wtorek, 8 sierpnia 2017

zakupy z dzieckiem

Robienie zakupów z dzieckiem (zwłaszcza małym) zawsze jest problemem. Tak przynajmniej myśli większość ludzi. Dlaczego? Dziecko szybko się męczy, jest mało zorganizowane, wolne i niecierpliwe w kolejce. Zakupy jednak nie muszą być męką dla Was i dzieciaczków. Ja mam na to parę sposobów.
Przede wszystkim dziecko musi mieć wyznaczony cel podczas zakupów i tym celem niekoniecznie musi być znalezienie zabawki, książeczki czy słodyczy, które chce mieć kupione. Ja wręcz odradzam takie cele, bo dziecku jednoznacznie zakupy będą kojarzyły się z kupowaniem właśnie tych przedmiotów.
Kiedy dziecko jest malutkie (paromiesięczne) możemy opowiadać mu, co wkładamy do koszyka, pokazywać owoce, warzywa, paczuszki, słoiczki. Oczywiście nie powinniśmy dawać do rąk, bo wtedy jeszcze wszystko trafia do buzi, a nie wiadomo, co za żyjątka egzystują na opakowaniach w oczekiwaniu na ofiarę… Jeśli jesteśmy odważni i zarazki, wirusy nam nie groźne to musimy uważać, aby przedmioty, które trafiają do rąk dziecka były bezpieczne, czyli odpadają opakowania makaronu, kaszek itd. z ostrymi kantami.
Z półrocznym dzieckiem bawiłam się podczas zakupów właśnie w opowiadanie o kolorach i ilości produktów, pokazywałam różne przedmioty i opowiadałam do czego służą. Można mu też śpiewać ulubione piosenki, mówić wierszyki i bawić się w „a kuku” (np. zasłaniamy twarz jakimś produktem i wychylając się zza niego mówimy „a kuku”).
Kilkunastomiesięcznemu malcowi można kazać szukać konkretne przedmioty, kolory itd., np. prosimy, by pokazało palcem wszystkie czerwone przedmioty. Dziecko jeszcze wówczas nie mówi, ale podstawowe kolory zna (oczywiście, jak mu je ciągle pokazywaliśmy).
Półtora roczne dziecko może być zaangażowanie w poszukiwanie kartona, w którym się zmieści. Możemy mu nawet pozwolić przymierzać taki karton, czyli wsadzać dziecko i nie przejmować się innymi ludźmi robiącymi zakupy. Jeśli mają dzieci to rozumieją, a jak nie to i tak zawsze będziemy dziwakami.
W wielkich sklepach zwykle można sobie taki znaleziony karton zabrać do domu i tam dziecko może bawić się nim we wkładanie lub wyrzucanie przedmiotów, w siedzenie w całym kartonie zabawek. Innym razem napiszę, co można z takim kartonem zrobić i jak wykorzystać na kilka dni do zabawy. Na dłużej raczej nie starczy, bo to przecież papier. Zużyty karton wykorzystywałam do rozpalania w piecu, ale można go odłożyć na makulaturę (zagranicą taka segregacja jest bardzo powszechna, a w Polsce jeszcze raczkuje).
Kilkuletnie dziecko również może polować na karton. Poza tym możemy zaangażować je w wyszukiwanie potrzebnych produktów. Czytamy wówczas z listy, co potrzebujemy i szukamy tego z dzieckiem. Uczymy w ten sposób dziecko racjonalnych zakupów i jeśli będzie chciało coś spoza listy, a my tego nie chcemy kupić to będziemy mieli doskonałe usprawiedliwienie, że tego nie planowaliśmy, więc nie kupujemy.
Czteroletnie dziecko (jeśli było uczone w domu literek) może samo czytać z listy, co mamy kupić. Musimy wówczas drukować listy zakupów lub pisać drukowanymi literami. Możemy liczyć rodzaje produktów, np. rodzaje dżemów, soków itd.
Moja córka podczas zakupów najbardziej  lubi rysowanie w małych pudełeczkach. O takie nie trudno. W dużych sklepach słodycze zwykle stoją tuż przy wejściu, aby skusić klientów. Biorę puste, wręczam małej, ona sobie wygrzebuje ze swoich schowków kredkę i ma zajęcie na całe zakupy oraz stanie w kolejce. Kolejnej jej ulubione zajęcie to uzupełnianie energii na spacer, czyli jedzenie bułek, donautów. Sprzedawcy mający dzieci są bardzo wyrozumiali, a niemający i tak codziennie mają do czynienia z takimi zachowaniami dzieci w sklepie, więc szybko się przyzwyczajają.
Na zakupy dziecko może też wziąć swoje zabawki, ale jaki to ma sens skoro ma odkrywać świat, a te zabawki przecież zna doskonale, więc zabawianie malucha tym, co już odkryte mija się z celem. Poza tym nasz pociecha chętniej wróci do swoich zabawek podczas wspólnych igraszek, jak nie będziemy zabierali ich wszędzie.
Warto też pozwolić kilkulatkowi na samodzielne wrzucanie wszystkiego do koszyczka, a później zapłacenie za zakupy. Dzięki temu pociecha uczy się podstawowych czynności, nabiera pewności siebie oraz rozwija swoją koncentrację.
Życzę udanych zakupów z małymi odkrywcami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz