sobota, 30 sierpnia 2014

Teresa Monika Rudzka "Singielka"

http://www.skrzat.com.pl/index.php?p1=pozycja&id=1153&tytul=Singielka
Teresa Monika Rudzka, Singielka, Kraków „skrzat” 2011
Dlaczego niektóre kobiety decydują się na samotne życie? Czy jest ono aż takie złe? A może to przy mężczyznach kobiety gasną, tracą na urodzie i wierze w siebie? Dlaczego młoda kobieta bez stałego utrzymania woli rozstać się z mężczyzną niż tkwić w małżeństwie? Książka Moniki Rudzkiej roi się od mężczyzn alkoholików, hipochondryków, choleryków, dewiantów, dewotek, zdziecinniałych samców, którzy chcą grać twardzieli. Wszystko życiowo zostaje okraszone „kochanymi” teściowymi, które może i chcą dobrze, ale pod warunkiem, że to „dobrze” jest zgodne z ich wyobrażeniami o życiu, czyli: jedne chcą zapędzić synową po porodzie do roboty, a inne chcą zamknąć w domu, aby się broń Boże nie edukowały, nie pracowały, bo niezależne kobiety to zło dla ich kochanych synków, a gdy synowa nie pracuje to też znajdzie się pretekst, żeby na nią ponarzekać. Kobieta może się wyzwolić z biedy nie przez dobre zamążpójście, bo to nie gwarantuje jej szacunku i bogactwa oraz swobody finansowej, ponieważ może się okazać, że mąż pilnuje każdego wydanego grosza. Płeć piękna może znaleźć inną drogę: samotności. Bez zbędnych zobowiązań, wchodzenia w głębsze relacje można zyskać więcej: ma się czas na pracę (czyli można robić karierę) i pieniądze na swoje potrzeby (jak się dobrze pracuje to znalezienie dobrej pracy jest kwestią czasu) oraz kupno mieszkania. Do tego mężczyźni nie są potrzebni, a wręcz zbędni, bo swoją nieudolnością przeszkadzają w próbie poprawy swojej pozycji społecznej.
Jacy są ci nieudolni mężczyźni? Czy tylko młode pokolenie nie potrafi poradzić sobie z życiem, obowiązkami? Roberta wrzuca ich wszystkich do jednego worka. Tylko kobiety rozstawia na różnych półkach społecznych. Starsze, wychowane na posłuszne żony i zahukane przez psychicznie chorych i dziecinnych mężów tkwią z swoich patologicznych związkach, a śmierć najbliższego mężczyzny przyjmują z wielką ulgą (oczywiście pod warunkiem, że same wcześniej nie umrą lub nie zwariują przez swoje kochane połówki). Nieco młodsze są bardziej przebojowe, ale nadal planują życie u boku… Roberta robi podobnie. Los rzuca ją z ramion w ramiona, aż w końcu bierze się z życiem za bary i układa sobie samodzielne życie, które podsumowuje: „Przyjęłam do wiadomości, że nie jest mi pisany związek z mężczyzną. Wszyscy faceci byli siebie warci. Owszem, można i trzeba czasem napić się mleka, ale w tym celu nie warto kupować krowy i stawiać obory. Tym bardziej, że ‘krowę’ cechował umysł dziecka, kapryśność, zakłamanie i niestałość. Zdarzało się, że celowo i z premedytacją podrywałam kogoś wieczorem w barze, aby kazać mu spadać na drzewo następnego ranka”.
Rudzka w „Singielce” doskonale odrysowuje problem kobiet z mężczyznami, a te jej pretensje i patrzenie na płeć brzydką jak na nieco upośledzoną potwierdzają badania (odsyłam do badań antropologicznych przeprowadzonych ostatnio w polskich rodzinach) naukowców z wielu dziedzin. Przechwałki mężczyzn ze starszego pokolenia o swojej niezwykłości utrzymania rodziny razem jest tu wyszydzone. Poglądy singielki nie wzięły się z próżni. Powoli dorastała do samotności, do bycia samodzielną. Jak jej życie potoczy się dalej? Możemy zgadywać, że spotka kiedyś mężczyznę, któremu pozwoli wtargnąć.
W każdym pokoleniu przybywa singielek. Dzięki Rudzkiej mężczyźni będą mogli uświadomić się (jeśli są w stanie), dlaczego kobiety wolą żyć samotnie. Natomiast płeć piękna będzie miała świetną zabawę przez całą książkę. Mogę szczerze powiedzieć, że jest to najlepsza książka tej autorki, a mam już za sobą „Kuzyneczki” i „Bibliotekarki”. Każdy, kto czytał te dwie książki powinien i sięgnąć po „Singielkę”. Historia Roberty to doskonałe studium socjologiczne naszego społeczeństwa. Znajdziemy tam ludzi z różnych warstw społecznych: od sprzątaczek po profesorów.

1 komentarz:

  1. "Kuzyneczki" mam za sobą - "Bibliotekarki" przede mną. Mam nadzieję, ze mogę sięgnąć po "Singielkę"? :D Sięgnę na pewno, tylko muszę ją dorwać w swoje łapki :)

    OdpowiedzUsuń