Etykiety

środa, 22 maja 2019

Markus Zusak "Gliniany most"


Markus Zusak, Gliniany most, tł. Anna Studniarek, Warszawa „Nasza Księgarnia” 2019
„Gliniany most” to opowieść o złych czasach, w których jest dużo dobrych czasów. Życie nie oszczędza bohaterów, wystawia ich na wszelkie próby: od konieczności wychowywania się w komunistycznej Polsce, dorastania w szarości i ciągłej pracy nad sobą, aby w przyszłości zostawić jedynego rodzica i uciec na Zachód. Każdy krok przybliża Penelopę Lesciuszko do bycia matką piątki niesfornych Dunbarów. Nim do tego dojdzie musi do mistrzostwa opanować grę na pianinie oraz poznać podstawy języków obcych, aby w czasie ucieczki mogła się dokształcać. Przygotowana i rzucona na pełne morze młoda kobieta rusza w świat i z wielka determinacją realizuje plan swojego ojca, Waldemara Lesciuszko, wierzącego, że gdzieś tam daleko jej życie będzie inne, lepsze, łatwiejsze niż w komunistycznej Polsce. Czy takie się staje? Czy korzystając z dóbr kapitalizmu i pracując ciężko jako sprzątaczka publicznych toalet ma więcej wolności? Jedno jest pewne: ta droga wiedzie ją do bycia żoną i matką, której los może nie jest łatwy, ale sporo w nim szczęścia kończącego się osieroceniem synów. Pozostawiona sama sobie piątka niesfornych chłopaków próbuje uporać się ze wspomnieniami, przeszłością, życiem, zachować w pamięci rodziców, wytyczać własne szlaki, tworzyć niezwykłe rzeczy, przekraczać granice. I każdemu w jakiś sposób to się udaje. Mistrzem jest tu Clay, młody miłośnik Michał Anioła, znakomity biegacz, którego codzienność toczy się wokół brutalnych treningów, ćwiczenia woli i kształtowania charakteru wokół ciężkiej pracy przy budowie mostu urastającego do rangi symbolu, bo łączy on w sobie różne historie bliskich mu ludzi i jest metaforą wytrwałości, skupienia, dzięki któremu każdy z bohaterów powoli, ale konsekwentnie dąży do celu.
Clay Dunbar to milczący chłopak z dachu – tak postrzega go jego przyjaciółka, która wraz z rodziną przeprowadza się w pobliże domu zamieszkałego przez osieroconych braci i ich zwariowany zwierzyniec. Ona także ma wyznaczony cel, do którego uparcie dąży. Łączy ich pasja: zamiłowanie do piękna. Z wiekiem stają się nierozłączni i rozumieją lepiej niż ktokolwiek inny.
Penelopę i Carey łączy jedno: przemierzają drogę do mężczyzn swojego życia i los obu tragicznie naznacza Claya, wywraca jego życie do góry nogami i sprawia, że musi na nowo poszukać sensu i celu. Odejście pierwszej łączy się z porzuceniem chłopców przez ojca, który po śmierci żony nie jest w stanie podołać roli ojca i matki, dlatego wybiera łatwiejszą drogę: dezercję. Uśmierceni w myślach synowie po kilku latach pojawiają się w jego życiu. Marnotrawny ojciec zjawia się w ich domu, aby prosić o pomoc w wybudowaniu mostu. Clay podejmuje wyzwanie. I to właśnie staje się pretekstem do opowiedzenia o przeszłości, teraźniejszości, zawiłych relacjach, skomplikowanych emocjach. Los budowniczego porzucającego szkołę, by sprostać ojcowskiemu wyzwaniu staje się pretekstem do opowiedzenia o niełatwym życiu kobiet, które pojawiły się w jego życiu, o jego dwóch miłościach: matce i ukochanej. Pierwsza umarła, a od drugiej powinien odejść, aby mogła realizować swój życiowy plan. Clay szybko odkryje, że podejmowanie decyzji, a trzymanie się ich to dwie różne bajki. Rozłąka i tęsknota robią swoje: młodzi bohaterzy jeszcze bardziej do siebie lgną i są gotowi stawić czoło światu.
Carey to młoda dżokejka marząca o wielkiej karierze. Świadoma wielkiego zagrożenia jakie niesie ze sobą ten zawód podejmuje wyzwanie: chce być taka jak ojciec: twarda, stawiająca sobie ostre wymagania i poturbowana, ale robić to, co uwielbia. Z uporem dąży do awansu i możliwości wystartowania w zawodach, a później utrzymania się na wysokiej pozycji. Jednego tylko nie przewidziała: emocje mogą zburzyć budowany przez nią przez lata jej domek z kart, a pragnienia skończyć tragicznie jej historię.
„Gliniany most” Markusa Zusaka to opowieść o wytrwałości, ludzkim uporze zderzającym się z prozą życia. Angielski tytuł „Birdge of Clay” wnosi element dwuznaczności, ponieważ Clay jest zarówno imieniem bohatera, jak i nazwy surowca wykorzystywanego w budownictwie i ceramice. To połączenie jest bardzo metaforyczne i pozwala na spojrzenie na losy bohaterów z różnych perspektyw.
Powieść Marcusa Zusaka nie przypomina tych wszystkich książek, w których akcja mknie. Bohaterzy wydają się tu zawieszeni w niespieszącej się codzienności niczym wyjętej z filmów z lat 80: coś się dzieje, ale dla współczesnego widza za wolno, za mało, za bardzo codziennie. Takie podejście do obrazów jest coraz popularniejsze, czego dowodem było powodzenie filmu „Trzy bilbordy za Ebbing, Missouri” reż. Martina McDonagha.
„Gliniany most” to obszerna rodzinna saga w tradycji Bryce’a Courtenay’a lub Colleena McCullougha, ale napisanej dla młodego pokolenia, pokazującej mu ważne sprawy mające wpływ na losy ludzi. Mamy tu podziały społeczne, przekraczanie własnych granic i jednoczesną świadomość, że edukacja szkolna to nie wszystko, że bez ciągłego edukowania siebie (samodzielnego lepienia w glinie własnych możliwości) nasze życie będzie płynięciem z prądem. Każdy podmuch codzienności, żar złych wydarzeń utwardza ten materiał, ale też pozwala na dodanie kolejnych warstw gotowych na nowe przeciwności losu, w których możemy się zagubić tak jak w powieści i jej retrospekcjach.
Dla Marcusa Zusaka stara maszyna do pisania staje się proustowską magdalenką, pozwalającą popłynąć w przeszłość i przeskakiwać ze sceny do sceny powoli tworząc jej całość, która jak życie nie jest łatwa i wymaga cierpliwości. Autor zabiera nas w świat dobitnych opisów, brutalnych wydarzeń.
Obszerna (534 s.) książka w solidnej oprawie bogata jest w wydarzenia społeczne bardzo subtelnie wplecione w życie zwykłych bohaterów. Główni bohaterzy, chłopcy z Dunbar to stado poturbowanych przez los  braci, podnoszących się po tragedii: śmierci matki i ucieczce ojca. Osieroceni, ale mający siebie i swoje brutalne relacje, w których brutalność przeplata bliskość, witalizm zderza się ze śmiercią, sztuka z trudami życia, piękno z codzienną brzydotą. Losy mężczyzn urozmaicają relacje z kobietami nadając historii wydźwięk zwykłości.
W bogatej w wątki powieści każdy z nas może znaleźć coś dla siebie. Ja znalazłam upartą Penelopę i jej los toczący się wokół przekraczania granic własnych możliwości, wyłamywaniu się ze schematów, a nawet diagnoz, żyjąca dla innych, ale według własnych reguł i po swojemu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza