czwartek, 10 sierpnia 2017

W świecie Katarzyny Georgiou

Anna Szukalska Zastanawia mnie skąd wziął się u Pani pomysł na pisanie książek dla dzieci? To trudny odbiorca w czasach gier komputerowych i innych nowinek technicznych. Ciężko nakłonić dziecko do czytania, tym bardziej wierszy, bo to nudne i niemodne. Trzeba mieć dużo energii i kreatywności aby już od najmłodszych lat dziecko zaprzyjaźniło się również z książkami.
Pomysł na książki dla dzieci wyszedł od mojego syna i częściowo wiązał się z moją pracą nauczycielską w Kanadzie, w Seneca Lab School, gdzie duży nacisk kładziono na dziecięcą kreatywność i postrzeganie świata i formy ich wyrażania. Pracowałam w systemie Reggio Emilia, warto tak nawiasem mówiąc poczytać o tej filozofii Lorisa Malaguzziego, włoskiego pedagoga, który twierdził, że dziecko posługuje się stoma językami, a dorośli i system szkolny pozbawia je 99 sposobów wyrażania siebie. Stworzył więc własny system, który podbija ostatnio nawet Japonię.
Postanowiłam utrwalić świat dziecięctwa mojego smyka, który zawierał się w różnych formach prac plastycznych, które zbierałam od jego 3-go roku życia. Szafy mają jednak ograniczoną pojemność, zaczęłam więc te wytwory fotografować i pisać wiersze dla dzieci, które te prace inspirowały. A ponieważ dzieci na całym świecie przechodzą przez te same etapy jeśli chodzi o rozwój umiejętności rysunku by wyrazić postrzegany świat, ludzi, zwierzęta i sytuacje, to te ilustracje powodują, iż mali czytelnicy utożsamiają swoje własne doświadczenia z obrazami w moich książkach. Staram się, by te wiersze o świecie dziecka miały nutkę  fantazji, humoru lub absurdu, odnosiły się do obecnej rzeczywistości i dziecięcych zainteresowań, oglądanych filmów czy mody na pewne zabawki, gadgety, gry, treści reklamowe, bo to jest bliskie obecnemu pokoleniu. Z komentarzy rodziców na forach czytelniczych wiem, że nie ziewają podczas czytania swoim pociechom moich wierszy i bawią się słowem równie dobrze jak mali odbiorcy. Jeśli chodzi o nakłanianie do czytania – nie trzeba tego robić. Trzeba dawać dziecku przykład poprzez czytanie samemu, obcowanie z książkami, wizyty w bibliotekach i księgarniach czy uczestniczenie w spotkaniach z autorami dla dzieci. Dziecko uczy się poprzez obserwację i czynne uczestnictwo, nie nakłanianie. Ja swojemu synowi czytałam lub śpiewałam wieczornie od urodzenia. Pomimo, że nie rozumiał, gdy był niemowlęciem, to osłuchiwał się z moim głosem, melodią słów, rytmem wierszy i gawędziarstwem bajek. Gdy zaczął mówić i rozumieć więcej, sam przynosił książki do łóżka i domagał się czytania. A biblioteczka, z której wybierał, miała pokaźne rozmiary, również złożona z książek anglojęzycznych przywiezionych z Kanady, gdy zapadła decyzja powrotu do kraju.
Zaprezentuję tutaj wiersz z tomiku dla najmłodszych
„Dziecięcy Świat”:
Kot Cztero-łap
Kot Cztero-łap dumnie pręży
grzbiet swój w ciapki tęczo-szare.
Ogon w górę zadarł mężnie
pokazując swe zamiary.

Niezależność w sobie nosi,
pazur ostrzy, kiedy trzeba.
Jest przymilny, kiedy prosi,
mrukiem czułość w duszę wlewa.

Myśli kocie swe hołubi…
Na złych prycha, syczy, wre.
Dobrych ludzi wręcz uwielbia
i zakazom miauczy ”nie”!

Tak wędruje Kot Cztero-łap
z wyobraźnią za pan brat.
Będzie zawsze towarzyszem
tam gdzie jest zabawy świat.
Joanna Chodzin Poznała Pani zwyczaje, wierzenia, wiedzę Indian. Ile jest w Pani szamanki a ile zwyczajnej rodzimej czarodziejki. Czy ta wiedza zdobyta w Kanadzie czasami nie wyklucza, nie przeszkadza w życiu tu i teraz i czy nie tęskni Pani za tym innym życiem wśród Indian? O to zawsze chciałem zapytać.
Nie jestem szamanką… Od Indian czerpałam wiedzę o związkach człowieka z Naturą. Czuję się Słowianką i korzystam z mądrości naszej rodzimej tradycji, jeśli chodzi o magię i filozofię, które roboczo nazywam magią życia codziennego. U Indian w czasie nauk na jednej z ceremonii Pow-wow dowiedziałam się wspaniałej rzeczy, a mianowicie tego, że Słowianie i Indianie są duchowymi Braćmi, gdyż zostali ustanowieni Strażnikami Ziemi na przeciwległych półkulach. Ta niezwykle ważna informacja zwróciła moją uwagę w stronę Rodzimowierstwa i słowiańskiej kultury. Przechodziłam w tej mojej drodze doświadczania życia przez wiele etapów poszukiwania własnej i niepowtarzalnej ścieżki, włącznie z filozofią Wicca, by stać się kobietą niezależną, mającą wpływ na tworzenie własnej rzeczywistości i ukierunkowania działań na poznawanie siebie i własnych możliwości twórczych. Jeśli poznałabym siebie tak do końca w którymś z reinkarnacyjnych wcieleń to uznałabym, iż moja ludzka egzystencja może się zakończyć. Ciekawym doświadczeniem byłoby poruszać się w światach równoległych, bez ciała fizycznego i dualnych ograniczeń ziemskiego świata, który jest swoistym matrixem, ale jedynym jaki znamy, gdy nie posiadamy zdolności używania pozazmysłowego postrzegania czy bilokacji w czasie i przestrzeni. ;)
Każda wiedza czy doświadczenia zdobyte w ciągu życia są cenne, nigdy nie postrzegam ich jako przeszkadzajek. To one formują Tę, którą się staję. Tęsknię za przygodami, które są rezultatem poznawania innych kultur, choć wcale nie do wszystkich mnie ciągnie i intuicyjnie wiem, że nie potrzebuję mieć z danymi kulturami kontaktu. O przebywaniu wśród Indian zawsze marzyłam i stało się to dla mnie możliwe na emigracji właśnie. Natomiast jestem szczęśliwa zazwyczaj tam, gdzie mój dom. A ten dom jest teraz (i z powrotem) w Polsce. Tu miałam wrócić i odkryć moja misję w życiu. Jest nią dzielenie się z ludźmi moimi przemyśleniami, które przekazuję za pomocą książek. Wybór formy poetyckiej nawet w prozie, którą stosuję przecież w tomach dla dorosłych, jest zapewne związany z romantyzmem jaki we mnie drzemie i po części z brakiem czasu na stosowanie długich form przekazu. Działam, żyję, doświadczam, a nie siedzę przed klawiaturą godzinami wymyślając życie i perypetie postaci fikcyjnych bohaterów.
Podzielę się tutaj wierszem z debiutanckiego tomu wierszy „Dychotomia mojej kobiecej natury”:
Wrota do Krainy Baśni
Stara Szafa? Nie...
Stara Baśń? Nie...

Portal do innego wymiaru?

Tajemnica opleciona fantastycznymi
kształtami języków ognia,

zaklęta w omszały głaz,
na straży którego stoją wiekowe drzewa.

Wsłuchana w mowę Ziemi,
czerpiąca siłę z energii kształtów
dziewczyna... kobieta,

światłem pieszczona,

w miękkość mchu wtulona.

O czym rozmyśla i marzy

w czasie, w chwili, w wieczności zawieszona?

Jej to sekret tylko i wiedza utajniona,
ukryta w widzącym półuśmiechu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz