niedziela, 23 lipca 2017

Magdalena Majcher "Matka mojej córki"

Magdalena Majcher, Matka mojej córki, Bielsko-Biała „Pascal” 2017
Współczesna twórczość pełna jest powracających tematów, pokazywania śmiesznych i trudnych motywów, ale w nowych odsłonach. Matki-pajęczyce to jeden z ważnych i wdzięcznych tematów dla książek i filmów. Przekonane o konieczności posiadania podporządkowanych bliskich skłaniają je do rodzenia kolejnych dzieci, by móc zapomnieć o buntujących się nastolatkach lub dorosłych dzieci, wokół których uwiły pajęczynę z emocji i wymagań. Przekonane o wiciu kokonu szczęścia owijają ofiary (bliskich) swoimi uczuciami, żalami, marzeniami, które każdy musi spełniać. Przykrywanie swojego egoizmu frazesami „robię to dla twojego dobra” jest bardzo typowe dla takich osób. Dobre relacje z nimi zakładają dostosowanie się do ich sądów i potrzeb oraz sposobu układania przez nich życia bliskich. To jednak nie gwarantuje bezkonfliktowości i szczęścia, bo zawsze znajdą kolejny powód do narzekania na bliskich, stawiania im kolejnych wymagań, zacieśniania pajęczyny.
Kolejnym chwytliwym tematem jest nastoletnia ciąża. Zakochani młodzi ludzie dają się ponieść emocjom. Im bardziej są ignorowani przez rodziców z tym większym zaangażowaniem przeżywają pierwszy związek. Rezultatem młodzieńczych porywów jest ciąża. Co zrobić, kiedy jeszcze jest się tylko uczennicą i uczniem zależnym od rodziców? Pozostaje poddać się ich decyzjom, a te nie zawsze są dla młodych ludzi najlepsze.
Innym motywem powalającym snuć emocjonalną fabułę jest poronienie, starania o kolejne dziecko, skupienie na potrzebie bycia matką. Można wówczas pokazać bogaty wachlarz emocji, rozpaczy, walkę o poczucie bycia matką.
Do tego jeszcze dochodzi jeszcze motyw tradycyjnego ojca, który pojawia się gdzieś w tle i nie ma ani siły ani woli przebicia ze swoim zdaniem. Całkowite podporządkowanie żonie sprawia, że dokłada on swoją cegiełkę do budowanego przez nią muru cierpienia bliskich.
Jeszcze jeden nośny temat to kobieta robiąca karierę. Taka istota koniecznie musi być nieszczęśliwa, bo żyje tylko i wyłącznie, by spełniać się zawodowo, nie ma czasu na uczucia, rodzinę, rodzenie. Pięcie się po korporacyjnej drabinie wymaga poświęcenia. Dzień wypełniony pracą i męska przebojowość sprawiają, że brakuje czasu na wejście w rolę żony i matki.
Do tego motyw choroby pozwalający na pokazanie zmagań, ludzkiego upadku, słabości i cierpienia, zaangażowania lub jego braku ze strony bliskich, przewracanie normalnego rytmu życia, śmierci.
Magdalena Majcher zgrabnie łączy te wszystkie wątki w jednej książce o bardzo wymownym tytule „Matka mojej córki”, dzięki któremu sięgając po książkę wiemy o czym będzie. Pozostaje nam oddać się sposobowi snucia opowieści, podawanym emocjom i własnym przemyśleniom wokół akcji. Znana mi z interesującego bloga książkowego „Przegląd czytelniczy” pisarka zaskoczyła mnie przyjemnymi w odbiorze lekturami poruszającymi życiowe problemy. „Jeden wieczór w Paradise” i „Stan nie!blogosławiony” pokazuje bardzo życiowych bohaterów ze znanymi każdemu problemami. Z tego powodu bardzo chętnie sięgnęłam po kolejną lekturę. Wszystkie jej książki poruszają tematykę bliską każdemu człowiekowi: pojawiają się motywy rodzicielstwa, zdrady, choroby, wypalenia zawodowego, zmagania z emocjami i wymaganiami bliskich. Taką książką jest też „Matka mojej córki” zabierająca nas w świat toksycznych relacji.
Nina, główna bohaterka, to kobieta sukcesu. Praca na stanowisku dyrektora działu bankowego zapewnia jej dostatnie życie. Jej zaangażowanie i przedsiębiorczość sprawiają, że jedyną rzeczą, której jej brakuje to własna rodzina. Ceniona przez przełożonych i pracowników z boku wydaje się być stworzona do pracy oraz doskonale się w niej odnajdująca. Sielankę przerywa nagła śmierć ojca. Konieczność powrotu do rodzinnego domu oraz zaopiekowania się matką i siostrą-córką wiąże się ze zmierzeniem z matką, jej charakterem oraz swoją przeszłością, czyli przeżyciami wokół zabiegów matki o urodzenie kolejnego dziecka i jej nastoletnią ciążą z rok starszym chłopakiem. Silne emocje, wielkie zaangażowanie sprawiają, że młodzi nie są dość uważni. Ignorowanie i otaczanie Niny wymogami matki powoduje, że przeżywane przez nią uczucie jest dużo silniejsze, a później podjęte decyzje dostosowane do tego, czego chce rodzicielka. Zależna od rodziców Nina zderza się z rzeczywistością: koniecznością oddania dziecka do adopcji. Plusem jest to, że adoptującą jest jej własna matka, minusem konieczność oddania dziecka zamiast otrzymania wsparcia ze strony kobiety, która nie chce wejść w rolę babci i robi wszystko, by dziecko było jej własnością, a wszystko pod przykrywką niesienia wielkiej pomocy córce, w imię „jej dobra”, ale jest to dobro wyreżyserowane przez matkę sfrustrowaną kolejnymi zabiegami wokół starania się o urodzenie dziecka. Traktowanie innych przedmiotowo sprawia, że czujemy niesmak i złość w stosunku do Małgorzaty, matki dziewczyny. To młodzieńcze doświadczenie kładzie cień na dorosłe życie niezależnej kobiety.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Podobnie jak przez dwie wcześniejsze czytelnik mknie i mimo poruszania z jednej strony bardzo trudnych, a z drugiej oklepanych tematów lektura jest interesująca. Pisarka pięknie pokazuje nam jak bardzo mogą być zawiłe losy zwykłych ludzi, jak bardzo nici zależności wpływają na emocje oraz więzi. Cała historia z pokazaniem egoistycznych pobudek to doskonały materiał do refleksji nad własnymi motywami działań, wyciągania wniosków na temat więzi akie mamy z bliskimi. Egoistyczna manipulantka w postaci matki to osobowość których nie brakuje ani w pracy, ani w rodzinach. Świadomość działania pewnych mechanizmów sprawia, że możemy uwalniać się od takich toksycznych osób.
Prowadzona dwutorowo akcja, przeplatanie teraźniejszości i przeszłości pozwala na stopniowe budowanie całości oraz powolne odkrywanie przeszłości bohaterów oraz wpływu na ich obecne życie.
Książka „Matka mojej córki” to dobra lektura zarówno dla młodzieży, jak i osób w średnim wieku, rodziców nastolatków. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, może spojrzeć na ważne problemy z innej perspektywy. Napisana prostym i żywym językiem powieść sprawia, że czytelnik chłonie tę trudną historię, uświadamiającą nam, że życie pełne jest trudnych wyborów. Magdalena Majcher po raz kolejny mnie nie zawiodła, dlatego zdecydowanie polecam. Ja na pewno sięgnę po kolejną książkę pisarki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz