środa, 3 maja 2017

#Opowiem Wam bajkę o raku

Dziś opowiem Wam bajkę o raku.
Rak to temat, który chyba każdemu jest bardzo bliski, bo albo sami chorowali albo ktoś bliski lub znajomy lub znajomego bliscy. Na pewnym etapie choroby zaczyna wierzyć się w cuda. Tak było też w przypadku mojego znajomego profesora onkologii (nie bez znaczenia), który przez kilka lat ratował swoją żonę wszystkimi znanymi mu sposobami. Jako lekarz poczuł się tak bezsilny, że zaczął korzystać z zabobonów "prof." Olgi Lepieszyńskiej (która dzięki znajomości ze Stalinem miała władzę w radzieckiej nauce i dzięki temu uzyskała tytuł naukowy, którego nigdy na podstawie swoich badań nie powinna dostać, bo były to zabobony): kąpieli i picia w roztworze sody oczyszczonej. Miało to bardzo skutecznie uśmiercić raka. Skutecznie uśmierciło pacjentkę-żonę: po tygodniu wyniki były tak fatalne, że złapał się za głowę, po dwóch już nie żyła, po trzech on był wrakiem człowieka, bo obwiniał się o wiarę w takie głupoty. A wszystko w XXI wieku, do tego uczony specjalista. Jak więc mają zachowywać się niespecjaliści?
Choroba i śmierć to takie zło, które każe nam wierzyć w różne rzeczy, w które normalnie byśmy nie uwierzyli.
#opowiemWamBajkę #rak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz