki Marianny Oklejak. Są bardzo zbliżone do sposobu rysowania dzieci, co zachęca je do rysowania przygód ulubionej bohaterki. Wszystkie tomy łączy właśnie ciekawa fabuła, pokazywanie i objaśnianie świata bez nachalnego moralizatorstwa i świetne ilustracje. Zofia Stanecka po raz kolejny po mistrzowsku pokazała dzieciom i rodzicom codzienność oraz to, w jaki sposób bardzo prosto każdy z nas może być pomocny. Basia, jako osoba dzieląca się wiedzą i doświadczeniem, jest tu osobą bardzo ważną. Opowieści Zofii Staneckiej zachęcają dzieci do samodzielności. Z czystym sumieniem mogę polecić każdą książkę o Basi. Te także. Pisarka i ilustratorka mają niesamowite wyczucie dziecięcej wrażliwości. Bohaterka pokaże młodym czytelnikom, że każdemu warto poświęcić choć troszkę czasu, bo wtedy także sami się uczymy.
















niedziela, 27 marca 2022

Michel Plessix "O czym szumią wierzby. Tom 2: Auto, Ropuch, Borsuk" -komiks na podstawie powieści Kennetha Grahame'a

 


„O czym szumią wierzby” Kennetha Grahame’a to jedna z tych książek, które większość osób zna. Zawsze ubolewam, kiedy takie książki lądują w kanonie lektur, bo z przyjemności czytania robi się przymus. Zwłaszcza, że tu stron dla dziecka jest dużo i zamiast cieszyć się opowieścią, czerpać przyjemność z lektury jest przymus czytania i na tym traci odbiór książki, bo zamiast radości z sielankowej lektury jest pośpiech. Dla mnie była to czytanka spoza kanonu. Nie bardzo już ją nawet pamiętam, ale w mojej pamięci zostało wrażenie, jakie na mnie zrobiły przygody bohaterów oraz pokazanie cykliczności zmian przyrody. Do tego każdy bohater z wyraźnie zarysowanymi cechami, troszeczkę karykaturami naszych zachowań. Wszystko pokazane w sposób pozwalający na poruszenie ważnych tematów. Kenneth Grahame przybliża dzieciom charakterystyczny, angielski humor. Do tego znajdziemy tu bezwarunkową przyjaźń oraz otwartość. Uroczy bohaterzy są nietuzinkowi ze swoim wachlarzem zalet i wad. Brytyjski ekonomista zabiera młodych czytelników do zaskakującego świata zwierząt, w którym pomaganie, poświęcenie, odwaga i akceptacja innych są ważne. Barwni bohaterzy posiadają imponujący wachlarz emocji, dzięki czemu są bardzo ludzcy. Wszystko snute w sielankowej otoczce przywodzącej na myśl baśnie, w których nie ma przemocy tylko nastawienie na przeżywanie przygód, czerpanie przyjemności, nawiązywaniu nowych relacji i pielęgnowaniu ich. Kiedy tylko ukazał się komiks na podstawie tej historii nie mogłam przejść obok niego obojętnie.
Pierwszy tom zatytułowany „W Puszczy” otwierają wiosenne porządki Kreta. Zmęczony doprowadzaniem norki do użytku postanawia odpocząć na łonie natury i cieszyć się zakończonymi pracami. W czasie spaceru dociera nad strumień w pobliże domu Szczura. Płochliwy Kret zadziwiająco szybko zawiera znajomość dzięki prostolinijności nowego znajomego wybierającego się na piknik. Ten śmiały i nastawiony na korzystanie z życia bohater wciąga nowego kolegę w swoją wyprawę. Dzięki nieco zarozumiałemu Szczurowi znającemu całą okolicę Kret pozna Wydrę, a później Ropucha, którego pasją jest próbowanie nowych rzeczy. Pogoń za nowościami i wciąganie w nie każdego, kto znajdzie się w pobliżu sprawia, że także i Kret zostanie zabrany w podróż. Obserwujemy zadziwiające skutki szukania nowych wrażeń, ale też przy okazji dostrzegamy jak bardzo zmienia się nieśmiały Kret. Towarzystwo przebojowych znajomych sprawia, że także i on pragnie poznawać więcej zwierząt. Wiosna, lato i jesień mina niesamowicie szybko w otoczeniu przyjaciół, ale będzie go korciło, aby poznać kolejne zwierzęta. Co z tego wyniknie? Na jakie zagrożenia się narazi? Kto przyjdzie mu z pomocą? Przekonajcie się sięgając po komiks.
W drugim tomie zatytułowanym „Auto, Ropuch, Borsuk” pojawiają się wszystkie wymienione w tytule elementy, ale w odwrotnej kolejności. Najpierw jest wizyta u Borsuka, który wydaje się niegościnny. Jednak, kiedy wpuści gości pod swój dach ugości ich bardzo miło. Podziemna rezydencja robi wielkie wrażenie na Krecie. Zwłaszcza, że rozległe korytarze kryją w sobie tajemnice sprzed wieków. Borsuk jest tu koneserem piękna. Dba o pozostałości po ludziach. Niestety podziemne życie nie każdemu musi służyć. Do tego dowiadujemy się, kto śledził dwójkę bohaterów w czasie spaceru przez las. Szczur i Kret zawędrują też do ludzkiej osady i do domu kreta, a także dotrą do Ropucha, który zapadł na specyficzne szaleństwo, przed którym przyjaciele będą chcieli go uchronić. Jego miłość do samochodów ciągle rośnie. Pamiętając, że autor zabiera nas do początków XX wieku poznajemy kierunki, jakie obierała technologia i jak wielu zwolenników, ale też i sceptyków znajdowała.
Urocza książka Kennetha Grahame’a „O czym szumią wierzby”, uchodząca za perłę angielskiej literatury doczekała się wielu ekranizacji, wznowień oraz tłumaczeń, a tym razem także wersji komiksowej pięknie oddającej klimat opowieści brytyjskiego pisarza. Michel Plessix rewelacyjnie oddaje osobowości i pozwala młodym czytelnikom przenieść się do świata barwnych postaci, wyjątkowego poczucia humoru oraz pięknego, sielankowego otoczenia. Komiksowa adaptacja jest subtelna i pozwala zanurzyć się w klimat książki.
Uważam, że taka seria komiksów są świetnym pomysłem na zainteresowanie dzieci czytaniem oraz pokazanie jak słowo i obraz pięknie się uzupełniają oraz przekonanie jak wspaniała historia kryje się w opowieści brytyjskiego pisarza.
Ten komiks zdecydowanie przyciągnie dziecięcą uwagę. Jest estetyczny, czyta się go przyjemnie i pozwala na przeniesienie w niezwykły świat zwierząt, które zaskakuje rytm przyrody. Mamy tu radość z coraz cieplejszych dni, wakacyjne przygody, jesienne przesiadywanie w domu i cieszenie się kolorami, by w końcu zostać zaskoczonym przez śnieg, a później odradzającą się przyrodę. Przybliżone przygody bawią i sprawiają, że młodzi czytelnicy z zainteresowaniem sięgają po tę publikację.
"O czym szumią wierzby" to komiks z pięknymi ilustracjami, prostymi przygodami, skrótami myślowymi, w których najważniejsze jest podkreślenie relacji między bohaterami, ich cech i pokazanie uroku otoczenia. Z cała historyjki bije ciepło i sielskość. Dobrze zszyte strony i solidna oprawa dopełniają całość. Zdecydowanie polecam!









Fabien Vehlmann "Sami. Tom 2: Nożownik z Fortville" il. Bruno Gazzotti


Całkiem szybko przychodzę do Was z kolejnym tomem francusko-belgijskiej serii komiksów fantazy dla dzieci „Sami” („Seuls”). Napisana przez Fabiena Vehlmanna i narysowana przez Bruna Gazzottiego opowieść zabiera nas do świata pięciu młodych bohaterów, którzy muszą sobie radzić po tajemniczych wydarzeniach, przez które na świecie nie ma dorosłych. Składająca się z 13 tomów seria zdobyła kilka nagród i podbiła serca młodych czytelników mimo, że pokazany w nich świat jest brutalny. Jedno jest pewne: zło nie zawsze jest tak złe jak nam się wydaje, a dobro tak niewinne. Życie ma całą masę odcieni.
W pierwszym tomie zatytułowanym „Zniknięcie” wchodzimy do świata dzieciaków widzimy zwyczajne miasto pełne gwaru. Ludzie są zabiegani. Każdy skupia się na swoich obowiązkach, przyjemnościach i codzienności. Jedni odrabiają lekcje, uczą się, inni grają w gry, a jeszcze inni muszą walczyć o przetrwanie. Każdy z bohaterów jest inny, ma odmienne pochodzenie, pozycję i inaczej wygląda codzienność. Dla jednych życie jest przyjemne, a dla niektórych to ciągła konieczność obrony. Wszystko oczywiście do czasu, gdy dzieje się coś niezwykłego i pięcioro dzieciaków budzi się w opuszczonym Fortville, w którym będą musieli przetrwać i nauczyć się nim zarządzać oraz radzić sobie z niebezpieczeństwami. Z każdym tomem akcja jest coraz ciekawsza i pozwala na poruszenie kolejnych ważnych tematów. Między bohaterami (Dodjim, Leïlą, Yvanem, Camillą i Terrym) dochodzi do licznych spięć. Nim jednak to nastąpi muszą się odnaleźć. Do tego odkryć, że świat pełen jest niebezpieczeństw, którym trzeba będzie stawić czoła. Każdy z tomów to historia z innym tematem przewodnim. W pierwszym przede wszystkim bohaterzy będą musieli zrozumieć, że zostali sami w obliczu zadziwiających wydarzeń i zjawisk. Co jest tego przyczyną? To bohaterzy odkryją dopiero za kilka tomów i będą starali się rozwiązać ów problem.
W drugim tomie zatytułowanym „Nożownik z Fortville” widzimy narastające wśród bohaterów konflikty. Dzieciaki z „dobrych” domów traktują nowe doświadczenie jak zabawę bez zastanowienia się nad konsekwencjami. Strzelają z pistoletu, domagają się uwagi, gromadzą zabawki i gadżety. Prędzej czy później musi dojść między nimi do konfliktu. Odpowiedzialny Dodji ma dość niańczenia rówieśników. W czasie samotnej wędrówki natrafia na tajemniczą postać nożownika, który atakuje wszystkich znajdujących się na jego drodze. Dzieciaki będą musiały się zjednoczyć, aby przetrwać. Do tego zakończenie naprawdę nas zaskoczy. Muszę szczerze przyznać, że Dodji zdobył u mnie kolejne punkty. To świetny, poukładany i empatyczny dzieciak, który nieświadomie zapobiegnie katastrofie.
Seria oparta jest na prostych chwytach historii postapokaliptycznych i fantastyki. Od początku mamy narastające poczucie zagrożenia i nie mija ono po zniknięciu ludzi. Dzieci obserwowane są przez tajemnicze oczy patrzące na nie zza krzaków. Do tego coś tłucze lustra znajdujące się na wystawie w sklepie. W drugim tomie ścigane są przez tajemniczą zamaskowaną postać. Nie znajdziemy tu jednak brutalnych scen. Obrazy są złagodzone mimo odczuwalnych emocji. Twórca wrzuca tu czytelnika w wir wydarzeń i bardzo szybko poznajemy codzienność głównych bohaterów, którzy odnajdują się w pustym mieście i nawiązują współpracę. Wartka akcja, napięcie i elementy zaskoczenia są elementami napędowymi i świetnie przyciągają uwagę młodych czytelników.
Mistrzostwem jest to, że po pierwszych kilku stronach już wiemy z jakich środowisk pochodzą poszczególne postaci, jakie mają zainteresowania, talenty, charaktery. Później to wszystko pięknie jest wykorzystywane, aby pokazać zgrzyty między bohaterami, zobaczyć, w jaki sposób uczą się współpracy i zrozumienia. A nie będzie to łatwe. Zwłaszcza, że widzimy rozkapryszonego dzieciaka, który po rozwodzie rodziców i próbę przypodobania mu się przez weekendowego ojca nauczył się manipulowania wszystkimi, aby osiągnąć swój cel. Do tego przebojowa i troszkę opiekuńcza nastolatka. Mamy też kujonkę, która tak skupiła się na nauce, że zwykłe ugotowanie ryżu przerasta ją i jest bardzo dziecinna. Do tego syn bogatych i wiecznie zapracowanych rodziców, którzy dali mu wszystko, ale nie zapewnili poczucia ciepła oraz nie dali uwagi, dlatego skupia na sobie uwagę wymyślaniem różnych teorii. A na koniec czarnoskóry osierocony chłopak przenoszony z sierocińca do sierocińca, przez co doświadcza przemocy agresywnych, ale uczy się bronić i jako jedyny potrafi zachować zimną krew oraz szuka rozwiązań. Ta wybuchowa mieszanka charakterów pozornie nie ma szans na nawiązanie współpracy. Zwłaszcza, kiedy niektórzy zaczynają robić głupstwa i niepotrzebnie narażać.
Fabuła dla doświadczonego czytelnika jest dość schematyczna, ale przecież nie on jest odbiorcą tylko nastolatki i uważam, że jest to ciekawa propozycja czytelnicza dla tej grupy wiekowej. Rysunki Bruna Gazzottiego dopełniają całość. Widać w nich dbałość o szczegóły, ale jednocześnie nie ma przesady. Za pomocą odpowiednich kadrów doskonale buduje atmosferę napięcia. Bardzo dobrze dobrane kolory, pojawiające się i znikające tło pomaga na uwypukleniu tych rzeczy, które w danym momencie są istotne. Ilustracje czasami są uproszczone, ale tylko wtedy, kiedy pojawia się szersze spojrzenie na otoczenie, obejmujemy kadrem całą ulicę.