czwartek, 2 kwietnia 2015

Marcin Podlewski o Świętach Wielkanocnych - wspomnienia z dzieciństwa

To były betonowe Święta. Święta pełne pobliskich wykopów, wystających z ziemi drutów i wielkich płyt wzmocnionych żelbetonem. Święta, przez które szło się w tureckim swetrze ściskając w ręku koszyczek przykryty ceratą, ściągniętą być może z telewizora Neptun. Święta pomiędzy koleinami Wielkiej Budowy, w jaką zmienił się wówczas warszawski Ursynów. Święta, gdy słońce wydawało się gorętsze, a przez powietrze przemykały pierwsze, pijane chrabąszcze, oszołomione osy i motyle bielinki. Było bowiem zielono i gorąco – trawa wyglądała na mokrą, a wiatr dmuchał w gęste jeszcze włosy gdy stałem pod barakiem, mającym symulować Kościół.
Jakiś czas temu moja szwagierka przyniosła koszyczek na święconkę kupiony w TK MAXX. Piękny, filigranowy, elegancki. Na jajkach założone białe fartuszki z koronką. Spryskana drogimi perfumami szwagierka mogła postawić ów koszyk na kościelnym stoliku by wygolony i pachnący ksiądz, z zębami wyszorowanymi elektryczną szczoteczką z ROSSMANNA, mógł skromnie strzelić kilkoma kroplami wody święconej wprost w arcydzieło. Ja jednak pamiętam siermiężne kosze wypchane kiełbasą kupioną za kartki, wyrwanymi z pobliskich krzaków gałązkami bazi i świeżo ugotowanymi jajami pomalowanymi farbą i ozdobionymi chińskimi kredkami. Pamiętam, jak stało się na tyle blisko by zostać wręcz ochlapanym świętą wodą i zanieść nieco owej świętości do domu. Pamiętam cukrowe baranki i świadomość, że postawiona na gierkowskim regale święconka nie może być dotknięta, bo w domu pojawią się mrówki faraona. Kiedyś dotknęła jej mama i rzeczywiście przyszły. Świętość wymieszała się wtedy z egipską magią.
Pamiętam głód. Nigdy nie byłem tak głodny jak w święta, gdy babcia i mama ślęczały nad parującymi garami. Babcia nie pozwalała nic zjeść – cud, że można było ugryźć kawałek chleba na śniadanie. Święta miały być bowiem ucztą – ucztą zapomnienia o realiach, tłuczonych nam przez szklaną taflę telewizora. Na stole pojawiały się wówczas wędliny, sałatki i marcepany, zupy i dorodne obiady wciąż naznaczone klątwą potwornego wyczekiwania w kolejkach i załatwiania schabu przemyconego w „Trybunie Ludu”. Ale poświęcenie nie było już ważne. Na białym obrusie leżały wypielęgnowane talerze, ochuchane kieliszki i pięknie zdobiony stroik. Wszystko rozstawione w oczekiwaniu na pierwsze, rodzinne życzenia i festiwal obcałowywania zmęczonych twarzy.
Wszystko się zmienia. Nic się nie zmienia.
A w tle, wieczny i niezmienny, patrzył na nas żółty, sklecony z wydmuszki kurczak. Jego czarne, przyklejone oczka były niczym dwa portale w Wieczność. Kurczak był bowiem i będzie. Kurczak przetrwa. I kurczak zawsze zwycięży. Wczoraj zresztą powrócił, przyniesiony z przedszkola przez mojego synka. Mrugnąłem do niego okiem. Tak było trzeba.
Bo kurczak świetnie WIE.
Marcin Podlewski — dziennikarz, pisarz, zwycięzca konkursu na XXX-lecie "Nowej Fantastyki", nominowany do Zajdla 2014,  laureat konkursu literackiego wydawnictwa Agharta, konkursu "Science Fiction po polsku 2" i innych. Swoją przygodę z literaturą piękną zaczął od opublikowania opowiadań na łamach magazynu „LAMPA”. Publikował krótkie formy w „Nowej Fantastyce” oraz w bestsellerowej (ponad 15 tysięcy pobranych egzemplarzy) antologii horroru „Halloween 31.10 Wioska Przeklętych”, której trzecia już edycja o podtytule "Księga Cieni" ukazała się na Halloween 2013. Jego najnowsze opowiadania można także przeczytać w pierwszej polskiej antologii poświęconej zombie — "Zombiefilii", steampunkowym e—zbiorze "Ostatni dzień pary" i w wydawanej w ostatnim kwartale 2013 roku "Księdze Wampirów".
Autor, nie licząc uczestnictwa w antologiach, wydał własny zbiór opowiadań „Szklana Góra”, który został pobrany w wersji elektronicznej ponad 2000 razy i zyskał bardzo pochlebne recenzje.
Jego debiutancka powieść "Happy END" - mieszanina fantastyki, horroru i powieści obyczajowej - miała swoją premierę na Krakonie 2013. Książkę wydało warszawskie Wydawnictwo Studio Truso.
Najnowsza powieść Marcina - space opera z elementami postapo i horroru o tytule "Głębia: Skokowiec" ma ukazać się niebawem nakładem Fabryki Słów.
Spis publikacji:
antologia 31.10 Wioska przeklętych, Halloween po polsku II - opowiadanie "Obok" /horror/
antologia 31.10 Księga Cieni, Halloween po polsku III - opowiadanie "Serce i wahadło"' /horror/
powieść Happy End  wydawnictwa STUDIO TRUSO - powieść z elementami horroru, weird i post-apo
antologia Księga wampirów wydawnictwa STUDIO TRUSO - opowiadanie "Samotnie..." /horror/
antologia Ostatni dzień pary - opowiadanie "Doktor Dietl ratuje świat" - /steampunk/
antologia Po dru­giej stronie. Weird fiction po polsku wydawnictwa AGHARTA - opowiadanie "Pocztówki z Głębi", nieoficjalny spin-off "Skokowca"  /horror/
antologia Science fiction po polsku 2 wydawnictwa Paperback - opowiadanie "Bajki Gigamecha", /SF/
zbiór Szklana Góra - ponure baśnie - baśnie z elementami horroru i weird fiction
antologia Zombiefilia - opowiadanie "Inspekcja" /horror/
czasopismo Horror Masakra #1 - opowiadanie "Jak w domu", /horror/
czasopismo Nowa Fantastyka 375 (12/2013) - nominowane do Zajdla 2014 opowiadanie "Edmund po drugiej stronie lustra" - zwycięski tekst konkursowy na XXX-lecie NF, /horror/
czasopismo Nowa Fantastyka 384 (9/2014), opowiadanie "Dobranoc, Pimky Limky", /SF/

czasopismo NOWA FANTASTYKA WYDANIE SPECJALNE 3 /kwiecień 2015/ - "Szary wiruje pył"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz