Etykiety

sobota, 2 kwietnia 2022

Cécile Jugla i Jack Guichard "Przygody z nauką": "Spinacz" i "Ziemniak"


W Wydawnictwie HarperKids pojawiły się dwie rewelacyjne serie promujące wiedzę: „Wiem, co jem” i „Przygody z nauką”. Każda z nich przemyca sporą dawkę wiedzy o świecie, doświadczeniach, zachęca do bardziej wnikliwego obserwowania najbliższego otoczenia, poznawania rzeczy towarzyszących nam na co dzień. Obie serie lubimy za zachęcanie do eksperymentowanie, bo doświadczanie otoczenia jest najlepszym sposobem poszerzania wiedzy. Nie tylko uczymy się wówczas jak przeprowadzać obserwacje, ale również dowiadujemy się, w jaki sposób wyciągać wnioski.
Nauka powinna iść w parze z zabawą. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że mając pozytywne skojarzenia lepiej zapamiętujemy. Wykonując coś samodzielnie zwiększamy szansę na utrwalenie zdobytych informacji. Do tego eksperymentowanie otwiera nas na podejmowanie kolejnych prób, większą otwartość na testowanie opcji i skupienie się na faktach. Do tego dojdzie umiejętność analizowania i wyciągania wniosków, czyli całkiem spory zestaw umiejętności. Z tego powodu pozwalajcie dzieciom doświadczać świata. Są to świetne pomoce do terapii SI.
Jeśli poszukujecie publikacji ukierunkowujących i przemycających sporą dawkę wiedzy to zdecydowanie polecam serię „Przygody z nauką”, w której znajdziecie ćwiczenia pozwalające na proste i niedrogie eksperymenty z jajkiem, papierem, cytryną, wodą, balonem, cukrem solą spinaczem i ziemniakiem. Dziś opowiem Was o dwóch ostatnich. Każda z książek uczy, w jaki sposób prowadzić obserwacje cech fizycznych przedmiotów. Dzieci odkrywają, że ważny jest tu kształt, kolor, waga, miejsce powstawania, pokrewieństwo, materiał, z którego są wykonane, właściwości chemiczne i fizyczne. Dzięki wykorzystaniu każdej publikacji młodzi odkrywcy uczą się, w jaki sposób samodzielnie lub z pomocą rodziców przeprowadzić eksperymenty, prowadzić obserwacje, opisać cechy przedmiotów. Każda publikacja to 10 prostych zabaw. Plusem tych publikacji jest to, że wymuszają one na dziecku samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na zadane pytania, obserwowania, porównywania.



„Spinacz” to nie tylko przyglądanie się tym prostym materiałom biurowym , ale eksperymenty z metalem, poznawanie jego właściwości. Dzieci dowiadują się, czym jest sprężystość, w jaki sposób trwałą stal można rozerwać gołymi rękami, dlaczego w określonych warunkach drut się przerywa, kiedy metal może pływać na wodzie i w jaki sposób przyczepić go do kostki lodu. Ponad to pojawią się tu takie „sztuczki” jak łączenie zszywaczy bez użycia rąk (kilkanaście minut zabawy, a później chwalenie się tą umiejętnością wśród rówieśników gwarantowane). Spinacze staną się pretekstem do pokazania sztuczki magicznej z poruszaniem przedmiotów rozkazami, opowieści o magnesach , elektryczności, grawitacji.



„Ziemniak” to pretekst do zrozumienia sposobu rozwijania się i rozmnażania roślin. Dzieci przyjrzą się zarówno kolorom, kształtom tych warzyw i odkryją, że istnieje naprawdę bardzo wiele zadziwiających ziemniaków, których nie spotkamy w naszych sklepach. Do tego pojawia się krótki test sprawdzający świadomość, jakie produkty powstały przy wykorzystaniu tych warzyw. Poza oglądaniem zobaczymy, co dzieje się w czasie czyszczenia, krojenia, trzymania warzywa w zasięgu promieni słonecznych. Pojawi się też eksperyment z ukorzenianiem i cenna wiedza na temat sadzenia oraz zbiorów. Zabrakło mi informacji o kwitnieniu i owocowaniu (ziemniaki nie tylko bulwy mają), właściwości suchych kłączy. Za to mamy zjawisko osmozy, pokazanie, w jaki sposób można łatwo przekuć ziemniak papierową słomką, jak utrzymać to warzywo jednym palcem. Pojawią się takie pojęcia jak dźwignia, środek ciężkości. Do tego dowiemy się, dlaczego ziemniaki stają się miękkie w czasie gotowania i jak robi się puree, skrobię ziemniaczaną i parę doświadczeń z nią związanych pozwalających zrozumieć tiksotropię. A na koniec poznacie tajniki produkcji domowych chipsów. Podpowiem, że są specjalne przyprawy do ziemniaków i z nimi plasterki pieczonych ziemniaków są rewelacyjnym składnikiem pysznego obiadu. Jedzenie też będzie dobrym sposobem na obserwacje i wyciąganie wniosków.
Piękne, ale proste ilustracje, mała ilość tekstu, zadania rozpisane przejrzyście i z możliwością wykorzystania publikacji w przypadku nauczania metodą Montessori. Bardzo dobrze zszyte kartki oprawiono w solidne matowe, kartonowe okładki. Po eksperymentach z tymi publikacjami wiem, że na pewno sięgniemy po kolejne. Autorzy przekonują nas, że do rozwinięcia naukowych nawyków wcale nie trzeba dużego budżetu tylko pokierowanie dzieckiem i otwartości na eksperymenty oraz pomysłowość. Dużym plusem tych publikacji jest to, że opisane eksperymenty są proste i dzięki temu w większości przypadków dziecko będzie mogło wykonać je samodzielnie. I tu wypadałoby też przypomnieć, kim są autorzy. Cécile Jugla jest autorką książek dla dzieci. W swoich publikacjach kładzie nacisk na doświadczenie. Na polskim rynku ukazały się takie jej książki jak „Już wiem jak to działa”. Jack Guichard znany z publikacji „Wszystko o pszczołach” jest byłym dyrektorem centrum nauki Palais de la Découverte. W swoich książkach stara się w przystępny sposób przedstawić ważne zagadnienia naukowe, nauczyć prowadzenia obserwacji. Książki wzbogacono ilustracjami autorstwa Laurent Simmon.
Zdecydowanie polecam całą serię.














Seria "Hania Humorek" Megan McDonald



Hania Humorek to nieźle zakręcona uczennica podążająca za określonymi tymczasowymi zainteresowaniami i wyzwaniami. Jej codzienność obfituje w wiele prób, wyzwań i konfliktów z bratem oraz koleżankami i kolegami. Pomysły bohaterki potrafią zaskakiwać i rewelacyjnie przykuwają uwagę mojej małej słuchaczki. Właśnie z tego powodu książki Megan McDonald z ilustracjami Petera H. Reynoldsa już od kilku lat cieszą się w naszym domu sporym powodzeniem. Serie o przygodach Hani Humorek to wciągające, pouczające, przemycające sporo wiedzy oraz humoru lektury dla dzieci. Przez lata seria obrosła w książki, po które mogą sięgać także młodsi czytelnicy, pokazujące przygody przyjaciół tytułowej bohaterki oraz doczekała się wznowień. W nowej szacie graficznej, czyli z nową okładką i w nowym wydawnictwie. Od dwóch lat seria pojawia się Wydawnictwie HarperKids. Plusem każdej książki jest to, że ma temat przewodni i (bardzo ważne) stanowią autonomiczną opowieść, która nie wymaga znajomości wcześniejszych, dlatego można czytać je w dowolnej kolejności. Owszem posiadają numerację tomów, ale nic się nie stanie jeśli sięgniemy po późniejsze, a później po wcześniejsze. Grunt żebyśmy dobrze się bawili, a raczej, żeby nasze pociechy skutecznie zachęcić do czytania. Wznowienie ułatwiają dotarcie do wszystkich tomów. Skorzystałam z okazji i postanowiłam przypomnieć sobie wcześniejsze przygody. Z tego powodu zachęcę Was do sięgania z dziećmi po lektury z tej serii. Zwłaszcza, że są wśród publikacji i takie dla przedszkolaków. Znajdziecie w nich proste zdania, niewielką ilość tekstu, interesujące opowieści, przyciągające wzrok kolorowe ilustracje. Książki dla starszych czytelników zawierają już mniej obrazków i do tego są one czarno-białe. Ponad to zawarte w nich historie są dużo dłuższe, ale niedługie rozdziały sprawiają, że sprawdzają jako czytania przedszkolakom. Wszystkie łączy główna bohaterka, jej brat i przyjaciele oraz duża czcionka.
Czytanie serii książek to zawsze możliwość zaprzyjaźniania się z jednym bohaterem i jego przygodami. To bardzo ważny element w edukacji dzieci oraz kształtowania ich postaw, kształtowania koncentracji, systematyczności i nawiązania emocjonalnej więzi. Nie bez przyczyny nasze pociechy mają swoje ulubione bajkowe postaci. Tu owa bajkowość została zastąpiona rówieśnikami i ich codziennością, przez co stają się bliższe starszym dzieciom, a ich niezwykłość polega na odmiennych doświadczeniach, możliwości otwierania pociech na nowości, tłumaczenie świata, poszukiwanie swoich dróg.
Kolejne tomy opowieści o przygodach Hani Humorek to oddzielne książki, ale co jakiś czas w Wydawnictwie Egmont ukazywały się wielkie księgi przygód. Ciekawa jestem czy w nowym też pojawią się w takiej formie. Zwłaszcza, że miała ono sporo plusów, ponieważ dostawaliśmy solidną książkę z dobrze zszytymi stronami w nieco niższej cenie. Pojedyncze tomy też mają swoje zalety: świetnie sprawdzają się na spacerach. Zwłaszcza, że my lubimy wędrować po lesie z książkami. Do tego dziecko ma wrażenie większej ilości przeczytanych książek, a to naprawdę potrafi na początkowej drodze czytelniczej zmotywować.
Pierwszy tom otwiera rozpoczęcie roku szkolnego, a wiadomo, że jest to trudny czas dla dzieci. Zwłaszcza, kiedy wstają z paskudnymi humorkami i wcale nie marzą o tym, aby iść do szkoły. Humorku Hani nic nie jest w stanie poprawić: ani kredki, ani potworki, ani ulubione jedzenie. Wasze dzieci też tak mają? A może Wy także? No to wiecie, w czym problem i jak bardzo potrzebujemy wtedy odpowiedniej motywacji. Do tego odkrywa, że nielubiani koledzy mogą mieć całkiem ciekawe pomysły.
Drugi tom zatytułowany „Hania Humorek zostaje gwiazdą” otwiera zazdrość. Nasza bohaterka dowiaduje się, że nielubiana przez nią Julka Wróbel została mistrzynią ortografii. Kolejna osoba z klasy, o której nasza bohaterka nie ma dobrego zdania. Oczywiście do czasu, bo swoje uprzedzenia trzeba weryfikować i otwierać się na innych. Nawet pomimo zazdrości, która zmusi Hanię do poszukiwania drogi do sławy. Zwłaszcza, że szybko okazuje się, że wszyscy w jej otoczeniu mieli swoje pięć minut. Okaże się, że zdobycie sławy nie jest łatwe. A jeśli nawet się uda to nie do końca można się nią cieszyć. Hania jest tak skupiona na celu, że zapomina o ważnych rzeczach. Dopiero poznanie kogoś, kto naprawdę wiele przeszedł w życiu pozwala jej nieco inaczej spojrzeć na sławę. Dziewczynka zauważa, że ważniejsze jest to, aby samemu być dumnym z własnych osiągnięć, działań społecznych. A co takiego zrobi nasza bohaterka, że będą się o niej rozpisywały gazety? Przekonajcie się sami.
Trzeci tom poświęcony jest ekologii. „Hania Humorek ratuje świat!” to opowieść o tym, w jaki sposób nasza bohaterka próbuje ocalić naszą planetę. Na lekcji przyrody dowiaduje się jak wiele działań ludzi szkodzi życiu na Ziemi. Nauczyciel pięknie i przekonująco opowiada. Hania Humorek pragnie zmienić swoje otoczenie. Ku rozpaczy domowników zaczyna od własnego domu. Nie ogranicza się do segregacji śmieci. Namawia bliskich, by zrezygnowali z wielu przyjemności. Przy okazji odkrywa zagrożone gatunki, dowiaduje się o niezwykłych działaniach ekologów i przyczynia do ratowania lasów tropikalnych. Świetna opowieść o tym, że w swoich działaniach trzeba zachować umiar i rozsądek oraz mądrze dbać o własne otoczenie.
Czwarty tom skupia się na zabobonach, przepowiadaniu przyszłości. Bohaterka w tomie „Hania Humorek przepowiada przyszłość” szuka narzędzi do wróżenia. Jest przekonana, że magiczny pierścień z opakowania płatków śniadaniowych pomoże jej lepiej dostrzec to, co się wydarzy, że da jej super moc jasnowidzenia. To okaże się dużo trudniejsze. Zwłaszcza, że na chwilę jej skarp przejmie brat, a później w szkole przez ten przedmiot wplącze się w tarapaty. Szkolne życie będzie toczyło się wokół kredek, których historię poznają młodzi czytelnicy i wizyty niezwykłej pisarki. Hania Humorek dojdzie do pouczającego wniosku, że nie wszystko da się przewidzieć, ale niektóre rzeczy można wydedukować.
Tom piąty poświęcony jest naszemu ciału. „Doktor Hania Humorek” to świetny wstęp do rozmów o ludzkim ciele, jego możliwościach, eksperymentach, chorobach, leczeniu, zabiegach, rozwoju, narodzinach, DNA. Lektura zachęci do uważniejszego obserwowania, w jaki sposób działamy oraz dostarczy wielu ciekawostek. Zwłaszcza, że dzieci będą miały okazję odwiedzić szpital i dowiedzieć się, w jaki sposób ratuje się życie ludzi. Do tego tydzień poświęcony ludzkiemu ciału stanie się bardzo pouczający. Uczniowie odkryją, że obserwowanie zwierząt może pomóc także w poznaniu ludzkiego ciała, a Hania Humorek zrozumie, że chorowanie nie jest takie fajne jak myślała na początku.
Zabawne przygody uczennicy pozwalają jej odkryć jak ważne jest wyznaczanie celów.
W szóstym poznajemy lepiej historię Ameryki, dowiadujemy się o rewolucji oraz znaczeniu niepodległości. Te pojęcia Hania oczywiście przełoży też na własne życie. Czy gotowa jest ponosić konsekwencje wolności i niezależności?
W siódmym udajemy się z bohaterami w podróż dookoła świata. Będzie to podróż mentalna. Klasa Hani we współpracy z równoległą klasą ma przygotować projekt przybliżający uczniom poszczególne kraje: ich zwyczaje, barwy narodowe, ciekawostki historyczne i kulturalne. Hani i jej grupie przypadnie prezentacja Włoch. Bohaterka przy okazji nowego wyzwania i nowej znajomości odkryje jak ważna jest systematyczność i umiejętność dzielenia czasu między przyjemności i obowiązki.
Ósmy tom to kolejne nowe wyzwanie. Tym razem bohaterka będzie mogła przyjrzeć się jak wygląda zdobywanie wiedzy przez studentów. Nim do tego dojdzie doświadczy porażki, zostanie zapisana na korepetycje. A wszystko przez zmianę nauczyciela. Zastępstwo nie wpływa dobrze na naukę Hani. Autorka pięknie pokazuje, że czasami to, kto nas uczy na niesamowicie duże znaczenie.
W dziewiątym tomie Hania będzie miłośniczką powieści detektywistycznych i z tego powodu sama wcieli się w rolę tropicielki zagadek. Niestety w jej otoczeniu można jedynie wytropić osobę podjadającą jej słodycze, a to można zrobić bez specjalnego wysiłku. W szkole odwiedzi ich policjant i pokaże umiejętności psa przygotowywanego do pracy w policji. Kilka dni później trzeba będzie go wytropić, bo zaginął. Bohaterka odkryje, że akcja w książkach niewiele ma wspólnego z życiem.
Dziesiąty tom przenosi nas do nieco cieplejszej pory roku. Hania właśnie rozpoczyna wakacje. Ma w związku z tym spore plany, wiele wyzwań, ale niestety szybko okaże się plany planami, a życie życiem, bo nie przewidziała, że wszyscy znajomi wyjeżdżają, aby przeżywać ciekawe przygody. Jakby tego było mało nie jedzie też do babci tylko musi zostać w domu z bratem i ciocią, której nie pamięta i podejrzewa, że jest stara, nudna. Zadziwiające będzie jak wiele cudnych przygód przeżyje z tą zwariowaną i nieco zakręconą kobietą.
Zabawne przygody uczennicy pozwalają jej odkryć jak ważne jest wyznaczanie celów. Kolejną bardzo ważną sprawą jest aby owe cele były przemyślane i niekoniecznie krótkoterminowe. Hania odkrywa też, że życie potrafi zaskakiwać i sławni możemy stać się nie tylko z powodu popisów i wygrywania konkursów, ale też przez działania społeczne. Nasza bohaterka jest bardzo zaangażowana we wszystko, co robi. Do tego dziewczynka stawia sobie bardzo ambitne plany, w które wciąga najbliższe otoczenie.
Lektura jak zawsze okazała się zabawna. Żywy język, trzymająca w napięciu akcja i tłumaczenie świata pomagają młodym czytelnikom zdobyć wiedzę oraz zachęcić do działania. Razem z Hanią odkryją też jak ważne są relacje międzyludzkie, życie w małej społeczności i dawanie czegoś od siebie. Każdy tom pozwala na zdobycie sporej dawki wiedzy oraz przemyca zachętę do przyjmowania określonego rodzaju postaw.
My jesteśmy wielkimi miłośniczkami Hani Humorek. Na każdy kolejny tom czekamy z niecierpliwością. Główna bohaterka w każdej książce jest uosobieniem realistki, dla której nie istnieje nic poza tym, co namacalne i poznawalne. Z takim nastawieniem podchodzi do każdego tematu. Stąpając twardo po ziemi wie, że bez działania nie ma realizacji zadań, dlatego po wyznaczeniu sobie celów od razu przechodzi do czynów i robi wszystko, aby osiągnąć to, czego chce. Oczywiście nie zawsze jest to rozsądne i dobre, ale po to są błędy, żeby móc się na nich uczyć. I Hania też tak właśnie się uczy.
Serię książek o Hani Humorek i Smrodku można z powodzeniem czytać przedszkolakom. Niedługie rozdziały mogą stanowić kolejną czytankę na kolejny dzień. Dzięki ciągłości fabuły pozwoli ona na ćwiczenie pamięci. Wspólne czytanie z rodzicami lub opiekunami pozwoli na budowanie relacji z dziećmi, rozwijanie umiejętności słuchania oraz rozbudzi wyobraźnię.
Spora dawka humoru sprawia, że całą serię czyta się bardzo przyjemnie, dlatego Hania Humorek regularnie zagląda do naszego domu. Lekka fabuła żywy język dostosowany do odbiorcy, interesujące ilustracje i coś, na co zwracają uwagę rodzice: dużo ciekawostek pozwalających rozwijać wiedzę i ciekawość światem. Dzieci odkryją, że czytanie może być bardzo przyjemne, poznają odmienną kulturę oraz związane z nią święto i jego pomysłodawczynię.
Kolejnym plusem tych lektur jest pokazanie relacji rodzeństwa. Hania i Smrodek nie zawsze świetnie się dogadują. Można powiedzieć, że raczej się nie dogadują, a mimo tego stanowią zgrany, kochający się duet, w którym każdy martwi się o każdego, a kiedy jest taka potrzeba to pomagają sobie w ważnych misjach.
Inną zaletą jest silna osobowość bohaterki i jej trzeźwe podejście do życia. Zaangażowana we wszystko, co ją w danej chwili interesuje, rozwijająca swoje umiejętności logicznego myślenia oraz poszerzająca wiedzę staje się idealnym materiałem na przyszłą badaczkę lub podróżniczkę. Chętnie poczytałabym opowieści o dorosłej, stanowczej i jednocześnie zwariowanej Hani z wieloma zabawnymi pomysłami oraz sporą wiedzą. Bohaterka ma w sobie potencjał damskiego Indiana Jonesa.















piątek, 1 kwietnia 2022

Zuzanna Arczyńska "Ambitna Emilka"


Czy komunizm i pozostałości po nim zepsuły ludzi? W pewien sposób tak, bo wzorce zachowań przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W rodzinie Emilki cwaniactwo przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. I w sumie nic by w tym złego nie było, gdyby nie to, że wszyscy dookoła postępują podobnie, bo inaczej trudno przetrwać w brutalnym szarym świecie blokowiska i bidabiznesów, mężów zdradzających żony, żon mających dość rozleniwionych mężów, otyłych matron, skąpych teściowych, wyzyskujących krewnych i tak dalej. Nakreślone przez Zuzannę Arczyńską społeczeństwo jest brutalnie prawdziwe, ale pisarka nie pozwoli nam tu na smutek. Co to to nie. Wręcz przeciwnie: śmiechu będzie co nie miara. Mogę śmiało powiedzieć, że po skończonej lekturze bolał mnie brzuch. I to nie z nerwów, ale od ciągłego zaśmiewania się. Nie było uśmieszku, lekkiego chichotu tylko prawdziwy, oczyszczający śmiech. I nie przez to, że bohaterzy są wyśmiewani. Oni są po prostu pokazani naiwnie prawdziwi z całą gamą spotykających ich problemów, wyzwań, umilania sobie czasu oraz posiadanych marzeń. Wszystko to pięknie pokazane sprawia, że „Ambitna Emilka" Zuzanny Arczyńskiej to czarny humor w najlepszym wydaniu. Mamy tu troszkę ironii, troszkę satyry i farsy, ale przede wszystkim duża szczerość w rysowaniu wad i zalet bardzo realistycznych bohaterów. Właśnie ów realizm sprawia, że w tych postaciach znajdziemy osobowości znane nam z własnego otoczenia.
Emilka jest tanatokosmetyczką, czyli kosmetyczką poprawiającą wygląd zmarłych, bo przyszedł taki czas, że każdy chce mieć pięknego bliskiego w trumnie. Dawniej po prostu trumny się nie otwierało, a teraz można zrobić cuda. I Emilka to potrafi. Jest najlepsza w swojej profesji. To dzięki niej zakład pogrzebowy cieszy się dużym powodzeniem. Niestety nawet profesjonalizm nie jest zapewnić jej pracy, bo właściciel firmy niestety też jest śmiertelny. Dzięki temu bohaterka odkrywa, ile mogła zarabiać naprawdę. Do tego przekonuje się, że jej chytry plan na wakacje na kuroniówce niestety się nie ziści, bo brakuje jej dwóch dni przepracowanych, a żona byłego pracodawcy potrafi być równie cwaną naciągaczką jak ona.
Śmierć właściciela zakładu pogrzebowego rozpoczyna ciąg zadziwiających wydarzeń w jej życiu. Pojawia się problem alkoholizmu, lenistwa, żerowania na innych, wykorzystywania rodziny, cwaniactwa, bałaganiarstwa, oszukiwania, handlu ludźmi, poszukiwania nowej pracy, opieki nad rozwydrzonymi dzieciakami. Emilka dzieli się swoimi doświadczeniami, wspomnieniami, przemyśleniami na temat życia. Wchodzimy na blokowisko, na którym każdy każdego zna, ale to wcale nie znaczy, że dzięki temu będzie im się łatwiej żyć. Każdy tu traktuje innych jako pretekst do plotek.
W książce Zuzanny Arczyńskiej dzieje się wiele. Po raz kolejny pisarka zabiera nas w świat patologii, która pokazana jest w tak ciepły sposób, że zaczynamy czuć się oswojeni z dziwną rodzinką, której celem jest taka praca, żeby się za wiele nie przepracować i przetrwać. W tym środowisku o małych ambicjach marzenia Emilki o byciu tekściarą disco polo jest naprawdę zaskakujące. Pisarka pokazuje trudne tematy w taki sposób, że zamiast smutku i przygnębienia mamy dużą dawkę czarnego humoru. Każdy z członków rodziny myśli wyłącznie o własnych interesach. Ich działania to prawdziwa wojna podjazdowa, w której każdy chce coś ugrać dla siebie. A ile satysfakcji przynosi im przechytrzenie innych? Wszystko okraszone rewelacyjnymi radami mamuni i tatunia, podstępami pozwalającymi odwrócić uwagę od rzeczy, które mogłyby bliskich zdenerwować. Emilka jest kobietą przedsiębiorczą i doskonale wykorzystującą rady mamuni. Jej siostra też nie pozostaje w tyle. Widzimy jak wykorzystuje różnorodne zabobony, aby wymigać się od pracy. Nie ma tu miejsca na miłość. Za to są interesy, interesiki, wymiany przysług albo zwyczajne wyręczenia się tymi, którzy dali się wrobić w pomoc.
Czytając powieść mamy wrażenie celowego przejaskrawiania pewnych cech i zachowań. A później przychodzi refleksja na temat tego, ile takich Emilek, tatusiów, mamuń, Pauli, Brajanków, Majków i Mariuszów z ich matkami znamy? Sceptyczne przyjrzenie się otoczeniu może porazić. Zuzanna Arczyńska wszystkie ich cechy zbiera w całość, zestawia i sprawia, że możemy wiele rzeczy zobaczyć jak w krzywym zwierciadle, czyli bez obrażania się i z uśmiechem na ustach. Dzięki piętrzącym się przeszkodom i wyzwaniom bardzo szybko poznajemy zaradność bohaterów i głowę do interesów. Niestety zapominają, że inni też potrafią być cwani, a to sprawia, że problemy czyhają na nich na każdym kroku.
Mimo całej gamy wad bohaterzy nie są wykreowani na negatywnych, odrzucających. Każdy jest tu niejednoznaczny i na swój sposób dąży do szczęścia oraz stabilizacji finansowej. Jednym wychodzi to lepiej, a innym gorzej. Można powiedzieć, że mają oni dar do pakowania się w tarapaty, ale też dar do omijania wysiłku. Zestawienie tych cech daje ciekawy efekt.
Tytułowa Emilka to z jednej strony prostoduszna i niezbyt inteligentna dziewczyna skupiona na swoim wyglądzie i marząca o wielkiej karierze i jeszcze większych pieniądzach, a z drugiej marząca o księciu z firmą, w której ona nie będzie musiała martwić się o dochody i stałe zatrudnienie.
Inną ważną bohaterką jest tu Paulina, czyli starsza siostra Emilki. Można powiedzieć, że to kobieta, której całe życie jest porażką: po ciąży nie może schudnąć, dzieci ją męczą, mąż nie adoruje, a jej się do pracy iść nie chce, więc tkwi w szarej codzienności, na którą się użala. Razem z mężem są idealnym obrazem rodziców, którzy są tak zmęczeni trzyletnimi bliźniakami, że robią wszystko, żeby choć na chwilkę gdzieś podrzucić dzieciaki i od nich odpocząć. Małe dochody młodego małżeństwa sprawiają, że mamy tu małżeństwo żerujące na innych. Brak chęci wsparcia przez bliskich sprawia, że ciągle muszą kłamać na temat swojej sytuacji finansowej. Każde z nich na swój sposób chce poprawić sytuację finansową rodziny. To sprawia, że dają się wciągnąć w pasmo zaskakujących wydarzeń. Mimo przykrych doświadczeń nie wydają się osobami, które wyciągną, jakiekolwiek wnioski na przyszłość.
Obraz dopełniają rodzice Emilki: ojciec alkoholik i miłośnik niemieckich filmów pornograficznych oraz cwana mamuśka, która jeśli nie argumentami to podstępem potrafi uziemić męża. Z jej doświadczenia korzysta też tytułowa bohaterka, przez co już na początku powieści mamy napiętrzenie się zabawnych sytuacji opartych na prostych chwytach.
Do tego nie brakuje ciekawych bohaterów drugo- i trzecioplanowych mających duży wpływ na życie Emilki i jej siostry. W ich świecie seks jest ważnym źródłem przyjemności i najtańszą rozrywką oraz sposobem na polepszenie statusu społecznego. Mamy tu zarówno męskie, jak i damskie prostytutki. Do tego widzimy, że czasami małżeństwo może rozpaść się z powodu przekonania o wystarczających umiejętnościach w sztuce miłosnej. Jedni bohaterzy ze swojego postępowania potrafią wyciągać wnioski, a inni nie.
Świat bohaterów poznajemy z dwóch perspektyw: Emilki i Pauliny. Przez większą część książki głównie poznajemy życie młodszej, bardziej przedsiębiorczej siostry. Dopiero niespodziewana przygoda tej starszej sprawia, że także i do jej codzienności wchodzimy. Kiedy Paula przestaje być wyłącznie matką i żoną staje się osobą mierzącą się z poważnymi wyzwaniami, ale i traumami z przeszłości. Dzięki niej możemy też nieco poznać nieco inne niż konsumpcyjne podejście do życia. Przeplatanie losów sióstr jest tu ciekawym zabiegiem sprawiającym, że zaczynamy z większą sympatią patrzeć na matkę bliźniaków.
Bohaterzy posługują się tu żywym i dosadnym językiem, dzięki czemu są jeszcze bardziej swojscy i realni. Można śmiało stwierdzić, że każda z postaci współgra z zasobem słownictwa jakim się posługuje. Nie jest to język jakiego kulturowo oczekiwalibyśmy w relacjach między ludźmi szanującymi się, ale pomaga to pokazać ich wzajemne negatywne nastawienie i proste działanie pod wpływem emocji. To właśnie one są tu największym problemem prowadzącym do różnych niebezpiecznych sytuacji i napędzającymi działanie z całą masą złych wydarzeń. Zuzanna Arczyńska w dosadności potrafi jednak zachować umiar i kiedy tego nagromadzenia wulgarności mamy dużo łagodzi obraz, zmienia perspektywę patrzenia, wygładza język, dzięki czemu mamy sinusoidę pozwalającą utrzymać uwagę czytelnika.
„Ambitna Emilka” to satyra na ludzi, którzy chcą osiągnąć sukces oraz stabilność finansową bez wielkiego nakładu pracy. Nie tylko rodzina bohaterek jest tą cwaną. Pojawiają się też rentierzy z całym bagażem wad. Do tego Zuzanna Arczyńska po raz kolejny z wielką wprawą porusza wiele ważnych tematów, pokazuje problemy kształtujące życie bohaterów mających różne marzenia i ambicje, ale ze względu na ograniczenia w dostępie do realizacji muszą realizować je na miarę własnych możliwości.
Powieść czyta się jednym tchem. Przygody bohaterów, ich zakręcony świat porywa od pierwszych stron. Do tego trafne porównania, lekkość pióra sprawiły, że kolejny raz z żalem pożegnałam się z bohaterami.  Zdecydowanie polecam.
Cytat z książki
„Kiedy człowiek nie wie, dokąd dokładnie zmierza, cel zawsze jest zbyt odległy, by sama podróż sprawiała mu radość”.
„Nic nie było ani łatwe, ani proste. Czasem życie staje się zbyt skomplikowane, by nieść je samemu, ale gdy trzeba, robi się dokładnie to, co do nas należy, nawet, gdy brak wsparcia. Wszyscy zapieprzają wtedy jak małe nakręcone samochodziki. Robią więcej, niż mogą i nagle okazuje się, że nawet to najwięcej na świecie, to i tak stanowczo za mało”.
„Nikt nie rodzi się z wiedzą, jak być dobrym kochankiem i jedni mają takie ambicje, i się uczą, a inni poprzestają na tym, że mają do tego sprzęt i czasem go używają”.




Shannon Hale "Przyjaciółki" il. Leuyen Pham - cykl komiksów


"Przyjaciółki" to cykl komiksów stworzonych przez autorkę Shannon Hale i ilustratorkę Leuyen Pham. Każdy tom wprowadza nas do innego etapu życia bohaterki. Miałam o każdym z tomów napisać osobno, ale oddzielnie tracą one troszkę na wartości. Owszem, można wchodzić w świat Sary obojętnie, od którego tomu, ale warto to zacząć od pierwszego. Nawet jeśli jest się nastolatką kończącą szkołę podstawową, ponieważ ten komiks to nie tylko zwyczajna opowieść o bohaterce, stojącej przed różnymi wyzwaniami stawianymi przez relacje społeczne, dorastanie, uczenie się, ale przede wszystkim są to opowieści terapeutyczne pozwalające popatrzeć na siebie z boku, uświadomić sobie, że z podobnymi rozterkami nie jesteśmy same oraz odkryć, kiedy i dlaczego warto kończyć niektóre znajomości, kiedy skorzystać z pomocy specjalistów i że owa pomoc nie jest niczym złym.
Sara to typ samotniczki, która ma duży problem za nadążaniem za rówieśnikami. Bardzo długo miała jedną przyjaciółkę. Ta jednak stała się częścią „Grupy”. Narastającym uczuciom smutku i samotności zaczynają towarzyszyć marzenia o byciu lubianą i popularną, aby i ona mogła stać się członkinią elitarnej „Grupy”. Widzimy tam dziewczyny próżne, rywalizujące ze sobą o względy „przywódczyni”. Dziewczyny są tu skazane na łaskę lub niełaskę liderki. To sprawia, że zamiast współpracować bywają dla siebie niemiłe, obgadują się za plecami, docinają sobie. Sara stara się przypodobać wszystkim. Nie jest to zadanie łatwe, ale los podsunie jej parę okazji do odbicia się w pozycji grupy na wyższy poziom. Szczęście nie trwa wiecznie, bo mamy sporo mącenia, obgadywania, podstępów, wyśmiewania. W końcu Sara traci grunt pod nogami i przyjaciółki odcinają się od niej. Na szczęście rękę do niej wyciągają dwie starsze dziewczyny. Sara uczy się, że popularność można zdobyć nie tylko przez dogryzanie innym, ale przez życzliwość. Jej nowe towarzyszki są całkowitym przeciwieństwem poprzednich koleżanek. Dają jej dużo wsparcia. Niestety rok dobiega do końca, przyjaciółki idą do gimnazjum, a ona zostaje sama na polu bitwy. Widzimy jak zmienia się, kiedy na nowym etapie nauki trafia do artystycznych grup, gdzie może próbować nowych rzeczy. Ciągle musi zmagać się z kompleksami. Jakby tego było mało jest tu też sporo rywalizacji między siostrami, docinek. Dopiero lepsze poznanie rozterek starszej siostry Sara ją rozumie i potrafi nawiązać z nią relację, by stać się jej najlepszą przyjaciółką.
Komiksy z cyklu „Przyjaciółki” to historie o brutalnym dojrzewaniu pełnym wyzwań, poczucia niesprawiedliwości. Dorastanie nie ma tu w sobie niczego z zabawy i radości. To ciągły stres, o to, czy wypadło się dobrze, czy inni nas akceptują. Wszystko troszkę przez to, że rodzice za bardzo zwracają uwagę na to, aby córka była lubiana. Ze względu na czas, w którym dzieje się akcja (koniec XX wieku) mamy tu mnóstwo tekstów, które niestety dziewczyny słyszą i dziś. Sara jest strofowana, że ma być cicho, być grzeczna, dbać o siebie, podobać się chłopcom, dobrze się uczyć, starać się być posłuszną partnerką jakiegoś chłopca, liczyć się ze zdaniem chłopaków itd. Dużo tu takich patriarchalnych napomnień, ale są one przepuszczone przez filtr wątpliwości Sary: dlaczego ona musi, a chłopcy nie? Dlaczego chłopacy mogą coś robić, a dziewczyny nie?
Shannon Hale pokazuje nam, że dorastanie nie jest łatwe. To niesamowicie trudne zadanie, któremu towarzyszy duża presja społeczna, przez co jest bardzo stresujące i może prowadzić do załamania nerwowego, depresji. Autorka w komiksie dzieli się własnymi doświadczeniami, opowiada o osobistych traumach oraz wątpliwościach, różnych etapach drogi i staczaniu się gdzieś w otchłań osamotnienia. Pokazuje, że są osoby, które po latach wspominają szkołę z niechęcią, dla których uczenie się było ciągiem wyzwań, traumatycznych wydarzeń, które nawet po latach wracają w pamięci. Jest jedną z tych, które nie wspominają szkoły z sentymentem i żalem, że nie może do niej wrócić. I wcale jej się nie dziwię. Pokazana przez nią Sara to dziewczyna, o której rówieśnicy mogą powiedzieć, że jest inna, dziwna. A przecież każdy z nas jest inny i dziwny, bo nie ma dwóch takich samych osób. Nie ważne są tu fakty tylko przypięta łatka. A ta ciągnie się za Sarą przez całą edukację. Jej wrażliwa, artystyczna dusza sprawia, że każde wydarzenie przeżywa intensywnie. Zarówno sukcesy, jak i porażki, ale tych drugich dostrzega więcej.
W pierwszym tomie mamy szybkie spojrzenia na poszczególne lata nauki, istotne zmiany, przeprowadzki koleżanek, próbę dostania się do elitarnej „Grupy”. Nie jest to łatwe, bo dziewczyny rywalizują o względy popularnej Aśki. Docinki, kpiny wśród dziewczyn to norma. Do tego trzeba nadążyć za tym czy można bawić się z chłopakami czy nie, bo inaczej można być wyśmianym. Można być też nielubianym za brak znajomości seriali, nienadążanie za trendami mody oraz ulubioną muzyką. Relacje dziewczęco-chłopięce naprawdę potrafią skomplikować świat. Sara często znika w krzakach, aby wypłakać swój smutek. I to staje się powodem do kpin. Staje się beksa, której można wbić szpileczkę, a kiedy asertywnie broni się powiedzieć „Idź sobie popłacz”.
W drugim tomie bohaterka chodzi już do szóstej klasy. Poprzednie lata były dla niej wyzwaniem. Teraz wszystko ma się zmienić, bo staje się najlepszą przyjaciółką Aśki, najpopularniejszej dziewczyny w szkole, która wszystkim narzuca, co mają robić. Z Sarą jest podobnie. Mimo tego jest szczęśliwa, że znajduje się w centrum uwagi przebojowej rówieśniczki. Codzienność u jej boku nie jest łatwa. Sara ciągle mierzy się z rywalizacją innych dziewczyn z „Grupy”. Do tego obowiązuje tu bycie na topie, czyli orientacja, kiedy można żartować, jakie piosenki są modne, w co można się ubierać, kiedy rozmawiać z chłopakami i wiele, wiele innych, które sprawiają, że Sara każdego dnia zastanawia się jak powinna postępować, co powiedzieć, żeby nie zrobić z siebie pośmiewiska. To dbanie o akceptacje każdego dnia jest coraz trudniejsza. Zwłaszcza, że w jej otoczeniu jest ktoś, kto próbuje ją poróżnić ze wszystkimi znajomymi.
W trzecim tomie Sara chodzi już do gimnazjum (szóstej i siódmej klasy). Tu trafia do nowej grupy rówieśników i nawiązuje z nimi nic porozumienia. Są bardziej przyjaźni, otwarci, mają podobne zainteresowania i to sprawia, że bohaterka nie musie się zmieniać. Może rozwijać swoje talenty, ale ta sielanka trwa do czasu, kiedy w grę wchodzi rywalizacja o role w filmach i przedstawianiach. Do tego nasilają się problemy damsko męskie, które Sara podsyca czytaniem romansideł o miłości od pierwszego wejrzenia. W nich dziewczyny są idealne i uwielbiane. A ona? Taka przeciętna, ruda i chuda. Do tego przyjaciel trajkoczący ciągle o miłości do szkolnej piękności. Koleżanki od czasu do czasu wbijające igłę. Dziewczyna musi mierzyć się z wieloma wyzwaniami społecznymi: byciem piękną, sławną, doskonałą, posiadaniem chłopaka, odnoszeniem sukcesu. Wszystko kończy się wielką porażką. Nawet zostanie uczennicą miesiąca staje się pretekstem do wyśmiania, bo to już nie ten etap, kiedy kujonów jeszcze się ceni. Teraz już się wyśmiewa, ale Sara zauważa to zdecydowanie za późno. Kolejne porażki kończą się spadkiem poczucia humoru, który zwieńcza depresja. Shannon Hale porusza tu ważny temat leczenia, unikania wizyt u specjalistów, odgrywania roli szczęśliwej, żeby nikt nie uznał jej za psychicznie chorą i przez to zostaje same ze swoimi emocjami. Dzieli się z czytelnikami tym, że dziś dałaby sobie wówczas pomóc, bo byłoby jej łatwiej żyć. Uświadamia też młodych ludzi, że nie ma czegoś takiego jak przyjaciółki na zawsze, bo te młodzieńcze znajomości często szybko się rozpadają. Ludzie zmieniają miejsca zamieszkania, grupy rówieśnicze i tam znajdują kolejnych przyjaciół. A prawdziwą przyjaźń, w której czuje się szczęśliwa znalazła dopiero po latach.
Cykl „Przyjaciółki” Shannon Hale to komiksy o codzienności w szkole, niebezpieczeństwie udawania kogoś innego i ciągłego dopasowywania się do innych, skupiania się na ich oczekiwaniach, wizjach spędzania czasu oraz zainteresowania. To blokuje rozwój własnych talentów i tworzy poczucie ciągłej porażki, bo ciągle trzeba się starać być innym. Nauka w szkole i uczenie się cudzych oczekiwań jest trudnym wyzwaniem.
Shannon Hale i LeUyen Pham, stworzyły świetny piękny i mądry komiks oparty w dużej mierze o własne doświadczenia autorki. Dzięki temu jest to rewelacyjny materiał terapeutyczny, który pozwoli nastolatkom przeanalizować swoje postępowanie, zobaczyć, czy one też chcą popełniać te błędy, zadać sobie pytanie czy dążenie do akceptacji określonej grupy jest warta zachodu i uświadomić sobie jak dużą cenę mogą za ten stres zapłacić. Rywalizacja nastolatków jest brutalna. Nie ma tu oszczędzania nikogo. Z tego wyścigu można wyjść z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i depresją, z którą mierzy się Sara.
Uważam, że po ten cykl powinna sięgnąć każda dziewczyna i kobieta, bo poruszane w nim tematy są bliskie każdej grupie wiekowej. Autorka podsuwając określone sceny zmusza nas do refleksji na temat tego, czy na pewno chcemy postępować tak jak Sara. To, że nie chodzimy już do szkoły tylko do pracy lub zajmujemy się wychowaniem dzieci inną formą zarabiania zamiast chodzić do pracy nie sprawia, że nagle mamy inne problemy. Raczej tylko ich przybywa. Do tego musimy mierzyć się z tym, co inni mówią o naszych dzieciach, a to już dużo większy ciężar w wyścigu o akceptację, uznanie i uwagę. Autorka uświadomi nam też, jakich błędów nie popełniać jako rodzice (i tu cykl powinien trafić w ręce ojców córek).
„Przyjaciółki” to świetna lektura, która będzie doskonałym punktem wyjścia do rozmów o przyjaźni, traktowaniu różnych osób, szykanach, przemocy psychicznej, wyborach, które podejmujemy, żeby się przypodobać innym, ale mają one zbyt duży wpływ na naszą przyszłość, żeby tak się poświęcać. Sara jest uosobieniem każdej z nas: jest dojrzała i odpowiedzialna, ale to nie ma dla niej znaczenia. Ważna dla niej jest akceptacja innych. Ta potrzeba przynależności przysłania jej wiele spraw i skłania do popełniania błędów. A do ilu takich ślepych zaułków my zawędrowałyśmy? Jak bardzo czasami nasze zaangażowanie w przyjaźń jest jednostronna? Jak bardzo jesteśmy manipulowane? To problemy ważne w każdym wieku.
Pozornie są to komiksy tylko o relacjach między dziećmi, ich zachowaniach w różnych sytuacjach, ale dużo tu rzeczy uniwersalnych, wymagań społecznych, którym nie zawsze jesteśmy stawić czoła, braku wiary w siebie, niskiego poczucia własnej wartości i ciągłego porównywania się z innymi oraz zamartwiania się o to, co oni myślą i mówią na nasz temat. Shannon Hale uświadamia nam jak niesamowicie ważne jest uwierzenie w siebie, dostrzeżenie zalet, rozwijanie talentów, odcinanie się od osób podcinających nam skrzydła i sprawiających, że czujemy się w ich towarzystwie źle.
Bardzo podoba mi się, że trudne tematy przedstawiono tu w formie komiksowej. Niełatwe problemy nastolatków (ale nie tylko) pozwalają czytelnikom na nieco inne spojrzenie na siebie i swoje relacje z otoczeniem, zadanie sobie ważnych pytań. Pokazane problemy naprawdę są uniwersalne dla kobiet w każdym wieku, które muszą mierzyć się z patriarchalnymi wymogami oraz przemocą społeczną tłamszącą ich energię do działania oraz pomysły. Zdecydowanie polecam!